Moje kąty na planecie Ziemia:

czwartek, 27 sierpnia 2026

Spacer z Duśką po Oslo: równoległe światy wzdłuż rzeki Akerselva


Magiczne Oslo,

czyli spacerem

w przemysłowy świat

dawnej Christianii,

wzdłuż rzeki Akerselvy



Zawsze powtarzam, że stolica Norwegii, Oslo, to nie jest miasto, które od razu powala Cię z wrażenia na kolana. Nie pozwala się zachłysnąć w sekundę. Ale jednak, jak dasz mu szansę i stopniowo zaczynasz poznawać, niezauważenie wciąga Cię jak bagno. Chcesz więcej... I nagle wiesz już, że Oslo to miasto tak różnorodne, że nie można się w nim nudzić. Ot, skandynawska relacja - najpierw Cię schłodzi, a potem rozgrzeje.
Kiedy pierwszy raz trafił mi się wyjazd do koleżanki w Norwegii, postanowiłam zobaczyć Oslo, choć stolica nigdy nie była wysoko na liście moich marzeń. Nie przypuszczałam wówczas, że wpadnę po uszy, a z każdą wizytą, będę powracać jak do domu.


OSLOve ;)


Nie da się pokazać miasta w jednym poście. Nie da się wymienić wszystkich jego atrakcji na jednym wydechu. To znaczy, niby można, ale po co? Zjedzmy ten tort, kawałek po kawałku. Dziś przedstawię jeden z nich. Rejon mało odwiedzany turystycznie, a jednak mega ważny dla miejskiej tkanki, tak historycznie, jak i obecnie.
Zazwyczaj biura podróży mają utarte szlaki, po których wiodą swoje grupy turystów. Są nimi reprezentacyjna ulica miasta: Karl Johans Gata, Opera Norweska oraz Park Vigelanda. Może czasem zawiozą grupę pod skocznię na Holmenkollen. I już, można odhaczyć, że było się w Oslo. Tymczasem nic bardziej mylnego. Bo Oslo ma do zaoferowania o wiele więcej. I ja to pokazuję moim grupom, ludziom, którzy mi ufają i jadą ze mną do kraju Vikingów.
Na początek proponuję jedną odsłonę Oslo - spacer wzdłuż rzeki, która dała życie miastu. Akerselva jest główną rzeką Oslo, przy której rozwinęła się część przemysłowa obecnej stolicy. 


Okolica pachnąca czekoladą ;) Fabryka czekolady Freia - nawiasem mówiąc to bardzo dobra czekolada (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Niegdyś fabryki zapewniały zaplecze socjalne dla pracowników. Tu dawna kamienica, w której mieszkali robotnicy z pobliskiej fabryki czekolady Freia lub mieściły się biura administracyjne. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Nasz spacer rozpoczynamy w dzielnicy Grünerløkka. Dziś to bardzo artystyczna część miasta, gdzie skupiło się życie plastyków, miłośników sztuki w plenerze, malarzy, rzeźbiarzy i filmowców. Słowem, wolnych dusz, które żyją jak chcą. Dzielnica jest też tą czarną kartą na mapie stolicy, bowiem tu także można zobaczyć bezdomnych i narkomanów, którzy potrafią na ulicy dać sobie w żyłę, wśród leżących wokół śmieci. I to także jest częścią miasta, które pokazuję. Bez upiększania.


Takich kolorowych murali w Oslo jest pełno, a w artystycznej dzielnicy Grünerløkka to już praktycznie co krok (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Wróćmy jednak do naszego spaceru. Wszystko zaczęło się od wielkiego bumu przemysłowego na przełomie XIX/XX wieku. W 1840 roku Knud Graah wrócił z Manchesteru i postanowił rozwinąć tu swój biznes. Wykupił prawa do wodospadu w górze rzeki i założył pierwszą fabrykę tekstylną.
I zaczęła się wielka rewolucja przemysłowa w Norwegii. Wzdłuż Akreselvy powstały kolejne fabryki, które dawały zatrudnienie mieszkańcom Norwegii.
Kontynuujemy nasz spacer, przechodząc na drugą stronę rzeki. Wokół oczywiście istnieje świat alternatywny, do którego mają wstęp jedynie wtajemniczeni. Tu najbardziej czuć artystyczne zacięcie.


Letni czas w dzielnicy Grünerløkka, tuż nad rzeką Akerselvą (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Może się wydawać, że tu to tylko bezdomni lub narkomani urzędują, ale to ulica artystów, którzy żyją w swoim świecie i mają swoją wizję życia. I uwierzcie mi, nikt mnie tu nigdy nie zaczepiał, czułam się bezpiecznie, a ludzie wręcz się tu uśmiechają do siebie. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Jeśli masz w sobie choć odrobinę artystycznej duszy, to w tym miejscu się odnajdziesz (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



O artystycznym zacięciu tej ulicy świadczy, choćby ten żyrandol ze szkiełek, który imituje kryształowe cacko u sufitu, którym z kolei, jest niebo :) (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Knajpka w godzinach porannych jest dość pusta, jak większość w mieście (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Tuż przed tą samą knajpką nad rzeką stoi złoty anioł, który pilnuje nurtu rzeki lub też sprawuje cichą pieczę nad tymi, którym złoty płyn w organizmie wejdzie za bardzo... (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Dawne fabryczne budynki, a po drugiej stronie mostu pływa sobie łabądek... Ale czy to na pewno łabędź? Otóż nie, to pływająca zatyczka analna. Norwegowie nie mają z tym problemu, by traktować sprawy seksu jako coś normalnego i niewstydliwego. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Ta sama knajpka podczas rozgrywek piłkarskich Mundial 2026, kiedy to reprezentacja Norwegii weszła do gry po 28 latach - tłum ludzi i wyrzut emocji (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


I tuż obok widzimy dawny squat, artystycznie pomalowany w stylu street art. Podobno mieszkał tu kiedyś E. Munch, który malował biedę, aż do jej absurdalnego krzyku.


Artystycznego ducha czuć tu na każdym kroku, a murale są też dla artystów wyrażeniem siebie i swojego stosunku do otaczającego świata (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Podobno Munch tu mieszkał, stąd tak dobrze rysował biedę, ale nigdzie nie mogę znaleźć potwierdzenia (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Co autor miał na myśli... Tyle interpretacji co odbiorców dzieła ściennego ;) (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Punk, sportowiec, wiking z maczugą, dzieci, szemrane towarzystwo...co za misz-masz (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Bo niby każda kobieta to wcielony diabeł? :) :) :) (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Budynek pofabryczny - świat artystów to zmysły: coś się widzi, coś się słucha, coś się czuje... (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Bo zwykły kamień byłby nudny, dajmy węża ;) (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Kilka kroków dalej przechodzimy do innego świata. Tym razem mamy do czynienia z krótką (bo zaledwie 160 m długości), ale jakże malowniczą uliczką Damstredet. To przy niej przycupnęły małe, urocze, drewniane domy z końca XVIII i XIX w., wciąż zamieszkane i zadbane. Strasznie krótka to uliczka, ale zdjęcia na niej są wprost instagramowe.


Kiedy wychodzisz spomiędzy dużych murowanych kamienic i nagle widzisz drewnianą zabudowę - oto kolejna odsłona Oslo (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Chatki przy ruchliwej ulicy, jakby żywcem wyjęte ze skansenu (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Instagramowa uliczka ;) (2025 rok)



Wlot/wylot ulicy Damstredet (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Uliczka Damstredet (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Zabudowa Damstredet (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Damstredet (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Tu rządzę ja! ;) (Zdjęcie z  maja 2023 roku)



W tym czerwonym domu po lewej stronie mieszkała Sigrun Berg (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Ulica Damstredet pnie się troszkę pod górę, ale nie wymaga większego wysiłku (Zdjęcie z maja 2023 roku)



I kolejny mural na budynku (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Uliczką Damstredet dochodzimy do małego placu, przy którym stoi różowy dom Henrika Wergelanda, zbudowany w 1808 roku. Jest tu też Dom Sigrun Berg (1901-1982; norweska tkaczka i projektantka tekstyliów), pochodzący z 1902 roku. Jest czerwony i znajduje się na samej ulicy. Osobiście uwielbiam to miejsce, a przy ładnej pogodzie można zrobić tu zdjęcie kamienic w odbiciu na wodzie.


Różowy dom Henrika Wergelanda. Fotografia wykonana wieczorem przy ładnej pogodzie (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


To samo ujęcie przy deszczowej aurze (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Rzeźba z brązu przedstawiająca gęś z książki "Cudowna podróż", której autorem jest szwedzka pisarka i noblistka (1858- 1940) Selma Lagerlöf. Nawiązuje ona do baśni o Nilsie Holgerssonie, który podróżował na grzbiecie dzikiej gęsi. Rzeźba jest autorstwa Edvina Ohrströma (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Tym samym dochodzimy do Cmentarza Naszego Zbawiciela. Nekropolia powstała w 1808 roku z powodu wielkiego głodu oraz epidemii cholery rozprzestrzeniającej się wraz z wojnami napoleońskimi. Rozbudowana w 1811 roku, stanowi w chwili obecnej zamknięty teren i już od 1952 roku pochówki mogą odbywać się jedynie w grobach już istniejących, należących do rodziny. 


Kościół parafialny św. Olgi - Prawosławny Kościół Naszego Zbawiciela. Była to dawna kaplica grobowa przy cmentarzu. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Nawet anioły dźwigają ciężary... Jeden z nagrobków (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Alejka na Cmentarzu Naszego Zbawiciela (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Generalnie w Norwegii nie ma takich grobów, jak w Polsce. Raczej preferuje się trawnik z płytą imienną,  wbitą w ziemię. Starsze cmentarze mają jednak różne pomniki nagrobne, zgodne z ówczesnymi standardami i modą. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


To właśnie na tym cmentarzu chowani byli przedstawiciele mieszczaństwa, elity miasta czy znanych obywateli zasłużonych dla Oslo i Norwegii. Tu, miejsce wiecznego spoczynku znaleźli m.in. Edvard Munch (wybitny malarz norweski, związany także z Polakiem, Stanisławem Przybyszewskim, a główniej z jego norweską żoną Dagny Przybyszewską), Henrik Ibsen (pisarz znany nie tylko w Norwegii i nie tylko ze swych dzieł, a także z wielkich bokobrodów), Henrik Wergeland (norweski poeta doby Romantyzmu, popierający m.in. walkę Polaków z caratem, dzięki niemu 17 maja, dzień uchwalenia konstytucji, stał się świętem narodowym) czy Camilla Collett (młodsza siostra Wergelanda, pisarka, która walczyła o prawa kobiet). Lista znanych osobistości jest jednak znacznie dłuższa. Sami mieszkańcy Oslo chętnie spacerują po cmentarzu, który jest niczym zadbany park miejski.


Tu pochowany jest Edvard Munch, najbardziej znany malarz norweski (Zdjęcie z maja 2023 roku)



A tu zmiana otoczenia wokół grobu Edvarda Muncha (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Nagrobek Bjørna Bjørnsona (1859-1942, norweski reżyser i aktor, syn Bjørnstjerne Bjørnsona, noblisty, tego od hymnu norweskiego. Bjørn wielokrotnie odgrywał rolę Peera Gynta według poematu Henrika Ibsena i był uważany za artystycznego przywódcę teatru Christiania. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Zielony nagrobek Henrika Wergelanda, poety, który swój gabinet miał w Twierdzy Akershus (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Tu spoczywa Henrik Ibsen (1828-1906) wraz z małżonką i innymi członkami rodziny - skąd więc górniczy młotek na grobie dramatopisarza? Otóż jest to symbol ze sztuki Ibsena pt. "Górnik", mówiący o ciężkiej pracy artystycznej, o tym, że takim młotkiem uderza się w świadomość ludzi, aż po ostatnie swoje dni. Młotek to także symbol nieustępliwego wysiłku pisarza w walce z konwenansami i zakłamaniem epoki, w której przyszło mu żyć, co robił całe swoje życie. To wreszcie nawiązanie do matki Henrika, która pochodziła ze społeczności górniczej z Kongsbergu i to zarówno ze strony matki jak i ojca. (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Płyta nagrobna ukochanej żony Henrika Ibsena - Susannah (1836-1914) (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Tuż obok cmentarza znajduje się najstarszy kościół w Oslo - Gamle Aker Kirke z XII w., reprezentujący styl romański. Stara, trzynawowa średniowieczna świątynia jest wciąż czynnym kościołem parafialnym. Niestety, jak większość kościołów w Norwegii, kiedy jesteś pod drzwiami, możesz pocałować klamkę. Za kościołem rozciąga się kolejny cmentarz. A ponieważ leży na wzgórzu, można z niego spojrzeć na panoramę miasta w dole. 


Widok Gamle Aker Kirke od strony Telthusbaken (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Gamle Aker od strony cmentarza (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Widok z cmentarza przy Gamle Aker Kirke na Oslo. Na pierwszym planie, ta zielona połać ziemi to najstarsze i największe w mieście ogródki działkowe, założone na początku XX w. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Stary cmentarz przykościelny (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Stary kościół Aker - widok od strony cmentarza (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Ciekawostką w tym miejscu jest szlakowskaz, bowiem znajdujemy się na dawnym szlaku pielgrzymim. Tajemniczy napis na nim widoczny to Nidaros. Oczywiście chodzi o kierunek na... obecne Trondheim. Nidaros to dawna nazwa miasta, a do dziś katedra, w której zazwyczaj ślubowali królowie Norwegii, nosi nazwę Nidarosdomen. Do tej świątyni pielgrzymowali ludzie, ponieważ tu pochowany został król Norwegii Olaf II, który wprowadził chrześcijaństwo na teren Norwegii. Tu też tradycyjnie chowano poprzednich królów, a także tu odbywały się koronacje kolejnych władców.


Kierunkowskaz na szlaku pielgrzymim wskazujący na kierunek do Nidaros, czyli Trondheim (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Nasz spacer wiedzie nas obok starego kościoła uliczką w dół. To bardzo przyjemna dla oka ulica Telthusbakken. A przy niej stare, drewniane i bardzo kolorowe domy. Budynki są wciąż zamieszkałe przez właścicieli, którzy dbają o wygląd małych ogródków, choćby to były jedynie ustawione w rządek doniczki z kwiatkami. Zazwyczaj na tej stromej uliczce każdy robi sobie zdjęcia, a idąc nią w dół można podziwiać panoramę miasta. Za pierwszym razem szłam w odwrotnym kierunku i wciąż odwracałam się, by podziwiać z góry Oslo. Tu też czuć, że miasto nie jest płaskie, idzie się albo w górę, albo w dół. Co też dodaje mu atrakcyjności. Nigdy nie wiesz, co czeka Cię za rogiem. Po drugiej stronie ulicy znajdują się działki rekreacyjne mieszkańców, więc jest zielono i przyjemnie, nawet w centrum miasta.


Telthusbakken. Po lewej stronie domy z XVIII/XIX w., a z prawej ogródki działkowe. W dole Oslo i gdzieś tam meandrująca Akerselva. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Wiosna w Oslo jest piękna, choć wtedy była mocno deszczowa. Telthusbakken. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Drewniane domy przy Telthusbakken. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



XVIII/XIX w. domki przy tej ulicy są zabytkowe i wciąż zamieszkałe przez kolejnych spadkobierców. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



 Sama ulica Telthusbakken jest krótka, bo ma zaledwie 260 metrów, to jest bardzo kolorowa. A choć turyści coraz częściej zapuszczają się na nią, w dalszym ciągu jest spokojna i cicha. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Każdy dom jest zadbany i na swój sposób unikatowy, choć wszystkie są drewniane. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Spacerując w dół uliczką, zagląda się niemalże w okna mieszkańców, więc należy zachować odstęp, by nie naruszać prywatności. (Zdjęcia z lipca 2025 roku)



I te małe, białe płotki dodają takiej sielskości... (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Dwa lata wcześniej, w maju, na tym domu było widać kratkę i kilka listków na krzyż. Obecnie i rok wcześniej już pełna zieleń na...  zielonym domu. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



W Norwegii nie wycina się drzew, bo stoją na placu budowy. Drzewa się wkomponowuje w projekt budynku. Można? Można. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Nasza wycieczka znów powraca nad brzeg Akerselvy, bo przecież wciąż idziemy wzdłuż jej linii. Po drodze, po zejściu z Telkhusbakken, po lewej stronie widzimy Wyższą Szkołę Architektury i Wzornictwa. My kierujemy się w prawo, by po chwili skręcić w lewo w uliczkę Vulkan. 


W Norwegii często widuje się drewniane domy, niemalże z wtopionymi w nie skałami. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Mural na ulicy Vulkan (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Mural na ulicy Vulkan (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Tym samym dochodzimy do dawnych budynków pofabrycznych. W Vulkan mieściła się kiedyś huta żelaza, w której produkowano głównie mosty stalowe. Dziś to hala, w której można nabyć produkty spożywcze z całego świata. Jest pełna kawiarni, sklepików, a właściwie straganów. Trochę przypomina mi warszawską Halę Koszykową. Dziś słynne Koszyki przeszły metamorfozę i śmiało można je porównać do Mathallen. (Słowo "mat" oznacza po norwesku "jedzenie")


Budynki dawnej huty żelaza nad Akerselvą (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Kiedyś wejście do huty żelaza, dziś do hali spożywczej (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Wnętrze pofabryczne - dziś pachnie kuchnią z różnych stron świata (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Choć maszyny stanęły i nie produkuje się tu mostów stalowych, ale pracownicy nadal się tu uwijają, żeby klientowi dogodzić ;) (Zdjęcie z maja 2023 roku)



W Mathallen (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Wodospad Nedre Foss (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Akerselva po wiosennych roztopach huczała i szybkim nurtem spływała ku ujściu Oslofjordu. (Zdjęcie z maja 2023 roku)

Mostem Anne Holsens przechodzimy na drugą stronę i od razu wpadamy na wielki budynek. Jego półkolista fasada przypomina wysokie, połączone ze sobą zbiorniki na zboże. I faktycznie są to dawne silosy zbożowe, bo dawniej tereny wokół rzeki to były pola, z których wagonikami zwożono urobek z okolicznych pól. Na pamiątkę tej zbożowej działalności w budynku tym stał do niedawna wagonik. Niestety po renowacji obcięto jego front i wmurowano w ścianę. A czym jest teraz ten dawny silos? W posiadanie wzięli go studenci, ponieważ mieści się tu akademik. Na 19 piętrach mieszczą się półokrągłe mieszkania, a na samej górze taras z widokiem na miasto. Niestety bez kodu nie wejdzie się do środka. Wykorzystanie dawnego silosu to było nowatorskie podejście i zostało ono docenione Nagrodą Architektoniczną Miasta Oslo.


Kiedyś zbożowe silosy. Dziś akademik. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



 Pokoje w akademiku są półkoliste, ale całkiem przestronne. (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Dawniej stał cały wagonik, teraz tylko przód wagonika zbożowego, wmurowany w ścianę, na pamiątkę przeszłości tego miejsca. (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Ścieżka nad Akerselvą - widok z tarasu, z akademika (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Pozostałość dawnego mostu - widok z tarasu, z akademika (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Ten sam dawny most widziany z poziomu ścieżki nad Akerselvą (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Idąc dalej wzdłuż rzeki dochodzimy do fabryki płótna żaglowego. Budynek Christiania Seildugsfabrik wybudowano w 1856 roku. W owym czasie była to największa (i obecnie najlepiej zachowana) budowla, zaraz po zamku królewskim. Ole Mathæus Hauge, Henry Heyerdahl, Thorvald Meyer i Martinius Christian Brinch założyli spółkę akcyjną. Jak wspomniałam firma zajmowała się wytwarzaniem płótna żaglowego, ale także żelaznego drutu, włóczki i wędkarskiej przędzy oraz worków żeglarskich. Tu pracowały głównie kobiety, ale choć fabryka z zewnątrz wydawała się ogromna i nowoczesna, warunki pracy były tu ponoć najgorsze w całym mieście. Spółka przeszła modernizację tuż przed wybuchem II wojny światowej. Produkcja ustała całkowicie w 1978 roku, z powodu nadprodukcji tekstylnej.


Schodkami w górę ku historii... (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Budynek Christiania Seildugsfabrik to inaczej fabryka płótna żaglowego (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Archiwalne ujęcie z tego samego miejsca, z 25 maja 1906 roku. Fotografia przedstawia pracowników fabryki, jest zrobiona na okoliczność jakiegoś wydarzenia, podczas którego pracownicy stanęli do zdjęcia. Jak widać większość robotników to kobiety. Archiwalne zdjęcie pochodzi ze strony www.byggogbevar.no (Zdjęcie z czerwca  2026 roku)



Christiania Seildugsfabrik kiedyś, obecnie wejście do Akademii Sztuk Pięknych ( Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Ta belka z napisem zachowała się w oryginale. Tu była brama, przez którą wchodzono na teren fabryki. Napis jest oczywiście współczesny i daje jasną informację, że teraz wchodzi się na teren Akademii Sztuk Pięknych w Oslo. (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Nadwyżka produkcji tekstylnej zamknęła miejsce pracy wielu osobom, ale budynki nadal stały. Dopiero w 1999 roku dawne pofabryczne budynki przeznaczono pod działalność Kunsthøgskolen w Oslo, czyli Akademii Sztuk Pięknych, która ostatecznie zadomowiła się tutaj dopiero w 2010 roku. W 1916 roku tuż obok budynków fabrycznych powstał budynek administracyjny, z którego wychodziły wszystkie postanowienia, zarządzenia i polecenia. Tu bowiem mieściła się sala posiedzeń zarządu. Sala ta do chwili obecnej zachowana jest w prawie nienaruszonym stanie, łącznie z linoleum i tureckim dywanem na podłodze, skórzaną tapetą na ścianach, pozłacanym metalowym żyrandolem, że o oryginalnych meblach i fortepianie nie wspomnę. Oczywiście konserwatorzy włożyli mnóstwo pracy, by zachować to, co było w oryginale i przywrócić blask poniszczonym meblom i przedmiotom.


Budynek administracyjny, gdzie mieściło się biuro główne z salą posiedzeń zarządu (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



 Nad wejściem do biura zachowano stary napis wyryty w kamieniu, oznaczający nazwę fabryki płótna żaglowego, a w oknach klatki schodowej - kolorową mozaikę (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Biuro główne w 1906 roku (dokładnie 25 maja 1906 roku). Autor fotografii Anders Beer Wilse. Dziesięć lat później będzie się tu mieściła cała administracja fabryki. Źródło zdjęcia: www. byddogbevar.no



Dekoracja za murem z nazwą fabryki, datą powstania i zegarem (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Rozwój przemysłu to jedna strona, ale drugą stroną medalu było potworne zanieczyszczenie rzeki. Legenda miejska mówi, że w tamtych fabrycznych czasach rzeka przybierała kolor farbowanych w fabryce tkanin. W mieście wiedziano jakiego barwnika użyto danego dnia, ponieważ sierść szczurów przybierała co raz to inny kolor. Życie w rzece praktycznie ustało i trwało to latami. Obecnie wzdłuż Akerselvy żyje około 100 gatunków ptaków, zwłaszcza w jej górnym, nieco dzikszym terenie. Dopiero w 2021 (!) roku łososie powróciły do rzeki. Także można tu zobaczyć pstrągi. Jak wiadomo, to gatunki ryb, które żyją w czystych wodach. 


Tablica informacyjna o łososiach i pstrągach w Akerselvie (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Tuż przy akademikach można zobaczyć myśl inżynieryjną, czyli specjalne pochylnie dla łososi, które w okresie rozrodczym powracają na tarło do rzek i płyną pod prąd.


Pochylnie dla ryb płynących pod prąd. Zastanawia mnie fakt, jak one wiedzą, że lepiej im tam wpłynąć...? (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Nedre Foss po zimowych roztopach to huczący wodospad płynący studentom przy akademiku (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Nedre Foss i pochylnie dla łososi i pstrągów (Zdjęcie z maja 2023 roku)





Obecnie tereny pofabryczne służą studentom Akademii Sztuk Pięknych. Nie wiem, czy doceniają, w jak historycznych budynkach przyszło im pobierać nauki, ale teren wydaje się całkiem fajny.


 Pofabryczne budynki to dziś sale plastyczne, studia filmowe, sale wystawiennicze, słowem kultura tu rządzi ;) (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Budynki należą dziś do Akademii Sztuk Pięknych (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Przez mostek miłości, na którym młodzi ludzie zawieszają kłódki pieczętujące ich miłość wzajemną, przechodzimy znów na drugą stronę Akerselvy. Z mostku podziwiamy wodospad Øvre Foss, który zasilał dawny młyn, a potem urządzenia fabryczne. Zaraz za mostkiem jest kolejny mostek i widzimy całkiem ładną mieszkaniówkę dla ptaków ;)


 Wodospad Øvre Foss przy dawnym młynie, obecnie Akademii Sztuk Pięknych (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Miejski przewodnik na mostku miłości ;) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Wodospad Øvre Foss na wiosnę (Zdjęcie z maja 2023 roku)






Kładka dla pieszych Cuba bru. W 1949 roku był tu zbudowany most dla pracowników pobliskiej fabryki. W 1995 roku zastąpiono go obecną kładką. Skąd nazwa mostu Kuby? Najprawdopodobniej istniał tu zajazd o nazwie Kudskebakken, którą skrócono do nazwy Kuba. Obecnie kładka znajduje się także na terenie Oslo o nazwie Kuba. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Widok na Øvre Foss z kładki Kuba. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



"Blokowisko" dla ptaków :) (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Tym samym rzeka obiera kolejny zakręt i my także, przechodząc przez najstarszy w Oslo most łańcuchowy - Åmot Bru. Zbudowano go w 1852 roku i pierwotnie wisiał nad rzeką Drammen w Åmot. Kiedy jego stan zaczął się pogarszać, rozebrano go, by ponownie złożyć w Oslo jako kładkę dla pieszych i rowerów. Zachowano na nim historyczny wpis: "100 mężczyzn mogę udźwignąć, ale zawiodę w rytmicznym marszu", co nawiązywało do słabej konstrukcji mostu. Dziś jest świadectwem myśli inżynieryjnej XIX w.


Jedyny taki most w mieście - Åmot Bru (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Åmot Bru. Ależ wtedy padało w Oslo! (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Kontynuując nasz spacer, docieramy do absolutnie magicznego miejsca. A jest nim kolejny wodospad w mieście, których łącznie jest 20 na ponad 8 km trasy. Sceneria bardzo poprzemysłowa, ale warta podejścia nieco pod górę. 


Kolejny most wysoki i murowany to Sannerbrua. Pod nim znajduje się huśtawka, ale tylko dla tych, co nie boją się wejść na środek rzeki :) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Kładka Mølla bru, którą można przejść do restauracji po drugiej stronie. Dawniej to miejsce należało do młyna, a ten do firmy Nedre Vøiens Bomuldsspinderie, czyli firmy tekstylnej, założonej w 1845 roku. To właśnie tu, prawa do młyna nabył, powracający z Menchesteru, Knud Graah. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Firma Nedre Vøiens Bomuldsspinderie połączyła się w 1946 roku z fabryką Hjula Væverier, która była nieco wyżej Akerselvy. (Zdjęcie z maja 2023 roku)


To Vøyenfall, który spada z hukiem tuż przy budynkach, w których obecnie mieszczą się teatr, kawiarnie oraz różne instytucje. Wiosną, kiedy topnieją śniegi, wodospad huczy jeszcze bardziej, ukazując swoją potęgę, natomiast zimą, wody rzeki potrafią zamarznąć, tworząc fantastyczne formy niczym stalaktyty w jaskini. To jedno z dzikich miejsc natury w środku wielkiego miasta. Jak dla mnie absolutna perełka!


Dziś w budynkach po dawnej fabryce tekstylnej i przędzalni, mieści się teatr, nocny klub, restauracje, m.in. "Wallmans" i biura mniejszych firm. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Wieczorny spacer w tym miejscu ma jednak coś z magii :) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Restauracja Wallmans w dawnej fabryce tekstylnej Nedre Vøiens Bomuldsspinderie (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Vøyenfall. A z prawej strony zdjęcia dawny browar braci Ringnes, dziś już nieistniejący. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Uroczy zakątek Oslo :) Vøyenfall (Zdjęcie z lipca 2025 roku)







Vøyenfall. Takie "smaczki" można spotkać podczas spaceru wzdłuż Akerselvy. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Vøyenfall (Zdjęcie z maja 2023 roku)











To samo miejsce w czerwcu 2026 roku



Vøyenfall (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)






Teraz czeka nas nieco bardziej strome podejście, ale nagrodą za wysiłek jest przystanek przy małym, uroczym czerwonym domku nad wodospadem. To malutka kawiarnia "Anne på landet - Hønse-Lovisas Hus". Budynek powstał w 1800 roku jako dom głównego operatora przy istniejącym tu tartaku. Był zamieszkały do lat 90. XX w. A swoją nazwę wziął od dobrej i odważnej kobiety z książek Oskara Braatena - Hønse Lovisy. Autor spędzał w tym rejonie swoje dzieciństwo, ale choć kawiarnia nosi imię kobiece, nie ma pewności, czy w ogóle takowa istniała, a na pewno, że w tym domku mieszkała.


Most Beierbrua - tędy codziennie pracownice przechodziły do fabryki, zlokalizowanej po drugiej stronie Akerselvy (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Wodospad po mostem, jeden z 20 na głównej rzece w Oslo (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Most Beierbrua z bliska. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Uroczy drewniany domek to kawiarnia "Anne på landet - Hønse-Lovisas Hus" (Zdjęcie z maja 2023 roku)



"Anne på landet - Hønse-Lovisas Hus", kiedyś dom operatora tartaku, dziś kawiarenka nad samą rzeką. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Popiersie Oskara Braatena, który wymyślił postać Hønse Lovisy (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Budynek kawiarni jest częścią pobliskiego Muzeum Pracy, do którego wciąż jeszcze nie dotarłam ;) Wracając do uroczego domku nad wodospadem... W 1846 roku budynek służył zarządcy fabryki stempli Tugthuset, potem w latach 70. XIX w. mieszkali tam pracownicy firmy Foss Spinderi, zajmującej budynki po drugiej stronie mostu, wreszcie domek służył jako magazyn, a na początku XX w. był sklepem, w którym sprzedawano owoce. W późniejszych latach budynek był pracownią artystyczną, a w czasie działań wojennych nie ucierpiał, dzięki czemu ocalały w 2007 roku przeszedł w posiadanie Anne Mette Hegdal, która przekształciła dom w kawiarnię i zasłynęła ze swoich gofrów, zwanych w Norwegii "vafler" (zwłaszcza z brązowym serem brunost i dżemem są wyborne!), a od 2017 roku kawiarnię prowadzi "Anne på landet", czyli firma "Anna ze wsi" i jest częścią Muzeum Pracy.


Domek od drugiej strony. Dawniej mieszkał tu zarządca fabryki, pracownicy firmy, potem był to magazyn i sklep z owocami. Biały płotek to 100% do sielskiego klimatu w środku dużego miasta :) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



"Anne på landet - Hønse-Lovisas Hus" to obecnie pyszny przystanek na kawę i wafle. Pod warunkiem, że nie idzie się tu wieczorem, jak ja zwykle z grupą. Ale i tak jest klimatycznie. (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Jak wspomniałam wcześniej, rewolucja przemysłowa Norwegii zaczęła się nad rzeką. Dawne tartaki zastąpiły fabryki. Powstały fabryki tkanin i przędzalnie. 70 % robotników stanowiły kobiety, często bardzo młode. Mężczyźni pracowali głównie w przemyśle mechanicznym, w hucie żelaza i metali, cegielniach i młynach, w fabrykach mydła, cegieł czy papieru. A w weekendy wieczorami spotykali się wszyscy na wspólnych zabawach, potańcówkach czy randkach, które nierzadko kończyły się niepożądaną ciążą kobiet.


Trochę historii po drodze nikomu nie zaszkodzi ;) A na archiwalne zdjęcia nawet w deszczu, przyjemnie spojrzeć. (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Właściciele fabryk budowali całe zaplecza socjalne dla wciąż napływającej ludności, która ściągała z całej Norwegii za chlebem. Były mieszkania, stołówki, łaźnie, szkoły, a nawet kaplice. I choć z zewnątrz były to działania bardzo pozytywne, to warunki panujące w takich osiedlach dalekie były od ideału. Mimo to, wiele rodzin decydowało się na ciężką pracę w takich a nie innych warunkach.


I jeszcze spojrzenie spod kawiarni "Anne på landet - Hønse-Lovisas Hus" na fabrykę Nedre Vøiens Bomuldsspinderie (Zdjęcia z maja 2023 roku)



Dawny Ringnes Bryggeri, czyli browar braci Ringnes. Założony w 1876 roku, pozostał w rękach rodzinnych do 1978 roku. Po przejęciu spółki przez koncern Calsberg skończyła się produkcja piwa w Oslo. Obecnie teren po browarze to mieszkania prywatne i lokale usługowe. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



A to dawna fabryka Hjula Væverier, jedna z najstarszych firm przemysłowych w Norwegii. Założona w 1855 roku jako tkalnia, przez przemysłowca Halvora Schou, który wcześniej prowadził tu młyn. Fabryka tekstylna funkcjonowała tu do 1957 roku. Obiekt ten stał się tłem dla powieści Oscara Braatena, który przedstawił w niej życie klasy robotniczej w młynie. (Zdjęcie z maja 2023 roku)


Swego rodzaju pamiątką po pracujących tu kobietach i ich uhonorowaniem jest pomnik robotnic, które codziennie przemierzały most Beier z osiedla mieszkaniowego do istniejących tu fabryk, w tym włókienniczej właśnie. Jak człowiek sobie pomyśli, jak ciężkie życie wiodły kobiety w XIX wieku, gdzie nie miały żadnego wyboru, nie miały innych możliwości, ba, nawet prawa głosu nie miały, to bardziej docenia to, co ma teraz - wolność wyboru, szereg możliwości, prawo do własnego głosu i prawa wyborcze. Kiedyś kobiety miały dwie sukienki, jedną codzienną i jedną odświętną. My mamy teraz całe szafy ciuchów, a i tak stajemy przed szafą i "nie mamy co na siebie włożyć" lub też "nie wiemy, co na siebie włożyć".


Upamiętnienie pracujących w fabryce tekstylnej kobiet. Codziennie przechodziły tędy do pracy, by polepszyć swój byt... (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



W hołdzie kobietom pracującym, z dziewczętami z grupy, odtworzyłyśmy scenkę z pomnika w lipcu 2025 roku. Na fotografii od lewej: Duśka, Agnieszka, Kinga i Marta. Zdjęcie wykonał Adam :) 



Scenka została także odtworzona z innymi dziewczętami w czerwcu 2026 roku. Na fotografii od lewej: Ania, Duśka, Paulina i Justyna. Zdjęcie wykonał Michał :)



Wśród ruin, które zaścielały teren Akerselvy po II wojnie światowej, znaleziono medialony, które dziś są świadectwem czasu minionego. Zachowano fotografię, którą wprawiono w budynek. Przedstawia ona kobiety (uwierzcie mi, one młode były!), pracownice firmy tekstylnej Hjula Væverier. Napis na sztandarze, pod którym siedzą brzmi: Stowarzyszenie Kobiet Pracy Hjula "Idziemy walczyć o jaśniejsze niebo" (czytaj: lepszą przyszłość). Te fotografie to zapis dawnej mody i fryzur. (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



I jeszcze jeden znaleziony medalion, który wprawiono w murek przy jednym z mostów na Akerselvie. Przedstawia jedną z robotnic fabryki, prawdopodobnie tej samej, co kobiety z górnej fotografii, na co wskazuje podobny motyw decoupagu na zdjęciu. (Zdjęcie z maja 2023 roku)



Dawna fabryka Hjula Væverier (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)



Spojrzenie z mostu Beierbrua na fabrykę Nedre Vøiens Bomuldsspinderie (Zdjęcie z czerwca 2026 roku)


Podążamy dalej trasą przy rzece. Pod kolorowym mostem Vøyen często śpią bezdomni. To również problem miasta, który wyostrzył się bardziej w czasie pandemii, w której hasło "zostań w domu" nijak miało się do, jak to się teraz mówi, "osób w kryzysie bezdomności". Ale Oslo to nie tylko bogaci mieszkańcy i liczni turyści. To miasto żywe z jego zaletami, ale i wadami.


Most Vøyen, gdzie często śpią bezdomni - w czasie spaceru zastaliśmy tam śpiącego człowieka ze swoim "dobytkiem" (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Zaraz za ruchliwą ulicą jest pomnik słonia. A co? Że Oslo zaskakuje? Pewnie! Na każdym kroku. I dlatego nad rzeką można spotkać słonia. To rzeźba Pettera Alexandra Hepsø. Słoń ma zatopioną w płycie trąbę nie bez powodu. W tym miejscu powstały pierwsze w Oslo wodociągi, a rzeka oczywiście zasilała rury wodą. W XVII w, drewniane rury, które zakopywane były pod ziemią, dostarczały wodę pitną do twierdzy Akershus. Słoń niesie przesłanie, by pamiętać o wodzie, a dokładnie, że dawniej było tu ujęcie wody pitnej, którą zamknięto w 1789 roku.


A kupisz mi słonia? :) Symbol pierwszego wodociągu w Oslo i ujęcia wody pitnej w tym miejscu (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Trąby nie mam, ale słoniem czasem bywam ;) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Można by iść dalej wzdłuż rzeki, lecz zazwyczaj na tym kończę spacer grupowy i wracamy do hostelu. I tak w nogach mamy około 7-8 km. I choć po drodze są liczne przystanki i spacer jest nieśpieszny, to jednak jak na pierwszy wieczór, po przylocie do miasta, jest w zupełności wystarczający. Uwielbiam tę trasę i zawsze coś nowego wpadnie mi w oko.


A w drodze powrotnej podziwiamy murale na blokach mieszkalnych (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Street art wieczorową porą ;) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



To ja, jednocześnie ogarniająca w tym roku wycieczkę do Oslo i wyprawę na fiordy do Norwegii z namiotami :) (Ale zdjęcie z lipca 2025 roku ;))



Okna wystawowe sklepu Scorpius. To hipisowski sklep nie tylko z odzieżą, ale także unikatowymi przedmiotami, głównie ręcznie robionymi. To sklep dla artystycznych dusz, gdzie mogą zakupić też fajki i zawartość do fajek i poczytać o rozwoju duchowym ;) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)



Wejście do dziwacznego sklepu Scorpius ;) (Zdjęcie z lipca 2025 roku)


Uważasz, że to fascynująca podróż w czasie i przestrzeni? A to zaledwie kawałek magicznego Oslo. Z czasem pokażę go więcej. Tymczasem do następnego razu!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz