Śpiewać każdy
może... i cóż począć?
Młodzież, w słusznym wieku, pamięta festiwale nadawane w telewizji. Jakie to było przeżycie! Wykonawcy, fryzury, stroje - często szyte specjalnie na tę okazję, inne, niż zazwyczaj, szokujące lub zachwycające, te rozmyte światła w telewizornii, muzyka, wielkie kamery i mikrofony na sznurku... Nie wiem, czy to kwestia naszego dorastania, że to, co było w dzieciństwie i młodości, to jest z automatu sentymentalne, a teraz panie, to już nie to...
Jedno jest pewne. Opole ze swoim amfiteatrem stało się centrum naszego wzdychania do ekranu, że taki piosenkarz to ma fajnie. Umówmy się, nie za bardzo było co oglądać, bo były tylko dwa kanały w tv, ale konkursy piosenek wszelakich się oglądało (łącznie z tymi z czasów przyjaźni polsko-rosyjskiej i żołnierskimi też).
Zawsze wydawało mi się, że ten amfiteatr jest taki wielki, bo patrzyłam na niego przez kamerę realizatora w tv, a on w sumie nie taki duży jest...Zorganizowanie takiego festiwalu to bardzo duże przedsięwzięcie. Zaangażowanych jest mnóstwo ludzi, tony sprzętu i czas, który zaciera niektóre wspomnienia. A gdyby tak przechytrzyć tego ostatniego i zamknąć wszystko "na pamiątkę" w jednym miejscu? Żeby nic nie umknęło z upływem lat? A może właśnie to robiąc pokaże się upływ czasu i zmiany, jakie zaszły? Z pewnością takie myśli musiały tlić się w głowach tych, którzy wpadli na pomysł stworzenia miejsca, które skupiłoby naszych rodzimych twórców, wykonawców i zdarzeń, bo dorobek polskiej muzyki jest bardzo duży i rozpięty na różne gatunki.
27 sierpnia 2016 roku powstało pierwsze Muzeum Polskiej Piosenki a jego siedzibą został Amfiteatr Tysiąclecia w Opolu. (W tym roku obchodzono dziesięciolecie istnienia.) Odwiedzając go, nie tylko człowiek otacza się dźwiękami, często z ulubionych piosenek, ale przenosi w czasie od lat 20. XX w. do czasów nam współczesnych.
Moja wizyta była w 2023 roku i tak też ściana historii się skończyła. Jak sądzę po tych trzech latach coś pewnie doszło ;)
Palą się na stosie moje ideały... fragment piosenki "Wieża radości, wieża samotności" zespołu "Sztywny Pal Azji"
"Wyszłam za mąż, zaraz wracam" - deklaracja wyśpiewana przez Ewę Bem, napisana przez Marię Czubaszek, a skomponowana przez Wojciecha Karolaka, z którym była związana Maria Czubaszek
"Poszłabym za Tobą" - zaśpiewała Mira Kubasińska z zespołem "Breakout". Muzykę skomponował Tadeusz Nalepa, prywatnie mąż Miry Kubasińskiej.Już na wstępie dostaje się słuchawki na uszy i za pomocą ścian z multimedialnymi ekranami można obejrzeć i posłuchać: trochę historii powstania utworu, teledyski, fragmenty nagrań koncertów, wywiady. Dzięki temu, że ma się te słuchawki na uszach, nie słyszy się innych, można oglądać i słuchać tak długo, jak się chce. W całości lub tylko przez chwilkę. I wspomnienia... nie da się ich odseparować, gdy się zwiedza.
Kilka chwil z Jaremą Stępowskim, polskim aktorem teatralnym i telewizyjnym, który zagrał m.in. kultową rolę zbieracza suchego chleba dla konia w serialu "Wojna domowa"
Multimedialne ekrany na parterze i podwieszane kule na piętrze, w których można "utknąć" na bardzo długie chwile
W muzeum nie tylko się słucha, ale też czyta, o historii, o anegdotach, o wypowiedziach innych związanych z przemysłem rozrywkowym, o tym jak było...
Są też przepiękne piosenki z lat przedwojennych - tu kadr z filmu "Pani Minister tańczy" z 1937 roku i piosenka "Już nie mogę dłużej kryć" wyśpiewana przez Tolę Mankiewiczównę oraz Aleksandra Żabczyńskiego
Tablice multimedialne umożliwiają zapoznanie się z przebojami różnych gatunków muzycznych na przestrzeni lat - tu akurat "kliknęłam" sobie na Marię KoterbskąW specjalnie podwieszanych kulach można się zaszyć i zasłuchać w dawnych przebojach, zobaczyć kontekst powstania utworu czy posłuchać co sam autor czy wykonawca ma do powiedzenia. Jest to ciekawe w odniesieniu do faktu, że wielu z idoli z tamtych lat już nie ma. Zasilili głosy anielskie w niebiesiech. Ale zostawili tu swoją spuściznę w postaci słów piosenek i swego głosu. Przyznam szczerze, że najwięcej czasu spędziłam właśnie w tych kulach. I naprawdę można tam utknąć na pół dnia.
Jeśli ktoś uważa, że śpiewać każdy może i nawet mu to wychodzi, to może spróbować swoich sił w kabinie do nagrywania. No cóż... ja złotego mikrofonu na pewno nie dostanę ;)
Osobną ekspozycję stanowią sceniczne kostiumy. A te są naprawdę przeglądem polskiej mody wzorowanej czasem na zagranicznym podwórku. Jedne skromne, inne z przepychem. Nie ważne co potem napiszą w gazetach, ale niech piszą ;) Nie wiem, czy niektóre stroje były wygodne dla artystów, czy mieli się w nich tylko pokazać. Jedno jest pewne, na trwałe zapisały się w pamięci i na festiwalowych taśmach. W dodatku można sobie te stroje wirtualnie przymierzyć. I poczuć się jak gwiazda na estradzie.
Od lewej: sukienka Marii Koterbskiej, "dresik" Korteza oraz marynarka Macieja Miecznikowskiego z zespołu "Leszcze"
A tu dla odmiany prosto, elegancko, klasyczna biel i czerń i do tego perły - tak prezentowała się na scenie Anna Jantar w 1976 roku
Strój Izabeli Trojanowskiej, który zszokował publiczność, gdyż wystąpiła w samym garniturze i krawacie, bez zbędnych ozdób, z krótką fryzurą z pazurem, ale to podkreśliło tylko słowa utworu, który wykonała "Wszystko czego dziś chcę". Piosenka zszokowała, ponieważ w czasach PRL-u była podszyta treścią erotyczną i traktowała wprost o orgazmie, ale mimo wszystko zapisała się w historii polskiej piosenki.Samo Muzeum Polskiej Piosenki w swoich zbiorach posiada dokumenty, rękopisy piosenek, odręczne notatki, podziękowania, listy, pisma i dyplomy. Są nagrody podarowane placówce przez artystów oraz cała ściana fotografii, od portretowej do reportażowej z koncertów, instrumenty, na których artyści czy zespoły grali i plakaty promujące wydarzenia, festiwal i samych wykonawców. Wśród eksponatów znajdują się też gadżety, takie wiecie, co to kiedyś rozdawało się w zakładach pracy, typu talerze do powieszenia, zapinki, podkładki itp. Nie zabrakło też okładek płyt oraz obrazów i karykatur, czyli wszystkiego, co wiąże się z przemysłem rozrywkowym.
Ach, kto miał w domu takie sprzęty, ten był "kimś" w świecie młodzieży :) I słynne "cicho, bo nagrywam" :)
Sprzęt do nagrywania wywiadów z artystami - wówczas wysokiej jakości, choć pewnie ciężki i nieporęczny
Jak się porówna dwóch mężczyzn z tej epoki, to rzeczywiście Czesław Niemen mógł się podobać kobietom. Ale tylko w tej wersji ;) Z fryzurą na chłopa pańszczyźnianego to już nie :)Oczywiście Muzeum Polskiej Piosenki oprócz stałych elementów ma też wystawy okresowe, więc jest to placówka, która stale się rozwija i żyje.
Zdecydowanie polecam, jeśli będziecie kiedyś w Opolu, zarezerwujcie sobie z pół dnia na wspomnienia, naukę, rozrywkę i.... śpiewanie, bo przecież...
"...śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi..."




























































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz