O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi.Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Dzień z życia kota

Witajcie,
to ja Mycha. Dorwałam się do komputera, jak moja Pani wyszła. Ona ciągle mówi, że ma przy mnie tyle roboty, że ja niby bałaganię, a ona wciąż sprząta i sprząta...
Pokaże Wam jak wygląda mój dzień, bo nikt mi nie chce uwierzyć, a Pani to już najbardziej, myśli, że ja tylko śpię w ciągu dnia. A przecież mam do zrobienia zakupy, potem pranie, sprzątanie itp. Normalka. Zresztą zobaczcie sami.

Poranek zastaje mnie w pościeli. Wybaczcie jestem nieco zaspana, ale rano nikt nie jest doskonały. Ogarniam się szybko, jak tylko moja Pani zwalnia łazienkę.

 


Najpierw zakupy. Starannie wybieram dla siebie karmę. Dostaję ją u zaprzyjaźnionych pań w klinice.


 
 
Potem wyjmuję jabłuszka, które uwielbiam pilnować. Tak na wszelki wypadek, żeby nie zleciały. Pani to od razu zawsze chce je umyć i włożyć do koszyka, a przecież nimi trzeba się nieco podelektować. Ich zapachem na przykład...

 
 
 



Kiedy już uporam się z zakupami wstawiam pranie. No moja Pani kompletnie nie wie, że rzeczy trzeba segregować kolorami. Nawet jeśli są to rzeczy zielone i ... zielone.

 


No jak już moja kochana Pani włoży coś do pralki, to już kompletna porażka. Zawsze muszę po niej poprawiać. Rzeczy należy ułożyć warstwami. Naprawdę, że Ona tego nie wie...




Ostatnio uczyłam ją jak się składa bluzki. Zupełnie nie wiem, dlaczego mi się dostało za pozaciągane ubranko. Przecież to nie ja. Mam tyle rzeczy na głowie, nie mam czasu robić takich numerów. Phi!

 


Kiedy rzeczy są uporządkowane biorę się za sadzenie kwiatków na balkonie. Czasem potem mi one smakują, choć po jakimś czasie już nie... Potem boli brzuszek i jest mi niedobrze, a Pani zawsze wtedy mówi, że mi gratuluje głupoty. Nie rozumiem...

 


Zimą, gdy nieco marznę, dogrzewam się przy rurach w kuchni. Latem oczywiście zalegam na balkoniku, gdzie tyle rzeczy się dzieje.

 
 

Czasem mam tyle pracy przy komputerze, że mnie ona nuży. Muszę wtedy nieco poleżeć. Bo jak wiadomo, jeśli masz coś do zrobienia, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie. Ja się wtedy kładę. Też pomaga.


 

W ciągu dnia mam tyle rzeczy do zrobienia, że czasem poprostu padam ze zmęczenia i powieki same się zamykają. Wtedy muszę, no po prostu muszę się położyć.

 


Potem wstaję i robię inne rzeczy. Na przykład kiedyś pilnowałam płytek, żeby nikt nie ukradł.

 


Ciężka ta robota, więc czasem sami rozumiecie - muszę się schować, żeby już nikt nic ode mnie nie chciał. Moja Pani mówi wtedy "do dziury Myszko", a potem dodaje coś o jakimś kocie burym. Spotkała kogoś burego, czy co? Doprawdy, ciężko ją czasem zrozumieć.





Nie samą pracą człowiek, przepraszam kotka, żyje. Ja też czasem od obowiązków muszę odpocząć. Ostatnio moja Pani kupiła mi szeleszczący tunel! Jeju, jak ja uwielbiam ją za to. To bardzo fajna sprawa. Ustaliłyśmy tylko, że nie wolno mi się nim bawić w nocy. Ok. Przystałam na to. Jednak moja Pani jest kochana. Oczywiście jak się stara. No a ja, no cóż... muszę ją kochać.

 


Kiedy już Pani wraca do domu, ja po prostu padam ze zmęczenia. No sami przyznajcie, czy cały dom nie jest na mojej głowie?

 

Już niedługo jadę na urlop. Trzeba odpocząć od tych obowiązków domowych. Pani mówi, że jeszcze tylko 10 dni. To cóż Kochani - do zobaczenia wkrótce. Opowiem Wam jak było na wyjeździe, jak wrócę i Pani pozwoli mi znów pobuszować przy kompie.

No to do MIAU!!!!