Ścieżki Duśki po Zagłębiu,
czyli co wspólnego mają
Warszawa i Sosnowiec
Do zwiedzenia Sosnowca namówiłam moich przyjaciół, Sylwię i Darka, którzy na co dzień mieszkają w tym mieście. Niemalże zmusiłam ich do spaceru po ulicach, po których wedle ich słów, pochodzisz trzy godziny i koniec. A jednak coś tam razem odkryliśmy. A co, to zapraszam na spacer 😊
Pociąg wtoczył się na peron planowo. Jak celebrytka zostałam podjęta przez Sylwię i Darka, który robił ujęcia do pamiątkowego filmiku. Ludzie patrzyli na nas ze zdziwieniem, kto to taki przyjechał, że film kręcą. Myślę, że okres maseczek, które w tym momencie były obowiązkowe, niejednemu celebrycie ratował życie 😉 (oj, rymnęło się)
Pierwsze kroki skierowaliśmy pod pomnik Jana Kiepury. Został on odsłonięty 15 maja 2002 r. w przeddzień setnej rocznicy urodzin sławnego „Chłopaka z Sosnowca”. Blisko 3 m postać z brązu stoi na Placu Stulecia, centralnym punkcie miasta. Jan Kiepura stoi na cokole w swojej charakterystycznej pozie, w rozwianym płaszczu, w kapeluszu i z ręką wzniesioną do góry. Autorami pomnika są… warszawscy artyści – Tadeusz Markiewicz i Gabriel Karwowski. Projektanci zostali wyłonieni w konkursie, w którym rolę jurora i przewodniczącego pełnił Bogusław Kaczyński, propagator opery i operetki, wieloletni dyrektor festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy. Ciekawostką jest fakt, że kopia tego pomnika znalazła się w Krynicy-Zdroju w 2004 r.
Sobota,
10 kwietnia 2021r.
Pociąg wtoczył się na peron planowo. Jak celebrytka zostałam podjęta przez Sylwię i Darka, który robił ujęcia do pamiątkowego filmiku. Ludzie patrzyli na nas ze zdziwieniem, kto to taki przyjechał, że film kręcą. Myślę, że okres maseczek, które w tym momencie były obowiązkowe, niejednemu celebrycie ratował życie 😉 (oj, rymnęło się)
Pierwsze kroki skierowaliśmy pod pomnik Jana Kiepury. Został on odsłonięty 15 maja 2002 r. w przeddzień setnej rocznicy urodzin sławnego „Chłopaka z Sosnowca”. Blisko 3 m postać z brązu stoi na Placu Stulecia, centralnym punkcie miasta. Jan Kiepura stoi na cokole w swojej charakterystycznej pozie, w rozwianym płaszczu, w kapeluszu i z ręką wzniesioną do góry. Autorami pomnika są… warszawscy artyści – Tadeusz Markiewicz i Gabriel Karwowski. Projektanci zostali wyłonieni w konkursie, w którym rolę jurora i przewodniczącego pełnił Bogusław Kaczyński, propagator opery i operetki, wieloletni dyrektor festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy. Ciekawostką jest fakt, że kopia tego pomnika znalazła się w Krynicy-Zdroju w 2004 r.
Dalej przemierzaliśmy ulicę Modrzejowską, która wygląda coś jak warszawska ulica Chmielna. Deptak z masą sklepów, ale bez spójności architektonicznej. W zasadzie nie ma tu nic, co mogłoby zachwycić. Także nowoczesne kino sieci Helios. Dlatego należało skręcić w prawo i podążyć do katedry. Ale najpierw słów kilka o samym Sosnowcu.
To miasto na prawach powiatu, w województwie śląskim (ale to nie Śląsk! To Zagłębie Dąbrowskie!), położone aż nad trzema rzekami: Czarną Przemszą, Białą Przemszą i Brynicą. Nazwa miasta pochodzi od borów sosnowych, które były tu przed 1830 r. Wcześniej miasto nazwane było Sosnowicami. Sosnowcem zostało pod koniec XIX w. Najstarsza, znana wzmianka o osadzie w tym miejscu pochodzi najprawdopodobniej z 1123 r., ale te najbardziej znane miejsca, które obecnie są dzielnicami Sosnowca, wymieniane są w 1228 r.
Prawa miejskie otrzymał Sosnowiec w 1902 r. I tu ciekawostka: była to pierwsza miejscowość, której nadano takie prawa za rządów caratu po Powstaniu Styczniowym, w trakcie którego, w mieście stacjonowała polska administracja, sąd i służba celna. (Duża w tym zasługa rodziny Dietlów, Henryka i Klary) W 1848 r. doprowadzono do granic zaboru rosyjskiego i austriackiego w Maczkach (obecnie dzielnica Sosnowca) kolej Warszawsko-Wiedeńską. Dopiero w 1859 r. powstał obecny dworzec w mieście.
W drugiej połowie XIX w. przybyły do Sosnowca z Saksonii, rodziny Lamprechtów, Schӧnów i Dietlów, które znacznie przyczyniły się do przemysłowego rozwoju miasta. W 1902 r., kiedy powstało miasto, Sosnowiec miał własną prasę, teatr, szpitale, a nawet wespół z… Warszawą, pochód pierwszomajowy!
Wiecie, że dzielnic historycznych Sosnowca można naliczyć nawet około 30? To także dzielnice zwyczajowe, powstałe z dawnych miasteczek i wsi, które wchłonęło miasto. Dziś Sosnowiec to pierwsze, pod względem liczby mieszkańców, miasto Zagłębia Dąbrowskiego, trzecie w województwie śląskim i piętnaste w Polsce. Warto jeszcze dodać, że odgrywał ważną rolę na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX w. Tutaj przebiegał słynny Trójkąt Trzech Cesarzy, jako, że miasto leżało na granicy trzech mocarstw: Prus, Austrii i Rosji.
I taka ciekawostka: na przełomie wieków XIX i XX, Sosnowiec był wsią, zwaną Świniogrodem. A to z powodu przemytu świń w tym miejscu.
No dobrze, wesoło gawędząc, doszliśmy do Bazyliki Katedralnej p.w. Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu.
W drugiej połowie XIX w. przybyły do Sosnowca z Saksonii, rodziny Lamprechtów, Schӧnów i Dietlów, które znacznie przyczyniły się do przemysłowego rozwoju miasta. W 1902 r., kiedy powstało miasto, Sosnowiec miał własną prasę, teatr, szpitale, a nawet wespół z… Warszawą, pochód pierwszomajowy!
Wiecie, że dzielnic historycznych Sosnowca można naliczyć nawet około 30? To także dzielnice zwyczajowe, powstałe z dawnych miasteczek i wsi, które wchłonęło miasto. Dziś Sosnowiec to pierwsze, pod względem liczby mieszkańców, miasto Zagłębia Dąbrowskiego, trzecie w województwie śląskim i piętnaste w Polsce. Warto jeszcze dodać, że odgrywał ważną rolę na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX w. Tutaj przebiegał słynny Trójkąt Trzech Cesarzy, jako, że miasto leżało na granicy trzech mocarstw: Prus, Austrii i Rosji.
I taka ciekawostka: na przełomie wieków XIX i XX, Sosnowiec był wsią, zwaną Świniogrodem. A to z powodu przemytu świń w tym miejscu.
No dobrze, wesoło gawędząc, doszliśmy do Bazyliki Katedralnej p.w. Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu.
Z boku katedry można zobaczyć wystawę rzeźb Czesława Dźwigaja "Via Sancta", poświęconej Papieżowi Janowi Pawłowi II
Każda z rzeźb ma swoją nazwę i przedstawia różne aspekty życia Papieża. W tle ciekawy i ładny budynek plebani.
Tablice pamiątkowe, w tym ta, poświęcona Janowi Kilińskiemu. Pojęcia nie mam, dlaczego akurat, szewc i pułkownik Powstania Kościuszkowskiego, związany z Warszawą, ma swoją tablicę w Sosnowcu.
To kościół w stylu eklektyzmu, zbudowany w 1899 r. To najważniejsza świątynia katolicka miasta. Zbudowana z cegły. Jej projektantem był architekt Karol Kozłowski, zaś polichromie wykonali Henryk Uziembło i Włodzimierz Tetmajer, przyrodni brat poety Kazimierza Przerwy – Tetmajera. Polichromie, pokrywające zarówno sklepienie jak i ściany, to 14 scen o treści historyczno – religijnej oraz 62 wizerunki świętych (wszystko wykonane w latach 1904 – 1906). Kościół jest trójnawowy, podzielony 12 dość masywnymi kolumnami.
Ołtarz główny (z 1903 r.) jest kopią ołtarza z krakowskiego kościoła Bożego Ciała z 1634 r. a obraz Wniebowzięcia Matki Boskiej namalował wspomniany Włodzimierz Tetmajer.
I żeby było zabawniej, wnętrze świątyni nie tylko ja widziałam po raz pierwszy. Również było to odkrycie Sylwii i Darka, bo choć mieszkają w Sosnowcu, to jakoś wcześniej nie złożyło się, by tam zajrzeli.
Spacerowym krokiem przeszliśmy obok monumentalnego budynku Urzędu Miasta i szeroką Aleją Zwycięstwa wróciliśmy do dworca kolejowego.
Spacerowym krokiem przeszliśmy obok monumentalnego budynku Urzędu Miasta i szeroką Aleją Zwycięstwa wróciliśmy do dworca kolejowego.
Obok niego mieści się malutki i uroczy kościółek p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sosnowcu. Został wybudowany w 1862 r. z datków kolejarzy i mieszkańców Sosnowca oraz Pogoni (dziś dzielnicy miasta), dlatego z racji swego położenia i osób fundujących nazywany jest kościołem kolejowym. Niestety w chwili przechodzenia obok niego odbywała się msza, więc nie wiem, jak wygląda w środku.
Po drugiej stronie torów, dla równowagi znajduje się inna świątynia. To Cerkiew Świętych Wiery, Nadziei, Luby i matki ich Zofii w Sosnowcu, zbudowana z cegieł i kamienia. To jedyna istniejąca z trzech, które były w mieście. Idea budowy zrodziła się w 1887 r. Fundusze na to przeznaczyli Sosnowiczanie a także łódzcy przemysłowcy, którym zależało na dobrych układach z władzą carską. Kolej Warszawsko – Wiedeńska dała bezpłatnie działkę, na której stanęła cerkiew. Parafię tworzą prawosławni Polacy, Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini, Serbowie, Rumuni, Grecy, Łemkowie i Ślązacy. Niestety i tej zwiedzić wewnątrz nie było jak...
Potem przemieściliśmy się do kolejnego zabytku Sosnowca. Ten ma kilka pałaców, ale nie można wszystkiego zobaczyć od razu. Dlatego naszym celem stał się Pałac Schӧna.
To neobarokowy pałac miejski w dzielnicy Sosnowca – Środuli. Jest to budynek z 1885 r., należący do fabrykantów Schӧnów. Wzniósł go Ernst Schӧn, dlatego zwą budowlę „pałacem ojca”.
To neobarokowy pałac miejski w dzielnicy Sosnowca – Środuli. Jest to budynek z 1885 r., należący do fabrykantów Schӧnów. Wzniósł go Ernst Schӧn, dlatego zwą budowlę „pałacem ojca”.
Okazałą rezydencję otacza park, który sąsiaduje z przędzalnią czesankową. Obecnie w pałacu mieści się Muzeum w Sosnowcu, gromadzące kolekcje z zakresu malarstwa, grafiki i rysunku, a także jedyną taką kolekcję szkła z przełomu XX i XXI w. Reprezentacyjną salę pałacu zajmuje USC w Sosnowcu, a w piwnicach zlokalizowana jest restauracja. Niestety w dobie wirusa, muzeum zamknięte a przed budynkiem zbierali się odświętnie ubrani goście, czyli szykował się jakiś ślubek.
Wiadomo jednak, że dawniej pałac był dobrze wyposażony. Parter stanowiły pokoje mieszkalne dla gości oraz wspólne, gdzie dochodziło do towarzyskich spotkań. Na pierwszym piętrze znajdowały się sypialnie i łazienki oraz prywatne pokoje właścicieli. Drugie piętro zajmowała służba, częściowo były te pomieszczenia gospodarcze oraz sypialne dla gości.
Schӧnowie, przedstawiciele przemysłu włókienniczego, przybyli do Sosnowca w 1875 r. Należeli do najbogatszych mieszkańców. Przędzalnia Ernsta była największą na terenie byłego Cesarstwa Rosyjskiego. Familia mieszkała tu aż do 1945 r. Ernst wraz z bratem Franzem, współfinansowali wiele przedsięwzięć dla miasta. Ufundowali m.in. świątynię prawosławną, ewangelicką i katolicką. Wszystko to z myślą o swoich pracownikach. Zarówno podczas I jak i w czasie II wojny światowej, rodzina była zaangażowana w polski ruch oporu, ukrywali Żydów, pomagali rodzinom aresztowanych. Słowem, mając niemieckie korzenie, opowiedzieli się po stronie Polski. Przygotowując ten tekst, prześledziłam trochę losów Schӧnów, Lamprechtów czy Dietlów. Ciekawa lektura, a los wszystkich zasłużonych familii, zwłaszcza po wojnie nie był zbyt ciekawy. Ich bogaty świat runął…
Schӧnowie, przedstawiciele przemysłu włókienniczego, przybyli do Sosnowca w 1875 r. Należeli do najbogatszych mieszkańców. Przędzalnia Ernsta była największą na terenie byłego Cesarstwa Rosyjskiego. Familia mieszkała tu aż do 1945 r. Ernst wraz z bratem Franzem, współfinansowali wiele przedsięwzięć dla miasta. Ufundowali m.in. świątynię prawosławną, ewangelicką i katolicką. Wszystko to z myślą o swoich pracownikach. Zarówno podczas I jak i w czasie II wojny światowej, rodzina była zaangażowana w polski ruch oporu, ukrywali Żydów, pomagali rodzinom aresztowanych. Słowem, mając niemieckie korzenie, opowiedzieli się po stronie Polski. Przygotowując ten tekst, prześledziłam trochę losów Schӧnów, Lamprechtów czy Dietlów. Ciekawa lektura, a los wszystkich zasłużonych familii, zwłaszcza po wojnie nie był zbyt ciekawy. Ich bogaty świat runął…
Sylwia z Darkiem obiecali mi, że w czasie wizyty w Ich mieście, zaliczę Everest. Tak, dobrze czytacie. Miałam wejść na górę, na sosnowiecki Everest. I zrobiłam to. Wspięliśmy się na… stok narciarski Środula. Jak na warszawskich Szczęśliwicach! Świat z góry prezentuje się zawsze lepiej 😉 Sosnowiecki Everest to sztuczny stok narciarski i snowboardowy, stworzony w latach 2002-2005 w Parku Środula. Dawniej były tu pola PGR, przekształcone w ramach rewitalizacji terenów pokopalnianych z materiału z likwidacji hałdy byłej kopalni Sosnowiec (zlikwidowanej w 1997 r. po 140 latach funkcjonowania). Wysokość najwyższego punktu to prawie 319,5 m n.p.m. Na górze znajdują się trzy trasy narciarskie, ze sztucznym oświetleniem, z trzema orczykami, naśnieżaniem (woda pozyskiwana jest ze specjalnie w tym celu zbudowanego zbiornika (stawu)).
W Sosnowcu, w kwietniu kwitły już forsycje, podczas gdy w Warszawie jedynie lekko zażółciły się krzaczki
Zgłodnieliśmy, najnormalniej w świecie. Dlatego wróciliśmy na obiad i by chwilę odpocząć. A po obiedzie… myślicie, kapcie i kanapa? Otóż nie 😉 Zwiedzania Zagłębia ciąg dalszy.
Skamieniały dinozaur przed budynkiem Uniwersytetu Śląskiego, wydziału Nauk o Ziemi (obecnie Wydział Nauk Przyrodniczych)
I tak późnym popołudniem znaleźliśmy się pod zamkiem w Będzinie. Niestety tego typu placówki pozostały wciąż zamknięte, więc mam powód, żeby tu powrócić.
Urocza budowla niemalże w środku miasta to zamek położony na wysokiej skarpie, na lewym brzegu Czarnej Przemszy. Jest to średniowieczna twierdza obronna z XIV w., mająca na celu obronę naszych zachodnich granic przed najazdami od strony Śląska i Czech. Wzniósł ją oczywiście Kazimierz Wielki w ramach systemu Orlich Gniazd. W murach zamkowych gościli królowie polscy – w 1574 r. Henryk Walezy, w 1683 r. król Jan III Sobieski w drodze pod Wiedeń, w 1697 r. August II Mocny a w 1797 r. król Stanisław August Poniatowski.
W 1616 r. spaliła się część miasta wraz z zamkiem, który odbudowano, ale już bardziej w stylu rezydencji a nie warowni obronnej. Po potopie szwedzkim zamek splądrowany niszczał do 1834 r. Wówczas hrabia Edward Raczyński odbudował zamek, który można zobaczyć do dziś. Jednak znów czekała go ruina. Ostatecznie zamek odbudowano po II wojnie światowej i od 1956 r. przekazano na siedzibę Muzeum Zagłębia w Będzinie.
Jak dotąd, to moje ulubione zdjęcie z Będzina. Niebo późnym popołudniem było niesamowite, czyniąc zamek bardziej tajemniczym...
Nam pozostało jedynie zrobić sobie zdjęcia na tle jasnych kamieni warowni. I powędrować dalej.
Ostatnim punktem tego dnia było miejsce absolutnie wspaniałe. A był to Park im. Jacka Kuronia, park o powierzchni 30 ha. Wcześniej był to ośrodek rekreacji i wypoczynku Leśna w dzielnicy Sosnowca – Kazimierzu Górniczym. Leży on na granicy z Dąbrową Górniczą. Pomysł zbudowania ośrodka sportowo – wypoczynkowego powstał w 1958 r. jako czyn społeczny pracowników Kopalni Węgla Kamiennego Kazimierz Juliusz (obecnie w likwidacji). Teren, który przekazały Lasy Państwowe był zabagniony, z mocno zarośniętymi stawami. Początkowe prace oczyszczająco – projektowe zatrzymała zmiana ustroju. W 2006 r. na obrzeżach parku, przy parkingu, powstał ogród jordanowski. W 2009 r. przeprowadzono remont amfiteatru. W 2012 r. powstał profesjonalny skatepark, wytyczono alejki, drogi rowerowe i trasy rolkowe. Od 2020r. istnieje tu też wypożyczalnia Sosnowieckiego Roweru Miejskiego, który powstał jako pierwszy w Zagłębiu Dąbrowskim.
W parku można podziwiać ptactwo wodne na Stawie Leśnym i Smugu. Od niedawna jest też tężnia solankowa. Jedną z atrakcji parku jest też Mini Zoo. Oczywiście są też punkty gastronomiczne i całkiem smaczne lody.
Spytacie, czemu ten park nosi imię znanego polityka i opozycjonisty? Nie wiem, ale chyba przez wzgląd na fakt, że jego ojciec, Henryk Kuroń urodził się w Sosnowcu. Innego powiązania nie znalazłam.
Dzień pełen wrażeń chylił się ku końcowi. Pora była wracać na herbatę do domu. I oczekiwać zachwytów niedzielnych.
Miało być lajtowo, spacerowo a tu proszę, od rana Sylwia i Darek wymyślili tyranie w kamieniołomie 😊. A tak naprawdę to zaproponowali fajne miejsce, w którym można się było poczuć na Malediwach.
Wyruszyliśmy bowiem do… Parku Gródek Jaworzno, do miejsca, które potocznie zwane jest Polskimi Malediwami.
Niedziela, 11 kwietnia 2021r.
Miało być lajtowo, spacerowo a tu proszę, od rana Sylwia i Darek wymyślili tyranie w kamieniołomie 😊. A tak naprawdę to zaproponowali fajne miejsce, w którym można się było poczuć na Malediwach.
Wyruszyliśmy bowiem do… Parku Gródek Jaworzno, do miejsca, które potocznie zwane jest Polskimi Malediwami.
Jaworzno – Szczakowa –„Koparki” lub po prostu Kamieniołom Koparki w Jaworznie, to bardziej oficjalne nazwy. Tak naprawdę to zbiornik poeksploatacyjny, miejsce do nurkowania z całą bazą nurkową. Zbiornik leży na miejscu dawnego kamieniołomu „Gródek” w Szczakowej, jednej z dzielnic Jaworzna. Wydobywano tam dolomit dla Zakładów Dolomitowych „Szczakowa”. W 1997 r. orzeczono likwidację zakładu za długi, a wstrzymanie prądu spowodowało zalanie kamieniołomu. Stało się to w ciągu kilkudziesięciu godzin. Część sprzętu została zalana, w tym dwie duże koparki, które pozostały na 18m głębokości. Innymi podwodnymi okazami są domek i bunkier strzelniczego, przepompownie, łyżki koparek, kosze pomp, a nawet wraki samochodów, a pewnie i inne pomniejsze artefakty. Słowem, istny raj dla nurków i podwodnych fotografów.
Baza nurkowa całoroczna funkcjonuje nad wodą i jest bardzo popularna wśród płetwonurków, którzy zwą akwen po prostu Koparkami.
Baza nurkowa całoroczna funkcjonuje nad wodą i jest bardzo popularna wśród płetwonurków, którzy zwą akwen po prostu Koparkami.
Poranna zmiana do roboty w kamieniołomie :) :) :) Z Sylwią i Darkiem - "moimi przewodnikami po Zagłębiu" :)
W dalszej części niedawnego miejsca pracy, władze miasta stworzyły park „Gródek”, obejmujący urwiste ściany dawnego kamieniołomu oraz staw Wydra. Brązowy odlew Wydry ukryty jest pod altaną, na łące powstałej na dawnym wysypisku śmieci, istniejącym tu do lat 70. XX w. Niestety najbardziej kochają wydrę dzieci, więc pełno ich było i tym razem.
Wybudowane na zbiorniku drewniane kładki i altanki i różne odcienie wody, przywodzą na myśl Malediwy. Takie skojarzenie chyba mimowolne. No dobra, taka mała namiastka, ale zawsze.
Po stromych schodkach weszliśmy na szlak, który biegnie dookoła stawu. Z góry faliste kładki prezentują się całkiem zacnie.
Wybudowane na zbiorniku drewniane kładki i altanki i różne odcienie wody, przywodzą na myśl Malediwy. Takie skojarzenie chyba mimowolne. No dobra, taka mała namiastka, ale zawsze.
Po stromych schodkach weszliśmy na szlak, który biegnie dookoła stawu. Z góry faliste kładki prezentują się całkiem zacnie.
Ależ woda miała fantastyczny kolor, w zależności jak padało słońce, a ściany dawnego kamieniołomu, dość urwiste, czyniły to miejsce wyjątkowym
Po gotowy obiadek wpadliśmy do Mysłowic i szybciuchno do domu, by zjeść jeszcze ciepły.
Kościół Mariacki w Mysłowicach pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - najstarszy murowany kościół w Mysłowicach
Chwila oddechu, herbata obowiązkowo i jakby… zrobiło się zimno. Niebo się zachmurzyło, zaczął wiać wiatr. Mimo to wcale nas to nie zniechęciło. Uzbrojeni w kurtki wyruszyliśmy znów nad wodę. Tym razem poczułam się jak na molo w Sopocie.
Miejscem do spokojnego spaceru stał się Zalew Pogoria III. To także zbiornik poeksploatacyjny, pochodzący z lat 70. XX w. Początkowo, ale i w chwil obecnej, jest źródłem poboru wody do celów przemysłowych (choć na dużą skalę w połowie lat 90-tych XX w. zaniechano poboru). Teraz zalew pełni funkcje przyrodnicze i krajobrazowe, a także turystyczno – rekreacyjne. Nad wodami uprawia się wędkarstwo, żeglarstwo, nurkowanie i inne sporty wodne. Miejsce chętnie jest odwiedzane ze względu na kąpieliska, rowerowe ścieżki, a także szlaki spacerowe. Są cztery zbiorniki Pogoria w Dąbrowie Górniczej (Pogoria I, Pogoria II, Pogoria III i Pogoria IV) i każdy z nich wart jest zobaczenia. Poza tym czego tam nie ma… jest nawet karczma góralska!
Miejscem do spokojnego spaceru stał się Zalew Pogoria III. To także zbiornik poeksploatacyjny, pochodzący z lat 70. XX w. Początkowo, ale i w chwil obecnej, jest źródłem poboru wody do celów przemysłowych (choć na dużą skalę w połowie lat 90-tych XX w. zaniechano poboru). Teraz zalew pełni funkcje przyrodnicze i krajobrazowe, a także turystyczno – rekreacyjne. Nad wodami uprawia się wędkarstwo, żeglarstwo, nurkowanie i inne sporty wodne. Miejsce chętnie jest odwiedzane ze względu na kąpieliska, rowerowe ścieżki, a także szlaki spacerowe. Są cztery zbiorniki Pogoria w Dąbrowie Górniczej (Pogoria I, Pogoria II, Pogoria III i Pogoria IV) i każdy z nich wart jest zobaczenia. Poza tym czego tam nie ma… jest nawet karczma góralska!
Czas nas gonił. Musiałam zdążyć na pociąg, bo jeszcze nikt nie wymyślił sposobu na rozciągnięcie zwykłego weekendu.
Na peronie dworca w Sosnowcu - widok na dawne Technikum Kolejowe, obecnie Technikum Samochodowo-Mechatroniczne oraz Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. A przed budynkiem zabytkowa lokomotywa (jak przed budynkiem dawnego Technikum Kolejowego w Warszawie) oraz samolot bojowy...
To były aktywne i wspaniałe dwa dni, mimo obostrzeń, zamknięć placówek i obowiązkowych maseczek na twarzy. Jednego dnia miałam wspinanie się na górę sosnowieckiego Everestu, drugiego podróż na Malediwy i sopockie molo. Sosnowiec to miniaturka świata. Cudownego świata.
Co ma Warszawa wspólnego z Sosnowcem? Okazuje się, że nie tylko barwy klubowe piłkarskich drużyn. Dla mnie ma też wspaniałą przyjaźń, która mam nadzieję będzie na zawsze. Sylwio, Darku – dziękuję Wam za cudowny czas, jaki mogę z Wami spędzać. Myślę, że to nie była moja ostatnia wizyta w Waszym mieście.
Co ma Warszawa wspólnego z Sosnowcem? Okazuje się, że nie tylko barwy klubowe piłkarskich drużyn. Dla mnie ma też wspaniałą przyjaźń, która mam nadzieję będzie na zawsze. Sylwio, Darku – dziękuję Wam za cudowny czas, jaki mogę z Wami spędzać. Myślę, że to nie była moja ostatnia wizyta w Waszym mieście.
A tym, którzy jeszcze nie byli w Zagłębiu, polecam zobaczyć choć kawałek tego kąta Polski. Nie będziecie się nudzić! A tym, co wytrwali do końca opisu, przedstawiam filmowy skrót wizyty w Sosnowcu i okolicach, autorstwa Dariusza :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz