O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

wtorek, 20 października 2026

Polska Dolina Loary - Dolina Pałaców i Ogrodów w Kotlinie Jeleniogórskiej


Jesień w pałacowych klimatach,

czyli wizyta

w Dolinie Pałaców i Ogrodów


Kotlina Jeleniogórska jest ciekawym kątem Polski. Otulona jest między Karkonoszami, Górami Kaczawskimi, Rudawami Janowickimi oraz Doliną Bobru. I patrząc w każdą stronę możemy zetknąć się z dużą historią oraz cudami natury.
Jesień, kiedy jest słoneczna i ciepła, kiedy mieni się kolorami przebarwiających się liści, zaprasza do odwiedzenia wielu miejsc. Uległam jej zalotom i pewnego razu wybrałam się do Doliny Pałaców i Ogrodów, by zerknąć na trzy, zupełnie różne pałace i pospacerować po parkach, niczym właścicielka rozlicznych dóbr ;)
Na pierwszy ogień poszedł Pałac Wojanów. I choć to obiekt hotelowy i raczej wnętrz nie było jak oglądać, to już samą bryłą zewnętrzną byłam zachwycona. A jak otworzyły się drzwi, to wiecie... jak kot zajrzałam ;)


Pałac w Wojanowie

Pierwsze wzmianki o tym pałacu pochodzą z 1281 roku. Właścicielem majątku był Eberhard von Schildau. Potem, aż do 1727 roku dobrami zarządzał ród von Zedlitz. W 1607 roku Nikolaus von Zedlitz und Nimmersatt wybudował renesansową budowlę, którą przyszli Szwedzi i oczywiście spalili. Zbóje... Ale już w 1667 roku kolejny z rodu, Christoph von Zedlitz odbudował rodową siedzibę i nadał jej barokowy sznyt. A potem właściciele pałacu zmieniają się kolejno. Nie wiem, czy gdzieś w granicach dzisiejszej Polski znajduje się jakiś zamek czy pałac, który miałby od zarania dziejów tego samego właściciela. Chyba nie... 


Odnowiony pałac Wojanów



Oj, tego dnia straszyło deszczem, na szczęście tylko straszyło :)



Pałac w Wojanowie - widok od strony parku


W każdym razie Pałac Wojanów w 1831 roku nabył Karl Albrecht Ike, radca sądowy Królestwa Pruskiego. I postanowił, że tym razem pałac będzie w modnym w tamtym czasie, stylu neogotyckim. Za prace odpowiedzialni byli uczniowie znanego architekta królewskiego Karla Fredricha Schinkla. I powstała całkiem romantyczna rezydencja dworska. Do istniejącej bryły dołożono pięterko i inne dekoracje, powodując, że jego wygląd był dość unikalny na Śląsku. Pan Ike po ośmiu latach wystawił majątek na sprzedaż, a pałac zakupił dla swej córki Luizy Niderlandzkiej, król Pruski, Fryderyk Wilhelm III, który miał letnią rezydencję niedaleko, bo w Mysłakowicach. Że też mój tata mi takich prezentów nie dawał... W każdym razie para książęca pałac rozbudowała, zadbała o park krajobrazowy wokół, a w międzyczasie doczekała się córki, Marii zu Wied, która w 1889 roku odziedziczyła dobra w Wojanowie. 


W domowym albumie wpis: hrabina/księżna/baronowa Duśka w swoim ogrodzie pałacowym w 2021 roku... Mógłby być taki wpis prawda? Bo czemu nie ;)



W pałacowym parku



Pałac Wojanów jest fotogeniczny tak od frontu, jak i od strony parku



Budowla pałacu odbija się w wodach parkowego stawu


Pałac zmieniał wciąż właścicieli, potem przyszła II wojna światowa i ona także odcisnęła swoje piętno na historii budowli. W pałacu zostali ulokowani jeńcy wojenni, którzy pracowali w fabryce papieru w Dąbrowicy. Zastanawiam się, co musieli czuć ludzie, którzy mieszkali w pałacowych wnętrzach, a byli więźniami obozu i robotnikami przymusowymi. To musiał być jakiś koszmar. Choć wydaje mi się, że zajmowali oni raczej budynki folwarczne, a pałac zajmowały wyżej postawione osoby, typu zarządca obozowy, albo jakiś inny strażnik. 


Uwielbiam odbicia w wodzie, do tego wczesną jesienią i z zachmurzonym niebem, sceneria jest niesamowita



Sielski klimacik w Pałacu Wojanów



Taki letni pałacyk nawet by mi pasował ;)



Pałac Wojanów - bardzo klimatyczne miejsce



Odnowione zabudowania folwarczne



Oficyna pałacowa


Po wojnie oczywiście Pałac Wojanów został splądrowany, a potem zajęty przez administrację powstającego PGR-u (Państwowe Gospodarstwo Rolne). Oczywiście, jak to w takich przypadkach bywało, o obiekt nikt nie dbał, była to własność państwa, więc szybko popadł w ruinę. Pewna włoska firma kupiła obiekt i zabezpieczyła go, ale gdy w 2002 roku strawił go pożar, znów pojawił się w ofercie sprzedaży. I od 2004 roku zaczął się nowy etap w życiu dawnej rezydencji. Pałac zakupiła Spółka z.o.o. "Pałac Wojanów". W rękach prywatnych rozkwitł. 


Zbliżenie na fasadę pałacu



Okrągłe, narożne baszty dają takie bajkowe wyobrażenie o pałacach 



Sień pałacowa, w której na ścianie wiszą portrety małżonków: Ludwiki Augusty Pruskiej (1808-1870), księżniczki pruskiej, księżnej Holandii oraz Wilhelma Fryderyka Karola (1797-1881), księcia Niderlandów



Malutkie drzwi prowadzą do pałacowej winiarni



Wojanów od frontu

Całe założenie pałacowo-parkowe zostało odrestaurowane, wliczając w to stajnie, wozownię, oficynę i spichlerz. Ogród został uporządkowany i upiększony. Dziś jest to nowoczesny kompleks hotelowo - konferencyjny, choć w zabytkowych wnętrzach. 


Jedna z rzeźb w parku przy pałacu



Park w Wojanowie ma ok. 16 ha



Obok parku płynie sobie rzeka Bóbr



Park pałacowy w stylu angielskim



Element małej architektury ogrodowej - Chiński Pawilon. Styl "chinoiserie" był bardzo modny w Europie od XVIII do XIX w. nie tylko w meblach i porcelanie, ale także w postaci ogrodowej altany.



Żeby się nie rozleciało... można i tak. Wiele drzew w Wojanowie jest zabytkami przyrody.



Współczesna rzeźba przy pałacu

Od czasu do czasu można wejść do środka pałacu z przewodnikiem, jednak na co dzień pozostaje do dyspozycji gości hotelowych. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by pospacerować po parkowych alejkach czy skorzystać z restauracji pałacowej.

 
Moment zatrzymania się... tu i teraz

 
Kolejnym pałacem tego dnia był ten w Łomnicy. To typowo barokowy budynek z XVII w. I podobnie, jak inne tego typu obiekty, przechodził przez wieki z rąk do rąk. Na tych terenach panowały magnackie rody pruskie, więc pałac był "przerzucany" pomiędzy rodzinami, które, każda na swój sposób, przekształcały nabyte dobra. 


Barokowy Pałac w Łomnicy


W 1835 roku Łomnica trafiła w ręce Carla Gustawa von Küstera. I w zasadzie od tego czasu można mówić o jednym właścicielu, aż do końca II wojny światowej, bowiem do tego właśnie czasu, majątkiem zarządzała jedna rodzina. Oczywiście po wojnie pałac przejęło państwo, najpierw był rzecz jasna PGR a potem zorganizowano tam szkołę, która funkcjonowała do 1977 roku. Nie trzeba dodawać, że obiekt był po prostu zdewastowaną ruiną. 


Wejście do muzeum w Pałacu 



W parku otaczającym Pałac w Łomnicy



Tablica pamiątkowa poświęcona niemieckiemu pisarzowi Stefanowi Andresowi, który przebywał w Łomnicy w 1935 roku i tu właśnie napisał swoją nowelę "El Greco maluje Wielkiego Inkwizytora". W Łomnicy urodziła się także jego żona Dorothee Freudiger.



Mapka założenia pałacowo-parkowego w Łomnicy


Ale potomkowie rodziny von Küster nie zapomnieli swego. Udało się odkupić pałac od państwa i od 1991 roku stopniowo przywrócić budowlę do stanu obecnego. Nie jest to wielki pałac, ale widać, że właściciele włożyli w niego swe serce i duszę. O pieniądzach nie wspomnę. Dziś jest to także obiekt hotelowy, ale w jego murach mieści się muzeum wnętrz, do którego jednak nie weszłam, gdyż było już po godzinie otwarcia. 


Wnętrze sieni pałacowej



Wewnątrz pałacu mieści się muzeum wnętrz


Tuż obok znajduje się dwór, tzw. "Dom wdowy". Został on wybudowany w latach 1803-1804 przez Christiana Gottfrieda Mentzla, jeleniogórskiego kupca, który dokonał inwestycji dla starszego członka rodziny. Budynek szczęśliwie przetrwał wojnę, a po niej służył celom mieszkalnym. Obecnie dwór pełni rolę hotelu połączonego z restauracją i kawiarnią. 


"Dom Wdowy" w Łomnicy



Drzwi w jesiennej dekoracji

Również budynki folwarczne nie pozostały bez renowacji. Dziś prezentują się od najlepszej strony, służąc jako kuźnia, piekarnia, restauracja, sklep z wyrobami regionalnymi, a także galeria z wyrobami z lnu. Również spacer po tym parku sprawia dużą przyjemność, dając chwilę wytchnienia.


Pałac Łomnica - widok z parku



Jesień w Łomnicy



Dawny spichlerz pałacowy



Zabudowania folwarczne to dziś piekarnia, sklep, kuźnia



 Zabudowania folwarczne znajdują się na przeciwko pałacu, jednak oba miejsca przecina szosa



Boksy w stajni, tylko koni brak...



Dom Modlitwy to zrekonstruowany sakralny budynek ewangelicki z 1748 roku z miejscowości Rząśnik. Został wzniesiony w konstrukcji szkieletowej z ceglanym wypełnieniem. Jest to ostatni tego typu budynek zachowany na Dolnym Śląsku. Został przeniesiony do Łomnicy w 2020 roku i pełni obecnie funkcję ekumenicznego centrum kultury - gospodarza wydarzeń w Łomnicy.


Trzecim i ostatnim pałacem, który odwiedziłam podczas jednego dnia, był pałac w Karpnikach. Dość posępny, przez co zwany jest zamkiem, ale w sumie malowniczy. Leży na uboczu, więc tu najbardziej odpoczęłam, bo cisza to dziś towar w sumie deficytowy. Jeśli ktoś zachwyca się zamkami w Szkocji, tu znajdzie dla siebie odrobinę zachwytu, bo ta budowla według mnie niczym nie ustępuje tym szkockim.


Majestatyczny Zamek w Karpnikach

Szary kamień budynku w stylu neogotyku, przywodzi na myśl tajemnice, które kryją te mury, a historia jest dość ciekawa. Zamek, jako warownię z fosą, zbudował w XIV wieku rycerz Henryk Czirn. Jednym z pierwszych właścicieli był Cunze von Predel, który zbył posiadłość w 1476 roku znanej na Śląsku rodzinie Schaffgotsch. Tym samym Hans Schoff, zwany Gotsche, został właścicielem dóbr karpnickich, jako pierwszy z rodu. I tak było, aż do 1580 roku, kiedy po raz kolejny zamek przeszedł w inne ręce.


Most nad fosą prowadzący do pałacu, zwanego zamkiem



Ozdobne drzwi wejściowe na zamek

Zmieniał wielokrotnie właścicieli, aż w 1725 roku znów powrócił w ręce Schlaffgotschów. Niestety graf Franz Wilhelm von Schaffgotsch zmarł nie zostawiwszy potomka, wobec czego w 1774 roku dobra przejęła administracja królewska, a potem krzeszowski klasztor oo. cystersów. Znów zmieniali się panowie na zamku, aż w 1789 roku posiadłość zakupił Caspar Conrad von Zedlitz. W jego rękach Karpniki pozostały aż do 1822 roku, kiedy to przeszły pod opiekę rodziny Hohenzollernów. I to za ich czasów, zamek, park i cała miejscowość rozkwitły. 


Płaskorzeźba na zewnętrznym dziedzińcu przedstawiająca personifikację "Sapientia" czyli Mądrości. Jest to prawdopodobnie barokowy lub renesansowy relief, który służył jedynie dekoracji zamku



Armata pod zamkiem



Fragment zamku Karpniki - widok z parku



Pałac Karpniki



Pięknie udekorowane drzwi zamkowe

Przebudowano wówczas zamek na potrzeby pary książęcej - Wilhelma von Hohenzollerna i jego małżonki Marii Anny z Hesji i nadano mu neogotycki wygląd, zachowując fosę wokół murów. Stworzono dość romantyczne założenie, a także utworzono muzeum, w którym prezentowano różne eksponaty. Zamek w rękach dynastii heskiej, jako własność prywatna pozostał aż do 1945 roku. Ale pojawiano się w nim rzadko, raczej traktowano go jako letnią rezydencję i miejsce noclegowe w czasie jesiennych polowań. 


Czy zamek w Karpnikach nie przywodzi na myśl szkockich zamków?



Drewniany most nad fosą



Pocztówkowy wręcz widok na karpnicki zamek z parku wokół założenia



Pałac w Karpnikach położony jest malowniczo pomiędzy stawami hodowlanymi, które jednocześnie są objęte ochroną przyrody jako cenne siedliska dla zwierząt



Most murowany nad fosą



 Altanka w pałacowym parku



Nad pałacowym stawem



Jesień zaskakuje pogodą, ale dzięki chmurom jest ciekawiej ;)



Ozdobne trawy nad stawem


W czasie II wojny światowej, okręgowy konserwator zabytków Dolnego Śląska - Günther Grundmann, na zamku utworzył składnicę muzealną, gdzie były przetrzymywane zrabowane dzieła państw okupowanych przez wojska Hitlera. Tutaj także, przeniósł swoją kolekcję dzieł sztuki, ostatni właściciel Karpnik - książę Ludwig von Hessen und bei Rhein, a które to dzieła były stopniowo wywożone w głąb Niemiec w obawie przed zbliżającym się frontem i Armią Czerwoną. A ta jak wiadomo, nie ceregieliła się z zabytkami. Również Karpniki padły łupem tzw. czerwonej zarazy.
Po wojnie w splądrowanym zamku mieścił się do 1949 roku Uniwersytet Ludowy, pierwsza taka placówka na Dolnym Śląsku, która miała na celu przygotować dorosłą młodzież do działalności kulturalno - oświatowej na terenach wiejskich. W 1956 roku mieścił się tam ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych, ale stan budowli pozostawiał wiele do życzenia. Nawet naprawa dachu i prace zabezpieczające pod ośrodek kolonijny, nie pozwoliły na przebywanie tam ludzi. W międzyczasie lata płynęły, zmieniali się kolejni właściciele, ale po początkowej fazie chęci naprawienia dotychczasowych szkód, zapał stygł, a zamek stawał się powoli ruiną. Aż wreszcie w 2009 roku zaczęto prace remontowo - konserwatorskie i dziś możemy podziwiać miejsce z bogatą historią.


Może właśnie przez to, że zamek jest szary, stwarza aurę tajemniczości



Zamek Karpniki



 Brama wjazdowa do pałacu

Podobnie, jak dwa poprzednie pałace, również ten w Karpnikach jest obiektem hotelowym, więc do środka można wejść jedynie jako gość. Ale czasem udaje się trafić na bardzo uprzejmy personel, który może uchylić niektóre drzwi. I ja właśnie miałam taką sytuację, gdzie pozwolono mi wejść na dziedziniec i nawet zrobić małą foto sesję z jesienną dekoracją. To naprawdę było miłe :)


W pałacowej sieni



W sieni wystawione były różne motory, a popatrzeć na nie zawsze miło ;)



I jeszcze jedna maszyna ;)



Patrząc na wnętrze sieni, rzeczywiście myśli się o Karpnikach jak o zamku, a nie pałacu



Również zamkowy dziedziniec wewnętrzny jest ciekawy



Drewniane wykusze wewnętrznego dziedzińca są różnych kształtów, ale nie przytłaczają



A tak sobie przycupnęłam na dziedzińcu



Jesienna mini sesja na dziedzińcu karpnickiego zamku



Mini sesja z dyniami ;)



Na wewnętrznym dziedzińcu karpnickiego zamku


Dolina Pałaców i Ogrodów w Kotlinie Jeleniogórskiej to miejsce niezwykłe, to około 30 zamków, pałaców, dworów, wież, ogrodów i parków, które dawniej służyły arystokracji przede wszystkim, pruskiej rodziny królewskiej, książętom i ludziom związanym z dworami dynastii rządzących. Mnóstwo historii, które szepczą kolorowe, opadłe jesienią liście. Polecam ten region na urlop, bo naprawdę jest tu co oglądać ;)


Nad karpnickim stawem



Widok z parku zamkowego


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz