O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

niedziela, 18 marca 2018

Karpacz - Skwer Zdobywców

SKWER ZDOBYWCÓW W KARPACZU


W samym centrum Karpacza można odnaleźć małą atrakcję. Jest nią Skwer Zdobywców. Ostatnie doniesienia o wycofaniu się polskich himalaistów spod K2, natchnęły mnie do napisania o tym miejscu. Naprawdę miałam nadzieję, że naszym się uda. Że po raz kolejny Polacy zapiszą się na kartach historii, dotyczącej wspinaczek na najtrudniejsze góry świata i to zimą. Niestety i tym razem góra okazała się potężniejsza, niż zakładano. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie tym razem.
Nam pozostaje zatem spacer po skwerze, na którym zgromadzono ponad 20 płyt z brązu, ze śladami butów czy raków największych bohaterów wpisanych w karty polskiego himalaizmu.
Skwer Zdobywców istnieje od 2006 r. Pomysłodawczynią tego miejsca jest gospodyni schroniska "Samotnia" - Magda Siemaszko-Arcimowicz.
Na początek widać, ważący ponad 12 ton, kamień Everestu. Postawiony w 2010 r., kiedy przypadła 30 rocznica polskiej zimowej wyprawy na tę górę. Zwycięskiej, bo zakończonej sukcesem. Na wierzchołku stanęli wówczas Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy.


Głaz przy Skwerze Zdobywców, taki Mount Everest Karpacza ;)



Tablica upamiętniająca uczestników pierwszego, zimowego wejścia na Mount Everest w 1980 r.

Ci, którzy interesują się tematyką górską, wspinaczką, czy choćby tylko spacerami po górach, doskonale znają nazwiska wielkich, którzy rozsławili nasz kraj. Wielu z nich było już na początku drogi, skreślanymi za warunki fizyczne, za płeć czy pochodzenie. Ale oni udowodnili, że inni się mylą, bo Polak potrafi. Bo Polak to brzmi dumnie.
Wymienieni tu himalaiści mieli oczywiście dużo więcej dokonań, nie tylko w Himalajach, ale też w Alpach czy Tatrach. Jednakże ja skupiłam się tu tylko na wypisaniu ich sukcesów od 8000 m n.p.m.


Ur. 11. 11. 1948 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Broad Peak (1983 r.), Nanga Parbat (1985 r.)



Ur. 28.06.1962 r. Zm. 07.07.2013 r. na stoku Gaszerbrum I w Karakorum. Zdobyte ośmiotysięczniki: Manaslu (1986 r.), Annapurna (1987 r.), Sziszapangma (1987 r.), Annapurna Wschodnia (1988 r.), Dhaulagiri (2008 r.), Nanga Parbat (2010 r.), Makalu (2011 r.)



Ur. w 1959 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum II (1997 r.), Czo Oju (2000 r.), Lhotse (2001 r.), Mount Everest (2006 r., 2012 r.), K2 (2011 r.)



Ur. 12.07.1951 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum II (1990 r., 1997 r.), Nanga Parbat (1992 r.), Czo Oju (1993 r.), Sziszapangma (1993 r.), Dhaulagiri (1994 r.), Mount Everest (1995 r.), K2 (1996 r.), Gaszerbrum I (1997 r.), Lhotse (2000 r.), Kanczendzonga (2001 r.), Makalu (2002 r.), Manaslu (2003 r.), Rocky Summit, przedwierzchołek Broad Peak (2005 r.), Broad Peak (2006 r.), Annapurna I (2010 r.)



Ur. 05.01.1950 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Mount Everest (1980 r.), Broad Peak (1984 r.), Manaslu (1984 r.), Kanczendzonga (1986 r.), Makalu (1986 r.), Lhotse (1988 r.), Dhaulagiri (1990 r.), Annapurna (1991 r.), Czo Oju (1993 r.), Sziszapangma (1993 r.), Gaszerbrum I (1995 r.), Gaszerbrum II (1995 r.), K2 (1996 r.), Nanga Parbat (1996 r.)



Ur. 10.07.1949 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Rocky Summit, przedwierzchołek Broad Peak (1983 r.), Nanga Parbat (1985 r.), K2 (1986 r. do wysokości 8200 m n.p.m.), Mount Everest (2000 r.), Sziszapangma (2000 r.), Lhotse (2001 r.), Czo Oju (2001 r.), Gaszerbrum II (2003 r.), Makalu (2006 r.)



Ur. 14.11.1951 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum II (1975 r.), K2 (1976 r. do wysokości 8230 m n.p.m., ponowna próba w 1982 r.), Makalu (1978 r.), Mount Everest (1980 r.), Yalung Kang - Kanczendzonga Zachodnia (1984 r.)



Ur. 24.06.1950 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Broad Peak (1984 r.), Annapurna (1991 r.), Nanga Parbat (1993 r.), Mount Everest (1994 r., 1995 r., 1999 r., 2012 r., 2014 r. - rekord w ilości wejść), Lhotse (1994 r.), K2 (1996 r.), Gaszerbrum I (1997 r.), Gaszerbrum II (1997 r., 2003 r., 2006 r.), Czo Oju (2000 r., 2005 r.), Manaslu (2017 r.)



Ur. 27.12.1976 r. Zm. 08.04.2009 r. w Nepalu, w czasie wejścia aklimatyzacyjnego na Dhaulagiri. Zdobyte ośmiotysięczniki: Sziszapangma (2005 r.), Czo Oju (2006 r.), Broad Peak (2006 r.), Nanga Parbat (2007 r.), Gaszerbrum I (2008 r.), Gaszerbrum II (2008 r.)



Ur. 19.02.1951 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Czo Oju (1985 r., 1986 r.). Udział w wyprawach na: Mount Everest (1980 r.), Annapurnę (1981 r.), Manaslu (1983 r.), K2 (1987/1988 r., 2002/2003 r.), Nanga Parbat (1996/1997 r.), Makalu (2000/2001 r.)



Ur. 17.10.1954 r. Zm. 06.03.2013 r. na stoku Broad Peak w Karakorum. Zdobyte ośmiotysięczniki: Annapurna (1981 r.), Manaslu (1984 r.), Czo Oju (1985 r.), Rocky Summit, przedwierzchołek Broad Peak (1988 r. w czasie wyprawy na K2), Mount Everest (1993 r.), Broad Peak (2013 r.)



Ur. 01.06.1939 r. Zm. 28.05.1989 r. pod Mount Everest. Zdobyte ośmiotysięczniki: K2 (1976 r. do wysokości 8400 m n.p.m.), Kanczendzonga Południowa (1978 r.), Mount Everest (1989 r.)



Właściwie Zygmunt Andrzej Heinrich. Ur. 21.07.1937 r. Zm. 27.05.1988 r. pod Mount Everest. Zdobyte ośmiotysięczniki: K2 (1976 r.), Kanczendzonga Środkowa (1978 r.), Lhotse (1979 r.), Mount Everest (1980 r.), Czo Oju (1985 r.), Nanga Parbat (1985 r.)



Ur. 06.09.1937 r., Zm. 11.04.2015 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: K2 (1976 r. do wysokości 8400 m n.p.m.)



Ur. 20.02.1965 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Czo Oju (2004 r.), Mount Everest (2006 r.)



Ur. 18.09.1953 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Manaslu (1984 r.), Lhotse (1986 r.), Czo Oju (1987 r.), Gaszerbrum II (1993 r.), Udział w licznych wyprawach m in. na K2, Broad Peak, Mount Everest



Ur. 25.09.1946 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Nanga Parbat (1977 r, próba wejścia), Broad Peak (1984 r.), Lhotse (1985 r., kierownik wyprawy), K2 (1986 r. do wysokości 8200 m n.p.m.), Sziszapangma (1987 r., uczestnik wyprawy), Annapurna (1988 r., uczestnik wyprawy), Mount Everest (1989 r.) 



Ur. 18.04.1938 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Lhotse (1974 r.), Mount Everest (1979/1980 r.), K2 (1987/1988 r., 2002/2003 r.), Nanga Parbat (1996/1997 r., 1997/1998 r.)



Ur. 11.11.1948 r. Zm. 11.01.1986 r. na stokach Kanczendzongi. Zdobyte ośmiotysięczniki: K2 (1976 r. do wysokości 8000 m n.p.m.), Lhotse (1979 r.), Mount Everest (1980 r.), Makalu (1982 r.), Dhaulagiri (1986 r.)



Ur. 31.10 1948 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum II (1975 r.), udział w wyprawach górskich z osiągnięciami poniżej ośmiu tysięcy metrów



Ur.? Zdobyte ośmiotysięczniki: Lhotse (1979 r.)



Ur. 30.05.1938 r. Zm. 30.07.1982 r. w czasie kobiecej wyprawy na K2. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum II (1975 r.)



Ur. 17.12.1942 r. Zm. 03.08.1986 r. pod K2. Zdobyte ośmiotysięczniki: K2 (1976 r. do wysokości 8400 m n.p.m., 1982 r. do wysokości 8250 m n.p.m., 1986 r.), Kanczendzonga Południowa (1978 r.), Mount Everest (1980 r. do wysokości 8050 m n.p.m.), Yalung Kang - Kanczendzonga Zachodnia (1984 r.)



Ur. 16.07.1928 r. Zm. 21.08.2000 r. Zdobyte ośmiotysięczniki: Lhotse (1974 r. do wysokości 8250 m n.p.m.), Mount Everest (1980 r. jako kierownik wyprawy zimowej (doszedł do Przełęczy Południowej) i jako kierownik wyprawy wiosennej), Czo Oju (1984/1985 r. - tylko jako kierownik wyprawy), K2 (1987 r., 1988 r. - w obu przypadkach jako kierownik wyprawy)



Ur. 04.02. 1943 r. Zm. 13.05.1992 r. na stokach Kanczendzongi w Himalajach. Zdobyte ośmiotysięczniki: Gaszerbrum III (1975 r.), Gaszerbrum II (1975 r., 1989 r.), Mount Everest (1978 r.), Nanga Parbat (1985 r.), K2 (1986 r.), Sziszapangma (1987 r.), Gaszerbrum I (1990 r.), Czo Oju (1991 r.), Annapurna (1991 r.)



Mam mniejszą stopę od Wandy Rutkiewicz :)



Ur. 24.03.1948 r. Zm. 24.10.1989 r. na Lhotse w Nepalu. Zdobyte ośmiotysięczniki: Lhotse (1979 r.), Mount Everest (1980 r.), Makalu (1981 r.), Broad Peak (1982 r.), Gaszerbrum II (1983 r.), Gaszerbrum I (1983 r.), Broad Peak Middle i cały masyw Broad Peak (1984 r.), Dhaulagiri (1985 r.), Czo Oju (1985 r.), Nanga Parbat (1985 r.), Kanczendzonga (1986 r.), K2 (1986 r.), Manaslu (1986 r.), Annapurna I (1987 r.), Sziszapangma (1987 r.)



Tym razem moja stopa mieści się idealnie :)



Ur. w 1940 r. Zm. 10.07.1986 r. na stokach K2 w Karakorum. Zdobyte ośmiotysięczniki: Lhotse (1974 r. do wysokości 8250 m n.p.m.), Nanga Parbat (1985 r., udział w wyprawie), K2 (1986 r.)

Myślę, że za jakiś czas, Skwer Zdobywców będzie mieć kolejne tablice, gdyż do głosu doszło nowe pokolenie wspinaczy. Odważnych, silnych i takich, którzy już pokazali na co ich stać. Bądźmy z nich dumni.


Skwer Zdobywców w centrum Karpacza

Hej!

środa, 7 marca 2018

Tatry - Wielki Kopieniec

Iść po własnych śladach,
czyli co robić,
gdy nie ma
ani czasu ani pogody

Mój zeszłoroczny urlop pod Tatrami był krótki, bo miał jedynie 6 dni. W dodatku padało stale. Może to i lepiej, bo nadmiar wrażeń po przyjeździe z Norwegii spowodował jakieś kompletne zwiotczenie mięśni. Byłam w swoim kochanym, małym pokoiku pod schodami (niczym Harry Potter) i zamierzałam robić… nic. Z jednej strony marzyłam by wreszcie pospać, wylegiwać się i zaprzyjaźnić z lenistwem, z drugiej ciągnęło mnie, by gdzieś wyjść i powdychać w nozdrza zapach gór.
Jednego dnia, gdy padało bez opamiętania, mogłam skupić się na książce. Akurat zostałam zatrzymana w bazie z biografią J. Kukuczki. Drugiego dnia przespacerowałam się z jednej doliny do drugiej. I znów przerwa, bo lało, kapało, siąpiło, zacinało. Nie ma to jak urlop pod dachem. Wreszcie w przeddzień wyjazdu do Warszawy, wiatr przeganiał chmury, pozwalając choć na chwilę dojrzeć niebieskie niebo. Chmury oczywiście się nie poddawały, ale przynajmniej nie straszyły deszczem. Dlatego postanowiłam iść na spacer po swoich starych śladach, czyli zielonym szlakiem na Wielki Kopieniec.  Trasa niezbyt wymagająca, w sam raz na spacer i z nadzieją na jakieś widoki. Nie trzeba też było stresować się późną godziną wyjścia z kwatery.



Jak by ktoś pytał - z buta do centrum jest pół godzinki ;)



Na początek rzut oka na Giewont - widok z Toporowej Cyrhli


Początek w Toporowej Cyrhli i opisany już na blogu kawałek szlaku, który łączy się tu z czerwonym. Kilka osób wędrowało przede mną, za mną jakaś rodzina. Generalnie cicho i spokojnie. 


Tym razem będzie szlak zielony



Słońce nieśmiało próbowało przedrzeć się przez korony drzew


Słońce próbowało przeświecać przez drzewa. Ptaki wesoło wydawały z siebie odgłosy. Zdecydowanie był to czas na odpoczynek czynny. W dodatku doszłam do wniosku, że moja kondycja spędzała właśnie urlop w kompletnie innym miejscu niż ja. Nie pozostawało mi nic innego jak krokiem dostojnym przemieszczać się w górę.



Szlak zielony połączony z czerwonym



Już na szlaku zielonym - występują tu nieco wysokie progi, gdzie trzeba zadrzeć do góry nogi



Kolejny wyższy próg, czego zdjęcia raczej nie oddają



Szlak zielony i jego bardzo kamienisty odcinek



Odrobinka innego koloru na szlaku



Jesień się zbliża...



Powolutku  doszłam do początku Polany Kopieniec. Tym razem od razu skręciłam na szlak wiodący na szczyt. Po drodze grzechem byłoby nie zatrzymać się i podziwiać kwiatów, które obficie obsypały zbocze góry. To takie małe cuda natury.


U wylotu Polany Kopieniec



Skręt w prawo na wierzchołek



Szlak zielony na Wielki Kopieniec 



Dziewięćsił bezłodygowy



Goryczuszka orzęsiona



Goryczka wczesna



Goryczka wczesna


W dole niezmiennie ten sam widok, czyli szałasy pasterskie. Od lat puste, ale przypominające o dawnym życiu na halach. Już w 1632 r. w dokumentach pisanych pojawia się nazwa Kopieniec, która wywodzi się z gwary podhalańskiej i oznacza górę, która swym kształtem przypomina kopiec. Owce wypasano tu nie tylko w obrębie polany, ale też i pod samym wierzchołkiem, co doprowadziło do zadeptania tego wzniesienia. Wskutek tego zabroniono wypasu i zaczęto rekultywację terenu.


Widok ze szlaku na Polanę Kopieniec z pasterskimi szałasami



Widok w kierunku Tatr Bielskich



Widok na Rów Zakopiański



Giewont z prawej, z lewej Czerwone Wierchy



Tuż pod wierzchołkiem Wielkiego Kopieńca

Tego dnia wspięłam się na pusty, niezalesiony wierzchołek Wielkiego Kopieńca (1328 m n.p.m.). Kilka osób już na nim siedziało. Trzeba przyznać, że jest to wspaniałe miejsce do podziwiania panoramy 360˚. Widok rozciąga się od Tatr Bielskich z Hawraniem i Muraniem, przez Koszystą, Świnicę do Rowu Zakopiańskiego, z Babią Górą w Beskidzie na horyzoncie. Nic, tylko siedzieć i patrzeć. A skoro miałam robić nic, to siadłam i patrzyłam.


Hawrań z Muraniem i Tatry Wysokie



Pasmo Koszystej i po środku Żółta Turnia



Od lewej: Świnicka Przełęcz i Beskid aż do Kasprowego Wierchu. Na pierwszym planie Grzędy.



Żółta Turnia i Orla Perć w tle



Koszysta



Zieleń Skoruśniaka, szałas na Polanie Kopieniec, masyw Koszystej przez Orlą Perć aż do Świnicy



Babia Góra na horyzoncie, w dole Zakopane



Dolina Olczyska z widoczną Polaną Olczyską i górującym pośrodku Giewontem



Tak, moje życie też jest oparte na prawdziwej historii :)



"Zacieszka" na szczycie :)


Kiedy już się napatrzyłam na te moje kochane góry, postanowiłam zejść tą bardziej stromą ścieżką.


Strome zejście na Polanę Kopieniec



Chaber łąkowy



Wykrot przy szlaku



Tym razem w kierunku Jaszczurówki podążam do Doliny Olczyskiej



Na szlaku zielonym



Na szlaku zielonym



Wypatrzony w krzakach podlot sójki (?)



Mały i Wielki Kopieniec



Wielki Kopieniec



Ludzie na szczycie Wielkiego Kopieńca



Olczyski Potok



Olczyski Potok


I znów krok za krokiem i znalazłam się na Polanie Olczyskiej. Dawniej stało tu około 20 chat pasterskich, teraz powoli polana zarasta. Przechodząc obok starej bacówki, trafiłam na kulminację męskiej posiadówki (nawet mi się zrymowało). Na całe szczęście panowie ze Śląska okazali się weseli ale bardzo mili. 


Szlakowskaz na Polanie Olczyskiej



Szlak żółty tym razem



Bacówka na Polanie Olczyskiej



Szlak w kierunku Nosalowej Przełęczy



Że też muchomorki są takie malownicze...



Złapany w obiektyw rudzik :)



Kopieńce dwa - widok z żółtego szlaku



Na żółtym szlaku



Na Nosalowej Przełęczy


Potem skierowałam się na szlak żółty, prowadzący na Nosalową Przełęcz. Na rozwidleniu szlaków, obrałam ponownie zielony, by schodzić już pomału w dół do Kuźnic.


Nosal


I wydawałoby się, że nic ciekawego mnie już w tej wędrówce nie spotka, a jednak…
W pewnym momencie trafiłam w sam środek ptasiego sejmiku. W pobliskich krzakach aż roiło się od rudzików, które z impetem przelatywały na drugą stronę szlaku i wracały znów na krzaki. Hałas, rwetes, kłótnie i bijatyka skrzydeł. Królestwo za to, by wiedzieć, co też w tych małych główkach się roiło. Może to jakieś wybory samorządowe były?? Zatrzymałam się na szlaku i zastygłam w bezruchu. Razem ze mną zastygł Pan, z którym ucięłam sobie miłą pogawędkę szepcząc. Nie chcieliśmy płoszyć ptaków, jednocześnie zafascynowani patrzyliśmy na to przedstawienie.  Ptaki wierciły się tak, że trudno było uchwycić je w kadrze.


Ptasi sejmik :)



Dwa rudziki w dużym przybliżeniu


Ciszej zrobiło się wtedy, gdy z drugiej strony szlaku dobiegł odgłos dzięcioła stukającego w drzewo. To jakby zabrany głos, którego inni przedstawiciele ptaków postanowiły posłuchać. A ja starałam się wypatrzeć tego, który zaprowadził chwilowy spokój na szlaku. Nie było łatwo, dzięcioł ładnie wkomponował się w martwe już drzewo. W dodatku to, nie było najbliżej, więc i jakość zdjęcia wyszła jak wyszła. Miło było patrzeć na ptaki, które, jak zawsze powtarzam, udały się Najwyższemu.


Dzięcioł



Dzięcioł widoczny po mocnym rozjaśnieniu zdjęcia ;)


Zeszłam do Kuźnic i zapakowałam się w busik jadący do centrum. Zjadłam obiad i poszłam do swojego pokoiku pod schodami. Zapakowałam walizkę i następnego dnia ruszyłam do Krakowa, by stamtąd pojechać do Warszawy. I to był koniec urlopu, którym żyję do dziś. Bo jak tu nie żyć miłymi wspomnieniami?

Hej!