O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina ku Dziurze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina ku Dziurze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2015

Tatry - Dolina ku Dziurze

Chichot losu,
czyli o tym
jak znaleźć się
w czarnej dziurze…


Rok temu świat mi zawirował. Życie ze stabilnej taśmy praca-dom, zerwało się niczym lina w górach pod ciężarem wspinacza. Albo gorzej: dyndało na linie jak na bungee. A ja, choć nie skakałam, czułam mdłości, strach i panikę co teraz ze sobą pocznę. Utrata pracy to zawsze przykra sprawa i ogromny stres, choćby się mówiło, że w zasadzie to dobrze, bo mnie zmotywuje do innych rzeczy itp, itd. Choć takie niespodzianki od losu już przerabiałam, teraz poczułam całkowitą niemoc. Choć wiedziałam co się szykuje i znałam karty w tym rozdaniu, to jednak do końca wierzyłam, że ta karta akurat odwróci się na moją korzyść. Niestety ostateczna decyzja spadła na mnie w pewien pochmurny dzień, podczas pobytu w Zakopanem. Wyszłam na mały spacer, bowiem wysoko nie sposób było pójść, od rana kapało z nieba z przerwami. I poczułam jak nogi się pode mną ugięły. Pomyślałam o tym, że oto właśnie znalazłam się w jednej, wielkiej, czarnej dziurze. To dlaczego mam nie iść do niej? O smutkach związanych z pracą, niczym Scarlett O'Hara, pomyślę jutro. Bo jutro też jest dzień.


Widok na pasmo Gubałówki z Drogi pod Reglami. Ciemne chmury kłębią się nad Mraźnicą.


Od swojej kwatery do Drogi pod Reglami mam bardzo blisko, toteż wyszłam na nią i skierowałam się ku Dolinie ku Dziurze. Tuż za mosteczkiem natknęłam się na miejsce pamięci o Bartusiu Obrochcie. Ten znany podhalański muzykant, zakochany w skrzypkach i muzyce spod smyczka wychodzącej, zmarł właśnie w tym miejscu w 1926 r. Urodził się w Zakopanem w 1850 r. Początkowo zajmował się kłusownictwem, by potem przejść na jaśniejszą stronę mocy i zostać przewodnikiem, strażnikiem i gazdą w schronisku w Starej Roztoce. Lecz to miłość do muzyki wiodła prym w jego życiu i z gęślikami w ręku zakończył swój żywot.


Miejsce, gdzie zmarł Bartuś Obrochta



Słońce oświetlające stoki Gubałówki - widok w stronę Butorowego Wierchu


Chwilę przystanęłam przy Jezusku Frasobliwym. Moje myśli akurat kierowały się w stronę niepewnej przyszłości. Czy jak Bartusiowi Obrochcie przyszłość zarysuje się jaśniej? Los bywa przewrotny i to co mamy, możemy w sekundę stracić. Ale też i to, co początkowo wydaje się nam końcem świata, może być początkiem znacznie lepszego życia. Tam, gdzie ktoś postawił kropkę, ja dostawiłam kolejne dwie. Z takim rozważaniem spacerem poszłam dalej Drogą pod Reglami.


Droga pod Reglami


Sama Droga pod Reglami nazywa się Żelazną Drogą. Łączyła Kuźnice, gdzie znajdowały się hutnicze piece z Kościeliskiem. W XIX w. pozyskiwano z gór rudę żelaza. Tędy właśnie ją transportowano. O wydarzeniach tych przypomina mała tablica, którą wielu turystów pomija w czasie spacerów.


Tablica pamiątkowa przy szlaku


Spacerowym tempem podążałam w kierunku doliny. Od mojej lewej strony do moich nozdrzy dotarł dym, znak nieomylny, że w bacówce "robią" się oscypki.


Bacówka przy Drodze pod Reglami



Droga pod Reglami


Co chwila miałam szerokie okna na stoki Gubałówki. Po niebie przepływały obłoki niczym białe owieczki i te bardziej ciemne także. Z nich w każdej chwili mógł spaść deszcz. Owieczki pasące się na ziemi jakby nie dostrzegały tego zagrożenia.


Owieczki na polanie


Wkrótce dotarłam do Doliny Strążyskiej. Tu, jak zwykle masa ludzi. Tego dnia nie miałam ochoty na radosny gwar. Wolałam ciszę.


Szlakowskaz do Doliny Strążyskiej


Po kilku minutach znalazłam się u wylotu Doliny ku Dziurze. Tym razem wiódł mnie szlak niebieski. Czy końcowa niebieska kropka znajduje się w dziurze, jak ja? Głupie myśli krążyły mi po głowie. Zaczęłam szybciej maszerować, może wysiłek fizyczny odgoni te przykre i natrętne myśli.


Szlakowskaz do Doliny ku Dziurze


Wkroczyłam na szlak. Zeszły rok upłynął mi pod znakiem widoków wiatrołomów. Dużo ich było po dolinach. Cóż, taka kolej rzeczy.



Początek szlaku niebieskiego



Szlak ku jaskini



Wiatrołomy w dolinie


Dolina ku Dziurze ma niecałe dwa kilometry, których zupełnie w nogach nie czułam. Nadaje się na spacery rodzinne, z małymi dziećmi, dla których osławiona dziura jest atrakcją. Wszak nigdy nie wiadomo, jakie skarby w sobie kryje. Ponoć sam "ostatni zbójnik tatrzański" - Wojciech Mateja, ukrywał w niej zrabowane kosztowności.


W Dolinie ku Dziurze



Szlak w dolinie


Droga ku jaskini prowadzi dnem doliny, lekko pod górę. Przecina też Potok ku Dziurze. W takie deszczowe okresy, jak tego właśnie dnia, bywa śliska i trzeba uważać pod nogi.


Szlak przecina Potok ku Dziurze


Wreszcie dotarłam do miejsca,w którym pośród drzew majaczył zarys jaskini. Jeszcze czekało mnie kilka metrów pod górkę i już stałam przed jej wejściem.


Szlak pnie się w górę


Jeszcze kilka kroków i już jestem pod wejściem do jaskini



Sławetna dziura :)


Zajrzałam też do środka. Tam towarzyszyło mi dziwne odczucie, które nakazało odwrót. Eksploracja jaskiń to chyba nie jest to, co lubię najbardziej, choć przyznaję, że czasem lubię do jakiejś zajrzeć. Ot, z ciekawości. Może też dzień nie był najlepszym do odczuwania czegokolwiek.


To tu zbójnik Mateja ukrywał swe skarby



Wnętrze jaskini



Skały wewnątrz jaskini


Po wyjściu z jaskini, chwilkę postałam i popatrzyłam na szlak z góry. Stąd droga jest jedna. Wraca się tą samą trasą, którą się przyszło. 


Szlak tym razem widziany z góry, spod wejścia do Dziury


Deszczyk nieśmiało zaczął padać. Zmieszał się z łykanymi łzami. Jaki ten dzień był nieznośny od tego niedawnego telefonu. Było mi wszystko jedno czy zmoknę, czy też nie. 


I znów w Dolinie ku Dziurze


Wreszcie dotarłam do wylotu doliny. Znów byłam na Drodze pod Reglami. I przecież miałam o wszystkim pomyśleć jutro... Ale jutro przyniosło inną trasę i inne przeżycia. Już znacznie weselsze. Bo przecież byłam w moich ukochanych górach. Co tam, że zostaję bez pracy. Teraz mam wakacje i zamierzam je spędzić z uśmiechem na ustach. Z takimi rozmyślaniami wróciłam do pokoju. 


U wylotu doliny, za mostkiem widoczna Droga pod Reglami


Od tamtych wydarzeń minął rok. Mam już nową pracę, poznałam nowych ludzi, mam nowe obowiązki i nowe wyzwania. Już nie jestem w czarnej dziurze. Świat znów nabrał kolorów i nie przypomina dyndającej liny, powodującej zawroty głowy. Teraz jest dobrze. Dostawione kropki dały początek czemuś nowemu, otworzeniu się na to i mam nadzieję, że na lepsze. Jeśli więc, i Tobie wydaje się, że świat jest do d...ziury, to wiedz, że za moment zaświeci słońce. Czego życzę wszystkim w te szare, jesienne wieczory.

Koniec