Tatry... Moje miejsce na ziemi. Moja największa pasja.
Tu zwalniam, mogę spokojnie myśleć.
Kiedy wychodzę wysoko w góry, zostawiam wszystkie troski w dole.
A dlaczego chodzę po górach?
Odpowiedź jest taka sama jaką dał George Mallory (zm.1924r), kiedy pytano go o sens zdobywania Mount Everestu... Bo góry są.
WOŁAMI NA WOŁOWIEC,
Tu zwalniam, mogę spokojnie myśleć.
Kiedy wychodzę wysoko w góry, zostawiam wszystkie troski w dole.
A dlaczego chodzę po górach?
Odpowiedź jest taka sama jaką dał George Mallory (zm.1924r), kiedy pytano go o sens zdobywania Mount Everestu... Bo góry są.
WOŁAMI NA WOŁOWIEC,
CZYLI O ZDOBYCIU WCZEŚNIEJ NIEZDOBYTEJ GÓRY
17.08.2013r
Pierwszy dzień mojego urlopu został przeze mnie przespany. Zmęczenie dało o sobie znać. Dzień spędziłam na kwaterze, głównie polegując i przysypiając. Nazwijmy to umownie aklimatyzacją J .
Za to drugiego dnia, nie ma zlituj – góry wzywają! Na swą wędrówkę wybrałam trasę długą, choć góry nie za wysokie. Żeby było tak na rozruch. No to wejdźmy na szlak.
Dzisiejszy spacer zaczynamy w Dolinie Chochołowskiej. Nie będę rozpisywać się o jej walorach, grunt, że masę wycieczek z niej wychodzi. Wybieramy się do niej dziś ze względu na jej dalekie położenie, bowiem w Tatrach jest w tym roku zatrzęsienie ludzi. Liczę, że w Tatrach Zachodnich będzie ich nieco mniej.
Jesteśmy na Polanie Huciska. Tu, zaraz po wejściu mamy bacówkę, w której jest wypas kulturowy owiec. Doliną Chochołowską idzie się po ubitej drodze, nieznacznie pod górę.
Początek trasy
Bacówka
Mijamy Niżnią Bramę Chochołowską, a potem Wyżnią Bramę Chochołowską, za którą tuż obok jest Leśniczówka Chochołowska.
Początek trasy
BacówkaMijamy Niżnią Bramę Chochołowską, a potem Wyżnią Bramę Chochołowską, za którą tuż obok jest Leśniczówka Chochołowska.
Niżna Brama Chochołowska
Leśniczówka
Po kolejnej pół godzinie docieramy do Polany Chochołowskiej, dużej, otwartej przestrzeni, na której stoją pasterskie szałasy. Z oddali widać kaplicę św. Jana Chrzciciela. Zaraz poniżej pasą się owce. Tylko z daleka słychać szczekanie psów, na które już chyba zawsze będę mówić „bacusie”.
Dolina Chochołowska
Szałasy w dolinie
Kaplica św. Jana Chrzciciela
Dolina Chochołowska
Szałasy w dolinie
Kaplica św. Jana Chrzciciela
Dolina Chochołowska jest też szlakiem oscypkowym. W bacówkach, ulokowanych wzdłuż niej, można kupić oscypka, czy napić się żyntycy.
Szlak oscypkowy
Szlak oscypkowy
Jesteśmy pod schroniskiem PTTK na Polanie Chochołowskiej im. Jana Pawła II. Również od schroniska można wejść na Szlak Papieski, którym nasz Ojciec Święty spacerował w czasie swej pielgrzymki, ale też w czasach, kiedy był zwykłym księdzem.
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Przed wejściem do części sypialnej wisi tablica upamiętniająca dramatyczną akcję ratunkową w 1945r. Ile odwagi mieli ludzie w czasie okupacji…
Tablice przed wejściem do schroniska
Tablica upamiętniająca bohaterską akcję ratunkową z 1945r
Tablice przed wejściem do schroniska
Tablica upamiętniająca bohaterską akcję ratunkową z 1945r
W schronisku biorę jedynie pieczątkę do książeczki i już wchodzimy na szlak. Przed nami prawie 3h drogi.
Początek szlaku
Początkowo idziemy wzdłuż Bobroveckỳ’ego Potoku, który spływa ku naszemu Chochołowskiemu Potokowi ze Słowacji. Idziemy przez Bobrowiecki Żleb częściowo lasem, częściowo przez małe przepierzenia leśne.
Szlak na Grzesia
Na szlaku
Wreszcie droga wiedzie przez las, całkowicie przesłaniając słońce. I tak, aż do rozwidlenia szlaków na Bobrowiecką Przełęcz (1356m n.p.m.) a nawet dalej.
Droga przez las
Początek szlakuPoczątkowo idziemy wzdłuż Bobroveckỳ’ego Potoku, który spływa ku naszemu Chochołowskiemu Potokowi ze Słowacji. Idziemy przez Bobrowiecki Żleb częściowo lasem, częściowo przez małe przepierzenia leśne.
Szlak na Grzesia
Na szlakuWreszcie droga wiedzie przez las, całkowicie przesłaniając słońce. I tak, aż do rozwidlenia szlaków na Bobrowiecką Przełęcz (1356m n.p.m.) a nawet dalej.
Droga przez las
Gdzie niegdzie odsłania się widok na Kominiarski Wierch (1829m n.p.m.), wielki, dominujący nad Doliną Chochołowską, szczyt.
Kominiarski Wierch
Kominiarski Wierch
Po drodze mijamy kapliczkę w środku lasu z Jezuskiem Frasobliwym, jakich wiele w okolicy. Zapewne mają one chronić przed nieszczęściami.
Kapliczka na szlaku
Szlak na Grzesia
Kapliczka na szlaku
Szlak na Grzesia
Chwilę dalej otwiera nam się okno na Bobrowiec (1663 m n.p.m.). Nie ma na niego poprowadzonego turystycznego szlaku, podobnie jak na Kominiarski Wierch. Tu mogą dotrzeć jedynie taternicy, tylko sobie znanymi ścieżkami.
Bobrowiec
Na tle Kominiarskiego Wierchu
Droga w kierunku Grzesia jest dobra, szeroka, bez wystających korzeni. Ponieważ jest zalesiona, daje miły chłód w słoneczny, wręcz upalny dzień. Wreszcie wychodzimy na otwartą przestrzeń. Stąd można już dostrzec Jarząbczy Regiel, Krowieniec i Kulawiec, poprzecinane dolinami – Chochołowską, Jarząbczą i Trzydniowiańską.
Pierwsze widoki
Widok spod Grzesia
Widok spod Grzesia
Pierwsze widoki
Widok spod Grzesia
Widok spod Grzesia
Po przejściu pasma kosodrzewiny, przez którą trzeba się czasem przedzierać, otwiera się nam panorama na Orawę. Zresztą widoki z grzbietu Grzesia wynagradzają trud wędrówki.
Kosodrzewina na szlaku
Szlak prowadzi przez tunel z kosodrzewiny
Widok na Beskidy
Panorama w kierunku Beskidu
Teraz jeszcze tylko kilka metrów i już jesteśmy na szczycie Grzesia (1653m n.p.m.).
Stoki Grzesia
Jeszcze chwilka - szczyt w zasięgu wzroku
Na szczycie Grzesia
Drewniany krzyż na Grzesiu został ustawiony w 1992r ku upamiętnieniu konspiracyjnych spotkań działaczy opozycyjnych z Polski i Słowacji
Szlakowskaz na Grzesiu
Kosodrzewina na szlaku
Szlak prowadzi przez tunel z kosodrzewiny
Widok na Beskidy
Panorama w kierunku BeskiduTeraz jeszcze tylko kilka metrów i już jesteśmy na szczycie Grzesia (1653m n.p.m.).
Stoki Grzesia
Jeszcze chwilka - szczyt w zasięgu wzroku
Na szczycie Grzesia
Drewniany krzyż na Grzesiu został ustawiony w 1992r ku upamiętnieniu konspiracyjnych spotkań działaczy opozycyjnych z Polski i Słowacji
Szlakowskaz na Grzesiu
Grześ to polska nazwa, wywodząca się od góralskiej gwary. Słowo "grześ" oznacza grzbiet lub grzędę, czyli stromo opadające na dwie strony stoki. Nazwa ta funkcjonuje od 1934r. Zaś Słowacy mówią na niego Lúčna, ponieważ szczyt ten jest graniczny. Nazwa u Słowaków pochodzi od grzędy i polanki Łuczna (Lúčna), gdzie w dawnych wiekach stał szałas i wypasano owce.
Z jednej strony widać z niego wspomniany Bobrowiec, potem Kominiarski Wierch, aż wreszcie Trzydniowiański Wierch, Kończysty Wierch, Jarząbczy Wierch i najwyższy w Tatrach Zachodnich – Starorobociański Wierch. Z drugiej strony piętrzy się samotnie słowacka Osobita. Z kolejnej strony widoczny jest Długi Upłaz, prowadzący na Rakoń.
Widok z Grzesia na stronę słowacką
Bobrowiec
Dolina Chochołowska z górującym nad nią Kominiarskim Wierchem - widok z Grzesia
Grześ z prawej i Osobita na drugim planie z lewej
Słowacka Osobita
Południowa grań Grzesia wiodąca przez Łuczniańską Przełęcz i Długi Upłaz w kierunku Rakonia
Rakoń i Wołowiec - widok z Grzesia
Krótki odpoczynek na Grzesiu i obieramy szlak niebieski na Rakoń. Mijamy trawersem Czoło (1639 m n.p.m.). Po drodze mijamy okno na całą Dolinę Chochołowską oraz słowacką Látaną Dolinę. Idziemy grzbietem i granicą państwa jednocześnie.
Dolina Chochołowska z drogi na Rakoń
Słowacka Látana Dolina
Słowacka Látana Dolina i Osobita
Droga na Rakoń - trawers Czoła
Dolina Chochołowska z drogi na Rakoń
Słowacka Látana Dolina
Słowacka Látana Dolina i Osobita
Droga na Rakoń - trawers Czoła
Wreszcie docieramy do punktu, gdzie jak na dłoni widać dwa pozostałe cele naszej wędrówki. Szeroka wręcz aleja, prowadzi na Rakoń.
Pasmo Rohaczy
Z prawej Rakoń, z lewej Wołowiec
Szczyt Rakonia
Już z tego punktu zaczynają być widoczne Tatry Wysokie. Nieśmiało wygląda czubek masywu Giewontu oraz Czerwone Wierchy. Widoki niesamowite.
Tatry Wysokie - widok z Rakonia - w centralnym punkcie Świnica
Pasmo Rohaczy
Z prawej Rakoń, z lewej Wołowiec
Szczyt RakoniaJuż z tego punktu zaczynają być widoczne Tatry Wysokie. Nieśmiało wygląda czubek masywu Giewontu oraz Czerwone Wierchy. Widoki niesamowite.
Tatry Wysokie - widok z Rakonia - w centralnym punkcie Świnica
Jest ciepło, przyjemnie, można by zalec w trawie i nigdzie się nie śpieszyć. Ale czas płynie nieubłaganie, a trzeba mieć jeszcze zapas na zejście z gór.
Docieramy na szczyt Rakonia. Według mapy to 1879 m n.p.m., a tabliczka Tanapu, czyli Tatrzańskiego Narodowego Parku głosi, że jest to 1876 m n.p.m. Nie ma to jednak większego znaczenia. Jest cudownie. Wokół mnóstwo ludzi. A jednak i tu dotarli…
Rakoń to północna, boczna grań Wołowca. Przez grań tę przechodzi granica. Dawniej stoki Rakonia były wypasane, ze względu na jego trawiastość.
Na szczycie Rakonia
Rakoń - widok na Wołowiec
Rakoń to północna, boczna grań Wołowca. Przez grań tę przechodzi granica. Dawniej stoki Rakonia były wypasane, ze względu na jego trawiastość.
Na szczycie Rakonia
Rakoń - widok na Wołowiec
Krótkie spojrzenie na zegarek i już wiadomo, że można pozwolić sobie na małą sjestę. Kanapka w takich okolicznościach przyrody smakuje wybornie.
Z Rakonia widać pięknie słowacką Zadnią Látaną Dolinę. Wokół piętrzą się Rohacze. To jeszcze całkowicie nieznany mi teren.
Zadnia Látana Dolina
Zadnia Látana Dolina
Siedząc, dostrzegamy Ostrý Roháč (2088m n.p.m.) i nieco większy Plačlivy Rohač (2125 m n.p.m.). Oba postrzępione, wydające się trudne do zdobycia. Blisko 14 lat temu nie dostrzegałam ich piękna.
Masyw Rohaczy - widok z Rakonia
Ostrý Roháč i Plačlivy Rohač
Teraz możemy też dostrzec Ťatliakovo pliesko (co za ładne zdrobnienie od słowa jeziorko J ) ze schroniskiem, czyli Ťatliakovą Chatą. Prowadzi do niego asfaltowa droga, niczym nad nasze Morskie Oko.
Słowackie schronisko - Ťatliakova Chata
Słowackie Morskie Oko ;)
Szczyt Wołowca - widok z Rakonia
Masyw Rohaczy - widok z Rakonia
Ostrý Roháč i Plačlivy Rohač Teraz możemy też dostrzec Ťatliakovo pliesko (co za ładne zdrobnienie od słowa jeziorko J ) ze schroniskiem, czyli Ťatliakovą Chatą. Prowadzi do niego asfaltowa droga, niczym nad nasze Morskie Oko.
Słowackie schronisko - Ťatliakova Chata
Słowackie Morskie Oko ;)
Szczyt Wołowca - widok z Rakonia
Dalej można zobaczyć Wielkie Rohackie Jezioro (słow. Vel’ke Roháčske Pleso). Żeby się do niego dostać ze schroniska, potrzeba ok. 3h, choć na mapie wygląda to na krótką drogę. Z Rakonia widać drogę z Grzesia. Wygląda tak niewinnie, ale da się odczuć, że nogi się zastały.
Wielkie Rohackie Jezioro
Jeszcze chwila oddechu i czas ruszać dalej. Stąd już tylko pół godzinki na ostatni tego dnia szczyt. I w zasadzie to cel główny. Niezdobyty wcześniej Wołowiec. Nogi już nieco pobolewają, w końcu cały rok przerwy swoje robi, chyba trzeba mnie wciągnąć tam wołami. A że tych nie ma, muszę samemu J.
Szlakowskaz na Rakoniu
Mozolnie wspinamy się pod górę. Tu można się troszkę zasapać. Po drodze wyłaniają się rohackie plesa. Dużo osób porównuje je do naszych stawów w Dolinie Piątki. Te są urocze, ale nasze dużo bardziej mi się podobają.
Rohackie stawy
Jak w Dolinie Pięciu Stawów Polskich ;)
Rohackie plesa
Rohackie stawy
Jak w Dolinie Pięciu Stawów Polskich ;)
Rohackie plesa
Wreszcie docieramy na szczyt Wołowca (2064 m n.p.m.). Wierzchołek jest rozległy. Na każdych formacjach skalnych siedzą ludzie, ale i tak jest sporo miejsca. Można nawet leżeć i się opalać, co niektórzy skwapliwie czynią.
Wołowiec dawniej był wypasany. Polscy pasterze zwali go Hrubym Wierchem, zaś słowaccy Wołowcem. Ostatecznie przyjęła się nazwa słowacka.
Na szczycie Wołowca - widok na Jamnicką Dolinę
Szlakowskaz na Wołowcu
Wołowiec dawniej był wypasany. Polscy pasterze zwali go Hrubym Wierchem, zaś słowaccy Wołowcem. Ostatecznie przyjęła się nazwa słowacka.
Na szczycie Wołowca - widok na Jamnicką Dolinę
Szlakowskaz na Wołowcu
Z Wołowca rozciąga się wokół wspaniała panorama. Widać na wschodzie odległe szczyty Tatr Wysokich. Szczególnie pięknie prezentuje się Świnica. Nieco dalej widać Kozi Wierch. Po przeciwnej stronie czyli na południe i zachód wznoszą się dumnie dwa Rohacze: Ostry i Płaczliwy. Widać tam również tłum ludzi, choć z tej strony wyglądają oba szczyty na trudne i bardzo strome.
Widok z Wołowca w kierunku Tatr Słowackich
Dolina Chochołowska z Wołowca
Rohacze dwa - Ostry i Płaczliwy
Widoczne stawki rohackie
Jeszcze jedno spojrzenie na Rohacze
Czubek Rohacza Ostrego
Tri Kopy, Hruba Kopa i za nimi Banikov, po prawej stronie na dole widoczne Vel’ke Roháčske Pleso
Na Wołowcu
Widok z Wołowca w kierunku Tatr Wysokich
Tatry Wysokie widziane z Wołowca
Widok na Tatry Wysokie
Widok z Wołowca w kierunku Tatr Słowackich
Dolina Chochołowska z Wołowca
Rohacze dwa - Ostry i Płaczliwy
Widoczne stawki rohackie
Jeszcze jedno spojrzenie na Rohacze
Czubek Rohacza Ostrego
Tri Kopy, Hruba Kopa i za nimi Banikov, po prawej stronie na dole widoczne Vel’ke Roháčske Pleso
Na Wołowcu
Widok z Wołowca w kierunku Tatr Wysokich
Tatry Wysokie widziane z Wołowca
Widok na Tatry Wysokie
Z kolejnej strony ciągnie się spora Jamnicka Dolina, całkowicie po stronie słowackiej.
Także ładnie prezentuje się droga z Rakonia. Stąd widać również Grzesia, a więc całą przebytą dotąd trasę.
Rakoń - widok z Wołowca
Chwila odpoczynku na Wołowcu. Piękno gór kontempluje też piesek. Cudny widok. Jemu od razu przyznałabym Dużą Złotą Odznakę GOT J. Mimo, że wszedł tam na czterech łapkach i chyba nie do końca legalnie.
Rakoń - widok z WołowcaChwila odpoczynku na Wołowcu. Piękno gór kontempluje też piesek. Cudny widok. Jemu od razu przyznałabym Dużą Złotą Odznakę GOT J. Mimo, że wszedł tam na czterech łapkach i chyba nie do końca legalnie.
Pora jednak schodzić z gór. Schodzimy więc tą samą drogą, którą weszliśmy, ale tylko do momentu, gdzie niebieski szlak spotyka się z zielonym. Stąd jeszcze dwie godziny do Doliny Chochołowskiej.
Widok z Wołowca
Wołowiec z Przełęczy Zawracie, z której wschodnim zboczem schodzi się do Doliny Chochołowskiej
Stopniowo w dół idziemy jak po skalnych schodach. Z prawej strony towarzyszy nam grzbiet górski – Skrzynia. My podążamy Szeroką Ulicą. Śmiesznie to brzmi w Tatrach, ale tak jest.
Szlak w kierunku doliny
Skrzynia, na jej stoku dostrzec można koziczki
Kamienista ścieżka wciąż schodzi w dół i zaczyna pomału dawać w kość. Nie znika nawet, gdy wchodzimy w piętro lasu.
Szlak w dół
Kamienna ścieżka wprowadza w piętro lasu
Szlak przez las
Dopiero, gdy podążamy wzdłuż Wyżniego Chochołowskiego Potoku, ścieżka jest bardziej wyboista i kamienista. Po drodze mijamy formację skalną, z której wyrasta mały świerk.
Świerczek wyrastający ze skały
Widok z Wołowca
Wołowiec z Przełęczy Zawracie, z której wschodnim zboczem schodzi się do Doliny ChochołowskiejStopniowo w dół idziemy jak po skalnych schodach. Z prawej strony towarzyszy nam grzbiet górski – Skrzynia. My podążamy Szeroką Ulicą. Śmiesznie to brzmi w Tatrach, ale tak jest.
Szlak w kierunku doliny
Skrzynia, na jej stoku dostrzec można koziczkiKamienista ścieżka wciąż schodzi w dół i zaczyna pomału dawać w kość. Nie znika nawet, gdy wchodzimy w piętro lasu.
Szlak w dół
Kamienna ścieżka wprowadza w piętro lasu
Szlak przez lasDopiero, gdy podążamy wzdłuż Wyżniego Chochołowskiego Potoku, ścieżka jest bardziej wyboista i kamienista. Po drodze mijamy formację skalną, z której wyrasta mały świerk.
Świerczek wyrastający ze skały
Szlak z lasu wychodzi znów na szeroką Dolinę Chochołowską. Tym samym kończymy dzisiejszą wędrówkę, zataczając pętlę.
I znów w Dolinie Chochołowskiej
I znów w Dolinie Chochołowskiej
Nogi nieco wysiadają, jutro pewnie ogłosimy „padziochę”. Ale po każdym dniu, jest kolejny, a po każdym odpoczynku, kolejne szlaki do przebycia. Zatem do następnego spotkania.
HEJ!


