O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi.Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

środa, 2 września 2015

Tykocin

Atrakcje Tykocina,
czyli ciąg dalszy spaceru
przez podlaskie miasteczko
Żeby nie było tak tatrzańsko we wpisach, tym razem mały powrót do małego, sennego miasteczka. O tym, że Podlasie jest extra mówiłam na stronach tego bloga niejednokrotnie. Tykocin idealnie wpisuje się w moje zachwyty. Kiedy trafiłam do niego za pierwszym razem, czułam się, jakbym cofnęła się w czasie o jakieś 100 lat. Nie inaczej poczułam się za drugim razem.


Tykocin, 2007r.


O części żydowskiej Tykocina pisałam TUTAJ. Pora teraz na część chrześcijańską. Nasz spacer zaczynamy w miejscu, w którym skończyliśmy poprzedni.
Oto jesteśmy na rynku. To tzw. Duży Rynek i pochodzi on z okresu lokacji miasta, choć po pożarze w 1656r. przekształcono go w trapezowy kształt, otoczony zabytkową zabudową niską, pamiętającą dziś XVIII w. Zatrzymajmy się tu na chwilę i wspomnijmy ciut historii.


Duży Rynek w Tykocinie



Mapka sytuacyjna, choć nie wierzę, że tu można się zgubić, chyba, że celowo w zakamarkach historii namacalnej


Początki miasta sięgają XI w., wiążą się z mazowieckim grodem, zwanym Zamczyskiem. Historycy są zdania, że Tykocin powstał przy przeprawie przez rzekę Narew, by skrócić szlak handlowy z Połocka i Wilna w kierunku Poznania i Krakowa. Rozwijał się przez wieki na skutek wymiany handlowej między Polską i Wielkim Księstwem Litewskim.


Domy wokół Dużego Rynku...



... to typowa zabudowa niska...



... charakterystyczna dla powstawania zalążka miasta



Domy wokół Rynku są zabytkowe


Prawa miejskie Tykocin otrzymał w 1425r i nadał je książę mazowiecki Janusz I Stary. Przez lata należał do rodu Gasztołdów, by wreszcie przejął go król Zygmunt II August, poślubiając potajemnie Barbarę Radziwiłłównę, wdowę po Stanisławie Gasztołdzie. O królu tym wspomnę później, gdyż odegrał on znaczną rolę w Tykocinie.
Minęły lata, aż w 1659r. miasto dostało się hetmanowi Stefanowi Czarnieckiemu za zasługi w wojnie ze Szwedami. I właśnie teraz znajdujemy się przy pomniku hetmana z 1763r, stojącym po środku Dużego Rynku.


Pomnik hetmana Stefana Czarnieckiego


I tu ciekawostka: szacuje się, że pomnik ten jest drugim (po Kolumnie Zygmunta III Wazy w Warszawie), najstarszym, świeckim pomnikiem w Polsce. Ufundował go prawnuk Stefana Czarnieckiego – Jan Klemens Branicki (tak, tak, ten sam, którego opisywałam w poście o pałacu Branickich w Białymstoku). Hetman Czarniecki przedstawiony jest w stroju szlacheckim, ze złotą buławą w podniesionej ręce. Na cokole znajdują się napisy po łacinie, stanowiące tekst przywileju nadania starostwa tykocińskiego hetmanowi.
Bez wątpienia budowlą, która przyciąga wzrok i największą w obrębie Dużego Rynku, jest bryła kościoła Świętej Trójcy.


Kościół Świętej Trójcy Przenajświętszej



Tykocińska świątynia przy Dużym Rynku

Fundatorem świątyni był oczywiście Jan Klemens Branicki. Jest to budowla typu bazylikowego z elewacją frontową zwaną fasadą parawanową. Po obu jej stronach znajdują się wieże połączone z kościołem łukami i arkadami. Dziedziniec zamknięty jest żelaznym ogrodzeniem i bramą zdobioną popiersiami czterech ewangelistów, dłuta Johanna Chryzostoma Redlera.


Kościół św. Trójcy - widok od frontu



Czterech Ewangelistów na bramie wejściowej do kościoła



Kościelne arkady i łuki


Budowę kościoła przeprowadzono w latach 1742-1750. Przyjmuje się, iż jest to dzieło nadwornego architekta hetmana Branickiego – Jana Henryka Klemma.
Wnętrze jest trójnawowe, a zdobią je polichromie ścienne datowane na 1749r.


Nawa główna kościoła św. Trójcy Przenajświętszej



W nawie bocznej



Polichromie iluzoryczne - dają efekt trójwymiarowości


Ołtarz główny – typowo barokowy, z mnóstwem złoceń i dekoracji, pochodzi z ok. 1750r. Tytułowy obraz Trójcy Przenajświętszej jest z 1748r. U góry, ponad całością unosi się patronujący Duch Święty, prawica Boga Ojca jest ręką Stwarzającą, a rana na dłoni Chrystusa stanowi znak Odkupienia. Podobno autorem obrazów w kościele był sprowadzony z Warszawy na wyraźne życzenie Branickiego, malarz Szymon Czechowicz.


Ołtarz główny


Skoro mowa o obrazach to na uwagę zasługują dwa, znajdujące się w nawach bocznych. Przedstawiają one hetmana Jana Klemensa Branickiego oraz jego trzecią żonę Izabellę z Poniatowskich, Branicką. Ich autorem jest August Mirys. Co ciekawe, między małżonkami było 41 lat różnicy, ale na portretach wyglądają jakby byli rówieśnikami niemalże.


Izabella z Poniatowskich Branicka



Hetman Jan Klemens Branicki


Obrazy te mieszczą się po dwóch stronach chóru, na którym znajdują się 21 głosowe, rokokowe organy kościelne. Zbudowane ok. 1760r. Do dziś odbywają się w świątyni koncerty organowe.


Organy w tykocińskim kościele


Sklepienie nawy głównej i naw bocznych wypełniają polichromie Władysława Drapiewskiego z pocz. XX w.,  lecz wykonanymi zgodnie z trendami malarstwa XVIII w.


Polichromie sufitowe


Jeśli zaś chodzi o ambonę i chrzcielnicę, pochodzą one z ok.1750r.


Ambona w tykocińskim kościele



Przepiękna chrzcielnica, połączenie marmuru z drewnem

Wyjdźmy znów na słońce. Tuż za kościołem znajduje się dawny klasztor misjonarzy (obecnie plebania) z lat 1741-1750. Byli to Księża Misjonarze św. Wincentego a`Paulo.


Poza murami kościoła



Bryła kościoła św. Trójcy



Brama do dawnego klasztoru misjonarzy


Brukowana ulica doprowadza nas do kolejnego placyku Tykocina. A na nim kolejny pomnik. Zanim do niego dojdziemy, wróćmy na chwilę do historii. Otóż w XVIII w. przebywa w Tykocinie król August II Mocny. 3 listopada 1705r ustanawia on najstarszy i najważniejszy order Polski – Order Orła Białego. Przyznawany jest on za wybitne zasługi cywilne i wojskowe dla Rzeczypospolitej Polskiej, przebiegające zarówno w czasie wojny jak i w warunkach pokojowych. Wśród wielu osób odznaczonych, znalazło się na przestrzeni wieków mnóstwo polityków, dyplomatów, królów, artystów, cudzoziemców. Nie mniej jednak Tykocin, choć małe miasteczko, może się poszczycić faktem, że to właśnie tu narodziło się to odznaczenie.
I właśnie patrzymy na pomnik Orła Białego (który jest jakoś czarny J ).


Pomnik Orła Białego


Wzniesiono go w 1882r z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tykocińskiej z funduszy społecznych. Wcześniej istniał tu pomnik drewniany, wzniesiony w 1919r na pamiątkę odzyskania niepodległości. Teraz pomnik przedstawia orła w koronie, zrywającego się do lotu.


Orzeł Biały... jakby czarny :)



Postument pomnika


Tuż obok po prawej stronie, znajduje się budynek dawnej rezydencji ekonomicznej z XVIII w. To barokowy dworek, powstały oczywiście, jakże by inaczej – z fundacji Jana Klemensa Branickiego. Dziś w budynku mieści się Urząd Miejski. Dawniej był to Dworek Administratora.


Budynek dawnej rezydencji ekonomicznej



Tablica pamiątkowa na budynku



Brukowana tykocińska ulica



Jakby czas się zatrzymał...



Znów powracamy na Duży Rynek.


Duży Rynek


Po lewej stronie od Kościoła Trójcy Przenajświętszej mamy zabytkowy budynek. To Alumnat Wojskowy. To pochodzący z lat 1634-1638, pierwszy w Polsce dom żołnierzy – weteranów, pochodzenia szlacheckiego i wyznania katolickiego. Zalicza się do najstarszych tego typu obiektów w Europie! Przybytek ten dawał schronienie 12 pensjonariuszom. Słowo „alumnat” pochodzi od łacińskiego słowa „żywić, wychowywać”. I dziś jest pewne nawiązanie do tego, bowiem w budynku mieści się hotel i restauracja.


 Budynek Alumnatu


Stąd już blisko do przekroczenia mostu nad Narwią.


Most nad Narwią


Kawałek za nim znajduje się kolejny obiekt Tykocina, wart obejrzenia. Mowa oczywiście o tykocińskim zamku. Od początku bywali na nim królowie, dyplomaci, car Rosji oraz posłowie. Był to ważny punkt na mapie Polski.


Zamek w Tykocinie



Osobą, która mocno zaznaczyła się w dziejach zamku, był król Zygmunt II August. Przekształcił on XV w. warownię w renesansową budowlę. Rozbudował ją, ale nie przeznaczył na reprezentacyjną rezydencję. Zamek pełnił raczej funkcję prywatnego skarbca, arsenału i biblioteki. Co ciekawe zamek pełnił rolę nekropolii zmarłego Zygmunta II Augusta, gdzie monarcha był przetrzymywany przez kilka miesięcy (!). Zawsze mnie to zastanawiało, dlaczego tak długo zwlekano z pochówkiem. W końcu 10 września 1573r z zamku wyruszył na Wawel, żałobny kondukt z ciałem zmarłego króla.
W czasie Szwedzkiego Potopu na zamku rozlokowały się wojska sprzymierzone ze Szwedami, wojska Bogusława Radziwiłła. W zamkowych murach zmarł Janusz Radziwiłł, kuzyn Bogusława. Możliwe, że ślady na ciele jakie opisano, mogły świadczyć o otruciu magnata. Zamek opierał się oblężeniom, aż w końcu zwyciężyły wojska króla Jana Kazimierza. Za zasługi podczas Potopu Szwedzkiego, warownia z okolicznymi dobrami dostała się Stefanowi Czarnieckiemu. A ten w wianie przekazał go córce, Aleksandrze Katarzynie, która wyszła za mąż za Jana Klemensa Branickiego, dziadka dobrze nam znanego już Jana Klemensa. Ależ to zawiłe…



Pod zamkiem w 2007r.


Kolejnym ważnym momentem dla zamku był rok 1705, kiedy to przebywał tu król August II Mocny. W trakcie wojny domowej ze stronnikami Stanisława Leszczyńskiego, miała miejsce na zamku, narada króla z carem Piotrem I, na której ustanowiono Order Orła Białego, o czym wcześniej wspomniałam.
Zamek potem podzieli los innych warowni: przechodzi pożar, powódź, następnie rozbiórkę. Nasz dobry znajomy Jan Klemens Branicki – hetman, nakazał użycie rozebranej cegły do budowy zespołu klasztornego Misjonarzy Bernardynów, którego dziś jednak oglądać nie będziemy.
Za to rzućmy okiem na zamek. Za pierwszym razem, kiedy tu byłam, zamek był odbudowywany z ruin. Dziś jest już udostępniony turystom. Warownię odtworzono na podstawie dokumentów odnalezionych w archiwum w Petersburgu. Budowa przebiegała pod czujnym okiem archeologów i przypomina tę z czasów Zygmunta II Augusta.


Zamek choć mały, był bardzo ważny i często odwiedzany przez mocarzy tego świata

O tykocińskim zamku można by pisać i pisać, zagłębiając się w zawiłości historyczne. Ale ponieważ dziś jest gorąco, poprzestańmy na tym.
Jeśli ktoś chce, może się wybrać także do pobliskich miejscowości. Na przykład niech będzie to Choroszcz z letnim pałacem Branickich, albo Kiermusy, gdzie jest pełno różnych atrakcji. Można też podjechać do wsi Pentowo, popodglądać bociany.


Letnia posiadłość państwa Branickich w Choroszczy



Pałac w Choroszczy - widok od strony parku



Park w Choroszczy na chwilę przed burzą



Karczma Rzym w Kiermusach, 2007 rok



Przed karczmą w Kiermusach



Jeden z odnowionych czworaków w Kiermusach



Bocianki :)


Podlasie jest pełne atrakcji, a okolice Białegostoku nasuwają tylko jedno pytanie: w którą stronę pojechać? Którąkolwiek obierzecie, nie pożałujecie!


No to w drogę! :)


Do zobaczenia!

14 komentarzy:

  1. Zachęcasz konkretnie. :) I te domki takie zadbane, pięknie się prezentują. Tak sielsko wręcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie cały Tykocin jest taki sielski. Tu jakby czas się zatrzymał. Aż korciło, żeby zajrzeć za płot. Ale jest druga strona medalu. O takie zabytkowe domki trzeba dbać, bo tu już nie tylko sąsiad patrzy ale i konserwator zabytków :)

      Usuń
  2. Niewielka miejscowość a zachęca do odwiedzin, można do woli spacerować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj można, to prawda. Mała mieścina a tyle historii... Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Po przeczytaniu takiego opisu mam zamiar zaraz wsiąść w samochód i udać się to tego uroczego miasteczka. Wspaniale pokazałaś piękno kościoła, na zdjęciach te freski rzeczywiście wyglądają jak trójwymiarowe. Kusisz mnie, jak widzę, coraz bardziej, bym zrealizował swoje plany odnośnie Polski Wschodniej.
    Pozdrawiam serdecznie i gratuluje bardzo udanych zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Wkraju, już zacieram ręce na myśl, że zasiądę i będę oglądać Twoje zdjęcia z tej wyprawy. Coś mi mówi, że to może być w przyszłym roku :) Dzięki za miłe słówko, uściski ślę :)

      Usuń
  4. Bardzo fajne miejsce i super zdjęcia :-)
    A najfajniejszy jest ten autobus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że to dla Was najfajniejsza fotka :) Autobus upolowałam już przed pałacem Branickich w Białymstoku, ale pasował mi do zakończenia tej opowieści ;) :) Serdeczności :)

      Usuń
  5. Duśko, przepiękna, ciekawa relacja. Przeczytałam jednym tchem.
    I rewelacyjne zdjęcia.
    Ostatnie zdjęcie - bomba!
    Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki piękne :) Takie autobusy popularnie zwane ogórkami, przypominają mi moje wyjazdy na kolonie :) Ech, wspomnień czar.... Pozdrawiam.

      Usuń
    2. A ja takimi jeździłam do liceum. Dawne czasy... :)

      Usuń
    3. Dawne, ale jakby to wczoraj było :) Siedziało się okrakiem na tej wyspie z tyłu autobusu. Kto wtedy myślał o pasach bezpieczeństwa? ;) Albo o zagłówkach w fotelach... Heh, miło powspominać.

      Usuń
  6. Tykocin to taka perełka Podlasia z znaną wszystkim historią w tle. Jako Podlasianka bardzo się cieszę, że pokazujesz takie miłe memu sercu miejsca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inko Droga, ja u Ciebie też buszuję na blogu ;) To właśnie u Ciebie dowiedziałam się o targu staroci w Kiermusach, bo kiedy ja tam byłam, to jeszcze tego nie organizowano. A Tykocin coś w sobie ma, skoro drugi raz chciałam tam pojechać. W ogóle Podlasie zawładnęło moim sercem. To magiczna kraina :)

      Usuń