O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi.Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

piątek, 1 maja 2015

Atrakcje Zawoi


Na zbójnickich ścieżkach,
czyli co w niepewną pogodę robiły 
Duśka i Tuśka w Zawoi

Pomysł spokojnego przejścia niebieskim a potem zielonym szlakiem z Policznego do Zubrzycy Górnej, by tam zwiedzić Orawski Park Etnograficzny, skończył się mniej więcej na wysokości wyciągu na Mosorny Groń. Rzęsista ulewa zatrzymała nas pod daszkiem. Postanowiłyśmy wrócić na kwaterę.
Do godziny 13.00 deszcz ustał i choć wiedziałyśmy, że będzie pod nogami błoto, to zdecydowałyśmy się na wyjście.
Znaną nam szosą doszłyśmy do czarnego szlaku, który wił się pośród zabudowań Ryzowanego. Co i rusz, miałyśmy widoki na pobliskie pasma.


 Zabudowania Ryzowanego



 Zabudowania Ryzowanego



 Małe cudeńka natury - brateczki :)



 Brateczek :)



 Pośród zabudowań Ryzowanego. Foto: Marta


Babia Góra tonęła w chmurach, które ciężko na nią opadły. Wokół nas kwitła wierzbówka kiprzyca, tworząc fioletowy dywan.



 Babia Góra w chmurach - widok ze szlaku



 Marcia wśród fioletowego dywanu wierzbówki kiprzycy


Niebo było nieco jaśniejsze nad Mosornym Groniem. Dopadły nas niedawne wspomnienia z naszej pierwszej wędrówki w Beskidzie Żywieckim.



 Mosorny Groń - widok ze szlaku


W wesołych nastrojach doszłyśmy do rozstaju szlaków. Teraz wkroczyłyśmy na szlak niebieski, który wprowadzić nas miał do kolejnego przysiółka Zawoi – Markowej.



 Wkraczamy na teren Babiogórskiego Parku Narodowego



 Tablice informacyjne ścieżki przyrodniczej



 Podążamy w kierunku Markowej


I choć wchodziłyśmy na ścieżkę edukacyjną, tłumów tu nie było. Za to po drodze musiałyśmy uważać na śliską nawierzchnię, błoto i rozmytą glinę. Cały spacer ścieżką, który trwał niecałe pół godziny, to duża przyjemność.


 Na ścieżce edukacyjnej BgPN



 Początek szlaku i ścieżki przyrodniczej w jednym



 W zielonym tunelu


Wędrowałyśmy zielonym tunelem, wsłuchując się w odgłosy przyrody. Po drodze ani żywej duszy. Zastanawiałyśmy się dlaczego, wszak szlak niedługi, przyjemny i jak najbardziej dostępny dla rodzin z dziećmi. Ale dla nas było jeszcze lepiej. Mogłyśmy cieszyć się tylko swoim towarzystwem. I szemraniem Dejkowego Potoku.


 Ścieżka przyrodnicza



 Miejsce na mały odpoczynek



 Na szlaku



 Dejkowy Potok



 Kamienny fragment ścieżki



 Nad Dejkowym Potokiem



 Dejkowy Potok


Naszą wędrówkę umilały nam ptaki, które powoli zaczynały swe popołudniowe trele.
W super nastrojach doszłyśmy do parkingu, gdzie znajdowała się budka wstępu do Babiogórskiego Parku Narodowego.


 Zabudowania Zawoi Markowej



 Zawoja Markowa i rozstaj szlaków przy parkingu


My jednak skręciłyśmy za strzałką do Skansenu im. Józefa Żaka.


 Wejście do skansenu


Powstał on w 1973r z inicjatywy Józefa Żaka, długoletniego prezesa Oddziału PTTK Ziemi Babiogórskiej w Suchej Beskidzkiej. Wówczas zakupiono parcelę, na której powstał skansen, wraz ze stojącą na niej chałupą Franciszka Kudzi z 1900r. Urządzono w niej ekspozycję poświęconą turystyce górskiej w Stację Badawczą PTTK. W latach 80. XX w. przeniesiono tu kolejny obiekt. Była to chałupa Stefana Gancarczyka z pocz. XX w. Zaraz potem doszedł najcenniejszy i najstarszy budynek skansenu, którym jest kurna chata Franciszka Stopiaka z Zawoi Budzonie, datowana na lata 1802-15. Tu urządzono ekspozycję etnograficzną z charakterystycznym dla rejonu Babiej Góry, wyposażeniem wnętrz.


 Na terenie skansenu 


Choć skansen nie jest wielki, po obiekcie oprowadziła nas miła pani, opowiadając o oglądanych przez nas budynkach.
Pierwszą chatą, jaką zobaczyłyśmy, była ta najstarsza – kurna chata. Czym charakteryzuje się taka budowla? Tym, że jest to chata bez komina. Palenisko znajdowało się najczęściej w środkowej części chaty, a dym uchodził poprzez otwór w centralnym, najwyższym punkcie dachu. Nieodłącznym elementem wystroju były obrazki święte, tak i teraz na nie patrzyłyśmy.


 Kurna chata



 Wnętrze kurnej chaty



 Część sypialniana kurnej chaty



 Część kuchenna kurnej chaty



 Stara zabytkowa chałupa tuż obok nowoczesnych



 Martusia na progu kurnej chaty



 Tusia na tle kurnej chaty


Z kurnej chaty przeszłyśmy tuż obok zabytkowej kapliczki, by swe kroki skierować ku następnej budowli.


 Kapliczka przydrożna



 Nieco nowsza chałupa, bo z kominem :)



 To w tym budynku znajdowała się ciekawa wystawa


Tu najdłużej zatrzymałyśmy się, ponieważ wystawa prezentowała samego twórcę skansenu – Józefa Żaka.


 Twórca skansenu - Józef Żak


Urodził się on 19 marca 1924r w Suchej Beskidzkiej. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum, ale wybuch wojny przerwał naukę. W czasie wojny należał do AK, a po niej ukończył Technikum Ekonomiczne i prowadził zakład rzemieślniczy po ojcu. Cała jego rodzina została zamordowana w czasie wojny, zarówno jego rodzice, jak i dwaj bracia. W 1950r stworzył Spółdzielnię Pracy „Jedność”, przemianowaną później na Spółdzielnię Pracy „Babiogórska Fabryka Mebli”. Kiedy był jej prezesem, była ona znaczącym producentem mebli w Polsce. Józef Żak był też społecznikiem. Brał czynny udział w komitecie budowy szpitala rejonowego w Suchej Beskidzkiej, wspierał miejscowe szkoły. W 1955r zorganizował Oddział PTTK w Suchej, którego od momentu powstania, aż do śmierci był prezesem. W 1963r zorganizował Biuro Obsługi Ruchu Turystycznego. W 1975r wyremontował stary dworek po hrabinie Tarnowskiej i 21 lipca 1982r. otworzył w nim nową siedzibę Oddziału PTTK „Ziemi Babiogórskiej”, odsłaniając płaskorzeźbę patrona oddziału prof. Walerego Goetla.
Józef Żak prowadził działalność społeczną na rzecz turystyki i krajoznawstwa. Popularyzował turystykę pieszą i narciarską zarówno dla młodzieży jak i dorosłych. Ściśle współpracował z Grupą Beskidzką GOPR. Wydawał publikacje, zbierając dorobek kulturalny babiogórszczyzny.  Był przewodnikiem beskidzkim.


 Galeria gromadząca wybitnych ludzi związanych z Zawoją i górami



 Drewniane narty zawsze wzbudzają we mnie szacunek dla ludzi, którzy na nich pokonywali górskie zbocza



 W chałupie, gdzie urzęduje przewodniczka po skansenie, można otrzymać nocleg

Założył skansen, który właśnie zwiedzałyśmy. Niestety nie doczekał się oficjalnego otwarcia skansenu, które odbyło się 25 września 1993r. Zmarł 1 stycznia 1992r. Pochowany został w Suchej Beskidzkiej. Tego dnia mogłyśmy z Tusią podziwiać jego dzieło.


 Napis na belce stropowej - Roku Pańskiego 1910...



 Wystawa map oraz góralskich spinek. Foto: Marta

Ponad nami zza chmur wyłoniła się Babia Góra.


 Babia Góra nad skansenem



 Królowa Beskidów - Babia Góra znów z groźną miną


Na chwilę zajrzałyśmy do kuźni, gdzie od razu zauważyłyśmy ogromny miech. Potem przeszłyśmy do pamiątek. Czułyśmy się w obowiązku zakupienia od pani przewodniczki, choćby pocztówki. Opuściłyśmy skansen w wesołym nastroju, bogatsze o nową wiedzę.


 Kuźnia



 Wnętrze kuźni



 Miech w kuźni


Zrobiłyśmy sobie mały spacerek po Markowej. Wybrałyśmy się do Dyrekcji Babiogórskiego Parku Narodowego, by tam w Ośrodku Edukacyjnym obejrzeć wystawy.


 Siedziba Dyrekcji Babiogórskiego Parku Narodowego



 BgPN oraz Ośrodek Edukacyjny


Byłyśmy tylko my, więc czułyśmy się zaszczycone, kiedy puszczono nam prezentację o Babiogórskim Parku Narodowym. Ciekawy pokaz tego, co miałyśmy następnego dnia widzieć na Babiej Górze. Jeszcze wtedy nie przypuszczałyśmy, że tam nie zobaczymy nic, bo Królowa Beskidów pokaże nam focha. Teraz siedziałyśmy i oglądałyśmy film o Diablaku oraz faunie i florze jej otoczenia.


 Ubiór górali żywieckich



 Ekspozycja w Ośrodku Edukacyjnym



 Ekspozycja w Ośrodku Edukacyjnym


Chwilę później mogłyśmy zobaczyć ekspozycję, przedstawiającą wypchane zwierzęta, które można spotkać w Beskidzie. Największe wrażenie zrobił na nas niedźwiedź, stojący na wprost wejścia. Dodatkową atrakcją tej wystawy były odgłosy zwierząt. Niesamowite uczucie. Czułyśmy się, jakbyśmy wkroczyły w dziki świat przyrody. Wielu zwierząt nie udałoby się nam zobaczyć w ciągu dnia, nawet gdybyśmy były bardzo cicho. To przypomniało nam, że wkraczając w las, to my jesteśmy tam gościem.


 Wystawa przyrodnicza fauny i flory rejonu Babiogórskiego Parku Narodowego



 Proszę Państwa, oto miś...



 Tusia do zdjęcia pozowała z pewną dozą nieśmiałości



 Za to jeleniowatych bała się mniej



 A z lisem to już całkiem by się zaprzyjaźniła :)



 Wszystkie ryśki to fajne futrzaki są...



 Zając i borsuk


Wyszłyśmy z Ośrodka Edukacyjnego zadowolone, że mimo niestabilnej pogody, wybrałyśmy się właśnie w to miejsce. Miał być tego dnia skansen i był. A dodatkowo zwierzątka, które Marta zapamiętale fotografowała.


 W lesie :) Foto: Marta



 Malutka łasiczka. Foto: Marta



 Wydra. Foto: Marta



 Żołędnica. Foto: Marta



 Wystawa obejmowała mnóstwo ptaków. Tu - pospolita zięba. Foto: Marta

Nadszedł moment, że znów trzeba było wrócić do Policznego. Wracałyśmy tą samą trasą. Znów ścieżka wprowadziła nas w las. Teraz baczniej się rozglądałyśmy. Na początku spotkałyśmy dwie młode dziewczyny, a dopiero przy końcu ścieżki dydaktycznej, natrafiłyśmy na grupę młodzieży wraz z przewodnikiem. A tak na szlaku byłyśmy same.


 Powrót do Ryzowanego i dalej do Policznego



 Na szlaku



 Szlak i ścieżka przyrodnicza w jednym



 Czyżby ćmy dwie?


Było dość parno, chmury wciąż wisiały nisko i w każdej chwili mogły podzielić się deszczem. Kiedy wyłonił się nam znów Mosorny Groń, wiedziałyśmy, że jesteśmy już blisko naszej kwatery.


 Mamo, byłam tam! Tusia na tle Mosornego Gronia



 Taką postawę przyjmują tylko zwycięzcy :)


Nasze brzuchy dały o sobie znać, więc tym chętniej maszerowałyśmy do naszej karczmy.
Po drodze wstąpiłyśmy do Zbójnickiej Kapliczki. To kaplica pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela z końca XVII w. To murowana świątynia z cebulastym, krytym gontem, dachem, zwieńczonym sygnaturką z kolejnym cebulastym hełmem.


 Kapliczka zbójnicka w Zawoi Policzne



 Wnętrze kapliczki


W XVIII w. w okolicach Babiej Góry grasowały zbójnickie bandy. Według tradycji fundatorami tejże kapliczki byli właśnie zbójnicy, którzy pokutowali w ten sposób za swoje grzechy.
Zbójnictwo nierozerwalnie wiąże się z terenami górskimi. Początki ich, w tych terenach, sięgają XVI w., a koniec przypada na XIX w. Łupem zbójnickich gromad padały dwory, plebanie, karczmy, bogatsze gospodarstwa, a nawet pasterskie szałasy. Zbójnictwo było jedną z form ruchu chłopskiego. W okolicach Babiej Góry harnasie zimowali, szukali schronienia, tędy też wiodły szlaki na Orawę.
Dziś pozostałością po bandach żyjących z rozboju, są pieśni, legendy i podania. To one rozpalają naszą wyobraźnię o licznych skarbach, kaplicach czy chałupach, ukrytych w niedostępnych miejscach w górach.
W naszej karczmie usiadłyśmy z Tusią, by pożywić się strawą.


 Karczma zbójnicka



 Weranda karczmy


Czekając na posiłek oglądałyśmy tabliczki opisujące poszczególnych harnasi, a które stanowią ozdobę na zewnątrz karczmy.





 Tabliczki z krótkimi życiorysami zbójników


A z karty dań dowiedziałyśmy się, że zbójnicki rodowód ma też sama nazwa Policzne, gdzie się zakotwiczyłyśmy. Pochodzi ona prawdopodobnie od tego, że dawniej była tu pusta polana i na niej zbójnicy dzielili łupy, czyli „licyli się”.
Myśląc o zbójnickim życiu, naszym łupem padło dobre jedzonko.


 W oczekiwaniu na posiłek



 Na tyłach karczmy



 Na tyłach karczmy, gdzie mieści się winiarnia

A kiedy spokojnie doszłyśmy na naszą kwaterę, deszcz znowu dał o sobie znać. Ale tym razem nie popsuł nam humorów. Byłyśmy już w pokoju po sympatycznej wędrówce. A w głowach już kłębiły się myśli o Babiej Górze, którą obrałyśmy sobie za cel, następnego dnia. Ale to już inna historia…


KONIEC

8 komentarzy:

  1. Jak ja lubię wypady w takie miejsca :D Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My także lubimy :) A jutro znów wybieramy się w ciekawe miejsce, które niebawem pokażę na blogu i już dziś serdecznie zapraszam. Udanej majówki! :)

      Usuń
  2. Heh, to mieli nosa z tym pokazem filmu o Babiej Górze (albo dar jasnowidzenia) - skoro Królowa się dzień później wypięła... :) Piękna fotorelacja, strasznie podoba mi się to zdjęcie z wierzbówką kiprzycą :) Jak będziecie znowu w tych rejonach to koniecznie zajrzyjcie do otwartego Centrum Górskiego Korona Ziemi. Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... :) Oczywiście, czytałam relację z otwarcia Centrum i już wirtualnie tam byłam :) Ale pewnie, że przy okazji się tam wybiorę osobiście. Uściski :)

      Usuń
  3. Oglądając zdjęcia przypomniałaś mi, że gdzieś mam na dysku zdjęcia z tego skansenu. Bardzo sympatyczna i udana wycieczka. Okolice Zawoi to ładne miejsce na tzw. długie weekendy. Nie sposób się tam nudzić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem Twoich zdjęć z tego skansenu. Może jakaś konkurencyjna galeryjka? :) :) Serdeczności :)

      Usuń
  4. Witam
    Dwa lata nie byłem w B. Żywieckim i okolicach. Cieszy mnie że oprócz fotografii z górskiej wędrówki pokazujesz co nieco z etnografii regionu. Góry w pigułce ... to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas i przyjdzie Beskid Żywiecki :) Zawsze do usług ;) Serdeczności.

      Usuń