O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi.Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Kalisz - zabytki miasta

KALISZ – dzień w cieniu wielkiej literatury


W maju pojechałam na jeden dzień do Kalisza. Trochę mnie to miasto rozczarowało. Nie wiem dlaczego, ale myślałam o tym mieście w kategoriach „wow”. Tymczasem blask przygasł, choć ja, jak to ja, zawsze dopatrzę się czegoś pozytywnego. Winę za to ponosi chyba Maria Dąbrowska, która stworzyła swe wielkie dzieło jakim są „Noce i dnie”. Kalisz, jako swe miasto najpiękniejsze pod każdym względem, taką „małą ojczyznę” przedstawiła w książce jako Kaliniec.


herb Kalisza



To do Kalińca właśnie, jej główna bohaterka, Barbara Niechcicowa z domu Ostrzeńska, wraca myślami nieustannie. Miasto jej dzieciństwa jest piękne, nowoczesne, pełne radości, życia. O nim marzy, powraca wspomnieniami do swej wielkiej miłości jaką był Józef Toliboski, który dla niej zrywał nenufary, brodząc w wodzie w białym garniturze. I choć Barbara, po śmierci swego męża Bogumiła, wraca do Kalisza, to skupiona na swych wspomnieniach, niespełnionych marzeniach i zawiedzionej miłości, nie odnajduje w nim szczęścia. Powieść kończy się, kiedy Barbara ucieka z bombardowanego Kalińca. Tu trzeba powiedzieć, że w czasie I wojny światowej, Kalisz został prawie całkowicie zniszczony ostrzałem artyleryjskim, podpalony i zdewastowany. W 1914 r. w gruzy obróciło się 95% zabudowy staromiejskiej. Nawet historycy uważają, że było to najbardziej zniszczone miasto w Polsce w czasie I wojny światowej. Po odzyskaniu niepodległości przystąpiono do odbudowy miasta, zachowując średniowieczny układ urbanistyczny. Miasto powstało jak Feniks z popiołów.


Kalisz w dawnym wydaniu :)


I teraz ja, przemierzam ulice Kalisza i zadaję sobie to samo pytanie, co Barbara Niechcic: „… Właściwie dokąd się to wszystko toczy i po co?...” Ano po to, żeby poznać kolejne miasto na mapie Polski, gdzie jestem po raz pierwszy, a z którym nieświadomie zetknęłam się już podczas ustnej matury. Ale o tym chwilę później.
Pierwsze co widzę z okna autokaru to Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego. Wiem, że w środku ten zespół klasztorny jest bardzo ładny, jednak nie dane mi było zajrzeć tego dnia do środka.


Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego



Sanktuarium widziane z Placu Kilińskiego


Kolejny obiekt to miejsce jak najbardziej zabytkowe. Szkoda mi tylko, że zdjęcia zrobiłam z tak bliska i w dodatku w czasie jazdy, ale co tam, kiedyś może zrobię lepsze. Czy można zachwycić się starym budynkiem fabrycznym? Można, jeśli weźmie się pod uwagę historię, jaką kryją te cegły. Patrzę oto na Fabrykę Fortepianów i Pianin „Calisia”. Działała ona w latach 1878-2007 ( a w latach 1878-1947 jako Fabryka Fortepianów i Pianin Arnold Fibiger). Budynek jej został wpisany do rejestru zabytków w 1991r. Fabryka przetrwała dwie wojny światowe, rozbudowana w czasach PRL, upadła w 2007r. W czasie II wojny światowej, kiedy nie było zapotrzebowania na instrumenty wysokiej jakości, fabryka produkowała meble i skrzynie na amunicję. Wkomponowane w elewację, pamiątkowe medale, były wygrywane przez fabrykę na licznych wystawach. Kalisz słynął z produkcji instrumentów klawiszowych wysokiej jakości, których kilka, być może nawet kilkanaście sztuk przetrwało w prywatnych domach. Zresztą najstarsze towarzystwo muzyczne w Polsce powstało właśnie w Kaliszu.


Fragment budynku Fabryki Fortepianów i Pianin "Calisia" z widocznymi odlewami medali


Tuż obok, na terenie fabryki mijam restaurację i hotel, w której dawniej kwitło życie kulturalne. Budyneczek z końca XIX w. to dawna willa Fibigerów, właścicieli fabryki.


Dawna willa Fibigerów


Podążam dalej. Omijam Cmentarz Ewangelicko-Augsburski na Górze Luterskiej. Cmentarz protestancki założony przed 1689r. to jeden z najstarszych cmentarzy w Polsce. Ciekawostką są tu grobowce przy murze graniczącym z cmentarzem katolickim. W rzeczywistości są to miejsca pochówku tych samych rodzin, które były mieszane, czyli część z nich wyznawała wiarę katolicką a część ewangelicką. Krypty w środku nie były dzielone murem, ale zmarli spoczywali razem, każdy po swojej stronie cmentarza.


Mury cmentarza Ewangelicko-Augsburskiego


Z okien autokaru widzę pomnik Marii Konopnickiej. Przedstawiono ją tu jako korpulentną kobietę otoczoną dziećmi. Kiedy młoda Maria, wówczas Wasiłowska, miała siedem lat, rodzice jej przenieśli się do Kalisza. Tu też, w czasie jej 10 letniego małżeństwa, na świat przyszło ośmioro dzieci. Dla dzieci też pisała swe utwory. Na ślad wielkiej pisarki i poetki w Kaliszu jeszcze się natknę.


Maria Konopnicka z dziećmi


Tymczasem mijam kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Gotarda, zbudowany na pocz. XX w. Kiedy w czasie wojny zamykano lub niszczono świątynie, kościół ten przetrwał i nie został zamknięty, ponieważ Niemcom spodobał się patron kościoła. Cóż, św. Gotard pochodził z Bawarii…


Kościół p.w. św. Gotarda



Wieża kościoła p.w. św. Gotarda


Kalisz leży na szlaku bursztynowym, o czym przekonuję się, przejeżdżając przez ulice miasta. Wyobrażenie karawan kupców z towarami na szlaku bursztynowym śmiesznie kontrastuje z nowoczesną, szeroką drogą pod baldachimem latarni ulicznych. Ale to świadczy tylko o tym, że w dawnych czasach miasto to było ważnym ośrodkiem także w handlu. O najwcześniejszych dziejach miasta napiszę osobnego posta, gdzie pokażę jedną z atrakcji Kalisza.


Nie da się ukryć, jestem na Szlaku Bursztynowym :)

Tymczasem droga prowadzi mnie do Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego. Teatr ten działa nieprzerwanie od dnia powstania, czyli od założenia go w 1801r. To trzeci, najstarszy teatr dramatyczny w Polsce. Budynek wzniesiono w latach 1920-1923 i jest wpisany do rejestru zabytków w 1979r. Od 1961r. teatr organizuje Kaliskie Spotkania Teatralne, coroczny festiwal teatralny, gdzie do konkursu zapraszane są wybitne premierowe przedstawienia bieżącego sezonu.


Przed wejściem do teatru. Szkoda, że nie miałam okazji zobaczenia go od środka



Teatr im. W. Bogusławskiego w pełnej krasie



Do teatru przylega park, a kasztany wprost wpadają do rzeki Prosny



Chwila ukojenia dla oczu - nowoczesna fontanna na rzece Prosna


Okazuje się, że nie tylko Kraków posiada Planty. Mają je także Kaliszanie. Tu też po raz pierwszy mogę natknąć się na mury miejskie. Kalisz został otoczony murami obronnymi w połowie XIV w. Ich powstanie przypisuje się królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Wysokie na 6 do 9 m, były otoczone ze wszystkich stron odnogami rzeki Prosny, a do miasta wiodły jedynie 4 bramy. Wśród zachowanych murów wyróżnia się baszta obronna „Dorotka”, jedyna zachowana do dziś z XV w.


O tym, że mury miejskie są pod ochroną, świadczy tabliczka ze znaczkiem oznaczającym zabytek



Katedra Kaliska widziana za murami miejskimi



Fragment zabytkowych murów miejskich i baszta Dorotka



Fragment zabytkowych murów miejskich i baszta Dorotka



Zachowany fragment murów miejskich


Także na Plantach odnaleźć można jedyny w Polsce Pomnik Książki, choć Kaliszanie dodają jeszcze przymiotnik – Książki Zniszczonej. Powstał z projektu Władysława Kościelniaka, a wykonany przez Jerzego Sobocińskiego w 1978r. Upamiętnia on zdarzenia z lat 40. XX w., kiedy to zasypano kanał Babinka, gdzie hitlerowcy uprzednio zatopili w nim tysiące książek zarówno z polskich, jak i żydowskich bibliotek. Próbowano książki odratować, osuszyć, ale bezskutecznie i wiele woluminów przepadło na zawsze.


Pomnik Książki w Kaliszu


Spacerując przez fragment parku, dochodzę do Placu Kilińskiego, gdzie u wylotu Plant, w pobliżu szkoły, do której uczęszczał, znajduje się pomnik Adama Asnyka. To kolejna postać z literatury polskiej, która związana jest z Kaliszem. Asnyk urodził się w tym mieście, tu został ochrzczony, dorastał, uczył się i przeżywał swe dobre i złe dni.


Dom, w którym przyszedł na świat Adam Asnyk



Tablica pamiątowa poświęcona poecie


Autorem pomnika jest Jerzy Jarmuszkiewicz. Został odsłonięty w 1960r. Przez Kaliszan nazwany jest „Smutnym Asnykiem”, może dlatego, że jako członek Rządu Narodowego w czasie Powstania Styczniowego, nie mógł już nigdy wrócić do Kalisza, leżącego wówczas na terenie zaboru rosyjskiego. Poeta zamieszkał w Krakowie i tam też zmarł. Patrząc na ten pomnik złośliwi mówią: „z przodu masz szkoły muzyczne, z tyłu toalety publiczne, więc z przodu Tobie grają, a z tyłu na Cię srają”.  Rzeczywiście, na wprost Asnyka mieści się szkoła muzyczna, a za jego plecami był swego czasu publiczny szalet.


Szkoła muzyczna - wejście. Gmach szkoły jako jeden z nielicznych przetrwał pożogę w 1914r., ponieważ stacjonowało tu wojsko pruskie



Sgraffito na gmachu szkoły muzycznej, na dobudowanej w latach 60. XX w. części szkoły


Swoje powiedzenie, nawiązujące do postaci Asnyka na pomniku, mają też Kaliszanki. Kiedy ich mężowie siedzą posępnie przy stole i myślą o niebieskich migdałach, te zazwyczaj mówią: „siedzisz jak ten Asnyk”. Trudno się z nimi nie zgodzić.


Pomnik Adama Asnyka


Ja jednak w głowie mam ciągle temat mojego pytania na ustnej maturze, które wyciągnęłam: „Poeci czasów niepoetyckich, Asnyk lub Konopnicka do wyboru”… Tak miałam na ustnym polskim. A, że z Asnykiem i poezją w ogóle jestem na bakier, to skupiłam się na biednej Konopnickiej, która i tak postanowiła akurat wtedy, schować się w mrokach historii, a w zasadzie mrokach mojej zestresowanej mózgownicy. Przez myśl wtedy, nie przyszły mi związki tych dwojga z Kaliszem, które to miasto, po latach będę oglądać z bliska.


Plac Kilińskiego, a właściwie to już widok na Plac św. Józefa: z lewej restauracja Dom Pielgrzyma, w tle wieże Bazyliki Kolegiackiej, a w środku dom towarowy, a kiedyś w tym miejscu stała cerkiew p.w. śśw. Apostołów Piotra i Pawła


Kolejny budynek, który przyciąga mój wzrok to Pałac Komisji Województwa Kaliskiego. Klasycystyczny, wzniesiony w latach 1823-1824, zabytkowy. W latach 1975-1998 siedziba urzędu wojewody kaliskiego. Dziś Starostwo Powiatowe. Niegdyś gościł koronowane głowy, jak chociażby cara Aleksandra I czy Mikołaja I, a także pruskiego króla Fryderyka Wilhelma III.


Gmach Pałacu Komisji Województwa Kaliskiego


I tym sposobem docieram do Bazyliki Kolegiackiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kaliszu. Świątynia ta powstała z fundacji abpa Jarosława Bogorii Skotnickiego w 1353 r. Kościół przez lata był przebudowywany, obecny jest późnobarokowy. W 1965r. wpisano go do rejestru zabytków. To narodowe sanktuarium św. Józefa z Nazaretu. Wewnątrz znajduje się obraz Świętej Rodziny. Już w XVIII w. kustosz kolegiaty kaliskiej zarejestrował i opublikował ok. 500 dowodów uzdrowień za przyczyną św. Józefa. Po zawaleniu się kościoła w 1783r., odbudowano go i dobudowano kaplicę dla obrazu Świętej Rodziny. Dziś świątynia przystrojona jest z okazji chrztów i  komunii świętych. Taki czas…


Bazylika Kolegiacka Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwana jako Sanktuarium św. Józefa z Nazaretu



Nawa Główna w kościele - akurat ołtarz główny w remoncie



Organy w Kolegiacie



Bogato dekorowana ambona



Obraz świętej Rodziny w bocznej kaplicy



Bogato dekorowana chrzcielnica



Pomnik Jana Pawła II na Placu św. Józefa


Tuż obok Bazyliki mieści się Kościół Garnizonowy, wybudowany w latach 1592-1597. Jednak dziś nie będę tam zaglądać, bowiem zmierzam do kaliskiej katedry.


Kościół Garnizonowy w Kaliszu

Katedra św. Mikołaja Biskupa w Kaliszu to ceglana świątynia w stylu gotyckim. Została zbudowana w latach 1253-1257 z fundacji Bolesława Pobożnego i jego małżonki Błogosławionej Jolanty. Wielokrotnie była przebudowywana, obecnie trzynawowa z wieżą oraz kaplicą w stylu neogotyckim, dekorowaną malowidłami i witrażami Włodzimierza Tetmajera.


Katedra Kaliska



Mur okalający katedrę



Pięknie dekorowane drzwi chyba na plebanię lub kancelarię



I kolejne piękne drzwi w katedrze



Katedra Kaliska



Wejście do katedry



Katedra Kaliska i jej ceglane mury


 Ołtarz główny barokowy z 1662r. Dawniej zawierał obraz Rubensa „Zdjęcie Chrystusa z Krzyża”, jednak dokonano zuchwałej kradzieży, a żeby zatrzeć ślady, podpalono świątynię. Od 1992r. kościół, za sprawą Jana Pawła II, został wyniesiony do rangi katedry. To właśnie tu ochrzczono Adama Asnyka, a Maria Konopnicka wzięła ślub, o czym świadczy stosowna tablica pod chórem. I znów moja ścieżka przecięła się z tymi, którzy zakręcili mnie na maturze.


Nawa główna świątyni



Ołtarz główny, a przed nim chrzest



Organy 



Ambona w kaliskiej katedrze. Dziś już chyba rzadko kiedy używana jest ambona do kazań



Skromna chrzcielnica



Tablica pamiątkowa poświęcona wydarzeniu jakim było zawarcie związku małźeńskiego przez Marię Konopnicką

Niewątpliwie najładniejszą częścią kościoła jest kaplica Matki Boskiej Pocieszenia, inaczej Kaplica Polska, bądź też nazywana „Pod Orłami”. Jest maleńka, ale bardzo wymowna z powodu witraży i polichromii o tematyce patriotycznej, wykonanych w latach 1909-1912 przez Władysława Tetmajera (przyrodniego brata poety Kazimierza Przerwy-Tetmajera).


Ołtarz w kaplicy Matki Boskiej Pocieszenia



Matka Boska Pocieszenia


Największy sprzeciw władz carskich wzbudził w tej polichromii obraz – alegoria Umarłej Polski. Kompozycja przedstawia śpiącą pod zaborami Polskę. Prawdopodobnie jest to zmarła Aldona, pierwsza żona Kazimierza Wielkiego, okryta płaszczem z gronostajów, jakie nosili królowie. Nad nią pochyla się Matka Boża, a obok zmarłej z prawej strony mamy Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigę Królową Polski i Władysława Jagiełłę. Z drugiej strony zebrali się Kaliszanie wszystkich warstw społecznych, modlący się do Maryi, by wskrzesiła umarłą Polskę. Wśród nich jest też przedstawiony ranny robotnik z 1905r. Łaciński napis „Sub Tuum Praesidium Confugimus” oznacza „Pod Twoją obronę uciekamy się”.


Alegoria Umarłej Polski, choć ręka zmarłej, zwrócona w górę, zdaje się mówić: "Jeszcze Polska nie umarła..."


Nad wejściem polichromia przedstawia błogosławioną Jolantę, obok której stoją wielcy kościoła polskiego oraz książęta i królowie. I tak mamy tu m.in. Mieszka III Starego, abp Jarosława Bogorię Skotnickiego, Władysława Łokietka, Bolesława Pobożnego, Zygmunta Augusta, Zygmunta Starego i Jana Kazimierza. I stóp Jolanty klęczy Przemysł II.


Błogosławiona Jolanta w otoczeniu polskich królów

I ostatnia polichromia jest najmniejsza, bowiem na tej ścianie znajdują się dwa okna z witrażami, wyobrażającymi Matkę Boską Częstochowską i Ostrobramską – także autorstwa Tetmajera. Polichromia zaś ukazuje legendarnego Piasta Kołodzieja i Rzepichę oraz ich syna Siemowita, do których przybyli na postrzyżyny (czyli obrzęd obcięcia włosów dzieciom płci męskiej), dwaj wysłannicy – święci: Cyryl i Metody.


Piast Kołodziej, Rzepicha i ich syn Siemowit a także dwaj święci, Cyryl i Metody

Całość wszystkich polichromii otacza fryz z piastowskimi orłami.
Pora wyjść na zewnątrz. Jeszcze szybki rzut oka na dzwon „Mikołaj”. W 1912r. umieszczono go na dzwonnicy, choć wykonany był już dwieście lat wcześniej. W czasie II wojny światowej został zrabowany i przeznaczony na złom. Odnaleziony we Wrocławiu, powrócił po wojnie do Kalisza, lecz już uszkodzony.


Dzwon "Mikołaj"


Kierując się w stronę rynku, natrafiam na płaskorzeźbę Fryderyka Chopina na jednej z kamienic. W latach 1826-1830 Fryderyk Chopin aż sześciokrotnie przebywał w Kaliszu. Miał tu swych przyjaciół, a w kamienicy u zbiegu rynku i ulicy Zamkowej, tańczył mazura z Pauliną Nieszkowską, piękną córką prezydenta miasta, właściciela kamienicy. Stało się to podczas balu, jak wyprawiali bogaci rodzice panny na wydaniu. Niestety miłości z tego tańca nie było. Za to Kalisz był ostatnim miastem Królestwa Polskiego, gdzie Chopin zatrzymał się na dłużej przed swoją emigracją, za co wdzięczni Kaliszanie ufundowali tę pamiątkową tablicę.


Kamienica, w której zatrzymał się Chopin przy ulicy Zamkowej



Pamiątkowa płaskorzeźba F. Chopina na ścianie kamienicy, w której odtańczył pamiętnego mazura


I oto przed moimi oczami ukazuje się Główny Rynek. Tu zbiega się aż dziesięć ulic. Rynek został wytyczony w XIII w. Do XIX w. na rynku wokół ratusza usytuowane było miejsce targowe. Obecna zabudowa pochodzi z lat 20 i 30. XX w. Od 2016 r. na Głównym Rynku prowadzone są badania archeologiczne. Odkryto m.in. studnię z XII w. oraz pozostałości drewnianych kramów, tzw. jatek. Teraz patrzę na rozkopany i zasłonięty niezbyt urodziwymi parkanami rynek, który nie wydaje mi się urokliwy. Serce miasta, którym tak zachwycała się Barbara Niechcic i sama autorka powieści, Maria Dąbrowska. Mnie nie zachwycił on wcale. Postanawiam spojrzeć na niego z innej perspektywy. W tym celu wdrapuję się (za pozwoleniem ochrony ratuszowej) na wieżę.


Ratusz na Głównym Rynku



Medaliony z wizerunkami zasłużonych dla miasta na jednej z kamienic na rynku. "Wiszą" od lewej: Adam Asnyk, Maria Konopnicka, Stefan Szolc-Rogoziński(podróżnik, badacz Afryki, urodzony w Kaliszu w 1861 r) oraz Maria Dąbrowska



Kamienice wokół Głównego Rynku



Rynek Główny - widok z wieży ratuszowej, widoczne wykopaliska archeologiczne


Niewątpliwie główną budowlą rynku jest właśnie Ratusz. Neoklasycystyczna budowla została wpisana do rejestru zabytków w 1993r. Wzniesiono ją w latach 1920-1924 staraniem Komitetu Odbudowy Kalisza. W czasie prac remontowych w 2014r. odkryto fragmenty murów XIX w. ratusza z zachowanymi łukami. Dziś oczywiście jest to siedziba władz miasta.


Kaliski Ratusz



Podcienia ratusza



Tablica pamiątkowa na boku ratusza. Górna jej część poświęcona jest ofiarom I wojny światowej, dolna zaś pomordowanym w czasie II wojny światowej



Patio ratusza



Tu urzęduje Prezydent Miasta


I oto po schodkach mozolnie wchodzę na wieżę ratuszową.


"Skrzynka" okalająca mechanizm zegara ratuszowego


Widok na panoramę miasta wynagradza mi wcześniejsze, niechętne miastu, myśli. Odkrywam miejsca, które tego dnia zobaczyłam. Czerwone dachy kamienic zdają się łączyć w całość.


Panorama I: od lewej: Bazylika-Sanktuarium św. Józefa z Nazaretu, Dach Pałacu Komisji Województwa Kaliskiego, Kościół Garnizonowy, z zielonym dachem Centrum Kultury i Sztuki i za nim Park Miejski. Ulica prowadzaca z lewej strony to Mariańska, a prostopadła do niej to Łazienna



Panorama II: od lewej: Centrum Kultury i Sztuki, Park Miejski, obok parku z prawej mały daszek Teatru im. W. Bogusławskiego. Widoczna ulica to Piekarska



Panorama III: od lewej: daszek Teatru im. W. Bogusławskiego, na horyzoncie wieża kościoła p.w. św. Gotarda, gmach z kolumnami, czyli Pałac Trybunalski i wreszcie kościół p.w. Stanisława Biskupa i klasztor ojców Franciszkanów przy ulicy św. Stanisława



Panorama IV: od lewej: Pałac Trybunalski, Kościół oo. Franciszkanów, kamienice przy Rynku Głównym. Na zdjęciu widoczny zbieg ulic: Rzeźniczej i św. Stanisława



Panorama V: od lewej: kościół oo. Franciszkanów, ciut w prawą stronę, obok białego bloku, przyklejony budynek III LO im. Kopernika. Z przodu kamienice przy Rynku Głównym. Ulica z lewej to św. Stanisława, z prawej Śródmiejska



Panorama VI: od lewej: III LO im. Kopernika, okrągły budynek na horyzoncie to szpital im. L. Perzyny. Widoczne kamienice u zbiegu ulic: Śródmiejskiej i Złotej



Panorama VII: w środku w głębi budynek II LO im. T. Kościuszki, szpital im. L. Perzyny oraz z prawej widoczny budynek i komin Fabryki Fortepianów i Pianin Calisia



Panorama VIII: po środku budynek z kominem to Fabryka Fortepianów i Pianin Calisia, obok Nowy Rynek, z prawej Katedra Kaliska, czyli kościół p.w. św. Mikołaja Biskupa. Widoczna ulica to Piskorzewska



Panorama IX: od lewej: Nowy Rynek, kościół p.w. św. Mikołaja Biskupa, czyli katedra kaliska. Widziany zarys ulicy to Kanonicka



Panorama X: Zbieg ulic Kanonickiej i Zamkowej



Panorama XI: ulica Zamkowa, za kamienicą z różową fasadą, prostopadły budynek z długim czerwonym dachem to I LO im. A. Asnyka w Kaliszu, dalej za kominem Plac Kilińskiego i z prawej ponownie Bazylika Kolegiacka - Sanktuarium św. Józefa z Nazaretu



Duśka na wieży Ratusza :) W tle Kolegiata Kaliska


A trzeba przyznać, że to właśnie kamienice urzekły mnie w Kaliszu najbardziej. Cóż, zmieniłam lekko zdanie i wcale nie mówię miastu dość. Być może jeszcze kiedyś zawitam do tego miejsca, które tak przyciągało wielkich polskiej literatury.


Kamienice na Al. Wolności przy Placu Bogusławskiego



Klasycystyczny gmach Banku Polskiego, wzniesiony na początku XX w. według projektu Mariana Lalewicza. Już w 1894 r. znajdował się w tym miejscu budynek, w którym swą siedzibę miało Towarzystwo Cyklistów.



Kute balkony na jednej z kamienic śródmiejskiej zabudowy Kalisza



Brukowana uliczka prowadząca w kierunku rynku



Ulica Garbarska i przypadkowo odkryte przeze mnie Muzeum im. G.J. Osiakowskich, które z pewnością stanie się celem, o ile zawitam jeszcze do Kalisza


Póki co schodzę znów po schodkach, by udać się na ciepły posiłek, którego ostatecznie w pewnej restauracyjce nie dostaję. Znów pojawia się zgrzyt. Cóż, nie wszystko musi zachwycać, nie zawsze jest wszystko wedle naszych myśli.
W wędrówce ulicami miasta towarzyszyła mi moja Ciocia, którą serdecznie pozdrawiam (jak zawsze z czułością) a czas wspólnie spędzony był dla mnie większą radością, niż zabytkowe budynki w mieście. Moja mina na to wspomnienie z pewnością nie przypomina posępnej miny Asnyka, który jak siedział, tak będzie siedzieć na placu.


Złoty herb Kalisza nad wejściem do Ratusza


W następnym poście opowiem Wam znów o Kaliszu i jego pewnej atrakcji.

Zatem do zobaczenia niebawem!



22 komentarze:

  1. Mimo wszystko ładny ten Kalisz (znaczy nie Rysio brzusio, ale ten murowany).
    Za stwierdzenie zostałem kiedyś strasznie potraktowany przez nauczycielkę polskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cię strasznie nie potraktuję :) A co do Kalisza, to w sumie ładne miasto, choć mówimy tu tylko o tej staromiejskiej zabudowie. Jak na miasto, które dźwignęło się z ruin po I wojnie światowej, to całkiem nieźle. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. To miało być stwierdzenie ze; pani Niechcicowa była rozhisteryzowaną, pełna fochów mieszczką, która sama nie wiedziała czego chce...
      Nie wiem czemu mi to wycieło przy pierwszym komentarzu

      Usuń
    3. Też tak kiedyś myślałam o niej. Ale potem dorosłam i trochę inaczej o Barbarze myślałam. Ona żyła w świecie fantazji, miłości, kwiatów itp. Na to czekała. A dostała błoto, ciężką pracę i trudne warunki bytowe. Trochę się jej to zderzyło z oczekiwaniami. Ale ona sama mówiła, że dziękuje za to, że z wszystkich mężczyzn, trafiła właśnie na Bogumiła. Trwała przy nim, rodziła dzieci i wybaczała mężowskie zdrady. Chyba nie do końca była rozpieszczoną mieszczką :)

      Usuń
    4. Niemniej jednak to Bogiumił był obarczany za wszystkie jej życiowe nieszczęścia.

      Usuń
    5. No wiesz, ktoś musiał być, a że to mąż akurat... :)

      Usuń
  2. nigdy nie byłam w Kaliszu, ale cały czas ma go na liście miejsc do odwiedzenia, w końcu to jedno ze starszych polskich miast... ładny mimo wszystko ten Kalisz, sympatyczny się wydaje na taką jednodniową wycieczkę a na zdjęciach pokazałaś całkiem sporo atrakcji godnych uwagi :)

    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalisz jest ponoć najstarszym miastem w Polsce, ale o tym napiszę wkrótce, jak tylko dam radę przy tej duchocie :) Jako cel jednodniowego wypadu jak najbardziej się nadaje. Pozdrawiam serdecznie :) P.s. Pobuszowałam sobie na Twoim blogu :)

      Usuń
  3. Miałam dokładnie to samo w Kaliszu, tylko dla mnie okazał się większym rozczarowaniem, niż dla Ciebie. Właściwie nic szczególnego stamtąd nie zapamiętałam, co rzadko mi się zdarza, a spodziewałam się efektu WOW.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pytanie mojej Cioci, co najbardziej spodobało mi się w Kaliszu, pierwsze, co odparłam to - sukienka na wystawie :) :) :) Zaręczam, był efekt WOW :)

      Usuń
  4. Duśka tyle ciekawych informacji napisałaś, że wrócę jeszcze raz, by ogarnąć to wszystko. W Kaliszu nigdy nie byłam... Tym bardziej cieszę się, że przybliżyłaś mi to miasto.
    Co do Barbary - skomplikowana postać, żyła mrzonkami, marzeniami a niestety w życiu jest inaczej. Oj zgorzkniała dzisiaj jestem, a może po prostu smutna, stąd ta gorycz...
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki dzień po prostu, żeby Cię pocieszyć, to powiem Ci, że ja od kilku dni jestem jak burza z piorunami, bo panowie, którzy mieli mi zrobić remont przedpokoju, po prostu nie przychodzą do pracy. A ja żyję sobie w tym rozgradiaszu i bałaganie, niczym Barbara Niechcic w tym serbinowskim błocie. I podobnie narzekam i mamroczę pod nosem. Tylko nie mam do kogo krzyczeć tego sławnego "Bogumił! Bogumił!" :) Ściskam mocno :)

      Usuń
  5. Nie wiem, czemu Cię zawiódł Kalisz, mi się bardzo podoba. Zawsze go mijałem przejazdem, znam tylko główne ulice. Piękny odbyłaś spacer i wspaniale go opisałaś. Zdjęcia też na wysokim poziomie, nawet te trudniejsze w środku zwiedzanych obiektów.
    Miło pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Wkraju, ja też nie wiem, czemu go tak odebrałam. Jakoś bardziej zachwycił mnie np. Białystok. Ale to tak, jak z Kazimierzem Dolnym nad Wisłą, wszyscy się nim zachwycają, a ja nie do końca. Oczywiście zawsze znajdę coś ciekawego, bo nie byłabym sobą, ale ogólnego zachwytu jakoś nie mogłam wykrzesić. Może taki był dzień? Nie wiem. Do tego zamówiłam obiad, którego nie dostałam :)
      Za komplementy ślicznie dziękuję, choć przyznam, że głupio robić zdjęcia jak trwa msza, a tego dnia wszędzie były albo chrzty albo komunie. Wszystko to razem chyba złożyło się na mój odbió tego "uroczego Kalińca" :) Pozdrawiam ciepluto :)

      Usuń
  6. Witaj Dusiu, Kalisz pokazałaś jako ciekawe miasto i widok z wieży..... Nie byłam nigdy, ale wybierałam się. Cóż. Jakoś nie wyszło. Czytam że remont przyprawia Cię o palpitacje. Skąd ja to znam. Pozdrowionka i uściski Dusiu. Wytrwaj i przetrwaj. Ściskam cieplutko. Zaglądam tu jak widzisz. Pa. Bietka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bietko kochana, wiem, że jesteś i powiem więcej: fajnie, że jesteś :) Tak, remont stoi pod znakiem zapytania, bo moja cierpliwość wyczerpała się w piątek. Dziś, albo oddadzą mi klucze i zostaję z tym bałaganem, albo wreszcie się zepną i zrobią. Dlatego, żeby nie myśleć o tych zawirowaniach remontowych, to przypominam sobie miłe momenty na wyjazdach. Jeśli chodzi o Kalisz, to widok z wieży ratuszowej zdecydowanie podobał mi się najbardziej z całego spaceru po mieście. Warto więc, dostać zadyszki wchodząc na górę:) Ściskam mocno! :)

      Usuń
  7. Bardzo bogata relacja. Kalisz jest bardzo ciekawym i starym miastem jak na polskie warunki ;)
    Miło się ogląda i czyta.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To prawda. Może na pierwszy rzut nie zachwyca, ale ciekawy jest, zwłaszcza, jeśli zagłębi się w jego historię. Wtedy dużo więcej się rozumie. Pozdrawiam cieplutko w ten pochmurny dzień ;)

      Usuń
  8. Mimo sceptycznego początku zagłębiając się w twoją relację doszłam do wniosku, że z tej wycieczki wyniosłaś więcej niż "odhaczenie" kolejnego poznanego miasta na mapie Polski. Mnie wydaje się poznając z tobą Kalisz, że to bardzo urokliwe miasto, z ciekawymi miejscami jak kamienice, katedra, ratusz czy teatr- przepiękny!I to pomimo, że został tak dotknięty wojną. Sądzę, że gdybym usiadła w kawiarni w otoczeniu tych pięknych kamieniczek udzieliłaby mi się nostalgia jaką Barbara żywiła dla tego miasta;) Zresztą pochodzę z miasta, które trzeba nauczyć się "kochać" i zacząć dostrzegać jego dobre rysy. Nie każde miasto będzie drugim Krakowem czy Wrocławiem, ale każde ma coś szczególnego trzeba tylko spróbować to w nim dostrzec. Ale się rozpisałam...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kalisz zobaczyłam po raz pierwszy, w dodatku ograniczona czasem. Mimo pośpiechu, uważam, że udało się coś zobaczyć w tym mieście, a zważywszy na jego krwawiącą przeszłość, to nawet sporo się udało. Być może, gdybym spędziła w tym mieście więcej czasu, może rzeczywiście udzieliłaby mi się ta nostalgia. Ale oczywiście nie omieszkałam zachwycić się kilkoma budynkami, bo to chyba one najbardziej mi się spodobały (nie licząc panoramy z wieży). To prawda, że każde miasto, nawet z pozoru nieciekawe, może odsłonić swą ładną twarz tym, którzy jej poszukają. Ja mam tak z moim rodzinnym miastem, czyli Warszawą. Większość jej nie lubi i na nią narzeka, ale nie każdy zadaje sobie trud, żeby ją poznać od innej strony. Ważne, że w naszym kraju mamy co oglądać :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kalisz to moje kochane miasto ,tu się urodziłam chodziłam do szkoły teraz mieszkam w innym mieście bardzo tęsknię za wąskimi urokliwymi uliczkami parkiem teatrem przy którym kupowało się smaczne andruty ,historie kalisza znam wydawałoby się doskonale to po kazdej wizycie w kaliszu odkrywam zawsze coś nowego,serdecznie pozdrawiam elżbieta m łódz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Tak to już jest, że jak się wyjedzie gdzieś indziej, to się tęskni do domu, miasta, miejsc z lat dziecięcych. A andruty tego dnia zakupiła moja Ciocia, więc i ten punkt został spełniony :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń