BIAŁE NIEDŹWIEDZIE,
SKOKI PRZEZ
HISTORIĘ
I WAKACJE Z DUCHAMI J
Coś tak
ostatnio „górsko” się zrobiło na blogu, więc czas najwyższy zmienić troszkę
kierunek zwiedzania. Proszę bardzo. Dziś
zapraszam do jednego z miast uroczej krainy.
Jeśli ktoś,
kiedyś, będzie chciał Wam dopiec, mówiąc, że w Polsce to biegają białe
niedźwiedzie, przytaknijcie. Jest w naszym kraju miasto, gdzie można białego
misia spotkać niemalże na każdym kroku. I można było zobaczyć go na długo przed
narodzinami słynnego białego niedźwiadka Knuta. To co? Idziemy? Zapraszam na
wycieczkę do Chełma. 
**************************************************************************************************
Jesteśmy
jakieś 50 km od granicy z Białorusią i 25 km od granicy z Ukrainą. Znów na ziemi lubelskiej. Tu spotykają się trzy kultury i religie: polska,
ruska i żydowska.
Chełm –
dawne miasto królewskie Korony Królestwa Polskiego. Charakteryzuje się niską
zabudową ze względu na swe podłoże kredowe. Pochodząca z okresu kredy – kreda,
dała mieszkańcom rozgłos i pozwoliła na utrzymanie się. Ale o tym potem.Nazwa miasta wywodzi się od starosłowiańskiego słowa „cholm”, czyli „wzgórze”. Te odnosiło się do centralnego wzniesienia Góry Chełmskiej. Dziś też się na niej znajdziemy.
Chełm może i jest niewielki, choć to drugie po Lublinie miasto w województwie lubelskim. Ale za to ma bogatą historię, którą będziemy dziś pomału odkrywać.
*************************************************************************************************
Zaczynamy od
Placu Niepodległości, zlokalizowanym na osiedlu kolejowym, zwanym Osiedlem
Dyrekcji. To tu mieści się ogromne gmaszysko Dyrekcji Kolei. Decyzja o
wybudowaniu tego osiedla zapadła już w latach 20. XX w. Miało być wytyczone na
linii od dworca PKP do gmachu Dyrekcji. I tak jest w istocie, choć budynek
przechodził różne koleje swego losu.
Przejazd przez Osiedle Dyrekcja
Gmach Dyrekcji Kolei
Dziś znany jest z tego, że od 22 lipca do 1 sierpnia 1944r był siedzibą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Z jego balkonu odczytano słynny Manifest PKWN. Dla przypomnienia, ogłoszono w nim, że rząd RP na uchodźstwie jest nielegalny, a jedynym organem władzy w Polsce jest Krajowa Rada Narodowa. KRN zapowiadało powrót do starych granic, likwidację okupacji hitlerowskiej, powstanie MO, czyli Milicji Obywatelskiej, przywrócenie swobód obywatelskich oraz reformę rolną ziem poniemieckich. Wskazano na rozwój mieszkań, prywatnej przedsiębiorczości a także dostęp do powszechnej, bezpłatnej edukacji. Co z tego wyszło, wiadomo.
Cały ambaras
polega na tym, że Manifest ten wcale nie został ogłoszony w Chełmie, a… w
Moskwie. Upubliczniono go, żeby wyglądało to, że nowa myśl powstaje na polskiej
ziemi. Propaganda swoje robi. Dziś nadal funkcjonuje budynek Dyrekcji jako
biurowiec, lecz już zupełnie innych urzędów.

Dziś znany jest z tego, że od 22 lipca do 1 sierpnia 1944r był siedzibą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Z jego balkonu odczytano słynny Manifest PKWN. Dla przypomnienia, ogłoszono w nim, że rząd RP na uchodźstwie jest nielegalny, a jedynym organem władzy w Polsce jest Krajowa Rada Narodowa. KRN zapowiadało powrót do starych granic, likwidację okupacji hitlerowskiej, powstanie MO, czyli Milicji Obywatelskiej, przywrócenie swobód obywatelskich oraz reformę rolną ziem poniemieckich. Wskazano na rozwój mieszkań, prywatnej przedsiębiorczości a także dostęp do powszechnej, bezpłatnej edukacji. Co z tego wyszło, wiadomo.

Spacerujemy przez osiedle kolejowe, które miało być nazwane Nowym Miastem. Od 1971r cały układ urbanistyczny i architektoniczny objęty jest ochroną jako zabytek. Jest cicho i spokojnie. W oczy rzuca się czystość tej dzielnicy. Zadbane trawniki, a na nich przepięknie kwitnące juki. Tylko padający co chwila deszcz, daje w kość. Oj, deszczowe to lato.






*************************************************************************************************

Tu swe pierwsze kroki kierujemy do Bazyliki Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Kościół został zbudowany jako katedra unicka w XVIII w. Początkowo na jej miejscu stała cerkiew prawosławna pod tym samym wezwaniem. Potem, gdy w 1596r przyjęto unię kościelną, świątynia została katedrą obrządku greckokatolickiego. W XVIII w. rozebrano kościół i wybudowano nowy wedle projektu Pawła Fontany. Tym razem nadano mu rysy świątyń rzymskokatolickich. Po kasacie unii w 1875r znów przebudowano kościół i zmieniono na sobór prawosławny. Trwało to do 1919r, kiedy budynek przeszedł w ręce kościoła rzymskokatolickiego. Okres II wojny światowej to dla bazyliki władza ukraińska, a następnie władza katolików. W 1988r Papież Jan Paweł II nadał świątyni tytuł bazyliki mniejszej.








Pod obrazem znajduje się antepedium (czyli zasłona płyty stanowiącej blat ołtarza), wykonana w całości ze srebra. Przedstawia ona scenę hołdu składanego Matce Boskiej Chełmskiej po bitwie pod Beresteczkiem w 1654r przez króla Jana Kazimierza. Pochodzi z XVIII w. Cały wystrój bazyliki jest późnobarokowy.




Ciekawostką jest, że w sanktuarium tym modlił się w 1791r Tadeusz Kościuszko i tu omawiał Insurekcję, czyli polskie powstanie narodowe przeciw Rosji i Prusom w 1794r. Jak ono się skończyło, wiadomo – III rozbiorem Polski w 1795r. Chełm znalazł się wówczas w granicach zaboru austriackiego. Potem przeszedł pod panowanie zaboru rosyjskiego, aż wreszcie w 1918r ponownie znalazł się w Polsce.



Zanim wejdziemy na dzwonnicę, udamy się w miejsce zwane Grodziskiem. To najstarsza część miasta. Prawdopodobnie w XI – XII w. istniał tutaj gród warowny. Potem książę Daniel Romanowicz wzniósł tu założenia pałacowe oraz cerkiew pw. św. Jana Złotoustego. Podczas badań wykopaliskowych odkryto również pozostałości kwadratowej wieży, którą wzniósł Kazimierz Wielki w XIV w. Dziś można jedynie obejrzeć pozostałości fundamentów.



A oprócz tego także kopiec X – lecia Odzyskania Niepodległości, który jest jak Golgota. Wokół można spotkać rzeźby przedstawiające Drogę Krzyżową. Od 1983r całe wzniesienie jest uznane za pomnik przyrody.







Z Góry Chełmskiej rozpościera się piękna panorama na miasto Chełm. Możemy się nią podelektować.





I zejść pomału w stronę dzwonnicy, która została wybudowana przed 1878r a mierzy sobie ok. 40m wysokości. Dzwonnicę zbudowano na pamiątkę zwycięstwa prawosławia po kasacie unii. Na parterze wieży w 1945r powstało Mauzoleum Ofiar Terroru Hitlerowskiego i Stalinowskiego. Tu znajduje się urna z prochami ofiar i z miejsc straceń. To jednocześnie ostatnia stacja Drogi Krzyżowej.


Na dzwonnicy zawieszono trzy dzwony: dzwon Marya ufundowany w 1938r z repliką obrazu Najświętszej Maryi Chełmskiej, dzwon Stanisław ufundowany w 1946r z wizerunkiem św. Stanisława i dzwon Julian ufundowany w 1946r upamiętniający pierwszego proboszcza parafii katolickiej, ks. J. Jakubiaka.




Na wieży możemy oglądać panoramę miasta, gdzie można dostrzec wiele charakterystycznych zabudowań miasta, m.in. Osiedle Dyrekcji, budynek Pałacu Kretzschmarów, czyli secesyjno-eklektyczną kamienicę z XIX w., obecnie mieszczącą Pałac Ślubów, oraz parafię pw. Chrystusa Odkupiciela, której kościół przypomina Arkę Pana.







Również z góry można podziwiać zielony różaniec, ułożony tuż obok Wysokiej Górki. Zejdźmy jednak na dół, bo kolejne miejsca Chełma czekają na swoje odkrycie.



*************************************************************************************************
Przechodzimy
ulicą Lubelską w kierunku Starego Miasta.
Ulica Lubelska
Skręcamy w prawo, by zobaczyć Zespół Seminarium Unickiego. Dziś niestety zamknięte. Seminarium ufundował biskup Maksymilian Ryłła w 1757r przy cerkwi unickiej pw. św. Mikołaja. Stąd wyjaśniła się ulica św. Mikołaja, która automatycznie skojarzyła się wszystkim z tym brodatym jegomościem z bieguna północnego. A tu jednak chodzi o biskupa.
:)
Po 1875r założenia seminaryjne przeszły w ręce obrządku prawosławnego. Od 1920r do 1939r budynek mieścił Państwowe Seminarium Nauczycielskie Żeńskie, kierowane przez dr Jadwigę Młodkowską. Obecnie jest tu IV LO. Przed budynkiem rośnie Jesion Wyniosły, który dorasta do 40m wysokości, a który jest pomnikiem przyrody.
Cerkiew unicka pw. św. Mikołaja
Jesion Wyniosły - pomnik przyrody
Wróćmy na
rynek miasta, a właściwie Plac Łuczkowskiego, którego nazwa wzięła się od
chełmskiego społecznika dr Edwarda Łuczkowskiego. Tu możemy obejrzeć
pozostałości dawnego ratusza, powstałego w XV w. oraz kamienice starosty
chełmskiego, W. Węglińskiego. W 1848r ratusz poległ w czasie pożaru i go
rozebrano. W tym miejscu zbudowano sklepiki żydowskie, które funkcjonowały do
II wojny światowej.
Skręcamy w prawo, by zobaczyć Zespół Seminarium Unickiego. Dziś niestety zamknięte. Seminarium ufundował biskup Maksymilian Ryłła w 1757r przy cerkwi unickiej pw. św. Mikołaja. Stąd wyjaśniła się ulica św. Mikołaja, która automatycznie skojarzyła się wszystkim z tym brodatym jegomościem z bieguna północnego. A tu jednak chodzi o biskupa.

Po 1875r założenia seminaryjne przeszły w ręce obrządku prawosławnego. Od 1920r do 1939r budynek mieścił Państwowe Seminarium Nauczycielskie Żeńskie, kierowane przez dr Jadwigę Młodkowską. Obecnie jest tu IV LO. Przed budynkiem rośnie Jesion Wyniosły, który dorasta do 40m wysokości, a który jest pomnikiem przyrody.







Na placu zrekonstruowano studnię miejską oraz kiosk z gazetami z początku XX w.


Spacerując po uliczkach Chełma należy pamiętać, że to miasto łączące różne religie. Wspomniałam tu również o Żydach. Społeczność ta także w tym mieście miała swoje świątynie. Dużą Synagogę wysadzili w powietrze Niemcy w czasie ostatniej wojny. Los samych Żydów znamy z historii. Lecz pozostała w Chełmie Mała Synagoga, choć i ona uległa spaleniu w czasie wojny. Synagoga została zbudowana w latach 1912-1914. W jednym z pomieszczeń mieściło się towarzystwo pomocy ubogim oraz szkółka talmudyczna. Główna część to była oczywiście sala modlitw na parterze z babińcem na piętrze. Od 2004r w budynku dawnej synagogi prywatny inwestor i właściciel otworzył restaurację w stylu dzikiego zachodu, co wzbudziło liczne kontrowersje, nie tylko wśród wyznawców Talmudu. W końcu było to miejsce sakralne, które powinno być szanowane. Nie pomógł też fakt, że jest to zabytek oraz sprzeciw samego wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Znów przechadzamy się ulicami miasta i trafiamy dla odmiany do ładnie odnowionej cerkwi prawosławnej pw. św. Jana Teologa. Jest to jedyna czynna cerkiew na terenie Chełma. Kościół ten wybudowano w latach 1846-1852 z funduszy podarowanych przez rząd rosyjski z przeznaczeniem na cerkiew wojskową. Niestety dziś nie zobaczymy wnętrza cerkwi i jej trzyrzędowego ikonostasu. Świątynia jest zamknięta. Cóż powiedzieć. Pójdźmy dalej.


Dochodzimy do dużej świątyni, której zwiedzanie niestety musimy na chwilę odpuścić ze względu na odbywający się pogrzeb. Nic to, wrócimy tu potem.

W zamian za to idziemy ku pomnikowi Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Madonna Immaculata). Został on wzniesiony w 1856r staraniem oo. Reformatorów z pobliskiego klasztoru. Upamiętnia on ogłoszenie przez Papieża Piusa IX, dogmatu wiary niepokalanego poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

A skoro jesteśmy tak blisko klasztoru, wejdźmy na jego teren. Na kompleks budowli sakralnych oo. Reformatorów, sprowadzonych do Chełma w 1737r, składają się: kościół pw. św. Andrzeja Apostoła, dzwonnica i klasztor. Projektantem kościoła był także Paweł Fontana . Po likwidacji klasztoru w 1864r zakonników wywieziono na Sybir, a kościół zmieniono na cerkiew prawosławną. Reformatorzy powrócili tu dopiero w 1936r.



Chwila odpoczynku wśród wszechobecnych kwiatów juki, mały obiadek i wróćmy pod kościół pw. Rozesłania św. Apostołów.





Jakże inna to świątynia od tych, które do tej pory udało się nam zobaczyć w Chełmie. Pogrzeb się skończył, lecz zaraz kolejna msza, więc zobaczmy szybko wnętrze.

Jest ciemne. Polichromie ścienne z 1776r wykonane zostały przez Józefa Mayera, nadwornego malarza króla Augusta III. Całość mocno barokowa.








Kościół zbudowano w latach 1753-1758 z inicjatywy Wacława Rzewuskiego oraz Andrzeja Wolskiego i Marianny z Radzymińskich. Projektantem także tej świątyni był Paweł Fontana.
Obok kościoła znajduje się Kolegium Popijarskie. Po kasacie zakonu w 1864r w budynku tym funkcjonowało Rosyjskie Gimnazjum Klasyczne Męskie. Obecnie jest tu plebania oraz siedziba Muzeum Chełmskiego.

Stąd już tylko kilka kroków, by… zapaść się pod ziemię J.
************************************************************************************************
A dokładnie,
by zwiedzić Chełmskie Podziemia Kredowe, które są unikatowym zabytkiem
staropolskiego górnictwa kredy.
Wejście do kopalni kredy
Tu mieszka Duch Bieluch
Jedyny wizerunek Ducha Bielucha :)
Białe niedźwiedzie - a nie mówiłam, że można je w Chełmie prawie wszędzie spotkać?
Od XVI w.
wydobywano kredę w piwnicach własnych domów. Drążono wielopoziomowe chodniki,
sięgające nawet do 20m, lecz te nie wykraczały poza granice sąsiedzkie. Kopiąc
tak, czasami przekuwano się do sąsiada i tak powstał labirynt korytarzy i komór.



Wydobycie kredy pozwalało mieszkańcom żyć godnie, ponieważ czerpano zyski z tej działalności. Kreda była wysyłana również na potrzeby Akademii Krakowskiej. Jednakże wydobywanie tego surowca, mimo, że odbywało się oryginalnymi technikami, to jednak działo się bez żadnej kontroli.
Kiedy wydrążone chodniki zaczęły się zapadać i zagrażać bezpieczeństwu, zaprzestano wydobycia kredy. Działo się to w XIX w. Dziś, po zabezpieczeniu wybranych fragmentów korytarzy, przygotowano trasę turystyczną, która ciągnie się na odcinku 2 km. Wejdźmy zatem do środka i poszukajmy Ducha Bielucha, który jest tu niekwestionowanym domownikiem.


Trasa jest oświetlona, ale trzeba uważać, by nie dotknąć ścian, ponieważ kreda ma to do siebie, ze osiada wszędzie. Po korytarzach chodzi się z przewodnikiem, który opowiada historię chełmskich labiryntów. Wokół ściany przypominają mi solne sklepienia z kopalni w Kłodawie, o której możecie przeczytać TUTAJ.







Przy studni staromiejskiej znajdujemy ekspozycję odnalezionych na jej dnie przedmiotów. Tu szczególnie trzeba uważać na swoje okulary czy aparaty fotograficzne.





Podążając dalej korytarzami mamy prelekcję na temat biżuterii, a potem także przenosimy się między skamieliny, przypominające nam, że Chełm leżał na dawnym dnie oceanu. I tak dochodzimy do ery mezozoicznej, gdzie jest całkiem współczesna ekspozycja morskiej otchłani.














I kiedy wydaje się, że już zbliżamy się do końca naszej wędrówki, w jednej z kredowych nisz gaśnie światło. Zapadają totalne ciemności, z których wyłania się w niebieskiej poświacie Duch Bieluch. Przedstawia się i prosi o nierobienie zdjęć. To mu szkodzi, a ponieważ jest duchem i tak nie wyjdzie na zdjęciu. Spotkanie z głównym mieszkańcem kredowych podziemi upływa na miłej pogawędce.
Duch Bieluch to opiekun chełmskich podziemi, który strzeże ukrytych tam skarbów. Legenda mówi, że jest on duchem białego niedźwiedzia, który widnieje w herbie miasta, a który mieszkał w kredowej jaskini na Chełmskiej Górze pod trzema dębami. Pewnego dnia oślepiony blaskiem ognia zniknął w kredowych podziemiach, a wychodził tylko wtedy, gdy ziemia chełmska była w niebezpieczeństwie.

Oblicze Ducha Bielucha możemy zobaczyć na serku Bieluchu. Na koniec duch prosi nas, byśmy każdemu opowiedzieli o nim i zachęcili do odwiedzin, bo w ten sposób duch Bieluch czerpie informacje o tym, co się dzieje na powierzchni. Czynię to z prawdziwą radością.
W podziemiach panuje stała temperatura, niezależnie od pogody na zewnątrz i wynosi +9˚C. Kiedy jesteśmy wśród kredowych korytarzy, Chełm nawiedza właśnie burza. Na całe szczęście, kiedy wychodzimy na powierzchnię, świeci już słońce.
*************************************************************************************************

Przechodzimy obok parku miejskiego, by spotkać kolejnego białego niedźwiedzia. W czasie naszej wędrówki po mieście, co i rusz można było natknąć się na to zwierzę. Uważny obserwator mógł ich doliczyć się kilku. Ten był zdecydowanie największy. Ale to bardzo przyjazne zwierzątko, nikomu nie robi krzywdy.



Podobnie przyjaznym jest miasto Chełm, do którego serdecznie zapraszam, jeśli nadarzy się taka okazja. To miasto bogate w historię, której nie sposób dotknąć w całości, spędzając tam tylko jeden dzień. Ale nawet i to wystarczy, by wrócić do domu bogatszym o wiedzę. Polecam Chełm, bo warto!
Do
zobaczenia ;)
KONIEC
Ale atrakcji. Bardzo miło się zwiedzało. :) Niech się wszyscy strzegą misia. ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Takiego misia to ja mogę spotykać :) Pozdrawiam.
UsuńCiekawy kawałek miejsca na ziemi. Napracowałaś się nad tym postem. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitaj Kamilu :) Bardzo dziękuję. Zapraszam do innych wpisów, mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie :) Pozdrawiam serdecznie.
UsuńBardzo przyjemnie to się czytało ;)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję i zapraszam do innych wpisów. Pozdrawiam :)
Usuńniestety nie jest prawdą, że osiedle kolejowe miało być nazwane Nowym Miastem, a od 1971 r. cały układ urbanistyczny i architektoniczny objęty jest ochroną jako zabytek - ponieważ Nowym Miastem nazwano całą dzielnicę rozplanowaną w latach 1924-26 wokół Wzgórza Kredowego na terenach Starostwa Obłonie o pow. ok. 432 ha po wschodniej stronie Górki Katedralnej, a osiedla kolejowe wybudowane przez PKP na obszarze ok. 30 ha stanowią nie więcej niż 6-7% obszaru dzielnicy Nowe Miasto, która obejmuje także przedwojenne osiedla Domki i Działki wybudowane przez mieszkańców Chełma na obszarze przekraczającym 150 ha - natomiast w 1971 r. ochroną jako zabytek (wpis do rejestru A/499) objęto jedynie osiedla kolejowe i tereny zabudowy przylegającej do al. Piłsudskiego z pominięciem układu pozostałych 400 ha dzielnicy Nowe Miasto z 1926 r. (http://mapy.zabytek.gov.pl/nid/)
OdpowiedzUsuńI wszystko się zgadza, napisałam, że osiedle kolejowe jest zabytkiem, czyli nie rozminęłam się z prawdą. Może tylko nie uszczegółowiłam tego aż tak bardzo. Mam też prośbę o przedstawienie się, bo tak, jak ja biorę odpowiedzialność za tekst, komentujący bierze za komentarz. Miło wiedzieć, z kim się konwersuje. Pozdrawiam serdecznie :)
Usuń