Norwegia po raz ósmy,
czyli cukierek w prezencie urodzinowym
Wróciła zima, więc ja powracam do swojego urodzinowego wyjazdu do secesyjnego miasta Ålesund (czyt. Olesun). W nim spędziłam urocze cztery dni, po raz ostatni obchodząc urodziny kończące się na "-ści" ;) Relację z części pierwszej ZOBACZ TU
W pierwszej części opisałam dwie górki, które leżą w obrębie miasta, z których roztacza się wspaniała panorama na miasto i okolice. Pora teraz przyjrzeć się samemu miastu z poziomu ulicy. W ostatniej, trzeciej części pokażę także dwie atrakcje, na które można się pokusić, będąc w Ålesund.
Samo miasto nie jest bardzo duże i choć jeżdżą po nim autobusy, można go spokojnie obejść na piechotę. Co też czyniłam z prawdziwą radością.
Ålesund zlokalizowane jest na zachodnim brzegu Norwegii, gdzie linia brzegowa pocięta jest fiordami, a domki położone są na wielu mniejszych i większych wysepkach. Łączą je często mosty, podziemne tunele a także promy. Droga krajowa może doprowadzić do przystani, na której czeka się na najbliższy prom kursujący pomiędzy lądami, by po zjechaniu z niego, kontynuować jazdę tą samą drogą krajową.
Dziś miasto funkcjonuje jako aglomeracja portowa, zajmująca się handlem. Główną gałęzią przemysłu jest rybołówstwo, połowy ryb od zawsze były podstawą życia mieszkańców. W końcu to dary morza pozwalały prowadzić spokojne życie w tych surowych warunkach.
Kiedy ulice są oblodzone, na prawdę ciężko się chodzi. Na zdjęciu: Løvenvold Kino Nordisk Film - teatr, kino, sala koncertowa
Pomnik poświęcony Joachimowi H. Rønnebergowi, który dowodził akcją Gunnerside, sabotującą zakłady Norsk Hydro, produkujące ciężką wodę w czasie II wojny światowej. Żołnierz pochodził z Ålesund i tam też zmarł
Żółty hotel pamiętam z puzzli, które układałam. To jednocześnie wyróżniający się, pośród innych, budynek
Pomnik ku czci Norwegów, którzy podczas II wojny światowej uciekali na małych łodziach do Anglii i Szkocji ryzykując swoje życie. To pomnik nadziei, odwagi i poświęcenia.Także coraz bardziej rozwinęła się turystyka, z której miasto utrzymuje się. Jako port wita duże statki pasażerskie, które co i rusz wyrzucają z siebie turystów, głównie z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Japonii, a którzy mogą zostawić w mieście sporo grosza. Ulokowanie lotniska na pobliskiej wyspie Vigra, sprzyja napływowi turystów z innych miejsc, m.in. z Polski.
W Ålesund domy drewniane są tuż obok dużych bloków mieszkalnych - historyczne budowle przeplatają się z tymi nowoczesnymi
W mieście można spotkać także białą zabudowę, co w połączeniu ze śniegiem i mrozem czyni obrazek jak z krainy loduPoczątki miasta to zwykła osada rybaków, ulokowana pomiędzy dwoma wyspami. Z biegiem czasu coraz bardziej się rozrosła. W 1793 roku Ålesund było częścią innego miasta Borgund, ale otrzymało przywileje miasta portowego, w którym można było handlować drewnem. Z czasem rozwinęło się na tyle, że w 1837 roku otrzymało prawa miasta targowego. Prawa miejskie Ålesund otrzymało w 1825 roku.
Pomnik "Sildekona", czyli "Śledziowej żony" autorstwa Bjørna Tore Skjøsvik. Przedstawia kobietę, która soli śledzie. Rzeźba stoi w centrum miasta, tyłem do wewnętrznego portu.
Jugendstilsenteret i KUBE - małe muzeum, mieszczące się w starej aptece z 1907 roku. Łączy w sobie trochę historii miasta oraz sztuki.
W mieście sporo jest kamienic z wieżyczkami, oknami z łukami, dużymi witrynami - słowem secesja na całegoWciąż jednak było miastem drewnianym. Każdy nowy dom budowano ściśle obok siebie. I niestety był to klucz do... samozagłady. Na przełomie wieku XIX i XX miasto liczyło ponad 8 tys. mieszkańców, więc jak na norweskie miasto nie było małe. W 1904 roku doszło do tragedii. Jedna iskra wystarczyła, by cała ścisła zabudowa miasta doszczętnie spłonęła. Z wszystkich domostw pozostał jedynie jeden dom, cudem ocalały, który stoi po dziś dzień i można go zwiedzić w środku. Niestety mi się nie udało do niego zajrzeć. Kolejnym cudem był fakt, że gdy wybuchł pożar, a stało się to nocą z 22 na 23 stycznia, mieszkańcy zdążyli uciec z płonących domów. Życie straciła jedynie jedna kobieta.
W jednej chwili tyle tysięcy ludzi straciło dach nad głową, swoje miejsca pracy. Z doraźną pomocą ruszył niemiecki Cesarz Wilhelm II, który zaraz po pożarze miasta wysłał cztery statki z pomocą głównie medyczną i spożywczą dla mieszkańców, którzy stracili swe domy. Zbudował także schrony dla nich a potem pomógł finansowo przy odbudowie miasta.
Ten jeden, cudem ocalały z pożaru dom - Waldehuset. Jak to możliwe, że wokół szalał ogień i nie strawił tego budynku? Dziś budynek można zwiedzać w wyznaczonych godzinach tylko w czwartki, piątki i soboty.
Charakterystyczne budynki przy wewnętrznym porcie miasta - widok z punktu widokowego przy muzeum miastaKristofer Randers, norweski poeta i dziennikarz, opisał Ålesund jako miasto odradzające się po wielkim pożarze w 1904 roku. Jego wiersz stanowi dziś kronikarski zapis tragicznych wydarzeń, w wyniku których, całe miasto praktycznie było jednym wielkim pogorzeliskiem. Poeta dał też wyraz niezłomności mieszkańców w odbudowaniu swego miejsca. A to odbudowano już rok później w duchu modnej wówczas secesji, tzw. Art Nouveau. I dlatego o Ålesund mówi się, że to secesyjna perła Norwegii. Zresztą motywów dekoracyjnych w roślinne wzory można zobaczyć mnóstwo na fasadach kamienic. Te oczywiście są już murowane. Wciąż jednak jest bardzo dużo drewnianej, tradycyjnej zabudowy.
Molja Fyr jest swego rodzaju atrakcją turystyczną, a oprócz tego pełni normalnie funkcję latarni morskiej
I tu ciekawostka: w latarni jest pokój, który można wynająć i należy do hotelu Brosundet. Z takiej atrakcji korzystają często nowożeńcy.
Rzeźba Avisgutten, przedstawia chłopca - "gazeciarza", który roznosił codziennie rano w mieście gazety. To także część codziennej historii miasta, tym samym oddaje się hołd przeszłym pokoleniom i życiu kulturalnemu miasta. Rzeźba została odsłonięta w 1990 roku i jest autorstwa norweskiego rzeźbiarza Torego Bjørna Skjølsvika.
Wydawać by się mogło, że Ålesund to zbiór przypadkowych, pozlepianych ze sobą stylów, ale może właśnie to czyni go tak przyjemnym w odbiorze
Sporo budynków jest odrestaurowanych, zazwyczaj na dole mieszczą się wszelkiego rodzaju sklepiki lub usługiHerb miasta przedstawia łódź rybacką i trzy srebrne ryby. Temat nawiązuje do tradycji mieszkańców dotyczącej połowów ryb oraz darów morza, z których ludzie żyli tu od czasów Wikingów. I w zasadzie wciąż żyją.
Podsumowując, secesyjne miasto Ålesund warte jest zobaczenia chociaż raz w życiu. Ja wybieram się do niego w lato tego roku. Pokażę je grupie znajomych, którzy wybierają się ze mną na wyprawę pod namioty w okolice miasta. Kiedyś i z tego wyjazdu powstaną posty :)
Ålesund uchodzi za jedno z najładniejszych miast norweskich. Przychylam się do tego zdania. Przez cztery dni ani razu się nie nudziłam (zresztą ja się nigdy nie nudzę), a urodziny w takim miejscu mają coś z magii ;) W przyszłości będę kontynuować celebrację urodzin czy imienin na wyjazdach w jakiś miłych miejscach. Tymczasem do zobaczenia za jakiś czas, w kolejnym poście z Ålesund.










































































