Mikroświat w skali makro,
czyli o bliskich spotkaniach
z tym co lata, kąsa
i szeleści w zaroślach
Tegoroczne wakacje w Korbielowie to był zdecydowanie świetnie
spędzony czas. Pogoda dopisała, humory też, kondycja nawet za nami nadążała.
Było ok. Jednakże samo miejsce latem, jakby przyczajone, zionęło ciszą, pustką
i spokojem. Oczywiście miało to swoje plusy, bo jak zauważyła Tuśka, im mniej
straganów z pamiątkami, tym mniej wydanej forsy. Racja. Dodatkowo mała ilość
turystów dawała odpoczynek od hałasu.
Spacer po Korbielowie w poszukiwaniu punktu aptecznego, w celu zakupu maści na ugryzienie przez owada nieznanego pochodzenia ;)
Przy tablicy wsi przy Przełęczy Glinne
Duśka na końcu Korbielowa, a dla jadących ze Słowacji jakby na początku ;)
Korbielów
to wieś położona w województwie śląskim, na Żywietczyźnie, na stokach Pilska. Jest
to miejscowość typowo turystyczna, która największe zainteresowanie budzi zimą,
ze względu na ośrodki narciarskie u stóp Pilska. Są tu i orczyki i wyciągi
krzesełkowe , także jest to dobre miejsce dla wielbicieli białego szaleństwa. W
samej miejscowości nie ma praktycznie żadnych atrakcji, za wyjątkiem jednej, o
której za chwilę.
Główna ulica Korbielowa
W Korbielowie znajduje się sanktuarium poświęcone Matce
Bożej Pani Korbielowskiej. Jest to kościół i parafia pod wezwaniem Najświętszej
Maryi Panny Królowej Aniołów. Opiekują się nią oo. Dominikanie. Myśl o wybudowaniu kościoła pojawiła się już przed I wojną światową. Dopiero w 1926 r., gdy warunki materialne zaczęły się poprawiać, a do Korbielowa zaczęli ściągać turyści, sprawa świątyni powróciła. W 1931 r. rozpoczęto prace. A pięć lat później nastąpiło poświęcenie kościoła pod wezwaniem NMP Królowej Aniołów. Co niedzielę przyjeżdżali księża z Jeleśni, by odprawić mszę. W 1953 r. rozpoczęto budowę plebanii. A w 1958 r. przybyli oo. Dominikanie, którzy zamieszkali w niewykończonej jeszcze plebanii. I choć władze komunistyczne były nieprzychylne, zakon sprawuje pieczę nad terenem i kościołem do dziś. Dom zakonny powstał tu w 1979 r. a klasztor w latach 1988 - 1994.
Kościół p.w. NMP Królowej Aniołów i zabudowania klasztorne z tyłu
Wnętrze kościoła - wrażenie robi drewniany sufit świątyni
Zabytkowa drewniana kaplica przy głównej drodze
Kapliczka przy głównej drodze, jadąc na Przełęcz Glinne
Dziki zakątek Korbielowa
A kiedy przyszedł czas, że chciałyśmy nieco odpocząć po
wędrówkach górskich, postanowiłyśmy podejść na pobliską granicę, by dokonać
niezbędnych zakupów po stronie słowackiej. W tym celu przeszłyśmy ponad godzinę
asfaltem, by znaleźć się na Przełęczy Glinne.
Idąc asfaltem, szłyśmy równocześnie czarnym szlakiem i jakby nie było wchodziłyśmy poniekąd w Żywiecki Park Krajobrazowy
Przełęcz Glinne (809 m n.p.m.) Tędy przebiega też Główny Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnowskiego
Przełęcz Glinne, zwana też Przełęczą Korbielowską, położona
jest 809 m n.p.m. Oddziela masyw Pilska na zachodzie od pasma Babiej Góry na
wschodzie. Grzbietem jej biegnie Wielki Europejski Dział Wodny, a także granica
polsko – słowacka. Po polskich stokach przełęczy spływają źródłowe cieki potoku
Glinna, od którego nazwa przełęczy wzięła nazwę. Jej druga nazwa, Przełęcz
Korbielowska wiąże się z wsią Korbielów, pod którą podlega pod względem
administracyjnym. Jeszcze do połowy XIX w. przełęcz nie była używana jako
przejście graniczne, gdyż dostęp do niej był utrudniony. Bity trakt położono w
1865 r. II wojna światowa to zamknięcie ruchu w tej części Beskidu Żywieckiego.
Na przełęczy stanął szlaban i posterunek WOP. Dopiero od początku lat 70 XX w.
aż do stanu wojennego w 1981 r. znajdowało się tu przejście graniczne. W latach
90. XX w. było tu więcej ruchu, gdyż działało międzynarodowe, drogowe przejście
graniczne, przystanek autobusowy dla kursów z Żywca, budynki prowadzące
sprzedaż produktów regionalnych czy kantory wymiany walut. Po wejściu Polski do
strefy Schengen, zlikwidowano przejście graniczne w 2007 r.
Przełęcz Glinne to równocześnie niefunkcjonujące już przejście graniczne, o czym przypomina budynek dawnej granicy
Duśka po stronie polskiej
Tuśka jeszcze po stronie polskiej, ale już pod słowacką tablicą
Szybciutko przeszłyśmy na stronę Słowacji, by w pierwszym
sklepiku na ziemi żylińskiej dokonać absolutnie smacznych pamiątek J.
Pamiątki z wypadu na Słowację - no kto im się oprze? :)
A co można zrobić w Korbielowie, kiedy już przejdzie się
wzdłuż i wszerz całą wieś? No właśnie… Gdyby nie fakt, że dzień wcześniej, schodząc
ze szlaku, napotkałyśmy baner z napisem, to pewnie nie wiedziałybyśmy o nowej atrakcji
w Korbielowie. A mowa tu o Parku Owadów Gigantów. To największy w kraju park
owadów. Zlokalizowany jest przy Hotelu Harnaś. Szkoda, że przy głównej drodze
we wsi, nie było żadnego kierunkowskazu, bo to fantastyczne miejsce dla rodzin
z dziećmi. Otwarcie parku nastąpiło 1 maja 2018 r. Można obejrzeć tu około
trzydziestu okazów, monstrualnych rozmiarów.
Tuśka przy JELONKU ROGACZU. To jeden z największych chrząszczy w Polsce. Osiąga 6 cm długości. Żuwaczki samca przypominają poroże jelenia i stąd nazwa tego chrząszcza.
ROHATYNIEC NOSOROŻEC. Zazwyczaj takie rogi mają samce. Ciekawostką jest, że ten chrząszcz może podnieść ciężary 380 (!) razy większe od niego.
Park Owadów Gigantów
Ta sympatyczna gąsienica to WIDŁOGONKA SIWICA. Ale kiedy zwierzątko jest czymś wystraszone lub zaniepokojone, gwałtownie zwraca głowę w stronę wroga i wypuszcza kilka strumieni kwasu mrówkowego z gruczołka nad pyskiem oraz trzęsące się czerwone wici z widełek.
Ścieżka w parku tematycznym
ŚWIERSZCZ POLNY. W Polsce jest powszechny na terenie całego kraju, choć prawie wcale nie występuje w Kotlinie Nowotarskiej i Tatrach. Samce i samice nie różnią się zbyt wiele długością ciała i osiągają od 17 do 23 mm długości.
MODLISZKA ZWYCZAJNA. O, to jest aparatka w świecie owadów! Samce są zwykle mniejsze od samic. Samice zaniepokojone uciekają pieszo, za to samce próbują poderwać się do lotu. Pierwsza para odnóży przekształcona jest u modliszek w narząd chwytny, tak silny, że nawet koniki polne nie mają szans. Owady te nie polują, siedzą nieruchomo i czekają aż ofiary same podejdą na tyle blisko, że mogą je chwycić odnóżami. Los ofiar jest straszny - modliszki zjadają ją żywcem, zaczynając od głowy. Bryyy...
Żyją obok nas. Spotykamy je ciągle. Gryzą nas, opędzamy się
od nich, czasem obserwujemy z zachwytem. Żyją w lasach, na łąkach, w naszych
domach… Są piękne i odrażające
jednocześnie. Owady. Po coś je Bóg stworzył, więc taki park tematyczny to dobra
lekcja dla wszystkich i także mądre przesłanie, by nie krzywdzić tych małych
żyjątek, które współistnieją w naszym świecie. Wśród nich są wojownicy, łagodne
istoty, drapieżniki i piękności. I wszystkie starają się przeżyć. Oczywiście
najbardziej odpychającym owadem w parku okazał się kleszcz oraz komar, bo
wiadomo co oznacza takie spotkanie dla człowieka. Ale dobrze jest wiedzieć, że
to, co podziwiają nasze oczy, wcale nie musi być miłe, a to, co odraża, wcale nie
musi oznaczać drapieżnego zwierza. Świat mikro naprawdę potrafi być
fascynujący!
Duśka, zgrana kolorystycznie przy PRZEKRASKU MRÓWECZCE. Bardzo pożyteczny, bo odżywia się szkodnikami, m.in. kornikami. Spotkać go można w całej Polsce, w lasach iglastych. Ale trzeba uważnie się przyglądać, bo jego długość waha się od 7 do 10 mm.
JĘTKA KARPACKA. Występuje niemal w całej Europie. Dorosłe jętki roją się od maja do sierpnia, mają silnie uwstecznione narządy gębowe i nie pobierają pokarmu. Ciekawostką jest fakt, że larwy mogą rozwijać się od roku do trzech lat.
ŻAGNICA BŁĘKITNA. Gatunek ważki, która przebywa w gęstych zaroślach, blisko wody stojącej, jaką są np. oczka wodne. Samce mają ubarwienie niebieskie, samice zielone. W swoich polowaniach na inne owady, mogą pokonywać spore dystanse.
ZAŻARTKA DRZEWNA to gatunek owada z rzędu pluskwiaków. To drapieżnik polujący np. na mszyce lub inne bezkręgowce, które po zabiciu... wysysa. Sam osiąga 1 cm.
KRZYŻAK ŁĄKOWY plecie okrągłe pajęczyny, w które łapie inne owady. Ma kulisty kształt, a na nim cztery białe plamki, czasem zlewające się w krzyż, stąd jego nazwa. Pająk ten żyje na obrzeżach lasów, w parkach i w zaroślach.
SMUKLENIEC wygląda jak patyczak, jest taki szaro - bury, a to jest pluskwiak! Ciało jego jest wydłużone i smukłe, cienkie są jego nóżki i czułki. Za to ma dobrze rozwinięte skrzydła. Prawda, że całkiem dobrze mu z pyska patrzy?
Ten ładny chrząszcz to BIEGOWIEC OSOWATY. Zamieszkuje południową i środkową część Europy. Głównie buszuje w lasach liściastych na terenach nizinnych i górzystych.
Okazy w Parku Owadów Gigantów
A to owad o zabawnej nazwie. Oto BĄK ŚLEPAK :) Bąk czyli potocznie nazwany trzmiel. Czemu ślepak, skoro ma duże, błyszczące i do tego kolorowe oczy? Z reguły owady te mają krępą budowę ciała, a skrzydła szerokie.
Kolejny owad też ma fajną nazwę. To SŁONIK ORZECHOWIEC. Ma charakterystyczny ryjek i często spotkać go można w lasach liściastych. Owad ten preferuje ogrody, a miejsca, gdzie rośnie leszczyna wprost ubóstwia. Postrzegany jest jako szkodnik upraw orzechów laskowych, ponieważ w kilka sekund potrafi przebić się przez skorupę niedojrzałego orzecha.
Nie mogło zabraknąć zdjęcia z PSZCZOŁĄ MIODNĄ. O jej pożyteczności nie trzeba nikomu przypominać. Wiecie, że pszczoły widzą promieniowanie ultrafioletowe? Żyją w dobrze zorganizowanych społecznościach, budują z wosku plastry, służące do przechowywania czerwi i gromadzenia pokarmu. Zarówno osobniki dorosłe jak i larwy odżywiają się nektarem, pyłkiem kwiatowym i spadzią. Ratujmy pszczoły, bo dają nam miodek!
Ten owad jest okropny. To PADLINÓWKA CESARSKA. Żeruje na padlinie, kale i gnijącym mięsie. Jedna samica może znieść do 600 jaj w padlinie, mięsie i w ropiejących ranach żywych zwierząt! I może to też zrobić na człowieku!!! I w dodatku potrafi złożyć jaja z powietrza. Lepiej unikać takiej muchy, jeśli mamy do czynienia z mięsem.
BIEDRONKA OCZATKA wygląda niewinnie, ale w rzeczywistości to drapieżnik polujący na mszyce. Największa z występujących w Polsce biedronek ma 9 mm. Oczatka przemieszcza się po całym świecie, nie obowiązują jej wizy, paszporty i odprawa bagażowa ;)
ZAGŁĘBIEC TRZPIENIKOWATY to kolejny owad rodem z horroru. Samica, po odnalezieniu pod korą larwy trzpiennika, przebija korę i drewno i następnie składa jajo w larwie, tym samym larwa zgłębca pasożytuje w larwie trzpiennika. I początkowo odżywia się tkankami mniej ważnymi dla ofiary, a pod koniec stadium larwalnego zjada go doszczętnie. Przepoczwarza się wewnątrz pustej powłoki żywiciela. Ble...
WIERZCHOŁÓWKA to drapieżna muchówka. Rozmiarami dorównuje szerszeniowi.
A tu i sam SZERSZEŃ. Uzbrojony w żądło, którym w czasie walki próbuje zabić przeciwnika. Wbrew przekonaniom i kłamliwym plotkom, to bardzo łagodne stworzenia. Atakują wtedy, gdy ktoś zakłóci ich mir domowy, chce zniszczyć gniazdo lub wchodzi w tor lotu. Użądlenie człowieka daje piekący ból dla homo sapiens i może być dla człowieka niebezpieczne dla życia. Lepiej omijać te owady.
Żyjątko to, o szyderczym spojrzeniu, to KLESZCZ POSPOLITY. Tu w wersji opitej. To pajęczak z rodziny kleszczowatych. Żyje w lasach, na paprociach i innych roślinach. Przesiaduje czekając na swoją ofiarę. Potem chwyta się go i hyc pod skórę...
A tu KLESZCZ POSPOLITY w wersji normalnej, czyli jeszcze nie najedzony i nie opity. Kleszcze przenoszą takie choroby jak borelioza, wirusowe zapalenie płuc, anaplazmoza oraz kleszczowe zapalenie mózgu, rzadziej babeszjoza, tularemia (ostra bakteryjna choroba zakaźna) i riketsje (bakterie). Sprawdzajcie się dobrze po każdej wizycie na łące czy lesie, zwłaszcza zagłębienia w ciele!!!
Znalazłam swojego rycerzyka! :) I to pod kolor :) A dokładniej pluskwiaka o nazwie ZWINIEC RYCERZYK. Jego ciało dochodzi najczęściej do 12 mm i jest czerwono - czarne.
PODKRZEWIN SZARY to gatunek ciepłolubnego owada z rodziny pasikonikowatych. Powszechnie występuje wśród przydrożnych zarośli, na łąkach i polanach od lipca do października. Samica składa jaja na jesień, najczęściej do ziemi, ale zdarza się, że i na łodygach, w liściach czy zbutwiałym drewnie. Embrion rozwija się do maja, a w lato mamy już dorosłe osobniki.
Prawda niezaprzeczalna - TURKUĆ PODJADEK istnieje naprawdę! To właśnie on. To jeden z największych owadów w Polsce. Większość czasu spędza pod ziemią. Samica opiekuje się jajami i potem młodymi. Owady te żyją od dwóch do czterech lat. Postrzegane są jako szkodniki, bowiem jako żyjątka wszystkożerne, podjadają rośliny na polach uprawnych a także w przydomowych ogródkach. A ja myślałam, że to mama mnie tak nazywała, kiedy podjadałam w kuchni smakołyki...
To włochate coś to PCHŁA LUDZKA. Może też pasożytować na psie, kocie, borsuku, lisie a nawet kurze i kaczce, wliczając w to także szczura wędrownego. W czasie ukłucia pchła wsącza do ranki drażniącą wydzielinę w ślinie, która powoduje podrażnienie skóry. I jak wiadomo pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, bo żyjątko to przemieszcza się niemalże z prędkością światła...
Z pewną dozą nieśmiałości Tuśka stanęła przy PLUSKWIAKU MIRIS STRIATUS. Owad ten ma ładne umaszczenie, żeruje głównie na krzewach. Ciekawostką jest jego przemiana w dorosłego osobnika. Larwa kilka razy linieje, a z każdą zrzucaną warstwą coraz bardziej upodabnia się do formy ostatecznej. Chociaż owad ten posiada skrzydełka, raczej nie są one zdolne do lotu, gdyż są słabo wykształcone.
Najbardziej upier....y owad na świecie. To oczywiście KOMAR POSPOLITY. Te jego słynne "śpppiiszzz...?" gdy tylko zgasisz światło... Albo gdy chcesz mieć romantyczną randkę nad jeziorem w środku lata, a jedyne o czym myślisz, to jak ubić dziada... Przenosi różne choroby, żywi się krwią. Podobno takie wredne są samice, ale ja tam i samcom nie wierzę.
OGNICZEK choć ma ognisty kolor tułowia to jest na tyle spłaszczony, że może przeciskać się pod korą, w szczelinach i spękaniach drewna. Ma silne żuwaczki, dzięki którym chwyta swój główny pokarm, jakim są larwy innych owadów.
W dzieciństwie zawsze bałam się SKORKA POSPOLITEGO potocznie zwanego SZCZYPAWKĄ. Teraz też mnie trzęsie na jej widok. Ale to w sumie pożyteczne zwierzątko. Zjada mszyce i małe gąsienice. Jest naturalnym wrogiem rybika cukrowego. Może też zapolować na muszkę owocówkę (ale tylko ten z hodowli). Lubi siedzieć w ciemnych i lekko wilgotnych miejscach, czasem melduje się w budkach lęgowych czy gniazdach ptaków.
Park Owadów Gigantów zwiedziłyśmy z Tuśką same. Specjalnie
dla nas otworzono park, nie było żadnych innych turystów. Być może winą jest
brak reklamy przy bardziej uczęszczanych trasach. A szkoda, bo warto zapoznać
się z tym miejscem. Choć park funkcjonował od raptem dwóch miesięcy, to można było dostrzec zniszczenia okazów, pourywane czułki czy naderwane skrzydełka. Niechlujnie i z błędami przygotowano też tablice informacyjne o owadach. Myślę, że jest to do dogrania, poprawienia, by dalej cieszyło oczy. Mimo to polecam gorąco!
W Korbielowie stołowałyśmy się w pewnej karczmie, w której zazwyczaj
wychodziłyśmy bardzo najedzone. I po takim spacerku również zawitałyśmy na
góralską wyżerkę. Dotoczyłyśmy się na kwaterę i popołudniowy wieczór
spędziłyśmy na różnych grach, typu statki czy memory. A wieczorem podziwiałyśmy
zachodzące słońce, które różem i pomarańczem rozlało się po niebie.
W oczekiwaniu na jedzonko ;)
Koniec dnia
Dobranoc się z Państwem :)
Kolejny dzień znów spędziłyśmy na szlaku, ale o tym, kiedy
indziej. Zatem do zobaczenia!
Całkiem niedawno, w jeden z ostatnich jesiennych ładnych weekendów odwiedziłem Korbielów. Szkoda, że nie wiedziałem o tym Parku Owadów. Zawsze to kolejna atrakcja była by zaliczona. Nawet mi się podoba idea tego parku. Zobaczyć na własne oczy to, co zwykle wymaga lupy. Niektóre okazy zaskakują wyglądem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
No widzisz... spóźniłam się z opisem, ale żebym to ja znała Twoje plany... :) :) :)
UsuńA sam park jako placówka edukacyjna jest fajny i do tego można z dziećmi spędzić miło czas. Parę rzeczy należałoby poprawić, ale w sumie fajnie, że coś takiego powstało. Pozdrawiam przedświątecznie :)
Ale fajne! nie miałem pojęcia że jest coś takiego!
OdpowiedzUsuńMaćku, to nowe przedsięwzięcie. Park powstał w maju tego roku i też o nim nie wiedziałam. Gdyby nie fakt, że schodziłyśmy ze szlaku i zobaczyłyśmy kilka okazów przez siatkę, pewnie i my byśmy przeoczyły tą atrakcję. Pozdrawiam serdecznie :)
UsuńCzadowe :) u nas koło Muzeum są podobne, byłam sfotografować, ale mam tylko kilka bo zrobiło się ciemno, ale wróce tam to pokazę :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba ta idea, bo oprócz bycia atrakcją ma jeszcze walor dydaktyczny. Ciekawa jestem tego Twojego parku tematycznego. Zaczekam więc, na relację;) Pozdrawiam cieplutko:
Usuń