O mnie

Moje zdjęcie
Jestem diabełek wrodzony, anioł gdy chcę. Czasem samotna w tłumie innych osób. Choleryczka z artystyczną duszą, mocno stąpająca po ziemi. Jestem w ciągłym ruchu, ciągle ciekawa wszystkiego. Kocham koci świat i jak kot chadzam własnymi ścieżkami. Taka nieidealna Ja...

niedziela, 5 sierpnia 2018

Reszel - tam, gdzie spalono ostatnią czarownicę

Co wspólnego ma zamek
w Reszlu z czarownicą,
czyli o zgłębianiu średniowiecznych tortur

Reszel. Niewielkie miasto w województwie warmińsko-mazurskim, położone na Warmii.
W 1241 r. Krzyżacy zdobyli gród pruskiego plemienia Bartów, którzy w owym czasie tu urzędowali. Już wtedy gród nosił staropruską nazwę Resel. Wzniesiono w tym miejscu strażnicę. W XIII w. papież Innocenty IV zlikwidował biskupstwo pruskie i ustanowił diecezje: chełmińską, pomezańską, warmińską i sambijską. Ale przez ciągłe najazdy Jaćwingów i Litwinów, ziemie wokół Reszla mogły przejść pod panowanie biskupów dopiero pod koniec XIII w. Reszel w 1254 r. przypadł w udziale biskupowi warmińskiemu, a w dokumentach pisanych funkcjonował pod nazwą „castrum Ressel”.


Monitoring w Reszlu - 24h/dobę w okresie wiosenno-letnim

W 1300 r. mieszczanie z Braniewa założyli przy strażnicy osadę handlową . Dzięki prężnemu rozwojowi osady, można było wystawić przywilej lokacyjny na prawie chełmińskim (a więc nie obciążone przynależnością wojskową do biskupów i z większymi prawami dziedziczenia – mogły domy i ziemię dostać w spadku także córki, w przeciwieństwie do prawa magdeburskiego, gdzie dziedziczyli tylko synowie, a jak ich nie było, to majątek wracał do biskupa). Zaczęto budować miasto, które zachowało swój średniowieczny układ. W 1372 r. rozpoczęła się budowla murów obronnych z trzema bramami. W tym też czasie miasto było trzecim co do wielkości miastem Warmii, po Braniewie i Lidzbarku Warmińskim.  Fragment zachowanych dziś murów obronnych pochodzi z XIV w. A tuż przy murach można odnaleźć most gotycki, tzw. Most Rybacki z XIV w. Tu stała dawniej Brama Rybacka. Most przerzucony jest nad rzeką Sajną, która przepływa przez Reszel. W średniowieczu wybudowano tu kanał wodny, doprowadzający wodę pitną do miasta. Ciekawostką jest, że miasto jeszcze do niedawna używało tego kanału, zanim nie wprowadzono współczesnej kanalizacji wodociągowej.


Sajna



Odrestaurowany most gotycki



Most nad Sajną. Tuż za nim znajdują się zachowane mury dawnego miasta


Po bitwie pod Grunwaldem, Reszel był tylko przez chwilę pod panowaniem Władysława Jagiełły. Zakon przekazał miasto biskupom warmińskim dopiero w 1462 r.
Po wojnie trzydziestoletniej Warmia przeszła pod panowanie polskiego króla i miasto stało się granicznym. Wtedy też rozbudowano system obronny miasta. Największy rozkwit Reszla przypada na epokę Baroku. Funkcjonowały tu liczne warsztaty złotnicze i pracownie malarskie.
Potop szwedzki łaskawie obszedł się z Reszlem, choć pewne zniszczenia być musiały. W 1655 r. miasto było na tyle bogate, że pozwoliło to na wykupienie się spod władzy biskupów. Ostatnim biskupem warmińskim, który rezydował na zamku, był Ignacy Krasicki (tak, tak, ten sam, co tworzył bajki i satyry a także pierwszą w Polsce powieść „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”, osobowość doby Oświecenia).
Po I rozbiorze Polski Reszel przeszedł w ręce pruskie. Zamek został przekształcony na magazyn zboża i spirytusu, a na początku XIX w. pożary mocno zniszczyły miasto, po których trudno dziś doszukiwać się świetności budowli.


Zamek w Reszlu i resztka murów obronnych


Podczas II wojny światowej miasto nie ucierpiało. Zostało oswobodzone przez Armię Czerwoną. Już w 1946 r. zatwierdzono administracyjnie obecną nazwę miasta.
Tyle historii. Pora przekonać się jak z bliska wygląda miasto i zamek. I choć tego dnia było upalnie, to wewnątrz murów nie czuło się gorąca. Chyba, że od emocji, wywołanych oglądaniem tam zgromadzonych przedmiotów. Chodźmy zatem do warowni.


Zamek w Reszlu. W dawnym kościele ewangelickim mieści się galeria sztuki współczesnej



Przed wejściem do warowni


Zamek biskupów warmińskich wybudowany był w latach 1350-1401. Był to cel wielokrotnych najazdów i oblężeń wojsk polskich i krzyżackich. W XIX w. stał się więzieniem, a obecnie jest to oddział Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, a także hotel i restauracja.


Część hotelowa zamku



Część hotelowa zamku


Budowla należała do tzw. zamków biskupich. Drewnianą strażnicę spalili Krzyżacy, by odbudować później gródek w postaci drewniano – ziemnej warowni. Przetrwała ona do XIV w. Z powodu rozwijającego się miasta postanowiono wznieść zamek, który byłby bastionem obronnym w obliczu zagrożenia. Była to czworoboczna budowla. Najpierw powstał od strony wschodniej. Z pozostałych stron dziedziniec zamknięto ceglanym murem, a wjazd na zamek był w części zachodniej. Wzniesiono też potężną, cylindryczną wieżę. Grubość muru na jej najwyższych kondygnacjach przekraczała 4 m. Wieżę przystosowano w XVI w. do broni palnej, umieszczając okienka strzelnicze. W XIV w. rozbudowano bramę wjazdową, zabezpieczoną czworoboczną wieżą, wysuniętą nieco przed mur. Wyposażono ją w opuszczaną kratę, schowaną we wnęce, nad którą znajdowały się pokoje straży.


Brama wjazdowa na zamek



Opuszczana krata nad wejściem



Wieża bramna, w której miała swe pokoje straż zamkowa



Wieża nad wjazdem na zamek - widok z baszty


Na przełomie XIV i XV w. wzniesiono od południa nowy budynek mieszkalny. Mieściły się w nim piwnice, w których trzymano zapasy żywności. Na parterze była kuchnia, spiżarnia i zbrojownia. Wyżej – pokoje mieszkalne, sprawującego pieczę nad zamkiem, burgrabiego. Najwyższą kondygnację przeznaczono na magazyny i spichlerz.
Skrzydło południowe miało charakter reprezentacyjny.  Na I piętrze były komnaty biskupa i refektarz, a także kaplica. Funkcję łączników pomiędzy skrzydłami stanowiły murowane krużganki.
W XV w. zamek zmodernizowano  i dodano mur okalający założenia zamkowe. W XVI w. warownię przekształcono w rezydencję. Tym samym zamek przestał pełnić funkcję militarną. Od tej pory rezydowali tu biskupi warmińscy.


Na reszelskim zamku



Widok na wejście na zamek i dziedziniec ze studnią



Na dziedzińcu zamku - widok na basztę


Jak już wcześniej wspomniałam, po I rozbiorze Polski, królowie pruscy utworzyli na zamku więzienie. W latach 20. XIX w. południowe skrzydło zaadoptowano na kościół ewangelicki, w którym teraz mieści się galeria sztuki współczesnej. Wtedy też zamurowano wiele okien i drzwi. Rozebrano też mury obronne, bramę wjazdową i jedną basztę, by odbudować miasto po pożarach i działaniach wojskowych. Już w międzywojniu podjęto się prac rekonstrukcyjnych i konserwatorskich, które trwają po dzień dzisiejszy.


Zejście do lochów



Wejście na basztę



Widok z zamku na Cerkiew Przemienienia Pańskiego



Widok z zamku na rynek Reszla. W środku ratusz (budynek z sygnaturką)



Mury i baszty reszelskiego zamku



Na najwyższej kondygnacji baszty



Widok z baszty na rynek



Na samej górze baszty



Piętro baszty i wyeksponowane dyby



Murowany krużganek zamku



Na krużganku




Widok z krużganków na dziedziniec. Widoczne zamurowane otwory okienne skrzydła, gdzie mieściło się więzienie.



Widok z krużganków na wejście na zamek



Zapas opału na zimę ;)



Mury zewnętrzne zamku



Zagadkowa tablica pamiątkowa, poświęcona polskiemu poecie i geografowi, Wincentemu Polowi. Zagadkowa o tyle, że 1) data śmierci jest omyłkowa, bo Pol zmarł w 1872 r. 2) Nie wiadomo, czy Wincenty w ogóle bywał na zamku, jedyny trop prowadzi do jego ojca - Franciszka Ksawerego Pohla, który był Niemcem urodzonym we wsi Kępa Tolnicka, która mieści się 4 km od Reszla. 3) Być może to na cześć Wincentego, który jako pierwszy użył zwrotu "Pojezierze" na określenie  regionów Warmii i Mazur



Moja fascynacja drzwiami... bo każdy musi mieć jakiegoś bzika :)



Przypora baszty, w której mieściła się latryna



Fragment murów im. Wincentego Pola i baszta narożna



Pod przyporą



Na zamku tworzył polski grafik i malarz, Franciszek Starowieyski


Na tę chwilę w zamku można zwiedzać jedynie wieżę i piwnicę ( bilet wstępu 12 złotych normalny/2018 r.). Reszta to obiekt hotelarski. W tych dwóch pomieszczeniach umieszczono średniowieczne narzędzia tortur, od których przechodzą ciarki. Wyobraźnia ludzi nie miała granic, a nieszczęśnicy rzadko kiedy przeżywali tortury.


Ława przysięgłych inkwizytorów


Z zamkiem w Reszlu wiąże się fakt, że oto tutaj 21 sierpnia 1811 r. spalono na stosie Barbarę Zdunk. Był to ostatni taki przypadek w Królestwie Prus i ostatni w Europie. Oskarżono kobietę o czary, a także podpalenie zamku w 1807 r. Proces trwał 3 lata i choć budził pewne wątpliwości, sąd w Królewcu zatwierdził wyrok. Zanim kobieta została spalona na stosie, została uprzednio uduszona. Ładne mi miłosierdzie. A kim w ogóle była Barbara Zdunk? Byłą biedną i nieszczęśliwie zakochaną kobietą. Miała 9 lat jak opuściła rodzinny dom. Już w wieku 17 lat wdała się w romans, ale poślubiła innego żołnierza, choć małżeństwo rozpadło się po zaledwie sześciu tygodniach. Mówi się, że miała mnóstwo kochanków, w tym młodszego od siebie, dwudziestodwuletniego parobka Jakoba Austera. Została oskarżona o podpalenie domu, w którym mieszkał Auster i rozniecenie, przy pomocy czarów, pożaru na zamku. Niby w akcie zemsty za nieszczęśliwą miłość. Prawdą może być fakt, że kobieta mogła być upośledzona umysłowo, a Reszel podpalili polscy żołnierze armii napoleońskiej. Przez trzy lata, a więc tyle, ile trwał proces, trzymano kobietę w areszcie, gdzie była regularnie gwałcona przez obywateli Reszla. Była matką kilkorga nieślubnych dzieci, także dwoje z nich urodziła w więzieniu. A na koniec uznano ją za winną czarów, pożaru, nierządu itp. I spalono na stosie jako czarownicę. A to wszystko w czasie, kiedy ówczesne prawo pruskie nie przewidywało kar w swym kodeksie karnym za czarnoksięstwo! Nie widzę w tym logiki, za to nieszczęsną kobietę.


Aresztowana Barbara Zdunk


Przedstawione eksponaty wzdrygają człowiekiem, kiedy poczyta się do czego służyły. Były tak wymyślne, że wkładanie drzazgi pod paznokieć to przysłowiowy „pikuś”. Niestety torturowanie ludzi nie należy do przeszłości, na świecie wciąż są one stosowane jako forma władzy i wyciągania informacji z podejrzanych.


Krzesło czarownic - środek do łamania woli uparcie milczących kobiet, oskarżonych o uprawianie czarów. Krzesła miały różne wymiary, ale zawsze wyposażone były w kolce i zapięcia do utrzymywania ofiary w bezruchu. Znany jest przypadek oskarżonej o czary 57-letniej Marii Wukinetz, która w 1693 r. po siedzeniu bez przerwy przez 11 dni i nocy i mając przypalane stopy, doprowadzona bólem do szaleństwa zmarła, nie przyznając się do stawianych jej zarzutów.



Wymyślne narzędzia tortur często służyły do rozciągania ciał, a także do wyszarpywania piersi obcęgami



Maski hańby. Trzeba było je nosić publicznie przez wiele dni, jako znak kary za występki o mniejszej randze. Maski miały różne formy, ale dziś trudno jest określić, czy swym kształtem nawiązywały do rodzaju winy.



Krzesło inkwizytorskie - oskarżonego sadzano na nim nago, tak, by przy każdym ruchu kolce boleśnie wbijały się w ciało. Tortury trwały wiele godzin i często dodatkowo kat chłostał, przypalał, miażdżył palce lub szarpał obcęgami ciało, by zwiększyć cierpienia ofiary.



Waga czarownic - wedle księży, prawników i lekarzy tylko lekkie kobiety mogły być czarownicami, ponieważ latająca miotła mogła unieść tylko 49,5 kg (!?!) Kobiety przy próbie wagi były rozbierane do naga, rozplątywano im włosy, by upewnić się, że nie ukryły nigdzie niczego, co mogłoby zwiększyć wagę. Jeśli wynik był mniejszy, oskarżone o czary trafiały do sali tortur, gdzie zazwyczaj wyznawały wszystkie swe niecne uczynki, dokonane w zmowie z diabłem.



Dziewica Norymberska, zwana Żelazną Dziewicą - wyglądem swym przypominała bawarską dziewczynę, prototyp tego rodzaju tortur zrodził się w podziemiach sądu w Norymberdze. Skazany był zamykany wewnątrz, a ostre kolce wbijały się w taki sposób, że raniły, ale nie uszkadzały różnych organów życiowych, co sprawiało, że ofiara długo konała. Pierwsze pisemne świadectwo o egzekucji z użyciem Żelaznej Dziewicy datuje się na 1515 r. Wyrok został wykonany na fałszerzu, który konał w niej przez 3 dni.



Wystawa zbroi rycerskiej. Historia rycerstwa europejskiego sięga czasów wczesnego Średniowiecza, a nadawanie godności rycerza było doniosłym wydarzeniem.



Zbroja mitycznego Króla Artura



Eksponaty broni palnej



Eksponaty broni białej, w tym na samym dole legendarny Miecz Excalibur - według legendy ten, kto wyciągnie miecz z kamienia, ten będzie prawowitym królem całej Brytanii. Ta sztuka udała się 12 - letniemu Arturowi. Został królem. Miecz z Kamienia służył do momentu, aż nie złamał się podczas jednej z walk o utrzymanie tronu i pokoju w królestwie. Po tym wydarzeniu Pani Jeziora, zwana Nimue podarowała mu Excalibur, Miecz Światła. Miał być on wieczny i czynić swego właściciela niezwyciężonym.



Kwietniczek na dziedzińcu zamku


Tuż obok zamku stoi odrestaurowany budynek starej plebanii z XV w. Była to rezydencja archiprezbitera, przebudowywana ok. 1700 r. oraz w XIX w.


Budynek z lewej strony to stara plebania. Dalej kościół farny w Reszlu


Zamek w Reszlu to nie jedyna zabytkowa budowla. Warto przespacerować się po uliczkach miasta. Niestety wiele z budynków aż prosi się o renowację fasad, o zagospodarowanie terenu, o większe zainteresowanie tym, dokąd przyjeżdżają turyści.


Zegar słoneczny (?) na jednej z kamienic


Niewątpliwie wartym zajrzenia jest kościół farny pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła. Zbudowany po 1360 r. a w XV w. dobudowano mu zakrystię i kruchtę. Jeszcze w tym samym wieku nastąpił pożar miasta. Podczas odbudowy dodano gwiaździste sklepienie naw. Konsekracja świątyni nastąpiła  3 kwietnia 1580 r. Wtedy pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny oraz Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W 1806 r. ponowny pożar i znów odbudowa. Kościół po raz dugi zostaje konsekrowany 31 maja 1817 r. Wówczas pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz św. Katarzyny. Dwadzieścia lat później świątynia dostaje nowy hełm wieży z latarnią oraz nowe wyposażenie. 


Kościół farny pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła



Golgota na ścianie kościoła



Wieża kościoła farnego w Reszlu



Kościół farny pod wezwaniem śśw. Piotra i Pawła



Kościół farny, z lewej stara plebania


W ołtarzu głównym znajduje się obraz patronów kościoła, autorstwa Antoniego Jana Blanka (1785 – 1844), pochodzącego z Warmii. Jest to budowla gotycka, trójnawowa, nie ma zaznaczonego wyraźnie prezbiterium. Od strony zachodniej wybudowano kwadratową wieżę o wysokości 52 m i o ośmiu kondygnacjach. Możliwość wejścia na wieżę (za dodatkową opłatą) daje sposobność do zobaczenia nie tylko panoramy miasta, ale też zabytkowego mechanizmu zegara (1913 r.) i kościelnych dzwonów. Niestety nie dane mi to było.


Nawa główna kościoła



Ołtarz kościoła w Reszlu



Ambona - autor: Wilhelm Biereichel. Wykonana w 1822 r. Na daszku Czterech Ewangelistów: Mateusz, Marek, Łukasz i Jan, podtrzymujący kulę ziemską, symbol przykazania Jezusa - idźcie w świat i nauczajcie wszystkie narody. Na szczycie kuli ziemskiej mamy Chrystusa Zbawiciela, wskazującego Niebo tym, którzy stosują w życiu zasady Ewangelii. Pod daszkiem ambony gołębica, czyli symbol Ducha Świętego.



Drzwi prowadzące na ambonę



Organy w farze



Chrzcielnica, której autorem również jest Wilhelm Biereichel. Wykonana w latach 1828 - 1833. Ogrodzenie oparte jest na kolumnach korynckich, wewnątrz dekorowana aniołami i motywami przyrodniczymi.



Na daszku chrzcielnicy Bóg - Ojciec trzyma w swych rękach insygnia władzy: berło i kulę ziemską. Niżej znajduje się Chrystus i jego chrzest oraz gołębica, czyli Duch Święty.



Wewnątrz obraz chrztu Jezusa, namalowany na płótnie, uratowany z pożaru kościoła w 1806 r.


Warto odnotować też fakt, że przez Reszel, tuż obok kościoła farnego przebiega szlak św. Jakuba, o czym świadczy wyryta w kamieniu muszla, będąca kierunkowskazem dla pielgrzymów podążających do grobu jednego z Dwunastu Apostołów w Santiago de Compostela.


Szlak św. Jakuba obok świątyni


Skoro jesteśmy przy sakralnych budynkach, to warto rzucić okiem na Cerkiew pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. To świątynia z XVIII w. Do 1963 r. kościół był pod wezwaniem św. Krzyża, zwany także gimnazjalnym. Teraz odprawiane są tu nabożeństwa w obrządku wschodnim greckokatolickim. Pierwszy kościół wybudowali tu augustianie sprowadzeni do Reszla w 1347 r. Kiedy w XVI . augustianie opuścili miasto, świątynię przejęli jezuici, którzy otworzyli oficjalnie kolegium reszelskie. Kościół miał służyć uczącej się młodzieży. W XVIII w. kościół rozebrano, z powodu pęknięć grożących zawaleniem budynku. Na przełomie XVIII i XIX w. wybudowano nowy kościół w stylu późnego baroku.


Cerkiew pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego



Zamek reszelski widziany spod cerkwii


Tuż obok świątyni znajduje się wspomniane kolegium pojezuickie z końca XVIII w. Niestety bardziej straszy, niż imponuje. Ale kiedyś dumnie stało w mieście.


Budynek dawnego kolegium pojezuickiego


Jak każde miasto, Reszel posiada rynek. A raczej ryneczek. Malutki placyk, po środku którego stoi Ratusz. To klasycystyczny budynek z XIX w., posadowiony w miejscu wcześniejszego, gotyckiego ratusza z XVII w., który spłonął podczas pożaru miasta w 1806 r. , tego samego, o który została oskarżona Barbara Zdunk.


Ratusz w Reszlu



Średniowieczna studnia miejska



Ratusz


Myślę sobie, że w Średniowieczu mogłabym być uznana z powodzeniem za czarownicę. Jako młode dziewczę, ważyłam dokładnie 47 kilo, a więc mniej, niż zakładał limit wagi przy próbie wagi czarownic. Często też zdarzało mi się (i nadal się zdarza) mówić : „a nie mówiłam?” Jak nic, czarownica i choć tak mnie niektórzy nazywają, wolę określenie czarodziejka J Następnym razem wyczaruję Wam opis jakiś fajnych miejsc, więc oszczędźcie mnie i nie poddawajcie torturom.
Zatem do zobaczenia!



środa, 1 sierpnia 2018

1 sierpnia 1944 r. - 1 sierpnia 2018 r.

Jedna ulica - historia mnóstwa ludzi
1 sierpnia 1944 r. – 1 sierpnia 2018r.

1 sierpnia każdego roku, to data szczególna dla Warszawiaków, ale nie tylko. W 1944 r. Warszawę zamieszkiwała również ludność napływowa. Stolica stała się dla nich, podobnie jak i współcześnie, domem, miastem życia i tworzenia. Czasem z własnego wyboru, czasem z konieczności. I przyszło im bić się za nią, choć wcale się tu nie urodzili. Takie czasy. O ile teraz „wszyscy” szumnie deklarują pamięć o Powstańcach, to ilu z tych „wszystkich” zapala znicz na ich grobach? Ilu z tych „wszystkich” idąc ulicą, zastanowi się nad losem tych, którzy ponad siedemdziesiąt lat temu przebiegali tą samą ulicą, którą my dziś możemy sobie spokojnie spacerować? W Warszawie jest mnóstwo miejsc pamięci i zapewne ja także nie wszystkie znam, choć jestem Warszawianką tak z urodzenia, jak i z zamieszkania. Dlatego dziś, szanując pamięć o tych, którym wojna brutalnie pokrzyżowała młodość, przedstawię Wam miejsca pamięci na jednej ulicy. Nie będą to wszystkie tablice czy budynki tej arterii. To zaledwie wycinek tego, co tu można odnaleźć. Miejsca na odcinku jednego przystanka autobusowego. Zapraszam na spacer od kościoła do kościoła na warszawskim Żoliborzu…


"Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój. Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew! Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój. Gdy padnie rozkaz Twój, poniesiem wrogom gniew!..." (Refren pieśni żołnierskiej "Warszawskie dzieci")


Zaczynamy od Placu Wilsona, z którego wchodzimy w ulicę Zygmunta Krasińskiego, polskiego poety i dramatopisarza. Już z placu widać wieże modernistycznego kościoła św. Stanisława Kostki. Gdy kraj pogrążał się w komunistycznej propagandzie, w kłamstwie, inwigilacjach i terrorze, kościół ten stał się ostoją prawdy o współczesnej historii, prawdzie i patriotyzmie.  


Fasada frontowa kościoła św. Stanisława Kostki



Kościół  św. Stanisława Kostki



Płaskorzeźby z tyłu świątyni



Wnętrze kościoła św. Stanisława Kostki

Tutaj posługą duszpasterską zajmował się błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, który po swej męczeńskiej śmierci, znalazł miejsce wiecznego spoczynku na świątynnym placu. Tu też znajduje się jego muzeum, ale dziś nie będziemy się tym zajmować. 


Grób Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki



Grób księdza otacza kamienny różaniec ułożony w kształt Polski



Dzwon przy kościele i pomnik księdza Popiełuszki


Dlaczego więc, kościół wiąże się z czasem Powstania Warszawskiego? Otóż na ścianie świątyni, z inicjatywy księdza prałata Teofila Boguckiego powstała ściana pamięci narodowej. To tablice upamiętniające Polaków walczących i poległych podczas II wojny światowej. Także tych najmłodszych – dzieci, które szły w bój, choć powinny zajmować się zabawą. Tych, co ginęły podczas łapanek, masowych rozstrzeliwań i w czasie bombardowań. Dzieci, których dzieciństwo z założenia wesołe i beztroskie, nie było ani jednym ani drugim… Osobny kąt na ścianie kościoła znalazły tablice osób, których życie zakończyło się w obozach koncentracyjnych czy miejscach kaźni. Warto na chwilę zajrzeć na kościelny skwer, być może znajdziecie tam tablicę poświęconą swoim Bliskim.


Ściana Pamięci przy kościelnej ścianie



Tablice, które pozostawili żywi, zmarłym



Pomnik poświęcony najmłodszym uczestnikom Powstania Warszawskiego



Pamiątkowa tablica na kościele



Pomnik w hołdzie pomordowanym Polakom w latach 1939 - 1944



Tablice pamiątkowe, wśród nich największa, poświęcona Ojcu Maksymilianowi Kolbe, a także tablica w środku między kolumną a Chrystusem, poświęcona Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu.


W środku kościoła znalazłam tablicę upamiętniającą Pluton Łączności  „Żywiciel”, który działał w Powstaniu Warszawskim. Zalążek tego zgrupowania wywodził się z różnych organizacji, m.in. z ZHP czy PPS. Najstarszy związek konspiracyjny został utworzony na Żoliborzu przez żołnierzy 21 Pułku Piechoty „Dzieci Warszawy”. W 1940 r. dowództwo nad obwodem Żoliborz objął mjr Mieczysław Niedzielski, pseudonim „Żywiciel”, od którego wziął nazwę cały obwód. Prowadzono na Żoliborzu ciężkie walki, ponosząc duże straty. Kapitulacja dzielnicy nastąpiła 30 września, zaś dowódca został wzięty do niewoli.


Tablica pamiątkowa poświęcona żołnierzom AK Obwodu "Żywiciel"


Idąc dalej ulicą możemy zobaczyć pamiątkową tablicę przy budynku na zbiegu Krasińskiego i Filareckiej. To tu zapadały decyzje żoliborskiego dowództwa AK. Wszystkie spotkania konspiracyjne kończyły się jakimiś decyzjami. Czasami zakończonymi sukcesem, a czasami porażkami i śmiercią współkolegów.


Skrzyżowanie Krasińskiego i Filareckiej. To tu mieściło się dowództwo oddziałów AK na Żoliborzu



Tablica pamiątkowa


Kolejna tablica poświęcona jest Zgrupowaniu „Żyrafa”. Były to oddziały bojowe AK, walczące w okresie Powstania Warszawskiego. Nazwa wzięła się również od pseudonimu jego pierwszego dowódcy – kpt Kazimierza Nowackiego. Zgrupowanie to walczyło w krwawych walkach na ulicy Krasińskiego, a także w klasztorze Sióstr Zmartwychwstanek. 


Skrzyżowanie Popiełuszki i Krasińskiego. Tu walczył oddział ze zgrupowania "Żyrafa", a dom ten był bastionem walk powstańczych głównie harcerzy



Tablica pamiątkowa tuż przy wejściu na klatkę schodową bloku


To właśnie na skrzyżowaniu Krasińskiego i dawnej Stołecznej (obecnie ks. Popiełuszki) znajdował się właz do kanału, który skomunikowany był ze Starówką. Stosowna tablica na budynku przy skrzyżowaniu z ulicą ks. Popiełuszki, nam o tym przypomina. Jednocześnie można tam przeczytać dwa wyrazy: szczury kanałowe. Kim były szczury kanałowe? Ze względu na ciasnotę kanałów, zwykle wykorzystywano do tego celu drobne osoby. Najczęściej byli to harcerze, głównie z grupy Zawiszaków, a więc dzieci jeszcze. Także drobne dziewczęta, pełniące funkcje łączniczek, które przenosiły meldunki, broń i amunicję, sanitariuszki, dostarczające leki i opatrunki dla rannych żołnierzy.


Schemat kanałów, którymi utrzymywano łączność między Powstańcami


Skoro jesteśmy na tym skrzyżowaniu to warto zaznaczyć budynek wspomnianego klasztoru Sióstr Zmartwychwstanek. Zwany był Twierdzą. A dlaczego? O tym za moment. Przed wojną był to nie tylko klasztor, ale także szkoła. W czasie Powstania Warszawskiego był to szpital polowy i jednocześnie silny punkt oporu i konspiracji. Przez cały okres okupacji prowadzono tu tajne nauczanie, przez które przewinęło się ok. 1000 dzieci. I to pod nosem Niemców, którzy stacjonowali nieopodal. Nie trzeba dodawać, że Siostry ryzykowały swym życiem.  Już w 1942 r. klasztor ten został przeznaczony na szpital polowy na wypadek wybuchu powstania. Całość przygotowań była prowadzona w ścisłej konspiracji. Nie wiedzieli o niej Niemcy (co oczywiste), ale także część sióstr zakonnych. Czarny scenariusz się spełnił. 1 sierpnia 1944 r. klasztor stał się szpitalem. Już 3 sierpnia szpital był systematycznie bombardowany i ostrzeliwany. Żołnierze „Żyrafy” 17 sierpnia, po zdobyciu kolumny niemieckich ciężarówek z amunicją i materiałami wybuchowymi, odparli atak nieprzyjaciela, ale jeszcze tego samego dnia zaczęto ewakuować szpital. W tym momencie klasztor zaczął pełnić funkcje obronne. I stąd określenie Twierdzy. Zaminowano teren wokół gmachu, a sama Twierdza Zmartwychwstanek zaczęła tworzyć silny punkt oporu w linii obrony Żoliborza. Część załogi zasilili żołnierze AL., wychodzący kanałem ze Starego Miasta. Jednak 29 września zapadła decyzja o opuszczeniu klasztoru, ze względu na duże straty w ludziach. Dzień później poddała się cała dzielnica. Sam budynek został zniszczony w 80%, a dziś to tylko 1/3 części tego gmachu, który tu był przed wojną.


Klasztor Sióstr Zmartwychwstanek



 Gmach klasztoru, będący szpitalem polowym w czasie Powstania Warszawskiego



Tablica pamiątkowa na budynku klasztoru



Mała tablica na wielkim budynku


Warto dodać, że pierwsze strzały Powstania Warszawskiego padły na Żoliborzu właśnie, jeszcze przed godziną „W”, bo około 13.50 w okolicy ulicy Suzina, która jest ulica prostopadłą do ulicy Krasińskiego.
Spacer kończymy przy kościele św. Jana Kantego, który został wybudowany w latach 1981-84. w miejscu zniszczonego skrzydła klasztoru Sióstr Zmartwychwstanek. 


Kościół św. Jana Kantego "przyklejony" do klasztoru 



Wejście do świątyni



Tak, jak obiecałam na początku był to spacer od kościoła do kościoła. A ile po drodze historii i ludzkich dramatów! Pamiętajmy o tych, którzy wywalczyli nam wolność, choć w 1944 r. przegrali. Zwłaszcza w roku obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. Powstańcy wtedy przegrali bitwę, ale nie całą wojnę. Choć często umierali za Ojczyznę, żyją dziś w naszych pamięciach. I niech tak będzie…

Proszę, zatrzymajcie się na chwilę 1 sierpnia o 17.00. Nawet jeśli nie jesteście z Warszawy… Dziękuję.