Tajemnicze
Karkonosze
gdzie krok, tam ciekawostka
Dwa lata
temu wypoczywałam w Karpaczu. Dawno w nim nie byłam. Miałam bardzo szczątkowe
wspomnienie wycieczki klasowej, więc prawie wcale nie pamiętałam tej
miejscowości. Z całą pewnością w latach 80. XX w. nie było takich tłumów
turystów, jakie odnotowałam teraz. No, ale jak się jedzie w sezonie… to się tak
ma.
Kiedy pogoda
była niepewna, albo chciałam nieco wypocząć od górskich wędrówek, spacerowałam
po mieście. Karpacz ma naprawdę wiele do zaoferowania jeśli chodzi o atrakcje.
Jedną z nich jest przechadzanie się po ulicach i podziwianie starych lub
stylizowanych domów. Wszędzie można natknąć się na symbol tych gór, czyli
Karkonosza. Bywa pod postacią płaskorzeźby, mozaiki, rzeźby wolno stojącej lub
w jakimś ze swoich wcieleń.
A same domy
też skrywają pewne ciekawostki. Ot, choćby taki niepozorny żółty budynek. Niby
nic ciekawego, dopóki nie przeczytamy co w nim było. A był to dom ostatniego laboranta.
Legenda z tym związana jest dość sympatyczna. Otóż, powiada się, że dwóch
studentów medycyny z Pragi, zbiegło z niej i przybyło do Karpacza w 1700 r. Obaj
znaleźli schronienie u ogrodnika, Melchiora Grossmanna. I to od tych dwóch
studentów wziął się początek cechu laborantów, bowiem w podziękowaniu za
opiekę, studenci nauczyli ogrodnika jak robić lekarstwa z miejscowych ziół.
Ziołolecznictwo przeżywało swój rozkwit właśnie w XVIII w. Laboranci zrzeszyli
się w cechu, który podlegał pod lekarza z Jeleniej Góry. W 1796 r.
zarejestrowanych było 27 mistrzów ziołolecznictwa, z których aż 18 mieszkało w
Karpaczu. Władze Królestwa Pruskiego zaczęły jednak interesować się
działalnością laborantów i stopniowo ją ograniczać. Ustawa z 1843 r. zakazywała
przyjmowania do cechu nowych adeptów sztuki zielarskiej. W 1884 r. w Karpaczu
zmarł ostatni laborant – Ernst August Zölfel. To, co po sobie pozostawił, czyli
pracownię i sprzęty, po jego śmierci zabezpieczyła policja. A mieściło się to
wszystko w tym żółtym domu.
Albo inny
przypadek. Drzewo. Piękne, zielone, rozłożyste, stojące w centrum miasta.
Pomyślicie, zwykłe drzewo, czym tu się zachwycać? A to niezwykłe drzewo. To
świadek wielu spraw. Jest to bowiem lipa sądowa.
A lipa jeszcze w czasach
przedchrześcijańskich była drzewem świętym. Uważano, że chroni od złych mocy i
od piorunów. Sadzano ją w centrum osad właśnie, by pod nią się naradzać,
przeprowadzać sądy, tańczyć a nawet zawierać związki małżeńskie. Z drewna lipy
wykonywano wiele sprzętów od mebli, naczyń, po chodaki. Z niego robiono też
ule, gdyż pszczołom odpowiadał zapach lipowego drzewa. Węgiel drzewny z lipy
wykorzystywano do wyrobu węgla rysunkowego a także prochu strzelniczego. Także
lipa miała swoje zastosowanie w medycynie ludowej. Ususzone kwiaty podawano
jako środek napotny i wykrztuśny, przy katarze, grypie, bólach gardła. Wedle
tradycji ta konkretna lipa w Karpaczu, która stoi niedaleko restauracji „Bachus”,
służyła miejscowym do wójtowskich sądów i dlatego nazywa się ją lipą sądową.
Drzewo ma ponad 5 m obwodu i liczy sobie ponad 200 lat. Jest pomnikiem
przyrody.
Tak, miasto
ma liczne atrakcje. Niewątpliwie dołączyła do nich nowa inwestycja. A jest nią
współczesna bryła budynku, który kryje w sobie projekt pod nazwą Karkonoskie
Tajemnice.
I choć atrakcja jest bardzo multimedialna, to bardzo ją polecam.
Nudzić nie będzie się tu ani młody, ani dojrzały wiekiem odwiedzający. Ten
pełen tajemnic budynek zbudowano w miejscu odkrycia kostura Ducha Gór. Wykopano
go 26 marca 2011 r. podczas prac budowlanych. I od tego wszystko się zaczęło.
Życzeniem twórców Karkonoskich Tajemnic jest poszerzenie świadomości ludności
miejscowej oraz turystów w zakresie historii Karkonoszy. A ta tworzona była
przez wspomnianych laborantów, Walonów, którzy przetwarzali kamienie i
minerały, hutników, którzy chronili swych tajemnic rzemiosła.
Replika tajemniczego kostura Ducha Gór. Ten oryginalny, wydobyty z ziemi, jest teraz eksponatem w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze
Znaleziony w Wilczym Potoku, pierścień, który podarował Duch Gór Emmie, na znak jego wielkiej miłości (swoją drogą to musiała mieć paluszki, że "sie masz owszem")
Duch Gór jest niematerialny i może przybierać różną postać zarówno ludzką jak i zwierzęcą. Najczęściej jest hybrydą wielu zwierząt i dzięki temu może czerpać z nich najlepsze cechy. Zgodnie z najdawniejszymi przekazami Karkonosz w okresie wiosennym łączy w sobie dumę jelenia (poroże), odwagę dzika (głowa), siłę niedźwiedzia (tułów) i zwinność łani (nogi)
Historia o mandragorze. Alrauna to roślina, a właściwie jej korzeń, który miał człowiecze kształty i któremu przypisywano działania magiczne. Mówiło się, że wyrwana z ziemi wydawała ludzki krzyk, który zabijał tego, kto próbował ją wyrwać z ziemi. Mandragorę powinien wyrwać czarny pies, który ciągnął korzeń za sznurek i oczywiście potem konał po usłyszeniu krzyku
Karkonoskie Tajemnice pełne są ciekawych zakątków, które podkreślone światłem i dźwiękiem dają niesamowity klimat
Legenda o tym, jak Duch Gór zamienił głowy handlarzy w krowie łby, gdy ci, zamiast chwalić go jako dobrego gospodarza ziem karkonoskich, tylko z niego szydzili
Karkonoskie
Tajemnice to miejsce, gdzie legendy splatają się z faktami, przekazy ustne z
historią, tradycja z nowoczesnością. A nad wszystkim góruje ON – Rzepiór, Liczyrzepa,
Karkonosz, czyli Duch Gór. Jemu poświęcone jest wszystko, czym człowiek
oddycha, żyje, współodczuwa. I to on niepodzielnie rządzi Karkonoszami.
Pogódźcie się z tym J
A najlepiej
zajrzyjcie do Karkonoskich Tajemnic będąc w Karpaczu. I pospacerujcie po
mieście w poszukiwaniu Ducha Gór. Może przybierze on postać, którą ja
stworzyłam w Tajemnicach? Kto to wie?
Stworzony przeze mnie wizerunek Ducha Gór, który mogłam sobie wysłać na maila lub jako pocztówkę do bliskich :)













































