Santa, stop here!
czyli Drogi
Mikołaju…
Gdzieś na świecie są takie miejsca, na których na dźwięk nazwy, reagujemy z uśmiechem. Ponieważ zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, zabiorę Was dzisiaj Drodzy Goście, do miejsca absolutnie fantastycznego. I nie, nie do Laponii i św. Mikołaja, ale jakby pośrednio, do jednego z oddziałów Pana Brodatego.
Dziś zabieram Was znów do Norwegii, a konkretnie do małej, niepozornej miejscowości, leżącej jakieś 35 km na południe od Oslo. Pomyślicie sobie - co jakaś senna wioska w Norwegii może mieć wspólnego z Mikołajem, który urzęduje w innym kraju? Drøbak, bo tak nazywa się to miejsce, oprócz drewnianych kamienic kryje w sobie duży, żółty dom. A w nim... pocztę św. Mikołaja! I właśnie dzisiaj do niej zajrzymy.
Aby dostać się do Drøbak, wystarczy w Oslo, na terminalu autobusowym, wsiąść w autobus nr 500 i w niecałą godzinę znajdziemy się w innym świecie. Jeśli dysponujemy kartą Oslo Pass, przejazd wliczony jest już w kartę. Jeśli nie, należy nabyć bilet. I teraz ważna uwaga: jeśli jednak chcemy się wybrać do Drøbak statkiem (a jest taka możliwość), przepływa on przez strefy, których nie obejmuje Oslo Pass i należy kupić oddzielnie bilet.
No dobrze, kiedy już dotrzemy bezpiecznie do miasta, wysiadamy w centrum, na rynku, skąd już z daleka widać duży, żółty dom. To Julenissens Postkontor, czyli poczta św. Mikołaja.
W Norwegii przynosi dzieciom prezenty Julenissen, czyli facet z białą brodą, którego skandynawskim odpowiednikiem imienia Mikołaj, jest Nils (Necklas). Jest też Fjøsnisse, czyli skrzat, który mieszka w stodołach, oborach, komórkach i czasem pomaga ludziom w życiu i gospodarstwie. Ale biada temu, kto w Wigilię nie wystawi dla skrzata risgrøt, czyli ryżanki, czegoś w rodzaju kleiku ryżowego z masłem i cynamonem. Wtedy Fjøsnisse jest zły i nie pomoże więcej domownikom. (w Ameryce normą jest zostawianie przy choince mleka i ciasteczek, co przyjmuje się już i w Polsce).
Jest także skrzat psotny, któremu jedynie żarciki w głowie. To Rampenissen. Oj, mnóstwo z nim roboty. Jak się uprze taki elf, to potrafi uprzykrzyć życie. Według niego wszystko jest zabawne. W Norwegii pojawił się w 2004 r., a przywędrował aż z Ameryki za sprawą książeczki dla dzieci pt. "The Elf of the Shelf". I szybko zadomowił się także nad fiordami.
Wracając do tego jednego budynku w miasteczku....Żółty dom w Drøbak był kiedyś domem modlitwy. Kiedyś, czyli w 1877 r. I był nim aż do II wojny światowej. Potem stał pusty, aż wreszcie nabyli go Eva i Willy Johansenowie, którzy postanowili założyć w nim Dom Bożonarodzeniowy Julehuset Treegaarden.
Co takiego możemy zobaczyć w owym żółtym domu? Mnóstwo gadżetów związanych z tym szczególnym okresem w roku. I jeśli po świętach smutno Ci i tęskno do takich ozdób, to tu przez cały rok możesz poczuć magię Świąt. Są ręcznie malowane bombki, magnesiki, maskotki, obrusy, świece, różnej maści trolle, mikołaje, ozdoby wiszące, leżące i siedzące. Większość to wyroby własnego pomysłu właścicieli. Kolorowy zawrót głowy. I nie, nie patrzcie na ceny, bo te porażają przeciętnego Polaka. Ale przecież idą święta, ho ho ho....

Na poczcie Świętego Mikołaja można napisać i zostawić list z życzeniami, dostać jedyny w swoim rodzaju stempel i znaczek. Jeśli oczywiście byliśmy grzecznymi dziećmi, możemy pisać na adres: Julenissen's Postkontor, Havnebakken 6, 1440 Drøbak, Norge.
I czekać, aż Mikołaj spełni nasze życzenia. Tylko pamiętajcie, pierwszeństwo mają dzieci, które z racji wieku i nazwy są dziećmi. Także ten... ;)
Kiedy wyjdziemy ze sklepu, warto dowiedzieć się czegoś o samym mieście. Drøbak otrzymało prawa kupieckie już w 1842 r, stając się tym samym miastem. Leży nad Oslofjord, a na wysokości miasta jest najwęższe miejsce fiordu. Dawniej miejscowość była nazywana zimowym portem Oslo, ponieważ srogie, surowe i mroźne zimy skuwały wody fiordu, uniemożliwiając wpływanie tam statków.
Drøbak znane jest też jako miejsce niezwykłego zdarzenia podczas II wojny światowej. Na mieszczącej się po środku fiordu małej wysepce o nazwie Kahlomen, położona jest Twierdza Oscarsborg. Dowódca twierdzy wydał polecenie, wbrew rozkazom wyższych dowódców, ostrzału niemieckiego krążownika Blücher, który transportował oddziały Wermachtu, mające zająć Oslo oraz aresztować głowę państwa, czyli króla i jego rodzinę oraz współpracowników. Dzięki temu posunięciu, a trzeba dodać, że twierdza nie dysponowała ciężkim kalibrem, udało się zaskoczyć wroga. Krążownik został zatopiony, inny pancernik mocno uszkodzony. W efekcie udało się na czas poinformować i ewakuować rodzinę królewską oraz rząd, ocalić skarb państwa i ważną dokumentację oraz opóźnić okupację Oslo. Dowódca twierdzy Birger Eriksen, który wiedział o tym, że mają otwierać ogień tylko w celu samoobrony, powiedział "Albo mnie odznaczą, albo postawią mnie przed sądem wojskowym". Wystarczy powiedzieć, że pułkownik Eriksen otrzymał w 1945 r. Krzyż Wojenny z Mieczem, najwyższe odznaczenie wojskowe i jednocześnie najwyższe odznaczenie Królestwa Norwegii. Ale to już inna historia, jak kiedyś dotrę do twierdzy Oscarsborg, to opowiem o niej więcej.


Drøbak dysponuje także Akvarium, czyli morskim akwarium z wieloma żyjątkami, które można pooglądać przez wielkie tafle szyb. Znajduje się ono tuż obok mariny, przy której późną jesienią kołyszą się zacumowane łódki i słychać chlupot fal.
Na skałkach w marinie można zobaczyć urocze trzy syrenki. Zrobienie sobie z nimi zdjęcia nie nastręczy większych trudności, bowiem są tak zajęte dyskusją między sobą, że nawet nie zauważają turystów.

A co jeszcze ma Drøbak? Ha! Ma jedyny taki znak drogowy na świecie - Uwaga na Pędzącego Mikołaja! Już ze względu na ten unikatowy znak, warto wybrać się do Drøbak. A przy okazji pospacerować po uroczym miasteczku, które jest świąteczne przez cały rok, ale w listopadzie i grudniu, to już w ogóle. Jeśli więc, chcecie poszukać w sobie świątecznej atmosfery, to koniecznie wybierzcie się tu w okresie przed Bożym Narodzeniem. Być może traficie także na targi rękodzieła, wystawiane na rynku. Ale i bez nich Drøbak ma swój urok. Polecam gorąco.
Jak tam? Byliście grzeczni w tym roku? Listy już napisane? Zostało coraz mniej czasu, dajcie szansę Mikołajowi!
Vi sees! Czyli do zobaczenia!

Lubię te Twoje posty z przymrużeniem oka. Nie tylko Mikołaje i skrzaty skradły moją uwagę ale też znak uciekającego Mikołaja no i oczywiście trzecia Syrenka ;) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńHa, ha :) Są trzy syrenki, a czwarta stanęła tam na chwilę :) Pozdrawiam w przedświątecznym klimacie! Mam nadzieję, że Mikołaj o Tobie pamiętał ;)
Usuń