NIEDZIELA
PALMOWA
W
CIECHANOWCU
14 kwietnia 2019 r.
Tak się zasadzałam na to miasto, z powodu,
który zdradzę Wam po Świętach Wielkanocnych. Grunt, że się udało. W Niedzielę Palmową udałam się na Podlasie, by tam uczestniczyć we mszy świętej oraz obejrzeć wielkanocne palmy, które mieszkańcy zrobili już po raz 22 na konkurs. Całe szczęście, że nie musiałam wybierać, która najładniejsza...
Oczywiście, jak tylko wyjechałam z Warszawy, natychmiast poczułam spokój. Jechałam na ulubione Podlasie. A tam zawsze jest spokój.
Najpierw minęłam Brok, gdzie mignęły mi ruiny zamku biskupiego.
A potem wjechałam do małej miejscowości o wdzięcznej nazwie Zuzela. Niby nie ma tam zbyt wiele do zwiedzania, ale warto zatrzymać się przy małym drewnianym budynku. To dawna szkoła powszechna, istniejąca tu od 1900 r. To właśnie tu pobierał swe nauki przyszły Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. I wcale nie był grzecznym uczniem :) Ale dość pilnym i zdolnym.
Niestety nie miałam czasu na zwiedzanie tego zabytku, a szkoda.
Aż wreszcie dotarłam do Ciechanowca. Chwila odpoczynku i już szłam na mszę. I choć palmy podobnie są robione i w Łysych i w Sierpcu, to jednak w tych obu przypadkach jest to święto obchodzone bardzo uroczyście i z rozmachem. W Ciechanowcu na mniejszą skalę, ciszej i spokojniej, choć z przybyłym biskupem.
W obchodach Niedzieli Palmowej nie zabrakło Bractwa Kurkowego i salwy armatniej, która poderwała mnie na równe nogi.
W ołtarzu głównym obraz "Koronacja Matki Boskiej" namalowany przez polskiego malarza, Szymona Czechowicza
Powoli mieszkańcy zbierali się z własnoręcznie wykonanymi palmami, tworząc korowód prowadzący od plebani do kościoła. Kiedy przybył biskup, pochód ruszył a zatrzymał się przed wejściem do świątyni, gdzie duchowny poświęcił kolorowe palemki.
Wszystkie palmy wykonane były starannie i aż trudno uwierzyć, że kwiaty są z bibuły, krepiny i papieru...
Mnie najbardziej urzekały skromne palemki na liściu palmy właśnie. Według mnie najbardziej były zbliżone do tych, które powiewały na powitanie Jezusa przybyłego do Jerozolimy
Kiedy skończyła się msza, udałam się na małe zwiedzanie miasta. Ciechanowiec jest jednym z najstarszych miast Podlasia. Prawa miejskie otrzymał w 1429 r. Był miastem prywatnym, w XVI w. należał do rogu Kiszków, którzy wznieśli zamek. Niestety do dnia dzisiejszego zachowały się jedynie resztki fundamentów. Rozwój miasta nastąpił w XVIII w. kiedy to miastem władali Ossolińscy.
Dawny Zespół Klasztorny Sióstr Miłosierdzia (Szarytek) z XVIII w. Dziś po Siostrach nie ma śladu, a w budynku znajduje się mały szpital
Po rozbiorach miasto przypadło w udziale Prusom, a potem Rosji. Wtedy podzielono Ciechanowiec na dwie części. Prawobrzeżna część, zwana "polską stroną" należała do Królestwa Polskiego jako Nowe Miasto, a lewobrzeżna część, tzw. "ruska" leżała już w Rosji. Po I wojnie światowej miasto zamieszkiwała duża ilość Żydów, która w czasie II wojny światowej, w przeważającej części zginęła w obozie zagłady w Treblince.
Przez miasto przepływa rzeka Nurzec, która jest prawym dopływem Bugu. Jednocześnie to właśnie Nurzec podzielił Ciechanowiec na stronę "polską" i "ruską". Dawny rynek, kościół, ratusz, znajdowały się na lewym brzegu rzeki. Po drugiej zaś mój cel tego dnia. Ale o tym będzie w następnym poście.
Plac ma trójkątny kształt, a studnia, znajdująca się po daszkiem, jeszcze do niedawna była jedynym źródłem wody pitnej w mieście. Sieć wodno-kanalizacyjną podciągnięto dopiero w latach 70. XX w.
Na koniec jeszcze raz zobaczcie, jakie piękne palmy zrobili mieszkańcy Ciechanowca. Naprawdę bycie w komisji oceniającej byłoby trudne. W tym roku każda palma została nagrodzona, więc można powiedzieć, że wszyscy byli wygranymi. I każdy dostał mały upominek. Mnie pozostało jedynie oglądanie, podziwianie i pokazanie tego moim Czytelnikom. Być może za rok wybierzecie się na Niedzielę Palmową do Ciechanowca? Polecam!
Bibułkowe kwiatki, ozdoby ze sznurka, bukszpan, bazie, tasiemki - wszystko to składało się na niepowtarzalne palemki
A po Świętach pokażę, co było moim celem tego dnia. Cieszę się, że udało mi się zobaczyć kolejną rzecz w Polsce, która jest w kraju unikatowa. Zatem do zobaczenia!
Podlasie to magiczna kraina. Strasznie za nim tęsknię, ale jest jak jest i muszę siedzieć na tyłku.
OdpowiedzUsuńO tak... uwielbiam Podlasie, w zasadzie wszędzie, gdzie mnie zaniesie w tej bajecznej krainie. W tym roku też muszę trochę posiedzieć na tyłku, jeśli to dla Ciebie jakieś pocieszenie... :)
UsuńTe palmy to istne arcydzieła.
OdpowiedzUsuńKilka lat temu, jeszcze z moja Córcią i rodziną podziwialiśmy przepiękne palmy w Tresnej...
Był także zorganizowany konkurs...
A teraz zostały tylko wspomnienia...
Mam wrażenie, że teraz w wielu miejscach odradza się tradycja robienia własnoręcznie palemek wielkanocnych. I dobrze, wracamy do rękodzieła. Mi to pasuje ;) A w różnych regionach palemki wyglądają inaczej i to jest urocze. Tak Basiu, wspomnienia to jedyne, czego nikt nam nie odbierze...
Usuń