Jesień w pałacowych klimatach,
czyli wizyta
w Dolinie Pałaców i Ogrodów
Kotlina Jeleniogórska jest ciekawym kątem Polski. Otulona jest między Karkonoszami, Górami Kaczawskimi, Rudawami Janowickimi oraz Doliną Bobru. I patrząc w każdą stronę możemy zetknąć się z dużą historią oraz cudami natury.
Jesień, kiedy jest słoneczna i ciepła, kiedy mieni się kolorami przebarwiających się liści, zaprasza do odwiedzenia wielu miejsc. Uległam jej zalotom i pewnego razu wybrałam się do Doliny Pałaców i Ogrodów, by zerknąć na trzy, zupełnie różne pałace i pospacerować po parkach, niczym właścicielka rozlicznych dóbr ;)
Na pierwszy ogień poszedł Pałac Wojanów. I choć to obiekt hotelowy i raczej wnętrz nie było jak oglądać, to już samą bryłą zewnętrzną byłam zachwycona. A jak otworzyły się drzwi, to wiecie... jak kot zajrzałam ;)
Pierwsze wzmianki o tym pałacu pochodzą z 1281 roku. Właścicielem majątku był Eberhard von Schildau. Potem, aż do 1727 roku dobrami zarządzał ród von Zedlitz. W 1607 roku Nikolaus von Zedlitz und Nimmersatt wybudował renesansową budowlę, którą przyszli Szwedzi i oczywiście spalili. Zbóje... Ale już w 1667 roku kolejny z rodu, Christoph von Zedlitz odbudował rodową siedzibę i nadał jej barokowy sznyt. A potem właściciele pałacu zmieniają się kolejno. Nie wiem, czy gdzieś w granicach dzisiejszej Polski znajduje się jakiś zamek czy pałac, który miałby od zarania dziejów tego samego właściciela. Chyba nie...
W każdym razie Pałac Wojanów w 1831 roku nabył Karl Albrecht Ike, radca sądowy Królestwa Pruskiego. I postanowił, że tym razem pałac będzie w modnym w tamtym czasie, stylu neogotyckim. Za prace odpowiedzialni byli uczniowie znanego architekta królewskiego Karla Fredricha Schinkla. I powstała całkiem romantyczna rezydencja dworska. Do istniejącej bryły dołożono pięterko i inne dekoracje, powodując, że jego wygląd był dość unikalny na Śląsku. Pan Ike po ośmiu latach wystawił majątek na sprzedaż, a pałac zakupił dla swej córki Luizy Niderlandzkiej, król Pruski, Fryderyk Wilhelm III, który miał letnią rezydencję niedaleko, bo w Mysłakowicach. Że też mój tata mi takich prezentów nie dawał... W każdym razie para książęca pałac rozbudowała, zadbała o park krajobrazowy wokół, a w międzyczasie doczekała się córki, Marii zu Wied, która w 1889 roku odziedziczyła dobra w Wojanowie.
W domowym albumie wpis: hrabina/księżna/baronowa Duśka w swoim ogrodzie pałacowym w 2021 roku... Mógłby być taki wpis prawda? Bo czemu nie ;)Pałac zmieniał wciąż właścicieli, potem przyszła II wojna światowa i ona także odcisnęła swoje piętno na historii budowli. W pałacu zostali ulokowani jeńcy wojenni, którzy pracowali w fabryce papieru w Dąbrowicy. Zastanawiam się, co musieli czuć ludzie, którzy mieszkali w pałacowych wnętrzach, a byli więźniami obozu i robotnikami przymusowymi. To musiał być jakiś koszmar. Choć wydaje mi się, że zajmowali oni raczej budynki folwarczne, a pałac zajmowały wyżej postawione osoby, typu zarządca obozowy, albo jakiś inny strażnik.
Uwielbiam odbicia w wodzie, do tego wczesną jesienią i z zachmurzonym niebem, sceneria jest niesamowitaPo wojnie oczywiście Pałac Wojanów został splądrowany, a potem zajęty przez administrację powstającego PGR-u (Państwowe Gospodarstwo Rolne). Oczywiście, jak to w takich przypadkach bywało, o obiekt nikt nie dbał, była to własność państwa, więc szybko popadł w ruinę. Pewna włoska firma kupiła obiekt i zabezpieczyła go, ale gdy w 2002 roku strawił go pożar, znów pojawił się w ofercie sprzedaży. I od 2004 roku zaczął się nowy etap w życiu dawnej rezydencji. Pałac zakupiła Spółka z.o.o. "Pałac Wojanów". W rękach prywatnych rozkwitł.
Sień pałacowa, w której na ścianie wiszą portrety małżonków: Ludwiki Augusty Pruskiej (1808-1870), księżniczki pruskiej, księżnej Holandii oraz Wilhelma Fryderyka Karola (1797-1881), księcia NiderlandówCałe założenie pałacowo-parkowe zostało odrestaurowane, wliczając w to stajnie, wozownię, oficynę i spichlerz. Ogród został uporządkowany i upiększony. Dziś jest to nowoczesny kompleks hotelowo - konferencyjny, choć w zabytkowych wnętrzach.
Element małej architektury ogrodowej - Chiński Pawilon. Styl "chinoiserie" był bardzo modny w Europie od XVIII do XIX w. nie tylko w meblach i porcelanie, ale także w postaci ogrodowej altany.Od czasu do czasu można wejść do środka pałacu z przewodnikiem, jednak na co dzień pozostaje do dyspozycji gości hotelowych. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by pospacerować po parkowych alejkach czy skorzystać z restauracji pałacowej.
Kolejnym pałacem tego dnia był ten w Łomnicy. To typowo barokowy budynek z XVII w. I podobnie, jak inne tego typu obiekty, przechodził przez wieki z rąk do rąk. Na tych terenach panowały magnackie rody pruskie, więc pałac był "przerzucany" pomiędzy rodzinami, które, każda na swój sposób, przekształcały nabyte dobra.
W 1835 roku Łomnica trafiła w ręce Carla Gustawa von Küstera. I w zasadzie od tego czasu można mówić o jednym właścicielu, aż do końca II wojny światowej, bowiem do tego właśnie czasu, majątkiem zarządzała jedna rodzina. Oczywiście po wojnie pałac przejęło państwo, najpierw był rzecz jasna PGR a potem zorganizowano tam szkołę, która funkcjonowała do 1977 roku. Nie trzeba dodawać, że obiekt był po prostu zdewastowaną ruiną.
Tablica pamiątkowa poświęcona niemieckiemu pisarzowi Stefanowi Andresowi, który przebywał w Łomnicy w 1935 roku i tu właśnie napisał swoją nowelę "El Greco maluje Wielkiego Inkwizytora". W Łomnicy urodziła się także jego żona Dorothee Freudiger.Ale potomkowie rodziny von Küster nie zapomnieli swego. Udało się odkupić pałac od państwa i od 1991 roku stopniowo przywrócić budowlę do stanu obecnego. Nie jest to wielki pałac, ale widać, że właściciele włożyli w niego swe serce i duszę. O pieniądzach nie wspomnę. Dziś jest to także obiekt hotelowy, ale w jego murach mieści się muzeum wnętrz, do którego jednak nie weszłam, gdyż było już po godzinie otwarcia.
Tuż obok znajduje się dwór, tzw. "Dom wdowy". Został on wybudowany w latach 1803-1804 przez Christiana Gottfrieda Mentzla, jeleniogórskiego kupca, który dokonał inwestycji dla starszego członka rodziny. Budynek szczęśliwie przetrwał wojnę, a po niej służył celom mieszkalnym. Obecnie dwór pełni rolę hotelu połączonego z restauracją i kawiarnią.
Również budynki folwarczne nie pozostały bez renowacji. Dziś prezentują się od najlepszej strony, służąc jako kuźnia, piekarnia, restauracja, sklep z wyrobami regionalnymi, a także galeria z wyrobami z lnu. Również spacer po tym parku sprawia dużą przyjemność, dając chwilę wytchnienia.
Dom Modlitwy to zrekonstruowany sakralny budynek ewangelicki z 1748 roku z miejscowości Rząśnik. Został wzniesiony w konstrukcji szkieletowej z ceglanym wypełnieniem. Jest to ostatni tego typu budynek zachowany na Dolnym Śląsku. Został przeniesiony do Łomnicy w 2020 roku i pełni obecnie funkcję ekumenicznego centrum kultury - gospodarza wydarzeń w Łomnicy.Trzecim i ostatnim pałacem, który odwiedziłam podczas jednego dnia, był pałac w Karpnikach. Dość posępny, przez co zwany jest zamkiem, ale w sumie malowniczy. Leży na uboczu, więc tu najbardziej odpoczęłam, bo cisza to dziś towar w sumie deficytowy. Jeśli ktoś zachwyca się zamkami w Szkocji, tu znajdzie dla siebie odrobinę zachwytu, bo ta budowla według mnie niczym nie ustępuje tym szkockim.
Szary kamień budynku w stylu neogotyku, przywodzi na myśl tajemnice, które kryją te mury, a historia jest dość ciekawa. Zamek, jako warownię z fosą, zbudował w XIV wieku rycerz Henryk Czirn. Jednym z pierwszych właścicieli był Cunze von Predel, który zbył posiadłość w 1476 roku znanej na Śląsku rodzinie Schaffgotsch. Tym samym Hans Schoff, zwany Gotsche, został właścicielem dóbr karpnickich, jako pierwszy z rodu. I tak było, aż do 1580 roku, kiedy po raz kolejny zamek przeszedł w inne ręce.
Zmieniał wielokrotnie właścicieli, aż w 1725 roku znów powrócił w ręce Schlaffgotschów. Niestety graf Franz Wilhelm von Schaffgotsch zmarł nie zostawiwszy potomka, wobec czego w 1774 roku dobra przejęła administracja królewska, a potem krzeszowski klasztor oo. cystersów. Znów zmieniali się panowie na zamku, aż w 1789 roku posiadłość zakupił Caspar Conrad von Zedlitz. W jego rękach Karpniki pozostały aż do 1822 roku, kiedy to przeszły pod opiekę rodziny Hohenzollernów. I to za ich czasów, zamek, park i cała miejscowość rozkwitły.
Płaskorzeźba na zewnętrznym dziedzińcu przedstawiająca personifikację "Sapientia" czyli Mądrości. Jest to prawdopodobnie barokowy lub renesansowy relief, który służył jedynie dekoracji zamkuPrzebudowano wówczas zamek na potrzeby pary książęcej - Wilhelma von Hohenzollerna i jego małżonki Marii Anny z Hesji i nadano mu neogotycki wygląd, zachowując fosę wokół murów. Stworzono dość romantyczne założenie, a także utworzono muzeum, w którym prezentowano różne eksponaty. Zamek w rękach dynastii heskiej, jako własność prywatna pozostał aż do 1945 roku. Ale pojawiano się w nim rzadko, raczej traktowano go jako letnią rezydencję i miejsce noclegowe w czasie jesiennych polowań.
Pałac w Karpnikach położony jest malowniczo pomiędzy stawami hodowlanymi, które jednocześnie są objęte ochroną przyrody jako cenne siedliska dla zwierzątW czasie II wojny światowej, okręgowy konserwator zabytków Dolnego Śląska - Günther Grundmann, na zamku utworzył składnicę muzealną, gdzie były przetrzymywane zrabowane dzieła państw okupowanych przez wojska Hitlera. Tutaj także, przeniósł swoją kolekcję dzieł sztuki, ostatni właściciel Karpnik - książę Ludwig von Hessen und bei Rhein, a które to dzieła były stopniowo wywożone w głąb Niemiec w obawie przed zbliżającym się frontem i Armią Czerwoną. A ta jak wiadomo, nie ceregieliła się z zabytkami. Również Karpniki padły łupem tzw. czerwonej zarazy.
Po wojnie w splądrowanym zamku mieścił się do 1949 roku Uniwersytet Ludowy, pierwsza taka placówka na Dolnym Śląsku, która miała na celu przygotować dorosłą młodzież do działalności kulturalno - oświatowej na terenach wiejskich. W 1956 roku mieścił się tam ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych, ale stan budowli pozostawiał wiele do życzenia. Nawet naprawa dachu i prace zabezpieczające pod ośrodek kolonijny, nie pozwoliły na przebywanie tam ludzi. W międzyczasie lata płynęły, zmieniali się kolejni właściciele, ale po początkowej fazie chęci naprawienia dotychczasowych szkód, zapał stygł, a zamek stawał się powoli ruiną. Aż wreszcie w 2009 roku zaczęto prace remontowo - konserwatorskie i dziś możemy podziwiać miejsce z bogatą historią.
Podobnie, jak dwa poprzednie pałace, również ten w Karpnikach jest obiektem hotelowym, więc do środka można wejść jedynie jako gość. Ale czasem udaje się trafić na bardzo uprzejmy personel, który może uchylić niektóre drzwi. I ja właśnie miałam taką sytuację, gdzie pozwolono mi wejść na dziedziniec i nawet zrobić małą foto sesję z jesienną dekoracją. To naprawdę było miłe :)
Dolina Pałaców i Ogrodów w Kotlinie Jeleniogórskiej to miejsce niezwykłe, to około 30 zamków, pałaców, dworów, wież, ogrodów i parków, które dawniej służyły arystokracji przede wszystkim, pruskiej rodziny królewskiej, książętom i ludziom związanym z dworami dynastii rządzących. Mnóstwo historii, które szepczą kolorowe, opadłe jesienią liście. Polecam ten region na urlop, bo naprawdę jest tu co oglądać ;)



































































