Słodka iluzja,
czyli o tym,
jak poczuć się dzieckiem choć przez chwilę…
Jest takie miejsce w Warszawie, gdzie można poczuć się jak dziecko. Kiedy pogoda za oknem nie sprzyja spacerom, na chodnikach leży breja zamiast śniegu, a świąteczna atmosfera już dawno uleciała z wiatrem, można na chwilę zapomnieć o troskach i bawić się w najlepsze.
To miejsce ma wdzięczną nazwę. Be Happy Museum. Bo kto nie chce być happy? Słodka iluzja otacza nas na każdym kroku. Warto pójść tam przynajmniej w dwie osoby, żeby radość można było dzielić.
Muzeum, choć ma to słowo w swojej nazwie, nie jest typową placówką z eksponatami w gablotach. Wręcz przeciwnie. Na eksponaty można wejść, robić zwariowane fotki i dobrze się bawić. Be happy Muzeum powstało w 2020 r. w Warszawie. Pierwszym było to w Szczecinie (2018 r.), potem w Zakopanem (2019 r.), następnie Warszawa i ostatnie w Krakowie (2022 r.)
W muzeum przygotowanych jest kilkanaście scenografii o różnych tematach. Głównie słodkich i pastelowych. Ale to jest tak fajna zabawa, że nawet jak nie jesteś fanem różu, to i tak się śmiejesz. Kto lubi donaty? A kto jednorożce? Może są tu wielbiciele kultowych dziadków do orzechów? A może zawsze chcieliście być Barbie lub Kenem? Ha, takie rzeczy tylko tutaj.
Znajdzie się motor, na którym można zapozować z rozwianym włosem i basen z piłeczkami. Przyznajcie się, kto z Was chciał wskoczyć za dzieckiem do takiego kojca z piłkami, ale się trochę wstydził? No to tu może. I powiem więcej - to nie dzieci królowały w tym muzeum, w czasie mojej wizyty, a dorośli. Na chwilę porzuciliśmy swoją dojrzałość. Śmiało można powiedzieć, że to Muzeum Szczęścia.
Jeśli zdjęcia Was zachęcą, to wpadajcie do Warszawy na 1 piętro do Centrum Handlowego Atrium Reduta w Alejach Jerozolimskich 148. Muzeum czynne jest przez cały tydzień od 10.00 do 20.00, 21.00. Cena biletu 55 złoty (styczeń 2023 r.). Bilety można nabyć w kasie lub przez internet. Płacić można kartą, Blikiem lub gotówką. Czas w tym szczęśliwym miejscu nie jest limitowany, ale przeznaczcie sobie na niego minimum godzinę. Możecie oczywiście spędzić dłużej czas, delektując się kawą i ciastkiem ze sklepiku muzealnego. Słodką pamiątkę też można tam zakupić.
Przecież nic nie zrobiłam! Tylko źle nacisnęłam... Mam prawo do adwokata, jednego telefonu i donutsów z poprzedniej sali! ;) Foto: Sylwia
Kiedy na pięć sekund spuszczasz z oka przyjaciółkę, a ta podrywa sześciu chłopa... No ale kto nie chce mieć fotki z Dziadkiem do Orzechów :)
Trochę jak Dziewczynka z Zapałkami... tylko jakby biedniejsza wersja, bo zapałek ani chustki na głowie nie miałam :)Ja swoją radość dzieliłam z przyjaciółką Sylwią, która gościła u mnie przez styczniowy weekend. Bawiłyśmy się świetnie, a to właśnie wynik naszego wariackiego pobytu w tej placówce. Widzicie sami! :)
Jeśli Was zachęciłam do wizyty w stolicy (albo i innych lokalizacji, Wam bliższych) to świetnie. Z pewnością nie będziecie się nudzić. Za to cały czas uśmiechać. Bo przecież taka jest idea tego obiektu - be happy!

















































