Staronordyjska nazwa miasta brzmiała "Stafangr", co oznacza fjord i wysoką skałę ("staf" - fjord, "angr" - wysoka skała).
Stavanger niegdyś słynęło z przetwórstwa rybnego, było miastem znanym z połowu śledzi i szprotek, które potem ładnie pakowano w metalowe pudełka. W obrębie aglomeracji istniało wiele fabryk produkujących konserwy. Dziś można zapoznać się lub przypomnieć sobie tę historię w Muzeum Konserw (Norsk Hermetikkmuseum), do którego jednak nie miałam możliwości zajrzenia, ze względu na późną porę. I choć obecnie miasto jest stolicą ropy naftowej, a swoje siedziby mają tu przedstawiciele różnych koncernów (m.in. znany nam Statoil), to samo Stavanger ma do zaoferowania dużo więcej.
POCZĄTKI NORWEGII -
JEDEN Z SYMBOLI STAVANGER
Jest takie miejsce w Stavanger, które jest symbolem miasta. Tu zaczęła się też historia Norwegii. W 872 r. tereny dzisiejszego południowo-zachodniego państwa zasiedlali mieszkańcy małych królestw, którymi władali wybrani przez lud członkowie. Były to Agder, Rogaland, Telemark i Hordoland. Te cztery regiony postanowiły zebrać swoje wojska i ruszyć przeciwko Haraldowi Pięknowłosemu. Ten jednak dowiedział się o tym i zdążył pokonać armię rywali w bitwie pod Hafrsfjord. Zmusił do uległości drobne państewka, jednocześnie włączając je w jedno wielkie królestwo. Od tego czasu został pierwszym historycznym królem Norwegii. Podzielił kraj na okręgi, którymi zarządzali w imieniu króla jarlowie.
Sverd i Fjell - w wolnym tłumaczeniu miecz w górze - to nazwa tego pomnika. W Norwegii punkty widokowe oznaczane są takimi brązowymi tabliczkami.
Wielki na 9,2 m wysokości pomnik to jeden z symboli miasta
Na pamiątkę tego wydarzenia w 1983 r. w Stavanger, w miejscu, w którym prawdopodobnie doszło do starcia wojska Haralda Pięknowłosego z rywalami, został postawiony pomnik. Sverd i Fjell - Miecze w Skale, zwany też Trzema Mieczami. Symbol miasta.
Pomnik Trzech Mieczy symbolizuje też siłę władcy i jego dążenia do pokoju
Przy Sverd i Fjell
Pomnik okalają wody Hafrsfjordu
Największy z mieczy, mierzący 9,2 m i zwieńczony taką jakby koroną symbolizuje króla, a dwa mniejsze symbolizują pokonanych w bitwie władców. Monument jest jednocześnie pomnikiem pokoju. Wbite w skałę miecze mają przypominać, by już nigdy żadne miecze nie musiały być użyte. Autorem pomnika jest Fritz Røed, a odsłonił go uroczyście król Olaf V.
Największy z mieczy to Harald Pięknowłosy, pozostałe dwa miecze to przegrani jarlowie
Symbol Stavanger widziany z poziomu wody
Hafrsfjord oraz Sverd i Fjell
Dojazd do pomnika Sverd i Fjell: z centrum autobus nr 4 z przystanku Klubbgata (pod hotelem Thon) do przystanku Madlamark Kirke i dalej na piechotę pomiędzy domkami. Powrót tak samo, albo autobusem nr 16 z przystanku Madlaleiren do centrum.
Cena: atrakcja darmowa (chyba, że wliczamy koszt biletów, wtedy: bilet u kierowcy kosztuje ok. 60 NOK na 24 h, w aplikacji ok. 41 NOK. UWAGA: w niedzielę kursuje jeden autobus nr 16 na godzinę! Czas przejazdu to około pół godziny w jedną stronę. Autobusy miejskie w Stavanger obsługują linie Kolumbus, zazwyczaj pojazdy są zielone. - wrzesień 2022 r.)
Język: międzynarodowy, zależy kto z jakiego kraju przyjechał :) W autobusach obowiązuje norweski, czasem angielski, bo kierowcy zazwyczaj nie są rdzennymi Norwegami.
Wody Hafrsfjordu widziane w drodze do pomnika
Żeby dojść do monumentu, wysiadając z autobusu nr 4, należy przejść pomiędzy domkami jednorodzinnymi
To sama przyjemność patrzeć na zadbane domostwa
Piękny okaz araukarii chilijskiej - klejnotu pośród roślin iglastych. Rosła sobie na prywatnej posesji.
NORWEGIA
- TERENY WIKINGÓW
Każdy z nas słyszał kiedyś o Wikingach. Jawili się oni jako ludność wojownicza, rozbójnicza i grabieżcza. W dodatku mająca rogi na swych hełmach, które dodawały bardziej srogiego wyglądu.
Moc magnesów ;)
Tak to jest z legendami i przekazami ustnymi. Zawsze ktoś coś doda. Nie do końca jest to też prawda z tymi rogami i z tym zbójowaniem, głównie na morzach. Oczywiście to tylko mały fragment tego, czym Wikingowie się zajmowali. Zgoda, łupili i kradli. Ale też podejmowali dalekie zamorskie wyprawy w celach kupieckich i osadniczych. Handel wymienny towarami był wówczas na porządku dziennym. A kolonizacje terenów dawały możliwość przeżycia, gdyż surowy klimat Skandynawii nie dawał zbyt dużych możliwości. To byli bardzo pracowici i przedsiębiorczy ludzie, którzy w swoim czasie nie mogli raczyć się kawą i herbatą, za to mogli winem i miodem pitnym. Co przekładało się także na krewkie rozmowy z użyciem tarcz i toporów.
Budynek, w którym mieści się Muzeum Vikingów
Tu byłam ;)
Życie Wikingów wciąż fascynuje i na bazie podań powstają różne filmy i seriale. W Stavanger znajduje się Viking House. Tu można zobaczyć krótkie, bo 15 minutowe filmy, które dzięki założonym na oczy goglom, pozwalają uczestniczyć niejako "w środku" filmu. Ciekawa animacja wirtualna przedstawia jakiś wybrany fragment historii społeczności Wikingów. Głównie dotyczy to pierwszego króla zjednoczonej Norwegii, Haralda Pięknowłosego. A wszystko to podane w formie opowieści, czyli skandynawskiej sagi.
Żeby obejrzeć film, trzeba wsiąść do łodzi Vikingów
Wirtualne gogle i słuchawki - to zakłada się, żeby poczuć się jak w środku filmu - dla osób w okularach może być to nieco niewygodne
Centralne miejsce zajmuje jarl. Tu akurat ja ;)
Wejście do "salki kinowej"
To jest to, co można zobaczyć na filmie - odbiór w wirtualnych okularach jest zupełnie inny
Jeśli ktoś zbiera monety pamiątkowe, to tu może sobie taką wybić
Cała wystawa zajmuje raptem dwie gablotki
Zaproszenie na 15 minutowy film
Niestety byłam nieco rozczarowana, gdyż za 20 minut wizyty w tym muzeum, z czego 15 minut trwał film, zapłaciłam 175 NOK, czyli około 80 zł. Jak za taką cenę to można by zrobić więcej. Wybicie monety pamiątkowej mnie nie rusza...
Dojazd do Viking House: z centrum na piechotę, muzeum położone jest nad zatoką Vågen.
Cena: 175 NOK (wrzesień 2022 r.)
Język: Film wyświetlany po norwesku lub angielsku, hiszpańsku lub niemiecku (ja miałam zaproponowany film w języku norweskim lub angielskim)
NORWEGIA
JAKO KRAJ NAFTĄ PŁYNĄCY
Rok 1967 - pojawia się pierwsza wzmianka o natrafieniu na złoża ropy naftowej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Mijają kolejne dwa lata, by oficjalnie potwierdzono, że Norwegia ma złoża ropy naftowej oraz gazu ziemnego i nie zawaha się ich użyć. Od tego czasu następuje rozkwit zarówno Stavanger jak i całej Norwegii.
W samym mieście znajduje się punkt obowiązkowy do zobaczenia, a mianowicie Norweskie Muzeum Ropy Naftowej (Norsk Oljemuseum).
Wejście do Muzeum Ropy Naftowej. Z tej strony przypomina nieco bunkier.
Przed wejściem do muzeum
Część eksponatów znajduje się na wolnym powietrzu
Jest to placówka ukazująca cały proces począwszy od wydobycia poprzez przetwarzanie i produkcję oleju naftowego, aż po eksport poza granice i wpływ wydobycia tego surowca na naszą planetę i życie człowieka. Muzeum to kolejny symbol miasta. Składa się z kilku sal, w których prezentowane są techniki wydobycia ropy naftowej, życia na platformach wiertniczych, sprzętu do nurkowania głębinowego oraz ratunkowego.
Odrobina historii
Roboty na wysokościach
Turystyczna łódka, zabierająca turystów na Lysefjord, żeby popatrzyli na Preikestolen z dołu, uchwycona z dachu Muzeum Ropy Naftowej
Most w Stavanger i urocze domki na Grasholmen - widok z Muzeum Ropy Naftowej
No to już wyższa szkoła jazdy :)
Łódź ratunkowa
Przejście pomiędzy budynkami - można poczuć się jak w helikopterze
A tak właśnie jest na pokładzie helikoptera
Taka sobie "łopatka" śmigiełko - zdjęcie nie oddaje tej wielkości
Znalazłam takiego przystojniaka, ale mało był gadatliwy :)
Te kombinezony pracowników platform wiertniczych można przymierzyć. Mnie wystarczyło jedynie wzięcie kombinezonu do ręki. Jest strasznie ciężki, a jak się pomyśli, że ludzie to noszą na co dzień... - szacunek.
Zresztą architektura budynków placówki przypomina zabudowę platformy wiertniczej.
Na terenie platformy wiertniczej, to znaczy muzeum
Muzeum Ropy Naftowej
Muzeum Ropy Naftowej od strony miasta
Obok Muzeum Ropy Naftowej znajduje się po tej stronie przystań dla jachtów, a po drugiej stronie terminale promowe
Muzeum Ropy Naftowej to taka mini platforma wiertnicza
Wewnątrz zaś mamy cały przegląd tematów zarówno w ujęciu historycznym, jak i współczesnym. W Muzeum Ropy Naftowej nie stroni się też od trudnych tematów, jak choćby eksploatacji planety jak i katastrof na platformach. Najgłośniejsza z nich to katastrofa Alexandra L. Kiellanda w 1980 r., gdzie zginęły 123 osoby.
Sprzęt do nurkowania, w której mieści się jeden człowiek
Nie mam pojęcia co to jest, ale z całą pewnością jest to sprzęt pod wodą, o którego nadzór i konserwację dbają nurkowie
Wnętrze muzeum to także ekspozycja modeli statków, tankowców, lotniskowców, czyli zabawki dla dużych dzieci ;)
Przekrój przez platformę wiertniczą - takie miejsca to jak małe miasta...
Przyzwyczajeni jesteśmy, że platforma wiertnicza to jest to, co widzimy na wodzie. Tymczasem większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że większa część ukryta jest pod wodą, na dużych głębokościach. Tu jest fajne porównanie wysokości platformy z wieżą Eiffle'a i innego zabytku o typowej wysokości. Robi wrażenie, prawda?
Tak też wygląda praca na platformie
Modele statków
Katastrofa platformy Alexandra L. Kiellanda w 1980 r., w której zginęły 123 osoby z 212 osób na pokładzie. Nikt się tego nie spodziewał, a jednak spośród ofiar katastrofy, przeżyło tylko 89 osób. Części ciał nigdy nie odnaleziono.
Przyczyną katastrofy było pęknięcie spoiw w pięciu (z sześciu) kolumnach zakotwiczonych w podłożu, wskutek czego platforma przechyliła się, a po zerwaniu ostatniej liny, wywróciła się całkowicie do góry nogami. Na zdjęciu pogięty fragment kolumny.
Fragment z platformy Alexandra L. Kiellanda
Kapsuła ratownicza, w której może zmieścić się tylko albo aż 28 osób.
Wewnątrz takiej kopuły ratowniczej - na ławkach położonych dookoła, po zapięciu pasów, dryfowało po morzu 28 osób, aż do nadejścia pomocy. Warunki na platformach są ciężkie, ale w przypadku wypadków, jeszcze bardziej ciasnota wchodzi na psychikę.
W czasie mojej bytności w Stavanger, w muzeum udostępniono wystawę o dinozaurach. Interaktywne modele przyciągały uwagę zarówno starszych jak i młodszych. Możecie zapytać, a co wspólnego ma ropa naftowa do dinozaurów? I słusznie. Ja też się nad tym zastanawiałam, ale odpowiedź znalazłam na stronie muzeum. Otóż dinozaury były świadkami powstawania oleju naftowego! Wówczas, kiedy te zwierzątka sobie biegały po naszej planecie, po cichu tworzył się ten surowiec. A algi i plankton, które wsuwały dinusie, stanowią podstawę ropy naftowej. I wystawa nawiązywała właśnie do tego. Niestety była to wystawa czasowa, trwająca do września 2022 r.
Ankylosaurus mający 7,5 m biegał po terenach Ameryki i Kanady
Pteranodon potrafił rozłożyć skrzydła na 9 m...
Triceratops Horridus był długi na 2 m, przy człowieku wyglądał na dziecko dinozaura
Tyrannosaurus Rex - król dinozaurów długi na 11 m i wysoki na 5 m. - jakoś tak się ucieszył na mój widok ;)
Skamieniała czaszka jakiegoś pupila sprzed milionów lat
Natury nie oszukasz... ;) Za mną czaszka Triceratopsa
Dojazd do Norsk Oljemuseum: z centrum na piechotę, muzeum położone jest przy terminalach portowych
Cena: 150 NOK (wrzesień 2022 r.)
Język: większość tabliczek opisujących eksponaty jest w językach: norweskim, angielskim, niemieckim, rosyjskim, hiszpańskim i czasem chińskim. Jednakże ulotka opisująca poszczególne wystawy i ekspozycje w języku polskim, jest do wzięcia za darmo, przy kasie biletowej.
STAVANGER
- MIASTO RÓŻNORODNOŚCI
Stavanger nie jest miastem tylko i wyłącznie związane z morzem i połowem ryb. Fakt, najbardziej z tego słynie. W końcu stara część portowa, leżąca nad zatoką Vågen, to ścisłe centrum miasta, które tętni życiem do późnych godzin nocnych. Tu też cumują małe prywatne łódeczki, nieco większe promy turystyczne, oferujące wycieczki na pobliski Lysefjord oraz całkiem duże wycieczkowce mające ileś tam pięter z kajutami turystów z całego świata.
Jednostka Rogaland pochodzi z 1929 r. i jest obiektem muzealnym. Sporadycznie pływa na pobliskie fiordy. Na co dzień cumuje przy nadbrzeżu zatoki Vågen
Rogaland na tle centrum miasta Stavanger
Zatoka Vågen
Jeden ze statków wycieczkowych, zacumowanych przy starym porcie
Wielki statek wycieczkowy, nieco mniejsza jednostka pływająca oraz na końcu mała łódka motorowa
Jeden z wielkich statków wycieczkowych
Dopiero, jak taki statek stanie przy drewnianej zabudowie domów przy nadbrzeżu, widać jaka to wielka maszyna
Statek stojący w poprzek zabiera na swój pokład turystów chcących oglądać fiordy z poziomu wody
Z drugiej strony jest część portowa z nowoczesnymi terminalami promowymi. Dawniej w taki sposób można było dostać się do Preikestolen - pyk promem do Tau, potem w autobus i voilá, jesteśmy nad fjordem. Teraz już nie ma takiej możliwości o czym pisałam
TUTAJ. Ale stąd odpływają też promy w dalsze podróże wzdłuż wybrzeża.
Przystań jachtowa po drugiej stronie centrum miasta
Łódź pontonowa policji norweskiej
Nad zatoką Vågen góruje na wzniesieniu 27 metrowa wieża Valberg. To zabytkowa wieża strażnicza z lat 50. XIX w.
XIX wieczna strażnica pożarna
Wieża Valberg
Ochrona ludności przed pożarami to temat cały czas aktualny, z racji tego, iż większość domów jest drewniana. Nawet duże kamienice są z drewnianej konstrukcji i drewnem obłożone. Wieżę można zwiedzić, jednakże ja byłam pod nią odrobinę za późno. A szkoda, bo z góry panorama miasta pewnie byłaby przednia. A i samo wnętrze wieży zawiera ekspozycje dotyczącą służby pożarniczej.
Informacja o wielkim pożarze, mającym miejsce w 1860 r. Miasto, złożone z drewnianej zabudowy, bardzo szybko pokrywało się językami ognia
Widok z wieży na Stavanger w 1869 r.
Widok na Stavanger spod wieży w 2022 r. a raczej brak widoku, bo wszystko zasłonił duży wycieczkowiec.
Pod wieżą można obejrzeć armaty, tak chętnie okupowane przez dzieci, a także tablicę poświęconą ostatniemu strażnikowi na wieży Volberg. Tobias Sanstøl (1856 - 1945) był także pierwszym przewodniczącym stowarzyszenia straży pożarnej w Stavanger. Pełnił swoją służbę przez 18 lat (do 1922 r.).
Armaty pod wieżą Valberg
Tobias Sanstøl (1856 - 1945) - ostatni strażnik na wieży Valberg
Dojazd do Wieży Valberg: z centrum czy z ciasnych uliczek miasta - na piechotę i pod górę
Cena: 75 NOK, choć nie jestem pewna. Wieża czynna jest w soboty od 11.00. do 15.00.
Język: raczej norweski
O tym co jeszcze można zobaczyć w tym fajnym mieście - a uwierzcie mi, to nie koniec wędrówki - o tym, w drugiej części opowieści o Stavanger.
Zachód słońca nad zatoką Vågen
Zachód słońca nad dalszymi częściami Stavanger