O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi.Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

środa, 19 listopada 2014

Słowacja - z wizytą na Łomnicy


CO SŁYCHAĆ PO DRUGIEJ STRONIE GÓR…

 

Koniec sierpnia tego roku obfitował w deszczową aurę, której chwilami miałam dość. Coraz częściej wracałam myślami do wędrówek z czasów studenckich, które często gęsto, na wariackich papierach odbywałam  po drugiej stronie Tatr. Wszak nie raz już się zdarzało, że kiedy u nas lało jak z cebra, to u Słowaków świeciło słońce. Przedreptałam tam troszkę ścieżek, ale zdjęć zbyt wielu nie mam. Czemu by nie skoczyć choć na chwilę do naszych sąsiadów? Jak też pomyślałam, tak też zrobiłam. I przedostatniego dnia mojego pobytu w Zakopanem, z samego rana, wybrałam się do Tatrzańskiej Łomnicy. Wcześniej kupiłam sobie bilet na transport i na kolejki, którymi zamierzałam się dostać na szczyt Łomnicy.
Tatranská Lomnica to jedna z większych podtatrzańskich osad, leżąca u podnóża góry Łomnica, w Tatrach Wysokich. Od początku zakładana była jako miejscowość turystyczna i do dziś dnia funkcjonuje jako ważny ośrodek turystyczny, a w miesiącach zimowych również narciarski.
No to znalazłam się w dawno nieodwiedzanym miejscu. Ostatni raz spacerkiem na Łomnicę, a właściwie do jej połowy doszłam sobie w 1997r. Teraz stałam pod dolną stacją kolejki, która miała mnie wywieźć na pewną wysokość, by potem znów przesiąść się w inną kolejkę, by potem, no cóż… znów wejść do innej kolejki. Skomplikowany ten transport, ale po kolei.


Najpierw trzeba być ostrożnym i rozglądać się za buszującym na stokach Yetim :)


Miasto ze stacją pośrednią łączy kolejka linowa mieszcząca maksymalnie 4 osoby. Kolejka w ciągu 6-7 minut, pokonuje przewyższenie 269m. Szybko wskoczyłam do wagonika i po chwili wisiałam w powietrzu kręcąc się jak dziecko, któremu dano nową zabawkę. Chłonęłam to, co widziałam dookoła. A widziałam… coś tam widziałam, ale tam, gdzie zmierzałam, widziałam jedynie chmury… Dobrze, że chociaż nie padało.


Łomnica w chmurach



 Pierwsza kolejka do punktu pośredniego



 Najpierw 4-osobowa kabina



 Zbiornik na deszczówkę



 Po prawej stronie stara stacja niefunkcjonującej już kolejki, po lewej stacja Start



 Rok 1997, szlak do Łomnickiego Stawu. Nade mną kolejka na dziś już nieobsługiwanej linii, ale wagoniki pozostały
 

Po chwili na stacji pośredniej o nazwie START, nastąpiła przesiadka do nowej gondoli. Ta mieści już ok. 8 osób, jest przestronniejsza i dużo bardziej panoramiczna. Jechałam w niej jak panisko i rozkoszowałam się coraz większą wysokością. Teraz miałam do pokonania 597, 51 m w ciągu jakiś 7 minut. Było fajnie, choć to co przed sobą widziałam powodowało u mnie marszczenie nosa. Zmierzałam w nicość…


Stacja pośrednia Start


 
 8-osobowa gondola nowej generacji



 Zmierzam w nicość...



 W tył zwrot! Na horyzont patrz! :)



 Kiedyś teren ten pokrywał las, ale huragan z 2004r powalił drzewostan i teraz zrobiła się otwarta przestrzeń



 Gdzieś tam wysoko jest Łomnica...



 Piętro kosodrzewiny wygląda jak miękki dywan



Zbocza Huncowskiego Szczytu



 Stacja wysiadkowa przy Łomnickim Stawie



 Ciemne chmury nad doliną...


Na szczęście dotarłam do końca trasy i byłam już nad Łomnickim Stawem. Tu musiałam nieco zaczekać na swoją godzinę wjazdu, bowiem stąd kolejka, zawieszona tego dnia w mleku, kursuje o określonych godzinach. Dlatego rozpoczęłam obchód otoczenia.


Stacja wysiadkowa Startu przy Łomnickim Stawie



 Łomnicka Przełęcz, z lewej widoczne płotki to zapory przeciwlawinowe



 Cel wycieczki niestety w chmurach i mgle...


Sercem całej infrastruktury jest Łomnicki Staw, czyli Skalnaté Pleso, które ma do 2m głębokości. Ze względu na działalność człowieka  w tym rejonie, staw jest okresowy, bo wysycha i nie pomaga też płynący tędy potok Łomnica. Nazwa potoku, jak i góry czy miasta w dole, wywodzi się od słowa „łomy”, czyli bloki skalne zrzucane przez rwącą wodę. Tereny te upodobały sobie koziczki. I tym razem można je było podglądać przez lunetę.


Skalnaté Pleso i widoczna wokół niego ścieżka przyrodnicza


 
 Fragment Łomnickiego Stawu



 Skalnaté Pleso



 Potok Łomnica



 Nad stawem


Nad brzegiem stawu znajduje się hotel górski „Encián”, położony na wysokości 1752m n.p.m., a będący częścią składową stacji kolejki na Łomnicę.


Hotel „Encián” widziany z nad stawu. Hotel posiada wieżę widokową, na którą można wejść



 Zabudowania Tatrzańskiej Łomnicy


Tuż obok stacji mieści się Schronisko Łomnickie – Skalnatá Chata, które jest całoroczne. Pierwszy murowany obiekt powstał w miejscu schronu turystycznego w 1914r. Tu są tylko 4 miejsca noclegowe. Kiedy mój wzrok powędrował ku schronisku, wróciły wspomnienia, że właśnie w nim wypiłam za ostatnie korony słowackie, przepyszną herbatę. Do dziś nie wiem, czy była to herbata cytrynowa z dodatkiem soku z malin, czy też malinowa z dodatkiem cytryny. Była smaczna i rozgrzewająca. Tyle pamiętam.


Schronisko Skalnatá Chata



 To samo schronisko ze szlaku w 1997r
 

Tuż nie opodal, na zboczu Huncowskiego Szczytu (1783 m n.p.m.) działa obserwatorium meteorologiczne nad Łomnickim Stawem, założone w czasie wojny w 1943r.


Obserwatorium przy Łomnickim Stawie


 
 Nad stawem, w tle obserwatorium

Dla tych co chcieliby się wybrać tu z dziećmi, przewidziano atrakcje dla młodszych turystów. Jest plac zabaw na wolnym powietrzu, obok wspomnianych obserwacji koziczek, można wybrać się na przyrodniczą wystawę lub przespacerować się wokół Łomnickiego Stawu, gdzie TANAP zainstalował tablice informacyjne. Do tego są punkty gastronomiczne, więc głodnym się nie będzie.


I kto powiedział, że w Tatrach tylko niedźwiedzie? Misie też można spotkać :)


 
 Plac zabaw dla najmłodszych



 Poniżej chmur...



 Przy stacji kolejki nad Łomnickim Stawem

Z Łomnickiego Stawu można się wybrać wyciągiem krzesełkowym lub też z tak zwanego buta, na Łomnicką Przełęcz (2190m n.p.m. ) To jednak nie to samo, co stać na czubku góry J.
 

 Ta mała łupinka wywozi na szczyt Łomnicy



 Przełęcz Łomnicka widziana z nad stawu


Na te wszystkie atrakcje nie miałam jednak czasu, bowiem zbliżała się godzina mojego wjazdu na sam szczyt Łomnicy. Stanęłam więc w „mojej” grupie do wjazdu. Tym razem czerwony wagonik, który zabiera maksymalnie 16 osób, miał do pokonania 855m wysokości w ciągu jakiś 8 minut. Przypominało to nieco wagonik na Kasprowy Wierch, z tym, że ten był bardzo ciasny i jakby starego typu.


Takim maleńkim punkcikiem we mgle wjeżdża się na sam szczyt Łomnicy...Tu w dużym powiększeniu



 A tu czerwony wagonik w normalnym ujęciu na tle zbocza



 Zbocza Łomnicy tonące w chmurach



 Z każdą minutą nadzieja rosła, że jednak mgła się podniesie


No cóż, nie pozostawało nic innego, jak zawierzyć tym, co go obsługują, że lina nie pęknie i nie polecę z impetem w dół, tym bardziej, że odcinek ten jest zabezpieczony tylko jedną podporą. Wokół kłębiły się chmury i istniało ryzyko, że w dniu dzisiejszym widoków nie dorzuca się w pakiecie z biletem.


Kocioł pod Łomnicą


 
 Osady w kierunku miejscowości Štrbské Pleso



 Oczekiwanie na podjazd kolejki


Po drodze głowa kręciła mi się na wszystkie możliwe strony. Moje podekscytowanie rosło wprost proporcjonalnie z pokonywaną wysokością. Do szczęścia potrzeba mi już niewielkiego wzniesienia (aż dziwne, że mieszkam na nizinach, za to na 10 piętrze, co nieco rekompensuje brak gór J ) a teraz zmierzałam właśnie na wysokość 2634 m n.p.m.


Łomnicka Przełęcz, w tle widoczny Sławkowski Szczyt (2452m n.p.m.) a nieco z lewej mały wystający punkcik to Sławkowski Nos (2273m n.p.m.)


 
 Powyżej chmur...



 Łomnicka Przełęcz z widocznymi zaporami przeciwlawinowymi



 Skały Łomnicy jeszcze z okna kolejki



 Na szczycie. W tle widoczni taternicy. Na szczyt nie ma poprowadzonych szlaków turystycznych, można się tam dostać przy użyciu sprzętu tylko z licencjonowanym przewodnikiem


Dojechałam szczęśliwie na miejsce i od razu musiałam cieplej się ubrać, bowiem tam rozgościła się już zima na całego. Kurtka, rękawiczki i czapka powędrowały na swoje miejsce. Na górze nieco wiało, ale radość z bycia w tym miejscu przebijała nawet obawę, czy wytrzymam na zimnie przewidzianych 50 minut. Tyle bowiem można spędzić regulaminowo na szczycie Łomnicy. Po tym czasie wywołuje się numer, który ma się na bilecie i należy udać się do kolejki powrotnej. Tu zarówno czas jak i liczba turystów jest ściśle regulowana.


Przy wyjściu z kolejki
 

Znalazłam się zatem na drugim co do wysokości (po Gerlachu), najwyższym szczycie w słowackich Tatrach Wysokich. Do 1860 roku uchodził nawet za najwyższy szczyt w całych Tatrach. Pierwszym udokumentowanym wejściem turystycznym było wejście Roberta Townsona w 1793r. Szczyt Łomnicy ma też polski akcent, otóż na początku XIXw. wszedł na niego Stanisław Staszic, który przeprowadzał na nim swoje badania z magnetyzmem. Zabawne, że w szkole kładziono nacisk na jego dokonania jako reformatora doby Oświecenia i przewijał się jedynie na lekcjach polskiego. Do polskich akcentów w 2014r można dołożyć mój wjazd na sam czubek Łomnicy J. A, co.


Sławkowski Szczyt w chmurach


 
 Gdzieś tam w chmurach jest Gerlach, te ostre skały po środku zdjęcia to: Prostredný hrat 2441m n.p.m., Malý hrat 2300m n.p.m. oraz Žitá veža 2385 m n.p.m.

Na szczycie znajduje się obserwatorium astronomiczne, które jest najwyższą tego rodzaju placówką na Słowacji,  w której pracują stale ludzie. Budynek ten wybudowano w latach 1936-1940 razem z kolejką linową. Obecnie jest wykorzystywane do obserwacji korony słonecznej, bowiem tu znajduje się laboratorium fizyki promieniowania kosmicznego. To jedno z trzech takich miejsc na świecie. Budynek należy do Słowackiej Akademii Nauk.


Kosmiczne obserwatorium astronomiczne na szczycie Łomnicy
 
Ja natomiast chłonęłam na górze te widoki, które próbowały przebić się przez warstwę co i rusz nadchodzących chmur. Niestety warunki na tej wysokości, wilgotność powietrza, fakt, że i tu od kilku dni padało, wszystko to razem złożyło się na to, że panoramy były krótko mówiąc bardzo skąpe.


Dolina Pięciu Spiskich Jezior słow. Päť Spišských plies



 Szlak w Małej Zimnej Dolinie słow. Malá Studená dolina



 Raz jeszcze Prostredný hrat 2441m n.p.m., Malý hrat 2300m n.p.m. oraz Žitá veža 2385 m n.p.m., całkiem z lewej Sławkowski Szczyt



  Spojrzenie w stronę Tatr Bielskich: z lewej jak garnek z gotującą się zupą to Vidlový Hrebeň zakończony niewidocznym szczytem o nazwie Kežmarský Štit a w dole Dolina Zeleného Plesa




  Pyšný Štit 2321 m n.p.m. A po naszemu to Durny Szczyt - czwarty co do wysokości w Tatrach, więc może i nie taki durny....




 Jedna z platform widokowych na Łomnicy

Ale i tak cieszyłam się na to, co mogły zobaczyć moje oczy. Obok dorośli ludzie lepili kulki ze śniegu, głośno się śmiejąc. Tak, śnieg w sierpniu może ucieszyć, za moment zacznie się zima i będziemy mieli go dość. Póki co i ja przemierzałam platformy widokowe i cieszyłam się jak dziecię. Przestałam nawet myśleć, że zimno, że wieje, że tylko 50 minut.


Na platformie widokowej na szczycie Łomnicy


 
 Zbliżenie na Dolinę Pięciu Spiskich Jezior



 Téryho chata, czyli Schronisko Téryego w dużym zbliżeniu widziane ze szczytu Łomnicy. Znajduje się ono na wysokości 2015m n.p.m. i jest najwyżej położonym schroniskiem całorocznym (poza tym pod Rysami, ale ono jest tylko sezonowe) W 1997r dotarłam tam i ja :)


 Tak, tak, to sierpień :)



 Dolina Pięciu Spiskich Jezior co i rusz zasnuwana była chmurami, ale jako jedyna odsłaniała co chwila swe wdzięki



 I jeszcze jedno spojrzenie w kierunku Sławka :)



 Ponowne spojrzenie na Tatry Bielskie: w dole Dolina Zeleného Plesa, po prawej zatrzymuje chmury Vidlový Hrebeň, a na wprost widnieje Belianská Kopa 1835 m n.p.m.  



 Na chwilę odsłoniły się szczyty Rysów oraz Niżne Rysy (najbardziej widoczne między chmurami)



 Na najdalszym planie nieśmiało z chmur próbował wydostać się Gerlach, póki co znów spiskie pleska odbijały słabe światło w swych wodach, całkiem z prawej strony pojawił się znów zarys Rysów.



 I jeszcze raz Durny Szczyt czyli po słowacku Pyšný Štit 2321 m n.p.m.



 Od Kołowego Szczytu -
Kolový Štit 2418 m n.p.m. po Jagnięcy Szczyt -Jahňaci Štit 2230 m n.p.m.a w środku Karbunkulový hrebeň



 Od Kołowego Szczytu -
Kolový Štit 2418 m n.p.m. po Jagnięcy Szczyt -Jahňaci Štit 2230 m n.p.m.a w środku Karbunkulový hrebeň. Między chmurami Tatry Bielskie



 I jeszcze raz spojrzenie w kierunku Gerlacha, ale wciąż schowany za chmurami



 Malá Studená dolina - Dolina Zimnej Wody



 Na platformie widokowej na Łomnicy



 Ja i panorama z Łomnicy



 Teraz lepiej widoczne: Vidlový Hrebeň oraz Kežmarský Štit



 Panorama z Łomnicy


Przyszła jednak pora powrotu. Mój numer został wywołany przez głośnik i podążyłam do wyjścia. Znów czerwony wagonik zwiózł mnie do Łomnickiego Stawu. Ponownie przesiadłam się na kolejki, które szczęśliwie zabrały mnie z powrotem do Tatrzańskiej Łomnicy.


Zbocze Sławka :)


 
 Chodnik wiodący na platformy widokowe



 Znów nad Łomnickim Stawem: z lewej Łomnica, dalej Niżna Miedziana Przełączka, Zachodni Szczyt Wideł, Przełęcz w Widłach, Wielki Szczyt Wideł w chmurach, z prawej Kieżmarski Szczyt




 Coraz niżej, a Łomnica znów w chmurach



 Spojrzenie na Łomnicę z poziomu dolnej stacji kolejki - stan z 2014r


Tam, spacerkiem przez park i uliczki przeszłam do przystanku Tatrzańskiej Kolei Elektrycznej (słow.: Tatranské elektrické železnice, TEŽ). W myślach zostawiłam szczyt i wspomnienia z lat dawnych.


Łomnica - moje wspomnienie z 1997r



 Łomnica w 1997r, kiedy jeszcze pod nią dominowała zieleń...


Tatranské elektrické železnice, TEŽ - Stacja kolejki w Tatrzańskiej Łomnicy



 Budynek przy stacji kolejki



 Kolejka, którą przejechałam do Starego Smokowca



 Rozrysowana trasa przejazdu kolejek na stoliku w pociągu


Tym razem zamierzałam podjechać do Starego Smokowca. Tam miałam umówiony transport powrotny do Zakopanego. Pozostało jeszcze coś koło godzinki z okładem, więc postanowiłam iść w stronę szlaku prowadzącego na Sławkowski Szczyt. Tu w zaciszu, nieco na uboczu szlaku, chwilę posiedziałam snując plany na kolejne górskie wycieczki.


Sławkowski Szczyt - z tego punktu wydaje się bardzo łagodny



 Na uboczu szlaku na Sławka



 Na uboczu szlaku na Sławka



 I jeszcze raz spojrzenie ku Łomnicy z innej perspektywy


Czas jednak biegł nieubłaganie i powędrowałam poprzez Stary Smokowiec ku parkingowi, gdzie wsiadłam do autobusu.


Stacja Stary Smokowiec



 Aż by się gdzieś poszło, tylko czasu brak...



 Czterogwiazdkowy Grandhotel z 1905r, który w 1919r zmienił nazwę na Grandhotel Praha



 Kościół neogotycki w stylu alpejskim pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Marii Panny, zbudowany w 1888r.



 Przy głównej drodze Starego Smokowca


Wieczorem byłam znów na swojej kwaterze. Emocje, uczucie radości i ciągły uśmiech musiały ustąpić przykremu obowiązkowi pakowania walizki. Czekał mnie ciężki powrót do rzeczywistości. Ale przecież znów będą wakacje, znów będą wędrówki i znów będę się uśmiechać. Ponownie zasmakowałam w słowackich ścieżkach i kto wie, może przez kilka przespaceruję się w przyszłym roku? Czas pokaże, tymczasem do zobaczenia!

Hej!

10 komentarzy:

  1. Zdjęcia archiwalne zawsze spoko. :) Nam się nie udało wjechać na Łomnicę. Nie było już biletów na ten dzień, który nam pasował. Skończyliśmy na Łomnickiej Przełęczy. Jest pretekst by się tam znowu wybrać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te wspomnienia ze zdjęć kiedy się było pięknym, młodym i biednym :) Lata mijają a u mnie wciąż to samo :) :) Z tymi biletami to rzeczywiście trzeba wcześniej rezerwować, bo czasem ich brak. Ja zarezerwowałam je poprzez biuro podróży, żeby mieć pewność, że uda mi się wjechać na szczyt. Jednego, czego nikt nie zagwarantuje to pięknej pogody, cóż ryzyk-fizyk :) Uściski!

      Usuń
  2. Fantastyczne zdjęcia. Z tą pogodą to znów nie było tak źle. Fajnie, że jest taka możliwość obejrzenia szczytów tatrzańskich z tak dużej wysokości praktycznie bez wysiłku. Lat nam wszystkim przybywa, przyjdzie czas, gdy tylko dzięki takim kolejkom będzie możliwość zobaczenia górskiej, dzikiej scenerii. Możesz podać nazwę biura, gdzie załatwiałaś bilety i ile Cię ta przyjemność kosztowała?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Wkraju, przyznam, że nie pamiętam nazwy biura, ale to jedno z tych, co organizują jedno lub wielodniowe wycieczki po okolicy. To "moje" znajdowałao się przy dolnych Krupówkach, na tyłach budynku. Generalnie praktycznie każde biuro organizuje podobne wyjazdy, tylko trzeba dobrać sobie dogodny dla siebie dzień i wybrać to, które akurat tego dnia będzie organizowało taką atrakcję. Nie jest ona tania, mnie kosztowało to 44 euro i dotyczyło to tylko przejazdu i kolejek, w tym tej kolejowej. Jeśli chciałoby się coś zjeść na górze czy też zrobić jakieś pamiątki, trzeba liczyć więcej pieniędzy. Można zaoszczędzić i aż do Łomnickiej Przełęczy iść na piechotę. Sam szczyt dostępny jest tylko z przewodnikiem. Lepiej więc, zapłacić te 44 euro i mieć (lub nie) widoki, niż próbować wejść samemu i zapłacić mandat wystawiony przez horską służbę ;) Serdeczności :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ano, cudo :) Zapraszam do innych wpisów i rozkoszowania się nie tylko górskimi widokami. Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  4. Jechałaś z wycieczką zorganizowaną mam rozumieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wjazd na szczyt wykupiłam w biurze podróży, jeśli chodzi o mój drugi pobyt w rejonie Łomnicy. Tak, jak wspomniałam wyżej, dotyczyło to przejazdu do Łomnicy z Zakopanego, transportu na szczyt i powrotu. Za pierwszym razem do schroniska doszłam sama bez przewodników i korzystania z kolejek. No ale to było wieki temu :)

      Usuń
    2. Ah chciałabym tak "z buta" wejść na Łomnicę, niestety język nie taki, a jak ja się tam dostanę.

      Usuń
    3. Na szczyt można wejść jedynie z licencjonowanym przewodnikiem, po wykupieniu pozwolenia. Zwykle wchodzi się tam ze sprzętem taternickim. Na sam wierzchołek nie prowadzą żadne szlaki turystyczne. Jest on dostępny dla turystów jedynie poprzez wjazd kolejką, a czas spędzony na nim jest ściśle wydzielony. Jeśli chodzi o język, to w miasteczkach przygranicznych Słowacy mówią i rozumieją język polski. A dojazd jest w miarę prosty, trzeba sprawdzić jak kursują autobusy np. z Zakopanego i jesteś na miejscu. Nie trzeba kupować od razu wycieczki jednodniowej. Ale wtedy istnieje ryzyko, że bilety są już wykupione i nici z wjazdu. Pozdrawiam.

      Usuń