NORWEGIA PO RAZ SIÓDMY,
CZYLI JĘZYK TROLLA I INNE HECE
Termin: 02 - 09 września 2023 r.
Uczestnicy: Mira i Duśka oraz Carlos
Trasa opisana w poście:
03 września: Bratland Camping - Bergen - Odda - Trolltunga Camping
Nocleg: na Trolltunga Camping w Odda
Pokonana trasa 03 września: ok. 155 km autobusem oraz tramwajem (2 przesiadki), ok. 5 km promem i kawałek od przystanku Vasstun do kempingu na pieszo, 4 km spaceru do Oddy i z powrotem
Dziennik z wyprawy, dzień 2:
Poranek nie ukazał się w optymistycznym świetle. Niebo zasnute chmurami, które zwiastowały przepowiadany deszcz. Namiot mokry po nocy, trzeba będzie go nieco wytrzeć przed złożeniem.
Doświadczone wczorajszym prysznicem, rano idzie nam on sprawniej. Już wiem, jak można w 4 minuty umyć nie tylko siebie, ale i wszystko dookoła. Brawo ja!
Zjadamy śniadanko, zwijamy nasz dom, umawiamy się z Carlosem co do dalszych wojaży i na czas stoimy na przystanku. Ten sam autobus nr 90 dowozi nas znów do Nesttun Terminal, gdzie łapiemy tramwaj nr 1 i jedziemy prosto do Bergen na dworzec autobusowy. Początkowo w planie miałyśmy wysiąść "w raju", czyli na przystanku Paradise, skąd miałyśmy pieszo udać się do Fantoft Stavkirke, czyli kościoła klepkowego, ale pogoda skutecznie zniechęciła do pieszej wędrówki. W Bergen szybko odnajdujemy nasz peron, skąd odjedzie autobus dalekobieżny nr 930, prosto do Oddy. Czeka nas prawie trzy i pół godziny jazdy...
Pogoda w tej części świata jest bardzo kapryśna i zwykle to tu pada najwięcej deszczu. Patrzę na senny krajobraz za oknem autobusu i myślę sobie, ciągnę tu dziewczynę, namówiłam ją na piękne widoki, a tymczasem nic nie zobaczy, bo chmury, deszcz i lokalne mgły przesłaniają wszystko i spowijają jedynie szarością. Halo, tam na górze! Ja proszę o ładną pogodę, nie musi być od razu palące słońce, ale niech deszcz na ten tydzień się zatrzyma...
Na dworcu w Arna do naszego autobusu dosiada się Carlos. Pojechał inną, krótszą drogą. Uśmiechy na naszych twarzach są bardzo szerokie. Trochę rozmawiamy, trochę kimamy. Docelowo jedziemy razem na kamping. Nasze stado powiększone ;)
W Tørvikbygd wjeżdżamy na prom. Prawie 5 km płyniemy po wodach Hardangerfjordu. Wysiadamy z autobusu i idziemy na pokład pospacerować. Niestety pogoda raczy nas deszczem i zimnem. Patrząc za burtę, widzimy krajobraz idealnie nadający się na tło tajemniczego zabójstwa. Już wiem, dlaczego najlepsze kryminały pochodzą ze Skandynawii...

Wsiadamy z powrotem do autobusu i chwilę potem jedziemy już przez wąską drogę w stronę Folgefonny.
Wysiadamy za Oddą na przystanku Vasstun. Stąd już tylko niecały kilometr na piechotę do naszej bazy noclegowej.

Docieramy w trójkę do kempingu. Wchodzimy do recepcji. Tu próbuję sklecić po norwesku, że chcemy dwie noce tu zostać. Zabrakło mi słowa, więc po polsku zwracam się do Miry, jak powiedzieć... i w tym momencie słyszę, jak recepcjonistka mówi do mnie, "a, ok, jestem z Polski"... No tak to można podróżować! :) :) :) Okazuje się, że dwie, fantastyczne dziewczyny z Polski, pracują tu sezonowo już któryś rok z kolei. Rejestracja idzie sprawnie, jedna dziewczyna jest tu codziennie, więc jeszcze będzie okazja do pogawędek. Wiemy gdzie rozstawić namiot, możemy wybrać sobie miejscówkę. Czekamy na Carlosa, który próbuje mówić po angielsku, na co dziewczyna pyta, czy mówi po hiszpańsku :) Radość nie ma końca, Carlos też czuje się jak w domu, bo jest hiszpańskojęzyczny :) Dziewczyny są cudowne, bardzo pomocne. Zakupujemy jeszcze żetony na prysznic 5 minutowy. Przyda się ciepła kąpiel po deszczowym dniu.
Rozstawiamy namiot na brzegu jeziora Sandvevatnet, z nadzieją na piękny widok rano. Póki co wieje wiatr i aura typowo do śpiwora. Ale skoro deszcz przestał atakować, to decydujemy się na wieczorny spacer po Oddzie.


Odda, miasto leżące w rejonie Vestland, dawniej o nazwie Hordaland (po połączeniu z gminą Sogn og Fjordane tworzą okręg Vestland) to miejscowość, do której zawitał niemiecki cesarz Wilhelm II i robił to wielokrotnie w przedziale pomiędzy 1891 r. a 1914 r. To sprawiło, że mała osada zaczęła się powiększać o bazę noclegową w postaci hoteli. Potem na terenie miasta powstała huta, w której produkowano karbid, a następnie cyjanamid. Hutę zasilała pobliska elektrownia w Tyssedal, a Odda zwiększyła znacznie stan liczebny mieszkańców. Niestety zapachy chemikaliów przyćmiewały walory miasta i turystyka stanęła. Dopiero w 2003 r. zamknięto zarówno elektrownię jak i hutę. Obecnie, jak dla mnie, pozostałości po tej aktywności szpecą krajobraz, ale są świadkami rozwoju Oddy. W Odda działa wciąż fabryka, w której produkuje się gips, anhydryt oraz fluorek glinu. Ani to ładne, ani wkomponowane w krajobraz. Jest niemalże pośrodku, co burzy całą estetykę uroczego miasteczka.







Odda jest też miejscem, w którym nagrano Netflixowy hit pt. "Ragnarok". Nad brzegiem końca odnogi Hardangerfjordu ustawiono pamiątkowy kamień z zapisem runicznym. W końcu jesteśmy w kraju Wikingów.
Miasto jest obecnie bardzo dobrą bazą wypadową po okolicy. Na pewno warto wybrać się stąd na spacery po okolicznych górach, na słynną Trolltungę, lodowiec Buerbreen czy wodospady, w tym znany i uroczy Låtefossen, na który miałyśmy chęć się wybrać, ale okazało się, że transport znikomy i nie wyszło.
Po spacerku siadamy razem w miejscu przeznaczonym na konsumpcję i wcinamy przygotowaną obiadokolację.
Ustalamy plan na jutrzejszy dzień. Proponuję dwie wycieczki, bo o Trolltundze możemy na razie zapomnieć. Wszyscy się zgadzają, więc pora na kąpiel i zasłużony sen. Tylko czemu tak wieje? Wiatr łopocze o ściany namiotu. Zastanawiam się czy usnę przy tym wietrze. Jednak zmęczenie całym dniem robi swoje i zasypiam z nadzieją na poprawę pogody.
Jak różne mogą być zdjęcia tego samego miejsca w słońcu i w deszczowy dzień. Na pogodę nie ma się co obrażać, ale zdecydowanie lepiej jest jednak bez deszczu. Fajna relacja z mokrej Oddy. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPewnie! Czasem deszcz też jest fotogeniczny ;) Dwa dni później, gdy opuszczaliśmy Oddę, świeciło słońce i zdjęcia będą jeszcze fajniejsze. Ale to za jakiś czas pokażę ;) W sumie na 8 dni pobytu w Norwegii padało nam może ze trzy dni, więc nie było źle. To, co najważniejsze w czasie wyjazdu dało się zobaczyć bez chmur i deszczu, a więc sukces ;) Ściskam! ;)
Usuń