O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

niedziela, 7 czerwca 2026

Polanica-Zdrój - powrót do przeszłości cz. 2

Polanicki tryptyk,

czyli o szukaniu 

czasu minionego 


Mój urlop w Polanicy z założenia miał być leniwy. Mierzyłam się wówczas z ogromnym bólem stóp, byłam po dwukrotnej wizycie fizjoterapeutki, nie byłam w stanie chodzić. Ale jak to ja, skoro już przyjechałam taki kawał drogi, to przecież nie będę siedzieć na kwaterze. Pójdę poszukać śladów moich Rodziców. Od ich śmierci minęło 41 lat... Od skończenia przez nich Gimnazjum Zdobienia Szkła jeszcze więcej. W tym czasie wiele się zmieniło, ustroje padły, poprzednie rządy już nic nie znaczyły, szkoły zawodowe i zakłady pracy poupadały... Czy więc, miałam jeszcze szansę, by odnaleźć te miejsca, w których moi Bliscy bywali?
Tak wiele pytań pozostanie mi bez odpowiedzi. I choć mieszkańcy Polanicy i Szczytnej bardzo chcieli pomóc, to jednak wciąż tak mało wiem.
Zaczęło się od mojego spaceru po Polanicy-Zdroju. Bardzo chciałam zobaczyć to miasto oczyma moich Rodziców i Chrzestnego, ale przecież nie można tego zrobić. Po tylu latach wiele się zmieniło, choć ja z pomocą dobrych ludzi odnalazłam te miejsca, które mam na, zaledwie kilku, czarno-białych fotografiach, które zostały mi po moich rodzicielach.


Stary, przedwojenny dom



Polanica-Zdrój to głównie osiedla willowe, a domy co jedne, to ładniejsze. Nie dziwię się, że mój Chrzestny chciał zakupić tu dom, który skupiałby dawnych kolegów i koleżanki. Szkoda, że nie wyszło...



Jedna z polanickich willi




Schodki z tablicami ważnych dat dla Polanicy, a na górze Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy



Dom w centrum miasta

 
Pierwszą osobą, która uruchomiła serię telefonów "do przyjaciół" w mojej sprawie, była Pani ze sklepu z pamiątkami (przepraszam, nawet nie zapytałam o imię, jak zresztą wszystkich) , do którego weszłam po cukierki krówki. Od słowa do słowa i machina poszukiwawcza ruszyła :) A sklep ten mieści się w ciągu galerii pod najbardziej znanym domem zdrojowym, tzw. Wielką Pieniawą.


Sklepiki pod budynkiem sanatoryjnym "Wielka Pieniawa" - to tu zaczęły się moje poszukiwania


Polanica została gminą miejską po II wojnie światowej, w 1946 roku zmieniono jej nazwę z wsi Puszczykowo Zdrój na Polanica-Zdrój.
Rozwój Polanicy zaczął się w XIX w. od nowego właściciela miasta, kupca kłodzkiego Josepha Grolmsa, który ocembrował jedno z pięciu źródeł ("Józef"), które wówczas wybijały w Polanicy i wzniósł dom zdrojowy w postaci drewnianych łazienek (czyli zakładu kąpielowego ze źródlaną wodą). Okoliczne pola zamienił w ogrody. Gotowy przepis na sukces. 


Główna alejka w Parku Zdrojowym



Alejka prowadzi na niewielkie wzniesienie, gdzie usytuowana jest altanka nad ujęciem wody źródlanej "Wielka Pieniawa"



Ujęcie wody "Wielka Pieniawa". Muszę przyznać, że jak nienawidzę tych wszystkich zdrojowych wód, to ta wyjątkowo mi smakowała. Jest po prostu pyszna. W dodatku za darmo, z czego liczni kuracjusze korzystali napełniając swoje butelki. 



Główna Alejka w Parku Zdrojowym - widok w kierunku Pijalni



Jedna z alejek parkowych



Mała architektura ogrodowa


Kolejni właściciele wznieśli łazienki murowane. Już w 1840 roku poszła fama, że Polanica ma wodę skuteczną na "słabości podbrzusza". To wystarczyło, by ruszyła lawina rozwoju kolejnej infrastruktury kąpielowej i zdrojowej. W 1879 roku zaczęto wykorzystywać miejscowe złoża borowiny. Liczba kuracjuszy wzrosła trzykrotnie. Jeszcze bardziej powiększyła się, gdy w 1890 roku uruchomiono linię kolejową z Kłodzka. Na początku XX w. Polanicę nabył radca handlowy Georg Haase. To on przyczynił się do znacznego rozwoju uzdrowiska, budując nową pijalnię wód, zakładając rozległy park otaczający dom zdrojowy oraz teatr. Tym samym Polanica stała się bardziej miejska, choć z zabudową domków w stylu szwajcarskim.


Teatr Zdrojowy im. Mieczysławy Ćwiklińskiej



Trochę historii teatru w Polanicy



Źródła Charlotty już nie ma. Fontanna została zlikwidowana. Ale towarzystwo stoi przy barierce, która została też uchwycona na zdjęciach mojej Mamy



Przy źródle Charlotty. Ta uśmiechnięta blondyneczka - druga od prawej - to Wiesia, moja Mamusia w towarzystwie swoich koleżanek. Dziś w tym miejscu jest pusty plac...





Oczywiście najbardziej znaną powojenną postacią, która tu się uczyła i z estradą związała swoje życie, była Irena Wiśniewska, dziś znana pod nazwiskiem Santor. Kto wie, może dziś byłaby moją "przyszywaną" ciocią...



W teatrze zdrojowym wystąpiło wiele znanych postaci kina, teatru, kabaretów. Co to się działo... ;)



Muszla koncertowa w polanickim parku



Budynek pijalni, murowany, nowoczesny jak na tamte lata



Wiesia stoi druga od prawej, obok stoją zapewne koledzy i koleżanka ze szkoły, a w tle te same okna Pijalni, które uchwycono na fotografii







Pijalnia, w której można się napić bardzo smacznej wody, ale tym razem płatnej



Pijalnia i palmy - Polanica Zdrój niczym egzotyczny kurort



Przedsionek w pijalni wód



Pijalnia polanicka (przy suficie wiszą całoroczne ozdoby świąteczne ;) )



Część restauracyjno-kawiarniana Pijalni



Budynek Pijalni od drugiej strony


Najbardziej okazałym budynkiem jest sanatorium Wielka Pieniawa, którą otworzono w 1906 roku. I był to wówczas najnowocześniejszy budynek na Śląsku, zarówno jeśli chodzi o wyposażenie, jak i elektryczność. Zresztą w latarnie wyposażono także park zdrojowy. Wraz z rozwojem części leczniczej, rozrosło się miasto pod względem mieszkalnym. W okresie międzywojennym większość budynków użyteczności publicznej zostało zmodernizowanych. Polanica stała się najmodniejszym kurortem w Sudetach.


Sanatorium Wielka Pieniawa - widok od frontu



Podświetlana fontanna - wieczorem efekt świetlny połączony jest z dźwiękami muzyki, choć nie dane mi było to usłyszeć



Ławeczka prof. Zbigniewa  Horbowego, znanego artysty plastyka, który w 1959 roku obronił swoją pracę dyplomową w Hucie Szkła "Sudety" (to już czasy po moich Rodzicach) oraz dra Wiesława Malki, naczelnego lekarza uzdrowiska (choć był w wieku moich Rodziców, to jego działalność przypadła już po Ich wyjeździe z Polanicy)



Wiszące krzesła w restauracji przy Wielkiej Pieniawie



Pięknie utrzymany ogród między Pijalnią a Wielką Pieniawą



Fontanna po środku ogrodu



Sanatorium Wielka Pieniawa - widok z parku


W czasie II wojny w miejsce kuracjuszy pojawili się pacjenci szpitali, zlokalizowanych w budynkach sanatoryjnych. I byli to w istocie ranni żołnierze niemieccy. Dlatego też miasto nie ucierpiało bardzo w czasie wojny, gdyż stacjonowali tam naziści. 


Bystrzyca Dusznicka



W Polanicy ostało się wiele z przedwojennych willi



Stare wille zazwyczaj były łączone, trochę murarki i trochę drewna. Przez to są takie unikatowe.



Zabudowa Polanicy-Zdroju


To tłumaczyłoby dobry stan budynków, w których można było po ustaniu działań wojennych, zorganizować internat dla uczniów Szkoły Zawodowej - Gimnazjum Zdobienia Szkła, do którego, jak już wspomniałam trafili moi Rodzice i mój Chrzestny.
Żeby podążać Ich śladami, wybrałam się przez Szczytnik (589 m n.p.m.), który leży na granicy Gór Stołowych i Gór Bystrzyckich i stanowi spacerowy szlak łączący Polanicę-Zdrój ze Szczytną Śląską. 


Złoty Widok- cóż...ze względu na drzewostan widoków nie stwierdzono



Przez Piekielną Górę do celu...



I choćbym podążał ciemną...wróć - piekielną doliną... to na Piekielnej Przełęczy zrobię sobie przerwę ;)



Okno widokowe na Sudety na Piekielnej Przełęczy



Cudna trasa do Szczytnej. Czy moi Rodzice ją wielokrotnie przemierzali?



Kamienne Krzesła, a w zasadzie bardziej fotele ;) Wciąż towarzyszyła mi tu myśl, czy młode Wieśki siadały na tych kamieniach...


Po drodze odbiłam lekko w lewo, by przejść przez leśną Kalwarię. Stan jej pozostawia wiele do życzenia.


Stacje Drogi Krzyżowej już się zacierają powoli



Stacje Kalwarii umieszczone są na skalnych formacjach, pomiędzy którymi przechodzi ścieżka



Górska Kalwaria



Skały przypominają tu skalne grzyby, tak znane z Gór Stołowych


Myślę, że w czasie młodości Wiesi, Wieśka i Jurka, szlak ten był przez Nich wielokrotnie przemierzany, zwłaszcza, że na szczycie góry wznosi się malowniczy neogotycki Zamek Leśna. Duży, zbudowany w latach 30. XIX w. służył początkowo jako siedziba mieszkalna hrabiego Leopolda von Hochberga, po jego śmierci zmieniał właścicieli, a po wojnie zorganizowano tu dom pomocy społecznej dla niepełnosprawnych intelektualnie mężczyzn. Dopiero po jego likwidacji udostępniono zamek zwiedzającym, a stało się to w 2020 roku.


Czułam wzruszenie przemierzając bramę prowadzącą na Zamek. Wiem, że moi Bliscy tu byli...



Szczytna Śląska ze Szczytnika



Szczytna Śląska z punktu widokowego na skałach Szczytnika



Szczytna Śląska - tu wszystko się zaczęło... Na pierwszym planie pozostałości po Hucie Szkła Kryształowego "Sudety"



Po dawnej Hucie Szkła Kryształowego "Sudety" pozostał jedynie jeden komin i fragment kotłowni. Kiedyś tętniło tu życie i powstawały tu cudeńka...



Na Szczytniku trenują wspinacze skałkowi



Centrum Szczytnej Śląskiej



A mogłam zostać Ślązaczką, ale Rodzice: nie, wracamy do Warszawy... :)



Zamek Leśna  - kiedyś wrócę, żeby go pozwiedzać



To zdjęcie przedstawia najprawdopodobniej Panią Irenę Santor, wówczas Wiśniewską razem z kolegą Edkiem (?), który zostawił dedykację na odwrocie. Dlaczego to zdjęcie trafiło do mojej Mamusi i czy nie była to jakaś omyłkowa dedykacja - to także pozostanie tajemnicą...


Niby na odwrocie dedykacja dla Wiesi... Od Edzoju czyli Edka? To jakieś przezwisko było? Kolejna zagadka...







Brama wjazdowa na Zamek - tylko drzewa teraz bujniejsze



Zamek Leśna 



Na Zamku działa Parafia Rzymskokatolicka pw. Matki Bożej Królowej Pokoju



Wnętrze zamkowej kaplicy



Wejście na dziedziniec zamkowy



Neogotyckie wejście na dziedziniec wewnętrzy Zamku Leśna



Zamek Leśna udostępniony jest do zwiedzania


Nie miałam czasu, żeby zwiedzić zamek, czego ogromnie żałuję, ale Pani bileterka na zamku była drugą osobą, która w mojej sprawie wykonała telefony do znajomych. Szkoda, że nie udało mi się wrócić do Niej i powiedzieć, że drzwi Biblioteki w Szczytnej zamknęły się tuż przed moim przyjściem.
Zeszłam do Szczytnej, pokręciłam się trochę po niej, niestety Bractwo Rycerskie Matki Bożej Królowej Pokoju, które zrzesza ludzi interesujących się historią Szczytnej, było zamknięte. Z przykrością patrzyłam, jak po dawnej Hucie Szkła Kryształowego "Sudety", został jedynie komin i fragment kotłowni. A przecież tu odbywały się praktyki uczniów, zapewne i moi Rodzice tu przychodzili na halę wykonać jakieś szlify. Z dawnej szkoły, która mieściła się na początku w pałacu, teraz trwał remont, więc też nie mogłam wejść i zapytać. Zresztą pałac nadal pełni funkcję szkoły, ale już nie zawodowej. Dawny budynek internatu szkolnego, który dawał schronienie wojennym dzieciom, też już został wyburzony. W głowie miałam same znaki zapytania. Ludzie w Szczytnej, choć życzliwi i chcieli mi bardzo pomóc, to jednak nie potrafili. Coraz mniej wśród żywych tych, którzy pamiętają czasy powojenne.


Ławeczka Wojaka Szwejka na ryneczku w Szczytnej



A tuż obok przysiadł Onufry Zagłoba



Herb Szczytnej Śląskiej: kwiaty pełnika europejskiego oraz kielich i świerk. Herb nawiązuje do przemysłu szklarskiego w samym mieście i okolicach



Niegdyś stał tu stary renesansowy dwór z 1545 roku, który przebudowano w stylu klasycystycznym w XIX w. Na początku wieku XX mieściła się tu szkoła i zdaje się, że także tu mieli zajęcia moi Rodzice, choć pewności nie mam. Do 2008 roku była tu szkoła podstawowa, obecnie obiekt w remoncie i nie wiem, jakie będzie przeznaczenie tego budynku.


Absolwenci Gimnazjum Zdobienia Szkła 1949/1950 na tle Pałacu. Nie mam pewności, czy ten wysoki szczupły chłopak z ciemną czupryną, stojący po prawej stronie, nie jest przypadkiem moim Tatusiem. Myślałam też, że jedna z drobnych blondyneczek to moja Mamusia, ale po zbliżeniu jednak ma inne rysy twarzy. Chłopak pierwszy z lewej to chyba ten Edek "Edzoju". Zdjęcie pochodzi ze strony facebookowej Szczytna po 1946 roku. Źródło: https://www.facebook.com/photo/?fbid=26702437712721934&set=g.807024757538489



Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Jana Chrzciciela w Szczytnej Śląskiej



Stałam tam i patrzyłam... Kiedyś miejsce, gdzie moi Rodzice kształcili się w zawodzie, gdzie odbywali praktyki, gdzie było życie... Teraz jedynie pozostał komin i fragment kotłowni....



Dla kontrastu: to samo miejsce w marcu 2006 roku. Zdjęcie: Tomasz Bladyniec - Praca własna, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=180126806



A tak prezentowała się huta ze Szczytnika w 1997 roku. Źródło: https://polska-org.pl


Moje stopy wciąż bolały. Kiedy spojrzałam ponownie na Szczytnik, żeby wrócić przez zamek do Polanicy, miałam wrażenie, że w ogóle mi eksplodują. W związku z tym poczłapałam na stację kolejową, by ten jeden przystanek przejechać koleją. Siedziałam na pustej stacji w poczekalni, która była niegdyś gwarna, tym razem cisza dźwięczała mi w uszach. Zastanawiałam się, ile razy czekali tu moi Bliscy, żeby wybrać się do pobliskiej Polanicy-Zdroju na wycieczkę, na randki, na wodę zdrojową... Zamknęłam oczy. Czułam Ich obecność, jakby chcieli mi coś przekazać, ale nie potrafiłam tego odczytać. Może po prostu tylko cieszyli się, że przyjechałam po latach w miejsce, gdzie czuli się dobrze? A ja myślałam dlaczego, u licha, nie zostali w Sudetach, miałabym bliżej w góry :)


Zamek Leśna - widok ze Szczytnej



W Szczytnej mają mamuta! A ja szukałam przeszłości jedynie powojennej...;)



Budynek dworca kolejowego w Szczytnej. To tu najbardziej krzyczała cisza. I myśli o Rodzicach...



Za chwilę wjedzie na peron nowoczesny pociąg. Czasy lokomotywy z parą już minęły bezpowrotnie ;)


Wsiadłam do pociągu i przejechałam przystanek. Wysiadłam na zmodernizowanej stacji w Polanicy-Zdroju. Musiałam spory kawałek iść piechotą do centrum, gdzie miałam swoją kwaterę. Jeszcze odwiedziłam Panią ze sklepu z pamiątkami i zdałam relację z mojego wypadu do Szczytnej. A potem już tylko zaległam na łóżku. Nogi przypomniały mi, że to miał być leniwy urlop.


Peron na stacji Polanica-Zdrój



Dworzec kolejowy w Polanicy-Zdroju



Spacer ze stacji do centrum i po drodze piękne, stare domy



I kolejny dom, który pewnie kiedyś był pensjonatem



Kupiłabym, gdybym tylko miała jakiś luźny milion na koncie ;)


To nie koniec moich poszukiwań śladów Rodziców. Kolejny dzień przyniósł następne rozmowy z dobrymi ludźmi. Co ciekawe, rozniosła się wieść o moim pobycie, że nie jestem taką zwykłą turystką. Łażę po mieście z archiwalnymi zdjęciami i szukam. To może można mi pomóc. I sami z siebie mnie odnaleźli. Heh, sława mnie wyprzedza ;) Ale o tym w ostatniej części polanickiego tryptyku.

                                c.d.n. ...