O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

czwartek, 29 marca 2018

Wielkanoc 2018 r.

Kochani, na te zbliżające się Święta Wielkiej Nocy życzę Wam słońca tak żółtego jak żółtko w jajku, które zaniesiecie do poświęcenia, ciepłych dni jak ciepły jest świąteczny żurek, kolorowych, jak pisanki, wspomnień przy rodzinnych stołach, uśmiechu, który zawsze pojawia się gdy widzi się zajączki i kurczaczki. 
Niech te dni upłyną w zdrowiu i spokoju i z radością w sercu 
gdziekolwiek wypadnie Wam spędzić ten świąteczny czas.

I pomyślmy o tym...

Ostatnia Wieczerza...
Jeden z Was mnie wyda...
Modlitwa w Ogrójcu...
Jezus pojmany w ogrodzie Gatsemani...




Jezus sądzony przez Poncjusza Piłata...
Uwolnić Barabasza...
Ukrzyżować Króla Żydowskiego...




Jezus Chrystus bierze krzyż na swe ramiona...
Upada pod krzyżem trzy razy...
Szymon Cyrenejczyk niesie krzyż za Jezusa...





Od godziny szóstej robi się ciemno...
Boże przebacz im, bo nie wiedzą co czynią...
Jezus umiera na krzyżu...




Jezus zdjęty z krzyża...
Ciało złożone do grobu...




I po trzech dniach zmartwychwstał...
Alleluja, Alleluja, Alleluja...

WESOŁYCH ŚWIĄT!

niedziela, 25 marca 2018

Grabarka - miejsce kultu religijnego

W krzyżu zaklęta prośba,
na krzyżu zapisana modlitwa,
z krzyżem zaniesione cierpienie…


Jest początek marca tego roku. Piękny, choć chłodny dzień. Od rana przemierzam znów połacie Podlasia. Wyskoczyłam z zabieganej Warszawy, na jeden dzień, by znów odetchnąć świeżym powietrzem. Złapać dystans do tego, co boli, denerwuje, uwiera. Mijam znaną mi już trasę na Białystok i powoli ze zwartej zabudowy wpadam w otwartą przestrzeń. Patrzę na pola, na których wiosna próbuje walczyć z zimą, choć ta się jeszcze nie poddaje. Jest pięknie. Skręt w mniej uczęszczane drogi równa się nowym kadrom, które łapię nie tylko w aparat, ale i w moje myśli.


Czy to już Podlasie, czy jeszcze Mazowsze?



W drodze...


Po drodze mijam pewną ciekawostkę. A jest nią wiadukt pontonowy nad trasą DK68. W Warszawie takim mostem pontonowym, postawionym przez wojsko, był most Syreny. Prowizorka na chwilę, była długoletnią przeprawą z jednego brzegu Wisły na drugi. Teraz widzę pod wiaduktem długi jaki okiem sięgnąć, sznur wyładowanych tirów, czekających w kolejce do przejścia granicznego w miejscowości Kukuryki.


Tuż przed wiaduktem pontonowym



Wiadukt pontonowy



Tiry czekające w kolejce do przejścia granicznego z Białorusią, w miejscowości Kukuryki



Bug


Chwila moment i jestem już w Janowie Podlaskim. Oczywiście miejsce to słynie ze stadniny koni. Jednak dziś tam nie pojadę, moim celem jest zupełnie co innego. Przez okno robię zdjęcia. Na początek kościół p.w. Świętej Trójcy wraz z budynkiem szkoły. 


Szkoła i kościół w Janowie Podlaskim



Kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy w Janowie Podlaskim


Za chwilę moje oko dostrzega pałac wśród drzew. Okazuje się, że to zamek w Janowie Podlaskim, a właściwie dawny zamek biskupów łuckich. Obecnie odrestaurowany budynek pełni rolę hotelu, centrum konferencyjnego oraz Spa.


Dawny zamek biskupów łuckich w Janowie Podlaskim


Kilka minut dalej i już jestem w Sarnakach. Kiedyś miasto, dziś wieś. Pierwsze co widzę, to drewniany, parafialny kościół katolicki św. Stanisława Biskupa i Męczennika, wybudowany z fundacji właściciela miasta Stanisława Ossolińskiego w 1816 r. Kościółek wydaje się taki malutki na tle nowo wybudowanej z tyłu świątyni.


Sarnaki. Zielony kościółek p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Z tyłu nowo wybudowana świątynia


A potem mijam rynek, na którym niegdyś odbywały się coroczne jarmarki. Domy wokół niego należały do Żydów, którzy osiedlili się tu i wpłynęli na dynamiczny rozwój miasta. Rynek jak rynek, ale to, co pośrodku niego stoi, to kolejna ciekawostka. A jest nią pomnik, który upamiętnia przechwycenie niemieckiej, tajnej broni V2. Była to jedna z najbardziej spektakularnych akcji na Podlasiu. W 1944 r. Niemcy rozpoczęli próby z wystrzeliwaną koło Mielca, nową bronią. W szkole, w Sarnakach, stacjonował specjalny oddział, określający miejsce upadku takiej rakiety. W okolicach Mierzwic, w nadbużańskie bagna spadła taka bomba, ale nie wybuchła. I tu do akcji wkroczyli polscy konspiratorzy, którzy ukryli rakietę w jednej ze stodół, a następnie przemycili nocą do Londynu. Nie trzeba dodawać ile wtedy ryzykowano i jaką cenę mogli za to zapłacić, ale dzięki temu Londyn dowiedział się wielu istotnych spraw. A stało się to za sprawą oddziału partyzanckiego majora „Zenona” Stefana Wyrzykowskiego.


Sarnaki. Pomnik rakiety V2 na rynku


Tuż przed Siemiatyczami przejeżdżam mostem nad Bugiem, który wije się przez pola, lasy, łąki i okoliczne dawne majątki. Jeszcze nieco skuty lodem. Jeszcze jakby uśpiony.


Bug jeszcze z pływającymi krami



Most na rzece Bug



Walka zimy z wiosną


I wreszcie docieram do miejsca wyjątkowego. Uświadamiam sobie, że minęło blisko 20 lat, odkąd pierwszy raz tu byłam. Warto było przyjechać tu raz jeszcze.
Święta Góra Grabarka. Częstochowa Prawosławia. To tu pielgrzymują wierzący, by zrzucić z siebie troski i zawierzyć Matce Bożej.


Kierunkowskaz do Grabarki


Aby zrozumieć magię tego miejsca trzeba się cofnąć w czasie do niespokojnego wieku XVIII. Wyniszczona wojnami Polska, zubożona, musi się borykać dodatkowo z wrogiem, którego nie widać. A jest nim morowe powietrze. W 1710 r. na terenach Podlasia szalała epidemia cholery. Ludzie padali jak przysłowiowe muchy. Pewnej nocy starzec, jeden z mieszkańców z okolic Siemiatycz, doznał objawienia. Przepowiednia zakładała, że ratunek ludziom może przyjść z pobliskiego wzgórza, gdzie tryska źródełko. Wobec tego zaczęto przychodzić do miejsca świętego, przynosząc ze sobą krzyże i prosząc o wybawienie od choroby czy powrót do zdrowia. Według zapisów kroniki siemiatyckiej parafii, od zguby uratowało się ok. 10 tys. ludzi. W podzięce za cud, zbudowano na tym miejscu drewnianą kapliczkę Przemienienia Pańskiego.


Cerkiew Przemienienia Pańskiego


Rozbudowana, zmieniania i remontowana przetrwała zawieruchy dziejowe, wojny, partyzantki itp. I stała tak aż do 1990 r. Wtedy to podpalono cerkiew, która doszczętnie spłonęła. Na taki czyn nie ma słów, bez względu  na to, jakiego wyznania jesteśmy.
Postawiono nową świątynię, tym razem już murowaną, którą wyświęcono w 1998 r. Nowa cerkiew nawiązuje wyglądem do poprzedniej. Wykonano freski w skali 1:1, odwzorowując to samo, co uległo spaleniu.


Nowa świątynia w miejsce spalonej jest dokładną kopią poprzedniej, tyle, że już murowaną



Święty Piotr i Święty Paweł z lewej strony, z prawej święty Cyryl i święty Metody



Nowa zabudowa na terenie monasteru




Cerkiew Przemienienia Pańskiego widziana ze schodów


Zaraz po wyświęceniu kościółka, metropolita Sawa, zwrócił się do wiernych z prośbą, by tak, jak przynoszą krzyże, przynosili kamienie, z których postawi się mur, okalający i strzegący tego świętego miejsca. Mur o długości 800 m i kamienne schody, prowadzące od źródełka do cerkwi, ukończono w 2001 r.


Mur okalający założenie klasztorne



Schody z kamieni przyniesionych przez wiernych



Studnia z cudowną wodą, do której schodzi się wprost z cerkwi


Cerkiew można zwiedzać, ale nie można jej fotografować wewnątrz. Należy to uszanować. Wchodzę do świątyni i próbuję przypomnieć sobie, co zapamiętałam z mojej pierwszej wizyty. Niestety prawie nic. Najwyraźniej świątynia nie była wtedy otwarta. Albo ja nie miałam otwartego umysłu, by chłonąć to, co mnie otacza. Cóż, do wszystkiego trzeba dorosnąć.
Po wojnie, w 1947 r. na Świętej Górze powstał prawosławny, żeński klasztor śśw. Marty i Marii.


Wizerunek świętej Marii na murze



Wizerunek świetej Marty


Do dnia dzisiejszego siostry opiekują się całym założeniem. Monaster  ten to pierwszy założony po wojnie żeński klasztor. Decyzją władz kościelnych, przełożoną została siostra Maria (Komstadius). Wraz z nią, przybyły jeszcze dwie siostry: 77 – letnia Julianna Lentjejewa i 52 – letnia Teodozja Siergiejewska.
W 2000 r. do klasztoru przybyła Iwierska Ikona Matki Bożej, napisana na Świętej Górze Atos, podarowana na pamiątkę dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa.


Góra Krzyży



Cerkiew Wszystkich Strapionych Radość



Cerkiew Przemienienia Pańskiego widoczna zza krzyży



Dom Pielgrzyma



Zabudowania klasztorne



Dąb, który posadził ówczesny prezydent RP - Bronisław Komorowski



Dom mieszkalny mniszek


Święta Góra stopniowo przyjmowała nazwę Grabarki, od położonego o dwa kilometry od niej, folwarku Grabarka. Może dlatego, że jego mieszkańcy szczególnie dbali o to miejsce? Wcześniej mówiono na nie Moszczona, od nazwy rzeczki Moszczony, zasilanej przez wody strumyczka wypływającego z cudownego źródełka. Była też Sumińszczyzną, od dawnego uroczyska, gdzie położona była wieś Szumiłówka. Pojawiła się też nazwa Trościaniec – od nazwy strumyka, w którym to ponoć obmyli się pielgrzymi w 1710 r. Ostatecznie przyjęła się nazwa Grabarka.
Święta Góra nazywana jest czasem Górą Krzyży. Są to krzyże dziękczynne, przynoszone z prośbą, symbolizujące miłość do Chrystusa. Na wielu z nich pojawia się napis: „Spasi i sochrani”, tzn. „Zbaw i zachowaj” oraz „Nike”, czyli „Zwycięzca”.


Krzyże na Grabarce



Nowsze, kolorowe krzyże wotywne i dziękczynne



Niezależnie od rozmiaru krzyże mają ten sam cel - uświęcają cichą modlitwę każdego wiernego


Od lat ludzie przychodzą na Świętą Górę, by dźwigając swój krzyż, ofiarować swe troski. By modlić się i dostać w zamian ukojenie, pociechę i spokój. Jedne krzyże są już zmurszałe, porośnięte mchem, z odpryskującą farbą, inne kute, kolorowe, z tabliczkami i sentencjami. Każdy z nich jest niemym świadkiem czyjegoś cierpienia, czyjejś cichej modlitwy za siebie, za rodzinę i bliskich, za zmarłych.


Krzyże przynoszą pojedyńcze osoby, rodziny lub całe pielgrzymki z danego miasta, czy zakładu pracy



Wśród krzyży



Wśród krzyży, w tle cerkiew Przemienienia Pańskiego



Część z najstarszymi krzyżami



Jedne z pierwszych krzyży ustawione są tuż przy cerkwi. Tylko cudem nie spłonęły w czasie pożaru w 1990 r.



Krzyże na Grabarce



Te najstarsze krzyże są zmurszałe i zielone od mchu


Najbardziej obleganym świętem, gdzie pielgrzymuje tłum wiernych, jest święto Przemienienia Pańskiego, wypadające z 18 na 19 sierpnia. Święto to, na Białostocczyźnie, wśród wiernych prawosławnych, zwane jest świętem Spasa, co wywodzi się od istniejącego w okolicach Grabarki, wcześniejszego kultu Ikony Spasa, czyli Zbawiciela.
W Dzień Przemienienia Pańskiego w 1910 r. obchodzono 200 rocznicę cudu na Grabarce. Z tej okazji postawiono nad źródełkiem okrągłe zadaszenie. Obecne pochodzi z 2001 r.


Studnia z cudowną wodą



Matka Boża z Dzieciątkiem na sklepieniu studni



Anioły na sklepieniu studni


Stoję i obserwuję mieszkańców, którzy przyszli do źródełka. Napełniają butelki wodą. Kolejny raz przekonuję się o życzliwym usposobieniu ludzi mieszkających na terenach Podlasia. Pytają skąd jestem, żartują, śmieją się. Napotkani ludzie to takie miłe chwile w podróżowaniu.

Przyjechałam do Grabarki po raz drugi w życiu. Przyjechałam z własnym duchowym krzyżem. Bo każdy z nas dźwiga go na co dzień. I choć jestem innego wyznania, to zostawiłam tu swoją modlitwę. A może właśnie tu, Spas spojrzy na mnie przychylnym okiem? W końcu zbliżają się Święta Wielkanocne. Wierni obrządku prawosławnego powiedzą wtedy „Christos woskresie” – „Chrystus zmarwychwstał”. A ja odpowiem – „Woistinu woskresie” – „Prawdziwie zmartwychwstał”, choć najpierw umarł na krzyżu za moje grzechy…