Złoto,
marmury, przepych,
czyli
jak żyli na przełomie wieków
dawni pruscy
magnaci
Mała wieś w województwie śląskim. Jej nazwa wywodzi się od śląskiej gwary - "świerkla", oznaczającej świerk. Czy może być we wsi coś ciekawego? Owszem, może.
I choć kiedyś było niesamowitym miejscem, w którym spotykała się arystokracja, obecnie znajduje się tu jedyny zachowany budynek z XIX w., tak zwany Dom Kawalera oraz piękny zespół pałacowo - parkowy. Po pałacu nie zostało nic, ale i tak warto zobaczyć park oraz wspomniany Dom Kawalera z 1906 roku.
Świerklaniec był rodową siedzibą rodu Henckel von Donnersmarck, magnatów ziemskich i przemysłowych, pochodzących z Górnego Śląska. Rodzina miała kilka fabryk, mnóstwo kopalni, a także huty zarówno w Polsce jak i w Niemczech. Guido Henckel von Donnersmarck, baron i hrabia, a potem także książę pruski, tytularny pan Tarnowskich Gór, przemysłowy magnat (ten sam od przedstawianej już na blogu kopalni "Guido" w Zabrzu), zgromadził pokaźny majątek, a przed I wojną światową uchodził za jednego z najbogatszych ludzi swoich czasów.
Donnersmarckowie pochodzili ze Spiszu, ze Spiskiego Czwartku (z niem. Donnersmarkt - Czwartkowy Targ). Niemiecka wersja tej nazwy stała się drugim członem nazwiska rodu. Do przeniesienia rodowej siedziby ze Spiszu na Śląsk przyczynił się w XVI i XVII w. Łazarz I Starszy oraz jego syn, Łazarz II Młodszy. W czasie wojen z Turkami pożyczyli oni znaczne sumy dla cesarza Habsburga, który nie mogąc zwrócić pieniędzy, w zamian nadał rodzinie liczne przywileje i ziemie. I tym sposobem pod ich władanie weszły ziemie w okolicach Tarnowskich Gór.
Drzewo genealogiczne rodziny Henckel von Donnersmarck z uwzględnieniem linii książęcej, nakielskiej, tarnogórsko - świerklanieckiej oraz bytomsko - siemianowickiej
Wnętrze starego zamku piastowskiego - najprawdopodobniej był to korytarz. Źródło: www. ciekawostkitg.blogspot.com
Wnętrze jednej z komnat na archiwalnych zdjęciach pałacu. Prawdopodobnie była to biblioteka, która była jednocześnie gabinetem księcia. Nad kominkiem wielki portret przedstawia drugą żonę hrabiego Guido - Katarzynę Slepcow. Źródło: www.polska-org.pl
Oczywiście największe wrażenie robiła Sala Balowa, w której odbywały się liczne przyjęcia. Na ścianach wisiały lustra, a także zdobiły je mozaiki z wykorzystaniem kamieni półszlachetnych.
Sala Myśliwska w pałacu. Nad marmurowym kominkiem posąg bogini Diany. Źródło: www.ciekawostkitg.blogspot.com
Jedna z ocalałych rzeźb Emanuela Frémieta, przedstawiająca walczące ze sobą zwierzęta: jelenia i niedźwiedzia
Cesarz niemiecki Wilhelm II Hochenzollern (z lewej) oraz hrabia Guido Henckel von Donnersmarck (z prawej). Źródło: www.polska-org.pl
Klatka schodowa dla służby - choć z zewnątrz wydaje się, że są to jedynie dwa piętra, to w rzeczywistości jest aż chyba siedem poziomów
Świerklaniec był rodową siedzibą rodu Henckel von Donnersmarck, magnatów ziemskich i przemysłowych, pochodzących z Górnego Śląska. Rodzina miała kilka fabryk, mnóstwo kopalni, a także huty zarówno w Polsce jak i w Niemczech. Guido Henckel von Donnersmarck, baron i hrabia, a potem także książę pruski, tytularny pan Tarnowskich Gór, przemysłowy magnat (ten sam od przedstawianej już na blogu kopalni "Guido" w Zabrzu), zgromadził pokaźny majątek, a przed I wojną światową uchodził za jednego z najbogatszych ludzi swoich czasów.
Donnersmarckowie pochodzili ze Spiszu, ze Spiskiego Czwartku (z niem. Donnersmarkt - Czwartkowy Targ). Niemiecka wersja tej nazwy stała się drugim członem nazwiska rodu. Do przeniesienia rodowej siedziby ze Spiszu na Śląsk przyczynił się w XVI i XVII w. Łazarz I Starszy oraz jego syn, Łazarz II Młodszy. W czasie wojen z Turkami pożyczyli oni znaczne sumy dla cesarza Habsburga, który nie mogąc zwrócić pieniędzy, w zamian nadał rodzinie liczne przywileje i ziemie. I tym sposobem pod ich władanie weszły ziemie w okolicach Tarnowskich Gór.
Drzewo genealogiczne rodziny Henckel von Donnersmarck z uwzględnieniem linii książęcej, nakielskiej, tarnogórsko - świerklanieckiej oraz bytomsko - siemianowickiej Guido Henckel von Donnersmarck w 1857 roku zakupił dla swej pierwszej żony Blanki de Païvy, pałac w Jouars - Pontchartrain we Francji. Wielki i przestronny pałac dawał schronienie tylko do pewnego momentu. Blanka oskarżona o szpiegostwo na rzecz Prus, wyjechała i zamieszkała z Guido w Świerklańcu, gdzie też zmarła w 1884 roku. W ogóle była to postać dość szalona, gdyż była paryską kurtyzaną, która lubiła żyć wystawnie, nie oszczędziła także Guido, jednego z najbogatszych mężczyzn tamtej epoki. Jej pierwszy mąż zmarł na gruźlicę, a kolejny mąż zastrzelił się, gdy unieważniono jego małżeństwo z Blanką. Taka trochę femme fatale.
W latach 1856-1866 Guido wybudował dla swej żony ekskluzywny dom na Polach Elizejskich w Paryżu. W tzw. Salonie de la Païvy zbierała się elita towarzyska m.in. bywali tu Eugene Delacroix, Wagner, Otto von Bismarck czy Emil Zola.
W Świerklańcu hrabia Guido kazał wybudować pałac na wzór neorenesansowych pałaców francuskich. Tylko dlatego, że istniejący tu, stary piastowski zamek był zimny i nieprzyjemny i nie odpowiadał szanownej żonie. I w ten sposób, w 1876 roku powstała rezydencja w stylu Ludwika XIV, zwana później "Małym Wersalem".
W latach 1856-1866 Guido wybudował dla swej żony ekskluzywny dom na Polach Elizejskich w Paryżu. W tzw. Salonie de la Païvy zbierała się elita towarzyska m.in. bywali tu Eugene Delacroix, Wagner, Otto von Bismarck czy Emil Zola.
W Świerklańcu hrabia Guido kazał wybudować pałac na wzór neorenesansowych pałaców francuskich. Tylko dlatego, że istniejący tu, stary piastowski zamek był zimny i nieprzyjemny i nie odpowiadał szanownej żonie. I w ten sposób, w 1876 roku powstała rezydencja w stylu Ludwika XIV, zwana później "Małym Wersalem".
I podobnie, jak w Paryżu, także i tu gromadziła się śmietanka towarzyska całej Europy. Donnersmarckowie urządzali różnego rodzaju rauty, bale, polowania, a w czasie I wojny światowej i tuż po niej, dzięki bliskim relacjom z dworem pruskim, mieli zapewniony względny dostatek.
Pałac zaprojektował Hector Lefuel, znany z przebudowy paryskiego Luwru. Teren pod budowę tak dużej budowli nie był doskonały, gdyż był podmokły od pobliskiej doliny rzeki Brynicy. W tym celu zastosowano metodę 2000 tys. dębowych pali wbitych w grunt. Dopiero na to wylano fundamenty. Nad całym założeniem pracowali francuscy specjaliści z różnych dziedzin. Budynek zaplanowano na planie podkowy z dodatkowymi bocznymi skrzydłami. Od frontu znajdował się portyk z głównym wejściem, a za nim wielki hall i paradna klatka schodowa.
Całość została wykonana z piaskowca, cegły i kamienia. Boczne skrzydła pełniły funkcje pawilonów, w których umieszczono palmiarnię i rozarium.
Wszystkie z 34 sal oraz 6 dużych apartamentów w pałacu dla rodziny i gości, zostały wyposażone w ekskluzywne łazienki z bieżącą wodą, z systemem ogrzewania i wentylacji. Wnętrza były bogato zdobione, dekorowane także marmurami i intarsjowanym drewnem, wyposażone w wygodne kanapy, meble w stylu Ludwika XIV, cenne obrazy i arrasy, kryształowe lustra oraz freski na sufitach, z których zwisały połyskujące żyrandole. Naprawdę nie było się czego powstydzić, absolutnie pałac niczym nie odstawał od znanych nam dzisiaj zamków nad Loarą.
Oczywiście największe wrażenie robiła Sala Balowa, w której odbywały się liczne przyjęcia. Na ścianach wisiały lustra, a także zdobiły je mozaiki z wykorzystaniem kamieni półszlachetnych.
Również Sala Czerwona, pełniąca rolę galerii malarstwa była imponująca. Dzieła znanych malarzy wisiały w złotych ozdobnych ramach.
Wnętrza prywatne hrabiego Guido także były dość wystawne. Gabinet był jednocześnie biblioteką z bogatym księgozbiorem. Obok znajdowała się Sala Myśliwska z wyeksponowanymi zdobyczami z polowań, porożami, wypchanymi zwierzętami i innymi trofeami nawiązującymi do myśliwskiej pasji gospodarzy.
Pałac nie pozbawiony był także Salonu Muzycznego, w którym grano na zgromadzonych w nim instrumentach muzycznych, by umilić czas gościom. Dawano także kameralne koncerty.
Z nowinek technicznych działała w rezydencji nowoczesna kuchnia, a służba komunikowała się ze sobą za pomocą elektrycznych dzwonków.
Z nowinek technicznych działała w rezydencji nowoczesna kuchnia, a służba komunikowała się ze sobą za pomocą elektrycznych dzwonków.
Obok basenów, które niegdyś znajdowały się przy pałacu, znajdują się rzeźby autorstwa francuskiego rzeźbiarza Emanuela Frémieta, przedstawiające walczące ze sobą zwierzęta: jelenia i niedźwiedzia, pelikana i rybę, konia i lwicę, strusia i węża. W głównym basenie ulokowana jest fontanna przedstawiająca Trzy Gracje trzymające astrolabium, czyli takie urządzenie służące do nawigacji, którym posługiwał się m.in. Kopernik do swoich obserwacji.
Jedna z ocalałych rzeźb Emanuela Frémieta, przedstawiająca walczące ze sobą zwierzęta: jelenia i niedźwiedziaI wszystko to przestało istnieć w 1945 roku. Istnieją dwie hipotezy mówiące o zagładzie "Małego Wersalu". Pierwsza to oczywiście Armia Czerwona i jej łupieżcza siła niszcząca wszystko na drodze, a zwłaszcza to, co poniemieckie. Druga to polecenie samego księcia Guidotto von Donnersmarcka (syna Guido i jego drugiej żony Kateriny von Slepcow), ostatniego pana w Świerklańcu, który kazał Wermachtowi podpalić pałac, ewakuując się uprzednio z większością cennych rzeczy.
Ruiny zostały rozebrane w czasach PRL-u i nie do końca zgodnie z wydanymi zaleceniami. Wręcz mówiło się o odbudowie pałacu (temat powrócił, podobno są na to przeznaczone fundusze, a pałac ma zostać odbudowany do 2032 roku). Jednakże stało się inaczej, a budulec w postaci kamiennych i marmurowych płyt posłużył do budowy Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Cenne detale architektoniczne oraz części wyposażenia wnętrz zostały rozgrabione lub zniszczone. Okazała, żeliwna brama wjazdowa do pałacu, która przetrwała w całości, trafiła w latach 50. XX w. do Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie, stając się bramą wjazdową do nowo powstałego zoo.
Na szczęście dziś można podziwiać budynek, w którym zatrzymywał się cesarz niemiecki.
Pałac Kawalera zwany też Domem Kawalera to mały pałacyk wybudowany na początku XX w. na polecenie ówczesnego właściciela ziem, barona Guido. Budynek w stylu francuskiego neobaroku zaprojektował niemiecki architekt Ernst von Ihne, który związany był z dworem cesarskim w Berlinie.
Pałac Kawalera zwany też Domem Kawalera to mały pałacyk wybudowany na początku XX w. na polecenie ówczesnego właściciela ziem, barona Guido. Budynek w stylu francuskiego neobaroku zaprojektował niemiecki architekt Ernst von Ihne, który związany był z dworem cesarskim w Berlinie.
Bryła pałacu to dwupiętrowy prostokątny budynek z małym tarasem nad wejściem głównym. Z jego balkonu widać dekoracje budynku w postaci kartusza herbowego rodziny Henckel von Donnersmarck oraz motto rodziny - napis "Memento vivere" - "Pamiętaj o życiu". O tak, w pałacu Kawalera wiedziano jak żyć.
Ostatni król Prus, cesarz niemiecki Wilhelm II Hochenzollern przyjeżdżał do Świerklańca na polowania. Aby zapewnić mu dyskrecję i odpoczynek, wybudowano ten mały pałacyk, który pełnił rolę luksusowego domu gościnnego, położonego w oddaleniu od głównego pałacu.
Wnętrza, jak na początek XX w. były bardzo luksusowe. Wrażenie robił już sam hol wejściowy. Klatka schodowa ze schodami po środku, wykonana była z marmuru z umieszczonymi po obu stronach lustrami.
Piętro skrywały unowocześnione pokoje, wyposażone w centralne ogrzewanie czy też sprowadzane z Ameryki wanny "Royal" wykonane z jednego kawałka fajansu. Dębowe parkiety czy posadzki z marmuru istryjskiego to już był standard. I tak trwało to sobie do końca II wojny światowej.
Klatka schodowa dla służby - choć z zewnątrz wydaje się, że są to jedynie dwa piętra, to w rzeczywistości jest aż chyba siedem poziomówAle luksus bił po oczach, dlatego pałacyk oczywiście zdewastowała Armia Czerwona. Częściowo nadpalony, został odbudowany i w latach 50. XX w. oddany pod zarząd PTTK. Pałac Kawalera stał się schroniskiem turystycznym z pokojami przeznaczonymi na 75 osób z restauracją i kawiarnią. Potem obiekt służył jako baza szkoleniowa dla braci górniczej. Do 2015 roku znów był hotelem z restauracją. Obecnie pałac służy jako budynek pod wystawy, eventy, wydarzenia okolicznościowe cykliczne i sezonowe. A od 2025 roku ponownie działa restauracja. Luksusowy dom gościnny można zwiedzać z przewodnikiem, z czego skorzystałyśmy obie z Sylwią, natomiast Darek, z racji tego, że był tu kiedyś służbowo, został na zewnątrz z Elmo, cudownym ich pudelkiem.
Jedną z tajemnic zespołu pałacowego w Świerklańcu są podziemia. Istnieją tu tunele, które łączyły "Mały Wersal" z Pałacem Kawalera. W jakim celu? Może, by zachować dyskrecję dla odwiedzających cesarza panien. Istnieją też hipotezy, że tunele łączyły Świerklaniec z pałacem w Kozłowej Górze, w której mieszkała druga żona Guido - Katerina von Slepcow . Dziś jednak tunele są zasypane i niedostępne do zwiedzania. Ale ciekawość pozostała. Na pewno część podziemi to tylko legendy, ale spora część to typowo techniczne rozwiązania, które jako nowinki wykorzystywano w pałacu.
Po wizycie w Pałacu Kawalera, chcąc poczuć jeszcze trochę tej magnackiej aury, poszliśmy do pałacowej kawiarni zamówić lodowe desery. Było tak ciepło... Wręcz parnie. Siedzieliśmy na zewnątrz, słuchając ptaków. I stało się. Niebo zagrzmiało, a chwilę potem się skropliło.
Po wizycie w Pałacu Kawalera, chcąc poczuć jeszcze trochę tej magnackiej aury, poszliśmy do pałacowej kawiarni zamówić lodowe desery. Było tak ciepło... Wręcz parnie. Siedzieliśmy na zewnątrz, słuchając ptaków. I stało się. Niebo zagrzmiało, a chwilę potem się skropliło.
Na szczęście tylko trochę. Ale na tyle skutecznie, że żałowaliśmy, że nie możemy pospacerować dłużej po parku, aby odkryć ruiny nieistniejącego zamku piastowskiego, zbudowanego w XVI w. na miejscu poprzedniej budowli. W 1851 roku była to siedziba zarządu dóbr książęcych. Niestety w 1945 roku został spalony, a w 1962 roku, bez wiedzy konserwatora zabytków, wysadzony w powietrze przez górników kopalni "Andaluzja". A szkoda, bo budowla w stylu neogotyckim była naprawdę okazała, a po drugie rok wcześniej zapadła decyzja o jej odbudowie, co wspomniałam wcześniej.
Park zajmuje 180 ha powierzchni. Został założony w XVIII w. Pozostawał w rękach rodziny Donnersmarck aż do 1945 roku. Po starannie wytyczonych ścieżkach można się przechadzać niczym w prawdziwym Wersalu. Ciekawostką jest, że park był oświetlany latarniami na biogaz. I było to innowacyjne przedsięwzięcie w ówczesnej Europie!
Park zajmuje 180 ha powierzchni. Został założony w XVIII w. Pozostawał w rękach rodziny Donnersmarck aż do 1945 roku. Po starannie wytyczonych ścieżkach można się przechadzać niczym w prawdziwym Wersalu. Ciekawostką jest, że park był oświetlany latarniami na biogaz. I było to innowacyjne przedsięwzięcie w ówczesnej Europie!
W parku znajduje się neogotycki kościół z czerwonej cegły, pod wezwaniem Dobrego Pasterza. Został wybudowany w latach 1896-1897, a jego projektantem był niemiecki architekt Julius Carl Raschdorff, ten sam, który był autorem katedry w Berlinie. Za czasów Guido kościół był ewangelicki, otwarty dla mieszkańców okolicznych wsi, choć pełnił funkcję kościoła pałacowego. Położenie go w znacznym oddaleniu od pałacu, nie zakłócało spokoju właścicieli.
Obecnie jest filią kościoła rzymskokatolickiego pw. Chrystusa Króla. W niedzielę odbywają się w nim msze święte. Nie zawsze tak było. W 1959 roku zrujnowany po wojnie kościół zamknięto i zakazano odprawiania w nim nabożeństw. Stan taki trwał do wczesnych lat 80. XX w., kiedy to obiekt przejęła parafia w Świerklańcu.
Tuż obok niego znajduje się mauzoleum rodziny Henckel von Donnersmarck, w którym do 1945 roku spoczywał właściciel "Małego Wersalu" Guido Henckel von Donnersmarck oraz dwie jego żony: Blanka de Païva (zresztą pochodząca z Polski jeszcze pod nazwiskiem Teresa (Estera) Lachmann) oraz Katerina von Slepcow. Niestety po 1945 roku mauzoleum zostało splądrowane, z wyposażenia została tylko jedna płaskorzeźba. Szczątki magnatów zostały zbezczeszczone. Tak Armia Czerwona szukała kosztowności. Na szczęście po ekshumacji i ponownym pochówku, magnaci mogą już zaznać wiecznego spokoju.
W Pałacu Kawalera do końca 2025 roku działało Stowarzyszenie Wrazidloki, które dba o tradycję i spuściznę kulturową Śląska. Samo pojęcie Wrazidloków dotyczy istot ciekawych świata, poszukujących różnych opowieści. I właśnie to Stowarzyszenie przybliżało turystom dzieje rodziny Henckel von Donnersmarck oraz pałacu w Świerklańcu. Teraz ma tam powstać siedziba Gminnego Ośrodka Kultury oraz być może hotel. Kto wie? Może to był ostatni moment, żeby zajrzeć do środka Pałacu Kawalera?
Zatem do zobaczenia na kolejnych dróżkach!































