O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

czwartek, 24 marca 2016

Wielkanoc 2016r.

Drodzy Moi,
Zbliżają się Święta Wielkanocne. Dla wielu z nas to szczególny okres w roku. Życzę Wam zdrowych, spokojnych i pełnych miłości Świąt. Choć często składamy sobie takie banalne życzenia, to jednak moc w nich zawarta ma wielkie znaczenie. Bo przecież w myśl zasady, że to czego innym życzę, chcę by do mnie wróciło, nikomu nie życzymy źle.
Trwa w kościele Rok Bożego Miłosierdzia. Jak Bóg, bądźmy miłosierni dla naszych Bliźnich, kochajmy i szanujmy się nawzajem. Nie pozwólmy by zło panoszyło się po świecie.
Jezus Chrystus został pojmany nocą w ogrodzie oliwnym Gatsemani ( w Ogrójcu). Aresztowany, stanął przed sądem, został osądzony i skazany przez Poncjusza Piłata na śmierć przez ukrzyżowanie. Ludzie zbłądzili krzycząc, by zamiast Jezusa, uwolnić z więzienia łotra Barabasza.
Ostatnie 12 godzin życia Chrystusa określane jest jako Pasja. Podczas Męki Pańskiej, niewyobrażalnej dla zwykłego człowieka, jak sądzę, nawet w czasach Mu współczesnych, w chwili cierpienia Jezus prosił o jedną, ważną rzecz. Prosił o wybaczenie…  
„… Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią…” (Łk 23, 33-34). W słowach tych została zawarta modlitwa i prośba do Boga Ojca o wybaczenie dla swoich oprawców. I nie chodziło tu tylko o żołnierzy rzymskich, lecz także o ludzi, którzy zapamiętale krzyczeli, by Go ukrzyżować.
Zatem dziś, życzę Wam, byśmy także umieli wybaczać. Najtrudniej robić to wobec osób, które nas krzywdzą, do których mamy żal. Zróbmy to, by pozbyć się tego złego w nas, byśmy mogli żyć wolni.
„… Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. A około dziewiątej godziny Jezus zawołał donośnym głosem: „ Eli, Eli, lama sabachthani?”, co znaczy „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”…” (Mt, 27, 46). Po czym skonał na krzyżu za nasze grzechy. Może warto to sobie przypominać, kiedy chcemy zrobić coś głupiego.


Każdy z nas dźwiga w życiu swój krzyż. Niezależnie od tego, jakiego wyznania jesteśmy, niesiemy swój bagaż doświadczeń. Od nas samych zależy, czy ten krzyż będzie lekki, czy też mocno nas przytłoczy do ziemi. Warto jednak mieć obok przyjaciół, by ten krzyż pomogli nam nieść.
Jezusowi pomógł nieść krzyż Szymon Cyrenejczyk. Był to przypadkowy przechodzień, człowiek prosty, nieszukający rozgłosu, unikający kontaktów z Rzymianami. Rzymscy żołnierze zmusili go, by niósł krzyż za Jezusa. Początkowo był temu niechętny, wręcz wrogo nastawiony, lecz gdy spojrzał w oczy Jezusa, poczuł ból i cierpienie skazanego. Chwycił krzyż i niósł go na Golgotę. Po śmierci Chrystusa był jego wyznawcą, a jego dwaj synowie, Rufus i Aleksander zaliczali się potem w poczet uczniów Jezusa.
Dziś ja życzę Wam tych przyjaciół, którzy nie opuszczą Was w potrzebie, dadzą wsparcie choćby tylko duchowe.



Zatem nie tylko w te świąteczne dni, miłujmy, wybaczajmy i bądźmy szczęśliwi.
Za mną (mam nadzieję) ciężki okres, okraszony nerwami, łzami i niepokojem. Mimo zmęczenia i świadomości, że świat teraz pogrążył się w smutku, życzę wszystkim Wesołych Świąt. Odpoczywajcie i przesyłajcie dobrą energię. Jeśli wyślecie ją i mnie, wierzcie, wróci do Was podwójnie.

P.s. Zdjęcia powyższe to malowidła na suficie Cerkwi Uspieńskiej, znajdującej się w Ławrze Poczajowskiej na Ukrainie.


Spokojnego Alleluja!

czwartek, 10 marca 2016

Podlasie: monaster w Zwierkach

W pogoni za ciszą i spokojem,
czyli coś niecoś o życiu klasztornym

W poszukiwaniu ciszy i ukojenia dla zabieganego ciała i skołowanej duszy, zdecydowanie wybieram Podlasie. I nie dlatego, że tam nic się nie dzieje. Wprost przeciwnie. Atrakcji tam jest tyle, że nie starczyłoby mi czasu na opisanie wszystkiego. Dlatego dawkuję sobie i Wam tę przyjemność.
A gdzie najlepiej znaleźć tę ciszę, jeśli nie w świątyni? Otóż Podlasie to głównie prawosławie, więc moim celem staje się jedna z cerkwi w miejscowości niedaleko białoruskiej granicy.
Zwierki. Tak nazywa się to miejsce. Jest znane z dwóch powodów. Po pierwsze tu urodził się jeden ze świętych prawosławia, o którym napiszę później. Po drugie we wsi funkcjonuje żeński klasztor, który z zewnątrz nie wyróżnia się niczym szczególnym, za to środek cerkwi wzbudził mój podziw. Widziałam już takie budowle zarówno w Rumunii jak i na Ukrainie, ale do Zwierek mam zdecydowanie najbliżej. W tym przypadku potwierdza się reguła, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Poprawiam się więc, zapraszając Was dziś do miejsca, które może ktoś z Was odwiedzi lub też miał to szczęście, że już tam był.


Zwierki - cel wiosennej wycieczki


Po drodze przejeżdżam przez Zabłudów. Puszczę Błudowską otrzymał przed 1525 r. Aleksander Chodkiewicz z ręki króla Zygmunta Starego. Powstał tu dwór, a Grzegorz Chodkiewicz rozwinął miasto (które już wtedy oparte było na prawie magdeburskim) dzięki pozwoleniu na targ i dwa jarmarki. Ten sam Grzegorz był fundatorem kościoła parafialnego (dziś pod wezwaniem śśw. Apostołów Piotra i Pawła)  i cerkwi prawosławnej. Obie budowle znajdują się naprzeciw siebie na zabłudowskim rynku, który dziś jest skrzyżowaniem ulic. Po Chodkiewiczach, dobrami zabłudowskimi rządzili Sapiehowie, potem Sanguszkowie aż wreszcie Radziwiłłowie.
W Zabłudowie znajdował się męski klasztor prawosławny, funkcjonujący od I poł. XVII w. do 1824 r. Powstał przy istniejącej od 1567 r. cerkwi Zaśnięcia Matki Bożej, której fundatorami byli Janusz i Maria Radziwiłłowie. Schronienie miało tu 12 mnichów, którzy prowadzili szpital oraz niższą szkołę duchowną. Monaster nigdy nie przyjął postanowień unii brzeskiej. W XVII i XVIII w. stanowił jeden z najważniejszych ośrodków prawosławnych na Podlasiu. Obecnie jest to cerkiew parafialna pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, która powstała w latach 1847-1855.


Kościół parafialny pod wezwaniem śśw. Apostołów Piotra i Pawła przy zabłudowskim rynku



Cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w Zabłudowie


Po paru chwilach widzę ponad zieloną przestrzenią pola budynki żeńskiego klasztoru w Zwierkach. Jest wciąż w budowie, ale już teraz widać gospodarność sióstr.


Zabudowania klasztorne w Zwierkach


Klasztor żeński w Zwierkach


Stoję przed bramą wejściową. Jeszcze stoją rusztowania, widać zwaloną ziemię, obok stoją równo poukładane cegły… Praca wre. 


Brama wejściowa



Zabudowania klasztorne



W podcieniach cerkwi pod wezwaniem św. Gabriela Zabłudowskiego



Cerkiew pod wezwaniem św. Gabriela Zabłudowskiego


Zaglądam więc, do środka, uprzednio zakrywając głowę szaliczkiem zdjętym z szyi. Taka mała uwaga: jeśli odwiedzasz prawosławne cerkwie i jesteś kobietą – ZAWSZE ZAKRYWAJ GŁOWĘ. O stosownym ubiorze, typu zakryte kolana i ramiona oraz odpowiednie obuwie nie wspomnę, bo to chyba jasne.


Wewnątrz świątyni


Monaster Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy to jeden z pięciu żeńskich klasztorów w Polsce. Przełożoną klasztoru jest ihumenia Anastazja Charkiewicz. Klasztor stanowi 30 sióstr, w tym 22 to mniszki.


Cerkiew w monasterze żeńskim w Zwierkach


Wychodzi jedna z sióstr, wita się i opowiada o monasterze, jego historii a także o życiu we wspólnocie. Opowiada tak ciekawie, że przez chwilę zapominam gdzie jestem. A stoję przecież po środku świątyni.
Początek tej wspólnoty to klasztor w Krasnymstoku (obecnie Różanystok). W 1901 r. został założony przez ihumenię Helenę. Rozwinęła ona monaster, siostry zajmowały się posługą na rzecz dzieci, sierot, biednych osób, chorych i głodnych, prowadząc przytułek, szpital czy jadłodajnię.
Aż przyszła I wojna światowa. Klasztor ewakuowano w okolice Moskwy, natomiast Niemcy urządzili w cerkwi stajnię i skład paszy dla koni. W 1918 r. wycofujący się okupanci przekazali zajęte budynki Kościołowi Rzymskokatolickiemu, a ten rok później przekazał je Salezjanom.
Z uwagi na toczącą się w Rosji wojnę domową, ihumenia Helena wróciła z siostrami do Różanegostoku, jednakże zabudowania należały już do Salezjanów, którzy nie zgodzili się na pobyt sióstr. Udały się one do Grodna, a potem w inne miejsca.


Żyrandol a za nim fragment ikonostasu



Żyrandol a nad nim kopułka cerkwi



Kopułka cerkwi oraz sufit i ściany, pokryte są polichromiami

Dopiero rok 1993 okazał się przełomowy. Dwie nowicjuszki, Anna Charkiewicz i Anna Dziemiach, które odbywały nowicjat w monasterze Opieki Matki Bożej we Francji, uczyły się życia monastycznego, by w przyszłości odtworzyć krasnostocki klasztor. Po powrocie do Polski mniszki zamieszkały przy soborze św. Mikołaja w Białymstoku pod duchową opieką arcybiskupa Sawy. Z jego też ręki przyjęły imiona: Anastazji (Anna Charkiewicz) oraz Atanazji (Anna Dziemiach).
Dekretem arcybiskupa Sawy z 25 stycznia 1993 r. został otwarty Prawosławny Żeński Dom Zakonny Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Białymstoku – Dojlidach, gdzie mniszki mieszkały do 2008 r. 28 kwietnia 1996 r. ten sam arcybiskup Sawa położył kamień węgielny pod cerkiew Św. Męczennika Gabriela we wsi Zwierki koło Zabłudowa. Trzy lata później nastąpiło poświęcenie krzyża, umieszczonego na kopule cerkiewnej.


Wnętrze świątyni. Kwadratowe lub prostokątne miejsca na świeczki wotywne przeznaczone są dla świec za dusze zmarłych



Górny fragment ikonostasu



Część dolna ikonostasu



We wnętrzu cerkwi


W 2008 r. siostry przeniosły się na stałe do Zwierek. W 2009 r. bracia z monasterów w Jabłecznej (pisałam o nim TUTAJ) oraz Supraśla, pomogli w zagospodarowaniu terenu wokół monasteru. Myślę, że za kilka lat będzie tam pięknie. Na razie wygląda wszystko nieco surowo.
Budowę cerkwi ukończono w 2012 r. W 2014 r. ukończono budowę wolnostojącej dzwonnicy. Świątynia została konsekrowana 20 października 2012 r. przez metropolitę Sawę oraz innych, wysoko postawionych duchownych prawosławnych.


Polichromie i ikony cerkiewne



Polichromie i ikony cerkiewne


To, co zachwyca mnie najbardziej to wnętrze świątyni. Zwykle mroczne, ale to jednak jest dość jasne. Ikonostas i ikony w ogóle, piszą siostry z pomocą ojca Romana, sprowadzonego z Moskwy. Polichromie zaś wykonali ikonografowie z Moskwy. Nie jest to łatwe zadanie. Wymaga skupienia, ćwiczy cierpliwość, wymaga sprawnej ręki i ćwiczy stawy w palcach. Trzymanie przez długi czas pędzelka w palcach nie jest wcale taką prostą czynnością, jak by mogło się wydawać. W dodatku czasem się leży, czasem stoi a czasami kuca. To dopiero gimnastyka!


Postacie świętych namalowane z dużą dokładnością



Freski naścienne...



...przedstawiają postacie świętych...



... lub sceny biblijne



Jeden z fresków



Święci jak malowani :)


Życie w klasztorze nie jest łatwe, choć siostry nie narzekają. Wiele się modlą, czas między nabożeństwami wykorzystują na sprzątanie, czytanie, malowanie ikon itp. Nie jedzą mięsa, raczej nie korzystają z telefonów komórkowych czy facebooków, wstają wcześnie rano. Dwa razy do roku, na święta rodzina może odwiedzać mniszki. Także i one mogą opuścić klasztor, by spotkać się z krewnymi w ich domach. Ale o tym kto i kiedy może wyjechać, decyduje matka przełożona, czyli ihumenia. Życie monastyczne to praktyczne odcięcie się od życia doczesnego. Siostry nie pozwalają sobie na tęsknotę za domem. Mamą jest dla nich matka przełożona, najbliższą rodziną – inne siostry z klasztoru. Trudne i twarde życie, ale zawsze jest to wybór samych kobiet…


Tu spoczywają relikwie świętego Gabriela Zabłudowskiego



Wnętrze cerkwi



Wnętrze cerkwi


Wychodzę przed cerkiew św. Gabriela. Wciąż jest cicho, choć z zabudowań klasztornych dochodzą różne dźwięki. Siostry poukrywały się przed wzrokiem turysty.
Pora grzecznie opuścić mury klasztorne. Jeszcze na chwilę podjeżdżam w jedno miejsce w lesie, związane z osobą świętego Gabriela. Warto tu wspomnieć o tej postaci.
Gabriel Zabłudowski, a właściwie Gabriel Gowdel urodził się prawdopodobnie 22 marca lub 1 kwietnia 1684 r. w Zwierkach. Przyszedł na świat w rodzinie prawosławnych chłopów. Mając 6 lat, kiedy na krótko pozostał bez opieki matki, został uprowadzony i w nieznanych okolicznościach, prawdopodobnie 3 maja 1690 r., zamordowany. Mówi się, że porwał go Żyd Szutka, by mały chłopiec stał się ofiarą mordu rytualnego. Człowiek ten jednak został oczyszczony z zarzutów. Powiada się, że chłopczyk poddawany był torturom, a kiedy zmarł z wykrwawienia, jego ciało porzucono w lesie, w pobliżu Zwierek. Zanim go odnaleziono, pilnowały chłopca psy, które odpędzały od zwłok ptaki. Mały Gowdel został pochowany przy cerkwi położonej przy drodze ze Zwierek do Białegostoku.


Miejsce gdzie odnaleziono ciało świętego Gabriela



Napis na krzyżu upamiętniającym 


W 1720 r. w czasie epidemii dżumy, w pobliżu grobu Gabriela chowano dzieci zmarłe na skutek zarażenia „morowym powietrzem”. W czasie jednego z pogrzebów, przez przypadek rozkopano grób świętego. Wtedy to okazało się, że ciało chłopca nie uległo rozkładowi. Odtąd zaczęła się wędrówka świętego od jednej świątyni do drugiej. Co gorsza ciało jego, dzielono na części, by w każdym miejscu pozostały jego relikwie. Od września 1992 r. główne relikwie Gabriela znajdują się w soborze św. Mikołaja w Białymstoku. Opiekę nad nim sprawują mniszki z monasteru w Zwierkach. Docelowo ciało świętego ma zostać przeniesione właśnie do rodzinnej wsi do cerkwi pod wezwaniem św. Gabriela Zabłudowskiego, którą właśnie chwilę temu podziwiałam.
Gabriel Gowdel został kanonizowany w 1820 r. Jego kult obecny jest wśród prawosławnych na Podlasiu i na Białorusi. Jest patronem Bractwa Młodzieży Prawosławnej w Polsce. Na ikonach święty przedstawiany jest z krzyżem w dłoniach, w białej, długiej koszuli, stojący boso na piasku lub trawie.
Dla mnie, po zapoznaniu się z jego historią, zawsze będzie małym chłopcem, którego ktoś okrutnie skrzywdził, pozbawiając życia w bestialski sposób.


Tablica z żywotem świętego Gabriela, napisanego w trzech językach


Dzień powoli chyli się ku zachodowi. Pora wyruszyć w drogę powrotną do domu. Na mojej mapie Podlasia znów mogę zaznaczyć kolejne wspaniałe miejsce. I polecam je każdemu, kto chce choć przez chwilę poczuć jak pachnie i smakuje święty spokój.
Do zobaczenia!

Koniec

środa, 2 marca 2016

Zamość cz.2

W objęciach Renesansu, 
czyli o co chodzi z tymi jelitami,
kto jeszcze wplątał się w historię Zamościa
i ile w mieście jest rynków

Znów jestem na Rynku Wielkim. Zgodnie z koncepcją miasta opartego na planie ludzkiego ciała, jestem właśnie w sercu Zamościa. Przecinam rynek, by zagłębić się w jedną z uliczek, by dojść nią do zamojskiej katedry. Po drodze odnajduję kolejną ciekawostkę tego miasta.
Okazuje się, że nie tylko Marek Grechuta pochodził z Zamościa. Miasto to wydało kilka znanych z historii osobistości. Jedną z nich była Róża Luksemburg. Urodziła się 5 marca 1871r. właśnie tu, w Zamościu.


Podcienia kamienicy, w której urodziła się Róża Luksemburg


Z pochodzenia była Żydówką. Organizowała akcje skierowane przeciwko rosyjskim władzom, była więziona m.in. w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Obroniła doktorat na temat rozwoju przemysłowego Królestwa Polskiego, była wykładowcą ekonomii. Krytykowała Lenina, była zwolenniczką wolności poglądów i prasy, była feministką i pacyfistką. Została zastrzelona 15 stycznia 1919r., przez żołnierzy Freikorpusu (czyli ochotniczych formacji założonych przez zdemobilizowanych żołnierzy) po udziale w powstaniu robotniczym. Jej ciało wrzucono do jednego z berlińskich kanałów.


Tablica pamiątkowa poświęcona Róży Luksemburg


Straszna historia, pójdźmy więc, dalej. Zmierzam ku jednemu z płuc Zamościa, czyli do kolegiaty.
Parafia Katedralna Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła to renesansowe dzieło Bernarda Morando. Budowę rozpoczęto w 1587r. Zewnętrzna bryła kościoła to klasycystyczny rys.


Katedra Zamojska


Kościół oparto na planie kwadratu, z wielobocznie zamkniętym prezbiterium, z kaplicami po obu stronach nawy głównej. Nawę główną od bocznych oddzielają filary arkadowe, zwieńczone bogatym rzeźbionym belkowaniem. Zawierają one 85 rozet, z których żadna się nie powtarza. Na suficie można zobaczyć liczne sztukaterie o motywach geometrycznych, figuralnych i roślinnych. Świątynia była konsekrowana 18 listopada 1637r. (już po śmierci głównego architekta).


Ambona w zamojskiej katedrze, w głębi nawa boczna kościoła



Sklepienie nawy głównej świątyni


Ołtarz główny to obraz św. Tomasza, który był świadkiem Zmartwychwstania Pańskiego. Jan Zamoyski, fundator kolegiaty, sprowadził do Zamościa relikwie świętego, który był patronem rodu, a także miasta i kościoła oraz relikwię w postaci rąbka szaty Najświętszej Maryi Panny z kościoła św. Anastazji w Rzymie.
To w tym kościele, kolejni ordynaci przysięgali wierność ojczyźnie, tu odbywały się msze z ich udziałem, wreszcie po śmierci, ich prochy tu spoczęły na wieki. Świątynia ta była od początku tworzona jako kolegiata z dziekanem – infułatem na czele, co stanowić miało autonomiczny ośrodek władzy kościelnej w walce z innowierstwem na terenie ordynacji Zamoyskich. Kapituła była też materialnym wsparciem dla profesorów Akademii Zamojskiej, która miała szerzyć oświatę na Rusi.
Dziś katedra ta jest jedną z najpiękniejszych i najcenniejszych budowli tego typu w Polsce. Pełniła ważną rolę misyjną.


Kaplica Bractwa Różańcowego i kopia obrazu Jasnogórskiego



Kaplica Akademicka i obraz świętego Jana Kantego, który był patronem Akademii Zamojskiej (2 poł. XVII w.)



Kaplica Ukrzyżowania Chrystusa - w ołtarzu realistyczna postać ukrzyżowanego Chrystusa. Centralnej scenie towarzyszą umieszczone między kolumnami przedstawienia wydarzeń Wielkiego Tygodnia. W zwieńczeniu umieszczono "Chustę Weroniki" z odbiciem twarzy cierpiącego Jezusa


Od 1803r. w jednej z kaplic mieści się szczególny obraz Matki Najświętszej.


Matka Boska Odwachowska


Przeniesiono go w uroczystej procesji z odwachu (wartowni straży garnizonowej) przy ratuszu, w obawie przed profanacją. Stąd nazwa Maryi jako Matka Boska Odwachowska lub też Maryja Opiekunka. Tak właśnie nazwali Maryję mieszkańcy Zamościa, którzy od połowy XVIII w. czcili obraz, jako słynący z łask. Według tradycji (potwierdzonej badaniami konserwatorskimi), obraz namalował w drugiej poł. XVIII w. więzień siedzący w odwachu, skazany za popełnienie zbrodni. Namalował wizerunek Maryi na więziennych drzwiach i jako Opiekunkę prosił o ulgę w cierpieniach i wykazanie jego niewinności. Oczywiście stał się cud i opadły kajdany z jego ciała. Obraz wycięto z drzwi i zawieszono na ścianie odwachu. Wierni coraz liczniej modlili się przed obrazem i coraz więcej łask spływało na ludzi. Dlatego przeniesiono go do kolegiaty. W kaplicy zobaczyć można liczne wota błagalne, upraszające cud, jak również te dziękczynne. Dziś do kaplicy przychodzi chętnie młodzież przed maturą.


Kaplica Matki Bożej Opieki


Inna, przepiękna kaplica to Kaplica Przemienienia Pańskiego, zwana też Ordynacką czy Zamoyskich, z płytą epitafijną pierwszego Ordynata, umieszczoną w posadzce, pod którą w krypcie, spoczywają jego prochy.


Wejście do najbardziej zdobnej kaplicy - Przemienienia Pańskiego zwanej Ordynacką



Obraz Przemienienia Pańskiego w ołtarzu pochodzi z 1870 r.

Zgodnie z wolą Jana Zamoyskiego płyta jest z czarnego marmuru dębnickiego, ze skromnym łacińskim napisem, zdobiona tarczą herbową z insygniami władzy. Kaplica została ufundowana ok. 1634r. Wezwanie jej, czyli Przemienienia Pańskiego, zgodnie z wolą fundatora, miało upamiętnić jego pierwsze zwycięstwo – zdobycie Wieliża, które otworzyło Zamoyskiemu drogę do godności hetmana.


Płyta nagrobna Jana Zamoyskiego


Na szczególną uwagę zasługuje tu nagrobek z białego marmuru XIV Ordynata – Tomasza Stanisława Zamoyskiego (1832-89), który gruntownie wyremontował kaplicę, nadając jej dzisiejszy wygląd. Autorem tego dzieła jest mediolański rzeźbiarz Antonio Argenti, który przedstawił scenę wizji ordynata: w noc poprzedzającą śmierć, drogę do Nieba, wskazała mu jego wcześnie zmarła, ośmioletnia córka.


Nagrobek Tomasza Zamoyskiego ze sceną przedśmiertną ordynata


Na wprost pomnika znajduje się drewniana ława kolektorska.


Ława kolektorska w Kaplicy Ordynackiej


W kaplicy św. Marii Magdaleny, zwanej Kaplicą Świętych Relikwii, mieści się spora liczba relikwiarzy świętych, przechowywanych tu od 1622 r. Obraz św. Marii Magdaleny znajduje się w najstarszym ołtarzu Katedry zamojskiej.


Kaplica św. Marii Magdaleny, czyli Kaplica Świętych Relikwii


Wróćmy na chwilę do nawy głównej. Ołtarz główny wzorowany jest na ołtarzu Bazyliki Jasnogórskiej. Gloria w zwieńczeniu to wyobrażenie Trójcy Świętej w otoczeniu aniołów. W zwieńczeniu tabernakulum – scena spotkania Chrystusa ze św. Tomaszem ósmego dnia po Zmartwychwstaniu. Na ołtarzu stoi srebrne tabernakulum rokokowe z poł. XVIII w. z powtarzającą się sceną z ołtarza głównego, wykonane przez wrocławskich złotników.


Ołtarz główny zamojskiej katedry z widocznym srebrnym tabernakulum



Gloria w zwieńczeniu ołtarza


W katedrze znajdują się organy oraz stalle kanoników ufundowane przez Maurycego Zamoyskiego, wykonane w 1895r.


Organy w zamojskiej katedrze


Ciekawostką kolegiaty jest fakt, że jej wymiary w stosunku 3:2 wynoszą 45 m dł., 30 m szer. Nawiązują one do wymiarów ówczesnego Zamościa i są równe jego 15-krotnemu pomniejszeniu.


Główna świątynia Zamościa


Na ścianach katedry zauważyć można liczne dekoracyjne epitafia, m.in. Szymona Szymonowica (Simona Simonidesa Bendońskiego), polskiego humanisty i poety okresu Renesansu.


Epitafium poświęcone Szymonowi Szymonowicowi



Ozdobne epitafium w jednej z naw kościoła



Ozdobne epitafium w jednej z naw kościoła



Ozdobne epitafium w jednej z naw kościoła


Pora wyjść z kościoła. Na drzwiach wejściowych powtarza się ten sam motyw: trzech włóczni, będących częścią składową herbu Zamoyskich.


Włócznie z herbu Zamoyskich


Warto tu wspomnieć o protoplaście rodu Zamoyskich. Był nim Florian Szary, który miał w herbie koziołka. Brał on udział w 1331 r. w bitwie pod Płowcami u boku króla Władysława Łokietka. Król zobaczywszy, jak na polu bitwy, Florian Szaty szamocze się z własnymi jelitami, zmartwił się, że to musi boleć, że Florian bardzo cierpi. I tu są dwie wersje tego, co odpowiedział mu Florian. Rzekł ponoć, że „ to mniej boli, niż to cierpienie, które sprawił mu sąsiad” lub też „to mniej boli, niż przegrana w bitwie”. Nie wiadomo, która wersja jest prawdziwa. Na pamiątkę tego zdarzenia, w herbie Zamoyskich pojawiły się jelita i trzy włócznie, które były wbite w brzuch Floriana.
Tuż obok katedry znajduje się późnobarokowa dzwonnica, wybudowana w II poł. XVIII w. Biją tu trzy dzwony: „Jan”, „Wawrzyniec” oraz „Tomasz”.


Dzwonnica katedry


W swojej wędrówce docieram pod głowę miasta. A jest nią Pałac Zamojskich. Wydawałoby się, że słowo pałac zawiera w sobie przepych, bogactwo, liczne dekoracje itp. Nic z tego. Wbrew pozorom, nie jest to bajeczny budynek. Pałac wzniesiono w latach 1579-1587 według projektu Bernardo Morando. Był to pierwszy obiekt jaki zaczęto budować po założeniu miasta. Przeszedł on kilka przebudów, więc stracił na swej okazałości. Po roku 1831 pałac zamieniono na szpital wojskowy. Od 1918r. do dnia dzisiejszego jest to siedziba sądu.


Pałac Zamoyskich - obecnie gmach sądu




Pomnik hetmana Jana Zamoyskiego został odsłonięty 17 września 2005 r. w 400 rocznicę śmierci ordynata. Pomnik ma 10 m wysokości



Ozdobne dorożki przed pałacem pozwalają choć na chwilę przenieść się w czasie



Boczna oficyna dawnego pałacu Zamoyskich


Według legendy, duch skazanej za uprawianie czarów Katarzyny Bielankiewiczowej, żony zamojskiego wójta, błąka się po ulicach miasta oraz po salach sądowych dawnego Pałacu Zamoyskich. Z kolei inny duch opanował budynek dawnego Seminarium Duchownego. Ponoć jest to duch zakonnika, którego zamurowano za życia w podziemiach budynku. Świadkowie podają, że jest to biała postać otoczona poświatą. Inna wersja tej legendy mówi, że zakonnik zmarł śmiercią naturalną, a żeby go uhonorować, pochowano go w tym budynku. Brryy, powiało duchami…


Dawne Seminarium Duchowne, w tle wieża ratusza


Pora przemieścić się pod drugie płuco miasta, a jest nim Akademia Zamojska. To świecka uczelnia, powstała w 1594 r. z fundacji Jana Zamoyskiego. Zorganizował ją wspomniany Szymon Szymonowic dla studentów z Polski i Litwy. Oficjalne otwarcie nastąpiło w 1595r. To była pierwsza prywatna uczelnia w Polsce, opłacana przez hetmana. W akcie fundacyjnym uczelni z 1600r. zawarte zostały słynne słowa Jana Zamoyskiego: „Takie są Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.


Wejście do Akademii Zamojskiej


Za czasów hetmana, akademia przeżywała swoje złote lata. Okres świetności przypadał na przełom XVI i XVII w. Potem stopniowo podupadała. Aż wreszcie Austriacy zlikwidowali ją w 1784 r., tworząc w jej miejsce liceum. Założeniem kanclerza koronnego uczelnia miała być przeznaczona głównie dla szlachty, ale tak naprawdę kształcili się w niej mieszczanie. Dziś mieści się tu I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Zamoyskiego w Zamościu.


Budynek Akademii Zamojskiej


Tuż przed Akademią widać kolejne fortyfikacje dawnej twierdzy.


Wały przy Starej Bramie Lubelskiej


 A wśród nich pomnik poświęcony Dzieciom Zamojszczyzny. To przykry i smutny kawałek historii Zamościa. Nie sposób przejść obojętnie koło tego tematu.


Pomnik dla Dzieci Zamojszczyzny


Były to dzieci, które mieszkały na Zamojszczyźnie, a które w czasie II wojny światowej zostały zmuszone do wysiedlenia. Aby stworzyć miejsce dla niemieckich osadników, Niemcy musieli wysiedlić rdzenną ludność polską. Zamojszczyzna zgodnie z rozporządzeniem reichfürera SS, Heinricha Himmlera, została uznana za jeden z pierwszych niemieckich terenów osiedleńczych w Generalnym Gubernatorstwie. Ludność miejscową kierowano do obozów przesiedleńczych. Tam dokonywano selekcji rasowej, dzielono na grupy: tych, którzy mogli być wysłani na przymusowe roboty; tych, którzy wyglądem mogli uchodzić za rasę niemiecką; na tych, którzy byli starcami, kalekami i dziećmi oraz na tych, których od razu wytypowano do zagłady w obozach. Również tam, w obozach przesiedleńczych dochodziło do rozdzielania dzieci od matek. I właśnie ta grupa osieroconych dzieci znana jest pod nazwą Dzieci Zamojszczyzny. Duży szacunek dla kolejarzy, którzy przekazywali wiadomości o transportach dzieci do obozów i szacunek dla mieszkańców miast postojowych, którzy podejmowali akcje pomocy lub też odbicia całych wagonów pełnych dzieci. Ryzykowali życiem własnym dla innego małego życia…


Wstrząsająca i wiele mówiąca tablica, wisząca pod dzwonnicą zamojskiej katedry


Dosyć smutku, czas iść dalej. Po drodze mijam Starą Bramę Lubelską, zwaną Janowicką. Zbudowano ją pod koniec XVI w. Zawiera ona płaskorzeźby m.in. wyobrażenie patronki bramy „Polonii”, kartusz z herbem Zamoyskich oraz napisy w języku łacińskim, skierowane do „Matki Polski”.


Stara Brama Lubelska



W zwieńczeniu bramy personifikacja Polonii


Tuż za nią mieści się Kojec. Zbudowano go nad fosą. Służył do obrony fosy i szyi rawelinu. Posiadał cztery stanowiska artyleryjskie i szereg strzelnic broni ręcznej. Był znaczącym wzmocnieniem linii obrony na stoku wału obronnego powszechnie stosowanym w I poł. XIX w. Za Kojcem rozciąga się park miejski. Kusi mnie, by zagłębić się w parkowe alejki. Ale jest jeszcze tyle do zobaczenia…


Kojec



Park Miejski



Park Miejski


Mijam park. Po prawej stronie piętrzy się sylwetka kościoła Świętej Katarzyny. Nie wchodzę do środka, choć to ważny punkt na mapie Zamościa, a nawet dla całej Polski. Tu bowiem, w 1939r. w podziemiach, ukryto „Hołd Pruski” Jana Matejki.  Dokonał tego ksiądz Wacław Staniszewski (1907-1979), więzień Rotundy, Sachsenhausen i Dachau. Tu też znajdują się relikwie św. Andrzeja Boboli.


Kościół św. Katarzyny - widok od strony Nowej Bramy Lubelskiej



Kościół św. Katarzyny - widok od strony Akademii Zamojskiej




Tak sobie myślę, że święta Katarzyna to ma mnóstwo roboty...


Omijam kościół, by dojść do kolejnego rynku w Zamościu. A jest to Rynek Solny. Jeden z dwóch analogicznie do siebie ułożonych rynków.


Rynek Solny


Prawdopodobnie nigdy nie osiągnął idealnego kształtu 50x50m.
Był to plac handlowy, na którym sprzedawano sól przywożoną z żup Rusi Czerwonej, a dokładnie z Drohobycza oraz podkrakowskiej Wieliczki. W handlu przodowali Żydzi, nie dziwi więc, fakt, że stoi tu Dom Rabina, bogato dekorowana kamienica z podcieniami.


Pierwszy z lewej - Dom Rabina


Na Rynku Solnym znajdowały się jatki miejskie, Waga Miejska, Stajnie (zlikwidowane w XIX w. ) a nawet więzienie ulokowane w budynku na tyłach Ratusza.


Na Rynku Solnym



Ratusz od tyłu - dziś Urząd Miasta, dawniej więzienie


W latach 1823-25 w miejscu drewnianych jatek wzniesiono piętrowy budynek więzienny, nadając mu wygląd koszar. Projektował go gen. J. Mallet-Malletski. Skrzydła boczne, łączące budynek z gmachem ratusza dobudowano po 1848r.Na Rynku urządzono plac musztry. O tym, że mieściło się tu więzienie świadczą: monumentalna brama frontowa, waga – symbol sprawiedliwości, symbole sędziów i ich atrybuty: ręka i oko.


Waga - symbol sprawiedliwości


Wiek XX przywrócił miejscu funkcję targową. Dziś znajdują się tu restauracje, hotel i pełno ogródków kawiarnianych.


Na Rynku Solnym



Stąd już blisko do Synagogi. Prowadzi mnie do niej ulica Pereca. Icchak Lejb Perec (1852-1915) był pisarzem, twórcą literatury w języku jidysz. Był też adwokatem, m.in. przedstawicielem prawnym Ordynacji Zamojskiej.
Budynek, do którego dochodzę jest najlepiej zachowaną późnorenesansową synagogą w Polsce. Zbudowana została w latach 1610-1620 z inicjatywy Żydów Sefardyjskich (pochodzących z Półwyspu Iberyjskiego). Podczas II wojny światowej Niemcy zdewastowali świątynię i urządzili tu warsztaty stolarskie. Potem (aż do 2005r.) w budynku mieściła się Biblioteka Miejska. Obecnie budynek należy do społeczności żydowskiej i mieści się tu Centrum „Synagoga” z Multimedialnym Muzeum Żydów Zamościa i Okolic.


Synagoga w Zamościu



Tablice pamiątkowe przy wejściu


Znów uliczkami wychodzę na Rynek Wielki. Skoro widziałam jedną kończynę jaką jest Rynek Solny, to chcę także zobaczyć drugą jaką jest Rynek Wodny.
Rynek ten to skwer o wymiarach 50x70 m. Nazwa związana jest z Wielką Zalewą, czyli terenami zalewowymi, które od południa broniły dostępu do twierdzy. Plac ten pełnił raczej funkcje rezydencjonalne, tu bowiem zlokalizowane były główne domy ważniejszych mieszkańców Zamościa. Dziś na Rynku Wodnym, w nawiązaniu do nazwy, znajduje się fontanna ze świetlną iluminacją, jedyna taka na Starym Mieście.


Rynek Wodny



Po drodze napotkałam taką oto tablicę reklamową, która wzbudziła mój uśmiech :)


Niedaleko Rynku Wodnego znajduje się kamienica, gdzie przez 13 lat mieszkał żołnierz – poeta Leon Zdzisław Stroiński, służył w AK, zginął w Powstaniu Warszawskim.


Kamienica, w której mieszkał Leon Stroiński



Tablica pamiątkowa


Wiem też, że w Zamościu jest dom, zwany „Centralką” (w kamienicy tej zainstalowano centralne ogrzewanie oraz założono elektryczność i była to wówczas jedyna taka kamienica w Zamościu). W domu tym spędził 13 lat poeta, Bolesław Leśmian (1877-1937). Pracował jako notariusz w pobliskim sądzie. Ale muszę się spieszyć, bo czasu mało, dlatego rezygnuję z pójścia pod tę kamienicę.
Wracam na Rynek Wielki. Znów patrzę w zachwycie na piękne schody.


Tuż pod wieżą ratusza



Kamienne tablice: jedna poświęcona Papieżowi Janowi Pawłowi II, druga oznajmiająca, że Zamość wpisany jest na listę UNESCO



Na schodach wiodących do Ratusza...



... nie omieszkałam zrobić sobie pamiątkowej fotki :)



Widok na Rynek Wielki ze schodów przy Ratuszu



Kamienice Ormiańskie widziane ze schodów Ratusza

I nagle niespodzianka… O matulu, strzelają! Patrzę na pokaz i przenoszę się w czasie. Trwa to przez chwilę i zaraz się kończy.


Cel!...



... Pal!


Mijam jeszcze Aptekę Rektorską. To zabytkowa apteka, najstarsza z historycznych aptek, funkcjonujących do dziś. Jest to też najstarsza polska apteka na Lubelszczyźnie, działająca nieprzerwanie od 1609 r. Założycielem był Szymon Piechowicz, doktor medycyny, kierownik katedry medycyny w Akademii Zamojskiej i siedmiokrotny jej rektor.


Szyld najstarszej apteki na Lubelszczyźnie



Oryginalny kamienny portal wejściowy do apteki


Idę już w stronę kościoła pw. Zwiastowania NMP oo. Franciszkanów w Zamościu. Bryła kościoła jest nieco przytłaczająca, sąsiadując z ulicą. Hetman Jan Zamoyski osadził w 1589r. Braci Mniejszych Konwentualnych reguły św. Franciszka. Jego wolą było, by zakon miał swój klasztor wewnątrz murów twierdzy. To stało się za panowania jego syna, Tomasza Zamoyskiego, który w 1627 r. podarował zakonnikom plac pod budowę świątyni. Została ona konsekrowana w 1665r. Różne były jej koleje, jak różna była historia na tych ziemiach. W 1926r. utworzono tu kino o nazwie „Stylowy”. W latach 30. XX w. w budynku znajdowały się jeszcze: teatr, Dom Ludowy, siedziby organizacji i instytucji społecznych. Po II wojnie światowej, w 1946 r. (po 341 latach), obiekt wrócił do oo. Franciszkanów.


Kościół pw. Zwiastowania NMP oo. Franciszkanów - widok od frontu



Kościół oo. Franciszkanów i jego tylnia elewacja


Ostatni obiekt jaki oglądam z zewnątrz to Nowa Brama Lwowska. Powstała ona w latach 1820-21 według projektu inżyniera wojskowego Jana Pawła Lelewela. Po zniesieniu wałów pozostała jako budynek wolnostojący. W klasycystycznej fasadzie, otwór bramy z półkolistym tympanonem, nawiązuje swym wyglądem do łuku tryumfalnego w Saint Denis w Paryżu. W tympanonie widoczne są inicjały Aleksandra I, cara Wszechrosji i króla Polski. Od 1980 r. ma tu swoją siedzibę Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego – najstarsza orkiestra w Polsce. Powstała ona w 1881 r. i zrzeszała wykształconych muzycznie chłopów.


Nowa Brama Lwowska jest prawie na przeciwko Starej Bramy Lwowskiej



Stara Brama Lwowska, od której zaczęłam spacer po renesansowym mieście


Zamość – miasto Renesansu. Zamość – miasto idealne jak idealne jest ludzkie ciało. Mnóstwo historii, wiele ciekawostek, jeszcze więcej pięknych zakątków, których nie sposób obejrzeć w kilka godzin. Miasto to prowokuje do kolejnych odwiedzin, dlatego nie mówię mu nie…
Pogoda tego dnia mało stabilna. Zapada mrok. Chmury wciąż piętrzą się nad twierdzą. Wygląda to nieco złowieszczo. Mimowolnie pogodę i jej ogrom skojarzam z potęgą Zamościa w czasach hetmana Jana Zamoyskiego.


Niebo na Zamojszczyźnie



Niebo na Zamojszczyźnie



Powrót do domu


I co z tego, że panowie nosili wtedy rajtuzy i ciżemki. Grunt, że stworzyli coś, co dziś, po tylu wiekach, przyciąga jak magnez. Przyciągnęło i mnie po raz drugi. Kiedy będzie kolejny raz? Nie wiem, ale na pewno będzie to materiał na kolejną opowieść podczas renesansowej przechadzki. Zatem do zobaczenia!


Koniec