O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

poniedziałek, 21 września 2026

Polska znana i nieznana: Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu

 

Śpiewać każdy może... i cóż począć?


Śpiewać każdy może... ale nie każdy musi tego słuchać. Ale jak już się psychicznie nastawi, że posłucha, to warto to zrobić w fajnym miejscu. I z pomocą przychodzi stolica polskiej piosenki - Opole.



Śpiewać każdy może... Bo kto nam zabroni :)



Witamy w stolicy polskiej piosenki



Nawet po przybyciu do miasta, od razu Opole wita, jako stolica polskiej piosenki


Młodzież, w słusznym wieku, pamięta festiwale nadawane w telewizji. Jakie to było przeżycie! Wykonawcy, fryzury, stroje - często szyte specjalnie na tę okazję, inne, niż zazwyczaj, szokujące lub zachwycające, te rozmyte światła w telewizornii, muzyka, wielkie kamery i mikrofony na sznurku... Nie wiem, czy to kwestia naszego dorastania, że to, co było w dzieciństwie i młodości, to jest z automatu sentymentalne, a teraz panie, to już nie to...


 W drodze do Narodowego Centrum Polskiej Piosenki



Street Art na ścianie budynku muzeum



No to zajechałam do Opola ;)



Mur okalający muzeum - fajnie, że taki kolorowy



Murale oczywiście nawiązują do muzyki


Jedno jest pewne. Opole ze swoim amfiteatrem stało się centrum naszego wzdychania do ekranu, że taki piosenkarz to ma fajnie. Umówmy się, nie za bardzo było co oglądać, bo były tylko dwa kanały w tv, ale konkursy piosenek wszelakich się oglądało (łącznie z tymi z czasów przyjaźni polsko-rosyjskiej i żołnierskimi też).


Najbardziej znany widok amfiteatru w Opolu



Kogo choć raz nie skusi scena? Ta sława, blichtr i pieniądze? O ciężkiej pracy nie wspomnę :)



Zawsze wydawało mi się, że ten amfiteatr jest taki wielki, bo patrzyłam na niego przez kamerę realizatora w tv, a on w sumie nie taki duży jest...



Zza amfiteatru wygląda Wieża Piastowska, ale o niej napiszę kiedy indziej



Widok z Amfiteatru na Odrę

 
Zorganizowanie takiego festiwalu to bardzo duże przedsięwzięcie. Zaangażowanych jest mnóstwo ludzi, tony sprzętu i czas, który zaciera niektóre wspomnienia. A gdyby tak przechytrzyć tego ostatniego i zamknąć wszystko "na pamiątkę" w jednym miejscu? Żeby nic nie umknęło z upływem lat? A może właśnie to robiąc pokaże się upływ czasu i zmiany, jakie zaszły? Z pewnością takie myśli musiały tlić się w głowach tych, którzy wpadli na pomysł stworzenia miejsca, które skupiłoby naszych rodzimych twórców, wykonawców i zdarzeń, bo dorobek polskiej muzyki jest bardzo duży i rozpięty na różne gatunki.


Fajne uczucie stać w miejscu, które znało się jedynie z telewizji :)



Wieża Piastowska w lewej oraz Amfiteatr w Opolu



Ile się działo na tej scenie... 



A tak prezentuje się scena od środka



Zupełnie inaczej wygląda to, gdy jest pusto i inaczej, gdy jest pełna publiczność



Trwają próby generalne, ale nie mam co liczyć na nagrodę Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki



Amfiteatr i Wieża Piastowska w Opolu, czyli kadr znany z telewizji

 
27 sierpnia 2016 roku powstało pierwsze Muzeum Polskiej Piosenki a jego siedzibą został Amfiteatr Tysiąclecia w Opolu. (W tym roku obchodzono dziesięciolecie istnienia.) Odwiedzając go, nie tylko człowiek otacza się dźwiękami, często z ulubionych piosenek, ale przenosi w czasie od lat 20. XX w. do czasów nam współczesnych.


Wejście do Muzeum Polskiej Piosenki



Na tyłach Narodowego Centrum Polskiej Piosenki



Trochę historii - początek w 1963 roku



Działo się... (ups, trochę się rozmyło...)



Okres lat 2000... Różne rzeczy odbywały się "po raz pierwszy".



Moja wizyta była w 2023 roku i tak też ściana historii się skończyła. Jak sądzę po tych trzech latach coś pewnie doszło ;)



Okładki, plakaty, reklamy



Plakaty reklamujące kolejny konkurs piosenki



Wejście do świata dźwięków, które znamy i kochamy, albo dopiero tam poznamy



Palą się na stosie moje ideały... fragment piosenki "Wieża radości, wieża samotności" zespołu "Sztywny Pal Azji"



"Nie zadzieraj nosa" - piosenka zespołu "Czerwone Gitary" z 1966 roku



"Wyszłam za mąż, zaraz wracam" - deklaracja wyśpiewana przez Ewę Bem, napisana przez Marię Czubaszek, a skomponowana przez Wojciecha Karolaka, z którym była związana Maria Czubaszek



"Poszłabym za Tobą" - zaśpiewała Mira Kubasińska z zespołem "Breakout". Muzykę skomponował Tadeusz Nalepa, prywatnie mąż Miry Kubasińskiej.


Już na wstępie dostaje się słuchawki na uszy i za pomocą ścian z multimedialnymi ekranami można obejrzeć i posłuchać: trochę historii powstania utworu, teledyski, fragmenty nagrań koncertów, wywiady. Dzięki temu, że ma się te słuchawki na uszach, nie słyszy się innych, można oglądać i słuchać tak długo, jak się chce. W całości lub tylko przez chwilkę. I wspomnienia... nie da się ich odseparować, gdy się zwiedza.


Kilka chwil z Jaremą Stępowskim, polskim aktorem teatralnym i telewizyjnym, który zagrał m.in. kultową rolę zbieracza suchego chleba dla konia w serialu "Wojna domowa"



Multimedialne ekrany na parterze i podwieszane kule na piętrze, w których można "utknąć" na bardzo długie chwile



Nawet nie wiedziałam, że zaistniał taki zespół punkrockowy jak "Darmozjady"



W muzeum nie tylko się słucha, ale też czyta, o historii, o anegdotach, o wypowiedziach innych związanych z przemysłem rozrywkowym, o tym jak było...



Są też przepiękne piosenki z lat przedwojennych - tu kadr z filmu "Pani Minister tańczy" z 1937 roku i piosenka "Już nie mogę dłużej kryć" wyśpiewana przez Tolę Mankiewiczównę oraz Aleksandra Żabczyńskiego



W muzeum mamy do czynienia nie tylko z wykonawcami piosenek, ale także ich twórcami



Tablice multimedialne umożliwiają zapoznanie się z przebojami różnych gatunków muzycznych na przestrzeni lat - tu akurat "kliknęłam" sobie na Marię Koterbską



Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski, czyli Starsi Panowie Dwaj



I można tak słuchać i słuchać... Anielski głos Anny German i jej "Człowieczy los"



Albo "Mury" Jacka Kaczmarskiego...


W specjalnie podwieszanych kulach można się zaszyć i zasłuchać w dawnych przebojach, zobaczyć kontekst powstania utworu czy posłuchać co sam autor czy wykonawca ma do powiedzenia. Jest to ciekawe w odniesieniu do faktu, że wielu z idoli z tamtych lat już nie ma. Zasilili głosy anielskie w niebiesiech. Ale zostawili tu swoją spuściznę w postaci słów piosenek i swego głosu. Przyznam szczerze, że najwięcej czasu spędziłam właśnie w tych kulach. I naprawdę można tam utknąć na pół dnia.


Widok na muzeum z poziomu pierwszego piętra



Ach te kule... Słuchawki na uszach i świat zewnętrzny nie istnieje :)


Jeśli ktoś uważa, że śpiewać każdy może i nawet mu to wychodzi, to może spróbować swoich sił w kabinie do nagrywania. No cóż... ja złotego mikrofonu na pewno nie dostanę ;)


A może by tak coś nagrać? Nie z Twoim głosem kobieto! :)


Osobną ekspozycję stanowią sceniczne kostiumy. A te są naprawdę przeglądem polskiej mody wzorowanej czasem na zagranicznym podwórku. Jedne skromne, inne z przepychem. Nie ważne co potem napiszą w gazetach, ale niech piszą ;) Nie wiem, czy niektóre stroje były wygodne dla artystów, czy mieli się w nich tylko pokazać. Jedno jest pewne, na trwałe zapisały się w pamięci i na festiwalowych taśmach. W dodatku można sobie te stroje wirtualnie przymierzyć. I poczuć się jak gwiazda na estradzie.


Od lewej: sukienka Marii Koterbskiej, "dresik" Korteza oraz marynarka Macieja Miecznikowskiego z zespołu "Leszcze"



Ubiór sceniczny Michała Szpaka w 2012 roku



Zmysłowa suknia Anny Wyszkoni z 2006 roku



Ach te lata 90. XX w. - brzuch na wierzchu i połysk w tkaninach



Nigdy nie byłam fanką Michała Wiśniewskiego, ale w ubiór sceniczny to on potrafił...



A tu dla odmiany prosto, elegancko, klasyczna biel i czerń i do tego perły - tak prezentowała się na scenie Anna Jantar w 1976 roku



"Alibabki" w 1969 roku też postawiły na prostotę na scenie



Strój Izabeli Trojanowskiej, który zszokował publiczność, gdyż wystąpiła w samym garniturze i krawacie, bez zbędnych ozdób, z krótką fryzurą z pazurem, ale to podkreśliło tylko słowa utworu, który wykonała "Wszystko czego dziś chcę". Piosenka zszokowała, ponieważ w czasach PRL-u była podszyta treścią erotyczną i traktowała wprost o orgazmie, ale mimo wszystko zapisała się w historii polskiej piosenki.


Samo Muzeum Polskiej Piosenki w swoich zbiorach posiada dokumenty, rękopisy piosenek, odręczne notatki, podziękowania, listy, pisma i dyplomy. Są nagrody podarowane placówce przez artystów oraz cała ściana fotografii, od portretowej do reportażowej z koncertów, instrumenty, na których artyści czy zespoły grali i plakaty promujące wydarzenia, festiwal i samych wykonawców. Wśród eksponatów znajdują się też gadżety, takie wiecie, co to kiedyś rozdawało się w zakładach pracy, typu talerze do powieszenia, zapinki, podkładki itp. Nie zabrakło też okładek płyt oraz obrazów i karykatur, czyli wszystkiego, co wiąże się z przemysłem rozrywkowym.


Kartki, okładki, plakaty



Pianino kompozytora Jerzego Petersburskiego, podarowane Muzeum Polskiej Piosenki



Ach, kto miał w domu takie sprzęty, ten był "kimś" w świecie młodzieży :) I słynne "cicho, bo nagrywam" :)



Trochę wspomnień o Krzysztofie Klenczonie z "Czerwonych Gitar"



Reklamy festiwali opolskich



Zbiór fotografii kolorowych do współczesności



Znani i lubiani w kolorze



Znani i lubiani w wersji czarno - białej



Początki artystów w Opolu - rok 1963



Ulotki, programy, foldery reklamowe związane z konkursem piosenki w Opolu



Informacje z Gazety Festiwalowej



Sprzęt do nagrywania wywiadów z artystami - wówczas wysokiej jakości, choć pewnie ciężki i nieporęczny



Jak się porówna dwóch mężczyzn z tej epoki, to rzeczywiście Czesław Niemen mógł się podobać kobietom. Ale tylko w tej wersji ;) Z fryzurą na chłopa pańszczyźnianego to już nie :)



Zapowiadający koncerty także byli zawsze z klasą... 



Ręcznie sporządzane katalogi dla dziennikarzy Radia Opole



A któż to? No przecież, że Ryszard Riedel, lider zespołu "Dżem".



A tu późniejsze czasy i występ "Braci Golec"w 2019 roku


Oczywiście Muzeum Polskiej Piosenki oprócz stałych elementów ma też wystawy okresowe, więc jest to placówka, która stale się rozwija i żyje.


A w muzeum jest też sklepik, gdzie można zakupić m.in. takie kubeczki


Zdecydowanie polecam, jeśli będziecie kiedyś w Opolu, zarezerwujcie sobie z pół dnia na wspomnienia, naukę, rozrywkę i.... śpiewanie, bo przecież...
"...śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi..."


To już ustaliliśmy ;)



"Wypijmy za błędy" - do tego nawoływał nas Ryszard Rynkowski



A w 1986 roku Wojciech Młynarski wyśpiewał, by "Robić swoje" ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz