O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 czerwca 2026

Park Rododendronów w Kromlau

 

W królestwie rododendronów i azalii,

czyli kwiatowa magia

przy granicy z Polską



Są takie miejsca, które jeśli zobaczy się raz, to i tak zostają w pamięci na długo. O tym, o którym chcę napisać dzisiaj, wiedziałam wcześniej, ze zdjęć innych osób. I jak to zazwyczaj bywa, chciałam zobaczyć je na własne oczy. Byłam, zobaczyłam i się zachwyciłam...
W niemieckiej Saksonii, niedaleko Mużakowa, leży piękny park rododendronów i azalii. I można by pomyśleć, park, jak park, o co to halo. A jednak ma coś, co go wyróżnia od innych zielonych obszarów. I nie mówimy tu o jego powierzchni około 200 ha.


Różowe rododendrony zawsze są miłe dla oka


Wszystko zaczęło się od Herrmanna Friedricha Roetschke, handlowca i zarządcy dóbr ziemskich na Łużycach. W XIX w. (1842 r.) nabył on majątek ziemski Kromlau. Zafascynowany ogrodami księcia Hermanna von Pücklera w Bad Muskau, postanowił założyć własny ogród, który byłby w stylu angielskiego parku krajobrazowego. Jak pomyślał, tak też zrobił. Powstał park na miarę epoki romantyzmu, z alejkami, krzewami, egzotycznymi drzewami, stawkami i mostkami. Istna idylla.


Stawek w parku



Kierunkowskaz parkowy


 A kiedy odwiedza się go wiosną, kiedy kwitną rododendrony, a także delikatniejsze azalie, kiedy zapach roznosi się po parku, a w zielonych koronach drzew śpiewają ptaki, wówczas mamy ucztę dla zmysłów i skołatanego serca. Czy wiecie, że rododendrony z parku były dostarczane do Berlina na igrzyska olimpijskie w 1936 roku?


Rododendrony jeszcze kwitnące w tej części parku



W innej części parku już widać było czerwcową przemianę - część kwiecia już przekwitła



Czy to rododendrony czy azalie, oba gatunki zawsze powodują uśmiech, aż szkoda, że tak krótko można się nacieszyć ich widokiem



Nie dość, że ładne, to jeszcze pachną ;)



Azalie japońskie całkiem jak spadające gwiazdy ;)



Stary kierunkowskaz w parku


Park, jak i sama działka pozostała w rękach spadkobierców aż do 1907 roku. Po wojnach światowych, licznych przekształceniach i co to dużo mówić - zdewastowaniu terenu ogrodowego pod uprawy rolnicze - park został udostępniony zwiedzającym, przy czym nie ma opłat za wstęp, jedynie za parking. A ten w sezonie bywa zatłoczony. I nic dziwnego, gdyż główna atrakcja parku przyciąga liczne autokary turystów.


Rakotzbrücke - pierwszy widok i niezliczone ach i och ;)


Rakotzbrücke, czy też inaczej - Most Rakotz - od języka łużyckiego "rak" czyli "krab". To główna atrakcja a także dekoracja parku. Mostek zwany jest też "Mostem Diabła", ze względu na swoją budowę. Jego półkolista forma odbija się w tafli jeziora, tworząc wizualnie pełen okrąg. Szczególnie widać to przy spokojnej wodzie. I dlatego wielu wierzyło, że to jest możliwe tylko za sprawą diabła, gdyż konstrukcja jest dość skomplikowana.


Rakotzbrücke, czyli "Most Diabła"



Most z daleka wygląda jak portal do innego wymiaru. I jak tu nie wierzyć, że to diabelska sztuczka?



Na początku tak nieśmiało...



... a potem już w objęciach :)



Park Kromlau


Łuk mostu wygięty jest w przęsło o długości prawie 20 metrów. Budowla powstała w latach 1866 -1875. Po bokach wspierają ją bazaltowe kolumny, zwane Organami. Bazalt sprowadzono specjalnie z odległych kamieniołomów. W końcu, kto bogatemu zabroni ;)


Łuk mostu z bazaltowymi kolumnami



Tylko z pozoru most wygląda na stabilny, gdyby nie jego konserwacja w ostatnich latach, zacząłby się sypać



Z boku nie ma efektu koła, ale i tak jest fajnie ;)



Urozmaicenie terenu - bazaltowe bloki w stawie



"Most Diabła" z drugiej strony



Czerwiec w Parku Kromlau



Park utrzymany jest w stylu angielskim



I jeszcze inne spojrzenie na bazaltową dekorację - Organy


Od początku istnienia założenie było takie, że most służy jedynie dekoracji, a nie do codziennego użytku. Ale wiadomo, zawsze ktoś się trafi, kto nie może lub nie chce zrozumieć przekazu. Wypadki się zdarzały i dziś nadal obowiązuje zakaz wchodzenia na bazaltowe formy oraz sam most. W latach 2018-2021 przeprowadzono gruntowną renowację mostu i dziś możemy cieszyć nim oko, jak za czasów Herrmanna Friedricha Roetschkego.


W parku można napotkać małą architekturę ogrodową



Organy w słońcu



Sztuczna grota z rzeźbą to część dekoracji i fantazji ówczesnego właściciela majątku Kromlau



Uwielbiam takie ładne miejsca



Bazaltowe słupy ciągną się w głąb lądu



Taki niby romantyczny zakątek


I choć w ogrodzie Kromlau znajdują się inne budynki, do nich nie dotarłam. Za mało czasu, za dużo zachwytów ;)
Oczywiście, dawniej służyły one właścicielowi, obecnie są przekształcone na hotele i apartamenty z pokojami gościnnymi. A mowa tu o Schloss Kromlau, czyli Pałacyku w Kromlau (czy też zameczku), w którym pary nowożeńców chętnie biorą śluby oraz o Kavalierhaus, czyli Domu Kawalera, dworku w stylu szwajcarskim. Oba budynki pochodzą z XIX w.


Jedna z parkowych rzeźb. W tle Dom Kawalera.



Zamek w parku - dziś obiekt hotelowy. Zdjęcie z planszy w parku.



Dom Kawalera - apartament na wynajem. Zdjęcie z planszy w parku.


Warto zatem odwiedzić Park Rododendronów w Kromlau w maju, kiedy kwiaty są w pełnym rozkwicie, a zieleń roślin najbardziej soczysta. Ja byłam w czerwcu i to już był moment, kiedy wszystko przekwitało i do gry stawała zieleń drzew, głęboka i ciemniejsza. Park sam w sobie pewnie ładnie wygląda także jesienią, kiedy liście różnych gatunków drzew się przebarwiają, albo zimą, kiedy sceneria pokryta jest bielą, co zapewne dodaje magii temu miejscu. Ale to już musicie sami doświadczyć. Park dostępny jest przez cały rok, póki co, za darmo. Polecam serdecznie!


wtorek, 6 stycznia 2026

Zatonie - w gościnie u księżnej Dino

 Czy ruiny mogą być ciekawe,

czyli spotkanie z księżną Dorotą


Znów mamy Nowy Rok. Kolejna zima...
Dwa lata temu wybrałam się na pogranicze polsko-niemieckie, pozwiedzać tamtejsze tereny. Słabo je znam, gdyż są daleko od mojego miejsca zamieszkania. Ale trafiła się okazja. Znajomi zaproponowali mi majówkowy wypad samochodem. To było moje pierwsze wyjście towarzyskie od śmierci Taty w lutym, więc przyjęłam propozycję z radością. Zwiedziliśmy wówczas wiele miejsc, więc wpisów będzie dużo, a dziś pierwszy z nich z pierwszego, odwiedzonego miejsca.
Zatonie. Część miasta Zielona Góra. Nigdy tu nie byłam, ale gdy padła nazwa, wiedziałam, że zobaczę coś, co wiązało się z księżną Dino, którą poznałam dzięki postom kolegi na Facebooku. Byłam ciekawa tego miejsca.


Fragment parku w Zatoniu


Wspomniana księżna Dorota de Talleyrand - Périgord, księżna Dino, późniejsza księżna żagańska w 1842 roku zakończyła przebudowę swojej XVII w. posiadłości w Zatoniu, którą nabył jej ojciec Piotr Biron z przeznaczeniem na jej posag. Istniejący tu barokowy dwór zmieniła w klasycystyczny pałacyk.


Pałac w Zatoniu widoczny zza Wielkiego Stawu



Wielki Staw w parku pałacowym



Po środku Wielkiego Stawu znajduje się Wyspa Marii


Autorem zmian był W. Gurlt, książęcy urzędnik ds. budowlanych, a także Karl Fryderyk Schinkel. Ale i sama księżna Dino była autorką dobudowania piętra budynku, o czym zaświadcza wmurowana w ścianę budynku, tablica.


"W roku 1842, ja Dorota, księżna żagańska i księżniczka kurlandzka, poleciłam pałac ten poprzez nadbudowę jednego piętra wyższym uczynić, poprzez dobudówkę powiększyć oraz w jego formie zewnętrznej tarczami herbowymi i innymi elementami ozdobić, przy czym pozostawiając go w swych fundamentach niezmienionym"


Nad wejściem znajdowała się tarcza z herbem Doroty, którą podtrzymywały dwa lwy. W chwili obecnej w tym samym miejscu znajduje się pseudoherb z monogramem RF, co oznacza inicjały ostatniego właściciela pałacu, Rudolfa Friedenthala. Wejście do pałacu zostało podkreślone portykiem z czterema kolumnami, zwieńczoną balustradą z wyobrażeniami zwierząt.


Pałac w Zatoniu od strony dziedzińca


Dziedziniec pełnił funkcję reprezentacyjną. Powozy wjeżdżały przez Złotą Bramę, co miało olśnić zacnych gości. Głównym elementem była i nadal jest fontanna z rzeźbą Theodora Kalide, zatytułowana "Chłopiec z Łabędziem". 


Pałac w Zatoniu od strony parku



Goście, goście... A może to jednak księżna Dorota?



Pałac, a w zasadzie jego ruiny - widok frontowy. Przed pałacem fontanna "Chłopiec z łabędziem"



Druga fontanna tzw. Treflowa


Wokół pełno było zadbanych rabatek, równo przyciętych żywopłotów, starannie utrzymanych klombów. Drzewka pomarańczowe czy bananowce dodawały południowego klimatu. Sprzyjała temu także oranżeria, która w chwili obecnej pełni funkcję kawiarni. Słowem - sielanka.


Czosnek niedźwiedzi



Rododendrony



Róże w każdym możliwym kolorze



Bratki, róże i inne 



Konwalia leśna



Rododendron



Oranżeria - obecnie kawiarnia



Dekoracja wewnątrz kawiarni



Wnętrze kawiarni


Pałac, który niegdyś gościł wybitne osobowości jak: kompozytorów- Richarda Wagnera i Ferenca Liszta, przyrodnika i podróżnika Alexandra von Humboldta, pisarza Victora Hugo, cara Rosji Mikołaja I, pruskiego króla Fryderyka Wilhelma IV, a skrywał także korespondencję księżnej Dino z Aleksandrem Fredrą i Fryderykiem Chopinem, został doszczętnie spalony przez wojska radzieckie w 1945 roku. I od tamtej pory pozostaje już w stanie zabezpieczonej ruiny, stając się cichym świadkiem przemijania świata, któremu II wojna światowa położyła kres.


Jakby tak otynkować mury, wstawić okna, położyć dach... nierealne ;) Dlatego dziś podziwiamy czyjeś domostwo sprzed wieków w stanie ruiny.



W środku widać poszczególne kondygnacje



Wnętrze ruin to pole do wyobraźni, ciekawe jak były rozmieszczone pomieszczenia, pokoje, gdzie była kuchnia, a gdzie salon....



Powoli natura chce przejąć mury...



Typowy układ amfiladowy w pałacach - widzicie te ciężkie mahoniowe drzwi? Może to był chiński salonik? A może sypialnie, kto wie?



Magia w ruinach - światełka w maju ;)



Ganek z czterema kolumnami - widok od strony parku



Ruiny pałacu w Zatoniu



Czy w takich wnękach stały antyczne rzeźby? Antyk się jakby zgadza...


Wokół założenia pałacowego rozpościera się ponad 50 ha park krajobrazowy przełomu XVIII/XIX w. Stoją w nim drzewa pamiętające księżną Dino, wiele z nich to pomniki przyrody, które mają swoje nazwy jak np. Dąb Talleyranda. Spacerując po nim, w letni dzień, można poczuć ducha minionej epoki, a także Romantyzmu, dla którego park w stylu angielskim był koniecznością. Dlatego mamy tu altankę z osią widokową na pałac, a także romantyczną grotę.


Alejka parkowa prowadząca do Świątyni Różanej



Świątynia Różana. Takie sztucznie usypane kopce w parkach krajobrazowych wzbogacały rzeźbę terenu, uatrakcyjniały ją i tworzyły punkty widokowe. Na szczyt tego kopca wiedzie spiralna ścieżka. Na jej szczycie wznosi się drewniana altana na planie wieloboku.



Świątynia czy też Altana Różana była miejscem spotkań i odpoczynku, chroniła też przed nieprzewidzianym deszczem, skłaniała do cichych wyznań.



Jej ażurowe ściany pokryte kwitnącą różą wpisywały się w epokę romantyzmu



Zwieńczenie altany wykonane z drewna, zakończone jest tzw. latarnią, czyli taką nadbudówką



Najdłuższa oś widokowa w parku, zwieńczona na końcu pałacem - widok z altany



U podnóża sztucznego wzniesienia dołożono sztuczną grotę z polnego kamienia. Miała ona za zadanie dodać miejscu uroku i aury tajemniczości.



Dawniej można było zejść z altany po kamiennych schodach na niewielki taras nad grotą



Zabytek natury - lipa drobnolistna



Łąka Joanny i rosnący po środku Dąb Talleyranda. To centralny punkt zatońskiego parku. Nazwa łąki upamiętnia starszą siostrę księżnej Doroty - Joannę, która sprzeciwiła się swemu ojcu i wbrew jego woli uciekła z muzykiem, który wkrótce potem zmarł. Nazwa dębu zaś nawiązuje do postaci, która zaważyła na całym życiu księżnej Dino - Karola Maurycego de Telleyranda-Périgord, wybitnego polityka przełomu XVIII i XIX w., który wprowadził żonę swego bratanka Edmunda, na europejskie salony. Ich współpraca trwała blisko 30 lat. Z powiernicy i doradczyni stała się jego towarzyszką życia, a po jego śmierci księżna Dorota była główną spadkobierczynią jego majątku .



W zatońskim parku - wyspa Marii



Jedna z alejek parku w Zatoniu


I choć miło by było napić się herbaty i skonsumować kawałek ciasta, zagłębiając się w życie księżnej Dino, a postać to nietuzinkowa, to jednak czas mieliśmy skrupulatnie wyliczony na kolejne atrakcje. Do głównej bohaterki tego miejsca jeszcze kiedyś powrócę, ponieważ odwiedziłam przy okazji innego wyjazdu, jej drugą posiadłość.
Warto dodać jedynie, że wstęp do pałacu, a także na teren parku, jest całodobowy i bezpłatny, co stanowi także o atrakcyjności tego miejsca. Można także wejść tam z psami na smyczy. Oranżeria jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Także na terenie parku znajdują się dwie toalety, w tym jedna w informacji turystycznej.
Zatem, gdy będziecie w Zielonej Górze, warto wybrać się do Zatonia. A z tego, co wiem, w okolicy znajdują się także inne pałace, godne zwiedzania. Może właśnie jest to dobry kierunek na urlop? Mamy znów ponad 300 dni do zapełnienia ich dobrymi wspomnieniami. Może Zatonie będzie jednym z nich.
Szczęśliwego Nowego 2026 Roku! :)