Tajemnice Rosslyn,
czyli gdzie kończy się
„Kod da Vinci” Dana Browna
Siedzenie z przodu w piętrowym autobusie ma tę zaletę, że można czuć się jak kierowca, a nie musi się uważać na drogę ;)
Średniowieczny Edynburg. Po środku, budynek z dwoma wieżami to uniwersytecki wydział teologii. Znany ze zdjęć, turystom kojarzy się ze szkołą w Hogwarcie z Harry'ego Pottera.
Celtycki krzyż na grubo ciosanych blokach, stojący niedaleko wejścia w alejkę prowadzącą do kaplicy, upamiętnia ofiary I i II wojny światowej wraz z wypisanymi na tablicach nazwiskamiJeśli oglądaliście film pt. "Kod da Vinci" z 2006 roku (niesamowite, że film ma już 20 lat!), to końcowe sceny były nagrywane właśnie w tej kaplicy. I warto sobie obejrzeć/przypomnieć historię, bo na dużym ekranie można zobaczyć wnętrza świątyni. Niestety na żywo nie można ani filmować ani robić zdjęć w środku. Dlatego wybaczcie jakość fotografii, ale były robione z monitora, ulotek lub gablot wystawowych.
Co do samej kaplicy to jest ona niesamowita.
Boczne skrzydło Kaplicy. W niszach na kolumnach (przyporach) kiedyś stały posągi, gdzie się podziały przez wieki, do dziś nie wiadomo.
Jest to fragment nawy północnej. Ciekawostka: W jednym z pinakli kamieniarze wznoszący budowlę, ukryli ul :) Zdjęcie wykonane, kiedy jeszcze deszcz nie padał :)Kiedy weszłam do niej po zakupie biletu, moje pierwsze wrażenie było WOW! a potem jak w filmie napięcie rosło ;) Głowa dosłownie latała mi w każdym kierunku. Mnogość rzeźbień, zdobień, figur nie pozwalały choć przez chwilę się nudzić. A wszystko to w odcieniach bieli. I do tego pełne symboli.
Pierwsze wrażenie po wejściu do Kaplicy - WOW, a to dopiero był widok na ołtarz, za którym kryły się prawdziwe cudeńka. Zdjęcie z wystawy.
Już same sklepienie to misterne rzeźby i zdobienia, od których kręci się w głowie. Zdjęcie z wystawy.
Najpierw czytasz, potem idziesz oglądać i szukać tego, co się przeczytało. Nie jest to proste zadanie, uwierzcie mi. Zdjęcie z tablicy multimedialnej.
Przy okazji można postudiować trochę historii terenu, Rosslyn czy Szkocji. Zdjęcie z tablicy multimedialnej.
Ten rycerz to prawdopodobnie William St. Clair, zwany "Sprawiedliwym". I to on podobno eskortował królową Małgorzatę do Szkocji na ślub z królem Malcolmem Canmore w 1070 r. Zdjęcie z multimedialnego przewodnika.Większość turystów, wliczając w to mnie, pochylała się nad mapą kaplicy, by odnaleźć zaznaczone figury i ukryte symbole. A to nie było takie proste zadanie. Czas powoli zaciera wyraźne rysy, kamień się kruszy, a w nawale wszystkich dekoracji odkryć tę jedną, nie jest łatwo. I może dlatego w kaplicy panowała w sumie cisza. Każdy skupiony był na mapkach, a nie na telefonach.
A to wizerunek Małgorzaty Szkockiej, którą eskortował William St. Clair, zwany "Sprawiedliwym". Zdjęcie z tablicy multimedialnej.
Motyw "Tańca śmierci". Ludziom z różnych środowisk towarzyszy szkielet, czyli Śmierć. Zdjęcie z przewodnika multimedialnego.
Postacie uchwycone w "Tańcu Śmierci". Szkielety popychają ludzi ku ich przeznaczeniu i jednocześnie symbolizują tryumf śmierci nad życiem. Źródło: www.rosslynchapel.com
Trudno robi się dobre zdjęcia, kiedy światło odbija się w szybie. Ale jest to swoista Biblia wykuta w kamieniu. Tym razem mamy siedem grzechów głównych i siedem cnót, czyli lekcja moralności, czego nie robić i czym się w życiu kierować. Zdjęcie z tablicy multimedialnej.
Na górnym pasku mamy siedem grzechów głównych, czyli: pychę, obżarstwo, gniew, zazdrość, lenistwo, pożądanie i uwaga! miłość bliźniego. Na końcu czeka nas diabeł wyłaniający się z paszczy potwora. Na dolnym pasku mamy siedem cnót, czyli: pomaganie potrzebującym, odziewanie nagich, opieka nad chorymi, odwiedzanie więźniów, karmienie głodnych, grzebanie zmarłych oraz uwaga! chciwość. Na końcu czeka na nas św. Piotr z kluczem do bram niebios. Skąd zamiana dwóch cech miłości bliźniego w grzechach, a chciwości w cnotach? Skoro to lekcja moralności to jest to prawdopodobnie sugestia, że w każdym z nas jest potencjał do czynienia zarówno dobra jak i zła. Albo kamieniarska pomyłka ;) Zdjęcie z tablicy multimedialnej.Jeśli lubicie opowieści o królu Arturze i jego Rycerzach, jeśli z wypiekami na twarzach czytacie wszystko o Zakonie Templariuszy czy Zakonie Syjonu, jeśli ukryte symbole i zagadki są dla Was gratką, to właśnie ta świątynia jest dla Was, cała ze swoją niepowtarzalną atmosferą.
Początkowo Kaplica Rosslyn miała być częścią większej kolegiaty pod wezwaniem św. Mateusza i być kaplicą rodzinną. Zbudował ją w 1446 roku sir William Sinclair i po dzień dzisiejszy służy do pochówku potomkom rodziny Sinclair (St. Clair).
A tak Kaplica wygląda z góry obecnie. Ciekawostka: wprowadzenie łuków przyporowych, które odciążały dach i przenosiły jego ciężar poza budynek, umożliwiło budowniczym na wznoszenie wyższych budowli oraz wpuszczenie większej ilości światła do kaplicy. Zdjęcie z wystawy.Niestety fundator nie doczekał swego dzieła. Kościół budowano przez 40 lat. W okresie reformacji, dość burzliwej, kościół popadł w ruinę, a w 1650 roku, kiedy Roslin dostał się pod panowanie wojsk lorda Olivera Cromwella, kaplica służyła za stajnię.
Jeszcze nie pada, więc szybko foteczka na wieczną pamiątkę ;) Półwieczny ruchomy zabytek na tle zabytku klasy zerowej. Widzieliście kiedyś coś takiego? :) :) :)
Widok na nawę południową Kaplicy. Widoczny z lewej strony mur wyznacza początek dawnego transeptu, szerszej części kościoła łączącej chór z nawą główną.
Widok z tarasu kaplicy: Krajobraz ten to Rosslyn Glen, gdzie obecnie znajduje się największy zachowany obszar prastarego lasu w rejonie Midlothian. Jest to także ostoja dla dzikiej przyrody.
Pierwotnie okna nie posiadały szyb, a jedynie okiennice. Z biegiem czasu zaczęto wyposażać okna w szyby z witrażami, w których pięknie odbija się światło, tworząc kolorowe plamy na posadzce Kaplicy.Do odbudowy kościoła powrócono, ale już w stylu wiktoriańskim i w 1862 roku zaczęto odprawiać już cotygodniowe nabożeństwa. Z latami jednak, stan świątyni ulegał coraz większemu uszczerbkowi. W latach 90. XX w. zarządzono prace konserwacyjne, zakrojone na szeroką skalę. Dziś możemy cieszyć oko rezultatem tych prac.
W 1995 roku obecny hrabia Rosslyn powołał do życia Rosslyn Chapel Trust, fundację, która ma na celu ochronę, renowację i ogólną opiekę nad kaplicą.
Wejście do Kaplicy prowadzi przez Babtysterium, które zostało dodane do Kaplicy w XIX w.
Z uwagi na wspomniane wcześniej dekoracje i symbole, Kaplica zwana jest Biblią wykutą w kamieniu.
Mojżesz trzymający tablice z 10 przykazaniami oraz Diabeł i Kochankowie. Diabeł odwraca się w gniewie od kochanków, którzy wpatrują się w anioła trzymającego krzyż, a znajdującego się naprzeciw ich. Zdjęcie z gabloty.
A tutaj przedstawiona jest św. Weronika, trzymająca chustę, która zgodnie z legendą, zachowała odbicie twarzy Chrystusa, gdy ocierał chustą czoło. Zdjęcie z gabloty.Z budowlą związanych jest sporo legend, a wśród nich na pierwsze miejsce wysuwają się skarby ukryte przez templariuszy, a naznaczane później znakami masonerii. Rzekomo to w tym miejscu miał być ukryty Święty Graal. Albo, że grobowiec pod posadzką jest miejscem pochówku św. Marii Magdaleny. Na co oczywiście nie ma żadnych dowodów.
Pomnik poza Kaplicą to miejsce pochówku Francisa Roberta S. Clair'a - Erskine (1833-1890), czwartego hrabiego Rosslyn, pochowanego tu, zgodnie z jego życzeniem.
Czwarty hrabia Rosslyn był poetą, więc na nagrobku wykuto fragment sonetu jego autorstwa, którego końcowa fraza brzmi " Wchodzimy do Życia przez bramy Śmierci"Z oficjalnej strony świątyni wiadomo, że Kaplica Matki Bożej ma 15 stóp wysokości, 7,5 stopy głębokości a szerokość jej wynosi 35 stóp. Nie wiem ile to jest, bo w moim przeliczeniu tych stóp to ja tam wydeptałam znacznie więcej. Bo nie da się tego wszystkiego obejść tylko raz.
Na jednym z wiszących filarów z ośmioramienną gwiazdą u podstawy, będącą Gwiazdą Betlejemską, można zobaczyć osiem postaci związanych z narodzeniem Chrystusa. Na szczycie znajdują się anioły, które z radością grają na różnych instrumentach.
Gwiazda Betlejemska przedstawia Marię, Józefa, Dzieciątko Jezus, trzech mędrców oraz trzech pasterzy. Źródło: www.rosslynchapel.comKaplica Matki Bożej jest najbardziej ozdobna w całej świątyni. Wśród jej elementów można zobaczyć "taniec śmierci", twarz, która rzekomo jest maską pośmiertną... Roberta Bruce'a, narodowego bohatera i króla Szkocji z XIV w. Na kolumnach spoglądają na nas m.in. Zielone Ludziki. I nie, nie o ufoludki tu chodzi. To twarze z liśćmi wyrastającymi z ust. Symbolizuje to zdolność do dobra oraz zła, a pnącza wystające z ust są symbolem płodności natury. Zielonych Ludzi można spotkać w dekoracjach wielu średniowiecznych kościołów.
Zresztą nawiązań do natury jest w Kaplicy Rosslyn bardzo dużo. Jest wiele rzeźb przedstawiających rodzime, ale i egzotyczne rośliny. Są stokrotki, lilie i róże (symbol Matki Bożej), paprocie (czyli szczerość) i liście dębu (co wskazuje na honor). Ale gdzieś pomiędzy jest coś, co naukowcy określili jako kukurydzę indyjską, a więc egotyczną roślinę. I tu cała dotychczasowa wiedza zostaje zachwiana. Bo skąd wykuta w kamieniu kukurydza, pochodząca z Ameryki Północnej, z kraju, który Krzysztof Kolumb odkrył 50 lat po wybudowaniu Kaplicy? Istnieje hipoteza, że szkoccy rycerze dotarli jako pierwsi do Ameryki, skoro wiedzieli już, jak wygląda kukurydza.
Motyw aloesu. Aloes zwyczajny występuje na gorących, suchych obszarach np. w Indiach i Afryce Północnej. Jest znany z zastosowania w medycynie, ale na pewno nie jest to roślina rosnąca w deszczowej Szkocji. Skąd więc, ten motyw? Źródło: www.rosslynchapel.com
Motyw trójlistu. To także egzotyczna roślina, która występuje w Ameryce Północnej i Azji, a nie w Szkocji. Źródło: www.rosslynchapel.com
Motyw kukurydzy. Uważa się, że to roślina z Ameryki Północnej. I co na to Kolumb??? Źródło: www.rosslynchapel.comNajbardziej przyciągającym wzrok elementem wyposażenia Kaplicy są dwie kolumny. To dwie różne od siebie kolumny. Wiąże się z nimi legenda. Mistrz kamieniarski wykonał dekoracyjny filar, który był dosyć skromny i prosty. Drugi filar wykonywał czeladnik. Zainspirował się snem i pod nieobecność mistrza wyrzeźbił dużo ładniejszą kolumnę. Gdy mistrz powrócił i zobaczył dzieło czeladnika, z zazdrości wpadł w szał i zabił młodego adepta sztuki kamieniarskiej. Dziś oba filary stoją w Kaplicy.
Uważa się, że okna w Kaplicy, choć przeznaczone do oszklenia, nie były takie do XVIII w. Wcześniej stosowano system okiennic, aby chronić wnętrze przed czynnikami atmosferycznymi.
Witraż w Kaplicy przedstawiający narodzenie Chrystusa. Zdjęcie z wystawy w Centrum dla ZwiedzającychNajbardziej tajemniczą i najmniej ozdobną jest zakrystia. Ta bowiem służyła przez lata budowniczym za warsztat. A ściany jej służyły za tablicę projektową, gdyż do dziś widoczne są na niej rysunki projektowe.
Zejście do zakrystii. To najstarsza część kaplicy, która była jednocześnie warsztatem dla budowniczych. Pod oknem widoczny krzyż rodu St.Clair. Takich krzyży w Kaplicy jest sporo. Źródło: www.rosslynchapel.comNa dachu jak i w przedniej części ołtarza wyryto grawerowany krzyż rodziny St. Clair. Witraż w oknie zaprojektował Patrick Pollen i przedstawia Przemienienie Chrystusa. Dawniej pomieszczenie to było po prostu kryptą grobową. Teraz panuje tu grobowa cisza.
Witraż Patricka Pollena pt. "Przemienienie Chrystusa" znajdujący się w zakrystii. Źródło: www.rosslynchapel.comKaplicę można zwiedzać także z przewodnikiem, który oprowadza co jakiś czas. Niestety w języku polskim jest jedynie audio guide oraz ulotka, co jest mega pomocne przy wizycie w świątyni.
Informacje praktyczne:
1. Wizyta w Rosslyn Chapel to 90 minut zachwytu. Daję gwarancję, że gdy do niej wejdziecie, nawet nie zauważycie jak miną te minuty.
2. Kaplica jest czynna codziennie, a bilety można nabyć przez internet lub w kasie. Aktualne ceny można sprawdzić na stronie Kaplicy. A w drodze do kasy, można podziwiać dawny zajazd, który sam w sobie także jest zabytkiem.
1. Wizyta w Rosslyn Chapel to 90 minut zachwytu. Daję gwarancję, że gdy do niej wejdziecie, nawet nie zauważycie jak miną te minuty.
2. Kaplica jest czynna codziennie, a bilety można nabyć przez internet lub w kasie. Aktualne ceny można sprawdzić na stronie Kaplicy. A w drodze do kasy, można podziwiać dawny zajazd, który sam w sobie także jest zabytkiem.
Tablica pamiątkowa na Collegehill House, przypominająca o dawnej funkcji budynku, czyli zajeździe i o wizycie w nim znamienitych gości
Collegehill House został wybudowany w 1660 roku i funkcjonował pod nazwą "Old Rosslyn Inn". W 1773 roku gościł tu dr Samuel Johnson (pisarz, krytyk i twórca słownika języka angielskiego) i James Boswell (szkocki prawnik, który napisał biografię Johnsona), przyjaciele, którzy zjedli tu obiad w drodze do Penicuik House. W 1787 roku Robert Burns (najsłynniejszy szkocki poeta romantyczny) wybrał się tu pieszo z Edynburga wraz ze swym przyjacielem Jamesem Naysmithem, tylko po to, by obejrzeć wschód słońca i zjeść śniadanie w zajeździe. Burns pozostawił nawet wersety wyryte na cynowym talerzu i wręczył je gospodyni. W 1803 roku William Wordworth (romantyczny poeta angielski) wraz ze swoją siostrą Dorothy (także pisarką i poetką) zatrzymali się tu w drodze do Lasswade, gdzie mieli odwiedzić sir Waltera Scotta. W gospodzie gościła także rodzina królewska, król Edward VII wraz z księciem Edwardem zjedli tam obiad w 1859 roku. Obecnie budynek pełni funkcję ośrodka wypoczynkowego.3. Ponieważ budowla ma 600 lat, nie do końca przystosowana jest dla osób niepełnosprawnych ruchowo, mimo to jest wiele udogodnień dla osób poruszających się na wózkach. Ale np. wejście do zakrystii jest po stromych schodach w dół, bez podestu czy windy.
4. Przy Kaplicy działa Centrum dla Zwiedzających, które jest w pełni nowoczesne, wyposażone w toalety oraz sklepik i kawiarnię.
4. Przy Kaplicy działa Centrum dla Zwiedzających, które jest w pełni nowoczesne, wyposażone w toalety oraz sklepik i kawiarnię.
5. Do Kaplicy mają wstęp jedynie psy asystujące, także nasze pupile muszą pozostać z kimś na zewnątrz.
6. Dojazd do Kaplicy Rosslyn z Edynburga: można oczywiście samochodem, ale jeśli jesteś zwykłym turystą, jak ja, to wybierz autobus. I tu mała pułapka :)
Autobus linii 37 (firmy Lothian) odjeżdża z Princess Street (przystanek jest między innymi przystankami po stronie sklepów), ale żeby było ciekawiej, są DWA przystanki dla linii 37. Chodzi o to, żeby wsiąść na właściwym przystanku we właściwy autobus. Tylko który to właściwy? Ha! Autobus na przedniej szybie MUSI mieć napis "Penicuik/Deanburn via Roslin", a przystanek idąc od strony Scott Monument to ten drugi w kolejności.
Na pierwszym przystanku zatrzyma się autobus numer 37 jadący tylko do Penicuik, ale omijający Roslin. Do tego nie wsiadajcie. Ja się tego dowiedziałam dopiero od kierowcy, który uparcie odsyłał mnie na tyły :)
Czas dojazdu to jakieś 50 minut od centrum, a bilet można zakupić u kierowcy, przykładając kartę płatniczą. Wysiada się na przystanku Original Rosslyn Hotel i kilka metrów trzeba przejść spacerem na piechtę.
Do Kaplicy można dojechać też pociągiem (to zbyt skomplikowane), taksówką (to zbyt drogie) oraz rowerem (to zbyt męczące). Można też iść pieszo, jak pielgrzym, ale przypominam: Roslin leży 7 mil od miasta. Nie dziękujcie ;)
Jak już poczuliście zachętę do odwiedzenia Edynburga, zaplanujcie sobie wizytę w Kaplicy Rosslyn, bo warto! A o innych miejscach odwiedzonych przeze mnie w Edynburgu, będzie za jakiś czas w następnych postach. Do zobaczenia!
P.s. A na koniec, jeśli macie facebooka, to podsyłam link do krótkiej rolki z Rosslyn Chapel, autorstwa scotlandhiddenadventures.



























